Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

O trzech mostkach

[13.06.2021]

Już po kilku latach udało mi się spędzić trochę czasu w rodzinnym mieście (patrz: Włocławek) w formie spaceru. Dawno, dawno temu, na lekcję wychowania fizycznego w liceum o tych porach roku, kiedy nie było mrozu i nie lało rzęsiście, byłam wyganiana z resztą klasy do pobliskiego parku pod wezwaniem Henryka Sienkiewicza. Położę zen na pomysł nakazywania nastolatkom biegania na 5 km na czas na ocenę bez żadnego przygotowania (tytułowe "trzy mostki", będące we frazie "a teraz, kochani, biegniemy przez trzy mostki" największą groźbą), dość powiedzieć, że park zupełnie nie kojarzył mi się latami jako miejsce spacerowe. Teraz, po renowacji i zagospodarowaniu dawnych nieużytków nad Zgłowiączką w Park na Słodowie i Ogród na Pompce (sic!), skojarzeń już nie mam, bardzo przyjemny spacer nad rzeczką. Szkoda, że tak nie było w moich licealnych czasach, byłaby to świetna trasa do i ze szkoły.

Sukulenty na dachu! Liceum / Można w latawce Plac Wolności (pałac Mühsama) W parku / Po lewej stronie (chyba!) była moja klasa, pracownia ZPT

GALERIA ZDJĘĆ

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwca 30, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: wloclawek, polska - Komentarzy: 4


The Nevers

1896. Nad Londynem przelatuje dziwny, świetlisty, skrzydlaty pojazd, rozsiewając drobinki światła. Trzy lata później, Amalia True prowadzi schronisko dla Dotkniętych (Touched), głównie kobiet, które od trzech lat mają nadnaturalne moce - oddech zamieniający rzeczy w szkło, nadludzka siła, ogromny wzrost, mówienie wszystkimi językami naraz, lewitacja i inne. Łatwo się domyślić, że Dotknięci nie mają najlepszej prasy, zwłaszcza że przed organami ścigania ukrywa się Maladie, seryjna morderczyni, której siły dodaje ból ofiar. Z ulic znikają też niektóre Dotknięte, Amalia - wraz z wynalazczynią Penance - usiłuje wyśledzić zarówno Maladie, jak i to, kto porywa kobiety. Tyle że ten serial nie do końca jest o tym; w ostatnim odcinku pierwszego sezonu (połowy pierwszego sezonu?) sytuacja zmienia się o 180 stopni, gdy narracja wraca do powodu pojawienia się dotkniętych. Jest trochę wielkiej polityki, trochę zakulisowych gierek i nietypowy dom uciech prowadzony przez ekscentrycznego bon vivanta.

Jakie to jest pyszne - taki crossover “Umbrella Academy” z “Osobliwym domem pani Peregrine” z “X-Men” i elementami “Sherlocka Holmesa”, a niespodziewanie do tego dochodzi glcbjl fs m znevarf v bopą enfą Tnynaguv, xgóen zvnłn jcłlj an mzvnal j jvxgbevnńfxvz Ybaqlavr; tqmvrś cboemzvrjn grż vqrn, żr zbżr gb jfmlfgxb gb jveghnyan emrpmljvfgbść. Whedon ma na koncie i seriale kultowe (dla mnie “Firefly”, dla innych pewnie “Buffy”), i mocno takie sobie (niesławny “Dollhouse”), “The Nevers” zapowiada się przyzwoicie, chociaż raczej kultowe nie będzie.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwca 29, 2021

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 4


Jakub Żulczyk - Informacja zwrotna

Marcin Kania pojawia się na spotkaniu swojej grupy AA zakrwawiony i z dziurą w pamięci. Nie pił od dłuższego czasu, ale coś się poprzedniego dnia zdarzyło, bo obudził się z urwanym filmem w mieszkaniu syna Piotra, ta krew, syna nie ma i nie wiadomo, gdzie jest. Policja się sprawą nie przejęła, żona, z którą jest w separacji, nie chce z nim rozmawiać i bynajmniej go nie wspiera w jego wysiłkach, żeby Piotra znaleźć. Najbardziej współczujący się ludzie z grupy wsparcia, pozwalają Marcinowi zostać mimo ewidentnego złamania zasad (zapicie), pomagają mu chodzić śladami tych urywków zachowanych wspomnień i szukać przeoczonych przez policję dowodów na to, że Piotr wpadł w jakąś aferę, która - prawdopodobnie mogła kosztować go życie.

I teraz mam trochę zgryz, ile zdradzać z fabuły, która powoli odsłania kolejne warstwy ze zniszczonej alkoholem pamięci Marcina, konfrontuje jego wyobrażenia z opinią innych o nim, dochodząc wreszcie do sedna - co się wydarzyło tamtego feralnego wieczora (oraz czy rzeczywiście był feralny) z synem narratora. Tak jak w “Ślepnąc od świateł” dałam się uwieść Żulczykowi, że jego bohater - mimo obiektywnych trudności - to jednak człowiek z pewną moralnością, pokręconą i naciąganą, ale dającą się logicznie wyjaśnić, tak tutaj nie byłam w stanie zaakceptować Marcina jako pechowego człowieka, który - jakby nie nałóg - byłby miłym człowiekiem. Nie zdradzałby żony, nie spowodował kalectwa przyjaciela, nie zmarnował swojej kariery i życia, w tym rodzinnego; problem w tym, że to bzdura, bo nawet bez alkoholu Marcin jest zwyczajnie złym, bezmyślnym człowiekiem. Absurdalnie, tytułowa “informacja zwrotna” - opinia innych uzależnionych w grupie trzeźwiejących, mająca na celu pomoc w zrozumieniu błędów w ocenie sytuacji, jakie popełnił opowiadający o swoich uczuciach i trudnościach - jest mniej istotna niż pełne blasku opisy picia, cudowne, choć krótkie, chwile upojenia, które trzeba powtarzać jak najczęściej, zanim przyjdzie zjazd. Intryga kryminalna - poszukiwania syna i powolne odsłanianie kulisów prywatyzacji warszawskich kamienic z “wkładką mięsną” - jest tylko dodatkiem do właściwej zaskoczki fabularnej - Marcin pnłl pmnf cvwr cbqpmnf bcbjvnqnavn fjbwrw uvfgbevv, xłnzvr v jlcvren emrpmljvfgbść, j wrtb tłbjvr wrfg fcówal, n qmvnłnavn znwą fraf, cbqpmnf, tql wrtb bgbpmravr - j cemrpvjvrńfgjvr qb pmlgryavxn - fłlfml orłxbg omqhealpu jlcbjvrqmv v vqvbglpmar, avrormcvrpmar mnpubjnavr.

Podsumowując - świetnie napisana dołująca i nieprzyjemna książka o alkoholizmie, DDA i aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.

Inne tego autora tutaj.

#66

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 28, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panowie - Skomentuj


Terry Pratchett - Kolor magii / Blask fantastyczny

Sarkałam swego czasu, że Pratchetta warto zacząć czytać nie chronologicznie, a od momentu, kiedy odkrył fabułę, ale to było takie marudzenie kogoś, kto z ogromnej sterty fajnych lektur wybiera największe perełki. Zapomniałam, jaką przyjemnością była lektura pierwszych tomów, gdzie zachłysnęłam się pratchettowską elokwencją (chociaż jeszcze nie do końca autor odkrył, ile humoru można umieścić w przypisach) i pomysłowością w kreacji świata. Od razu podpowiem też, że - jakkolwiek każdy z tomów jest nieco inny w klimacie, “Kolor” to takie bardziej heheszki, “Blask” jest dojrzalszy i nieco bardziej cierpki - to stanowią całość.

Do Ankh Morpork przybywa Dwukwiat, turysta z Imperium Agatejskiego. Jest to wydarzenie bez precedensu, z dwóch powodów - istnienie Imperium Agatejskiego jest z pewnym względów ukrywane przed mieszkańcami Ankh Morpork, a dodatkowo idea, że ktoś dla przyjemności mógłby chcieć przyjechać zobaczyć ulice miasta, jest dość niespotykana. Rincewind, nieudany mag, w którego pamięci zagnieździło się jedno ekspansywne zaklęcie, opiekuje się Dwukwiatem, przekonanym o tym, że hojnie sypane złoto i status “ja tylko zwiedzam”, zapewnia mu nietykalność, co jest według bardziej doświadczonego Rincewinda nieco naciągane. A Dwukwiat chce zobaczyć wszystko - bójkę w tawernie, Dzielnicę Uciech, superbohaterów, smoki, driady, świątynie zapomnianych bogów i bardziej egzotyczne miejsca, które opisywane są w niepołączonych ze sobą rozdziałach. “Blask” ma nieco bardziej spójną linię fabularną - wypadający poza Dysk Dwukwiat i Rincewind, za którymi podąża Bagaż, mobilna skrzynia z drewna magicznej gruszy, muszą dostarczyć na Uniwersytet jedno z 7+1 zaklęć z magicznej księgi Octavo, żeby powstrzymać niechybnie mający nastąpić za sprawą czerwonej gwiazdy koniec świata.

Ogromnie podziwiam inwencję PTerry’ego, który w tych pierwszych tomach przemycił Antropomorficzną Personifikację, mieszkającą z przybraną córką Isabel w Czarnym Ogrodzie (w jednym z dialogów pojawia się też Mort), Bibliotekarza, Patrycjusza, Gildie, Trolle, Wiedźmy i to wszystko, co składa się na dyskowe continuum. Mam wrażenie jednak, że pomysł połączenia Imperium Agatejskiego z Chinami powstał nieco później, a Dwukwiat jest takim archetypowym azjatyckim turystą, nadużywającym obrazkowego pudełka.

Inne tego autora.

#64/65

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwca 27, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, panowie, sf-f - Skomentuj


O tym, że latko

[6.06.2021]

Najpierw droga przez letni skwar, łąki i pola, niebo jak z pocztówek. Potem eksperymenty ze szklanymi kulami, również te z kontrolowanym podpalaniem suchego drewna, I'm a firestarter, rozmowy, owoce, hamak, stada krów i klimatyczna ruinka. Jak co dwa lata, chociaż ze względu na coraz większy rozjazd, chyba po raz ostatni. Tak czy tak, patrzcie latu w jasne oko.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwca 26, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Tag: swidwowiec - Skomentuj


Mare of Easttown

Mare Sheehan mieszka w Easttown, małym miasteczku pod Filadelfią, od zawsze. Jest detektywem, ale jej największym osiągnięciem jest wygrana w meczu siatkówki 25 lat wcześniej; najważniejsza sprawa w ostatnich latach - zaginięcie Katie Bailey, córki jej dawnej koleżanki - jest ciągle nierozwiązana, co powoduje liczne niesnaski w lokalnej społeczności. Mare ma do tego prywatne problemy - syn Kevin popełnił samobójstwo, mąż się z nią rozwiódł i właśnie oświadcza się nowej dziewczynie, wnuk - syn Kevina - ma podobne deficyty neurologiczne jak jego ojciec, a dziewczyna Kevina, która właśnie opuściła odwyk, chce odebrać swojego dziecko, zaś matka Mare, mieszkająca z nią, nadużywa alkoholu i nie jest specjalnie pomocna. I w tym momencie zostają znalezione zwłoki Erin, nastoletniej matki, która wybrała się na spotkanie poznanego w Internecie mężczyzny. Śledztwo utrudnia fakt, że Erin jest córką kuzyna męża jej najbliższej przyjaciółki, tuż przed śmiercią uratowała ją z przemocowej sytuacji córka Mare, a plotki głoszą, że syn Erin, DJ, może być dzieckiem Franka, byłego męża Mare. Nie pomaga też fakt, że szef Mare sprowadza do pomocy młodego, obiecującego śledczego, sławnego z rozwiązywania trudnych spraw, bo - ewidentnie - Mare sobie nie radzi.

Świetny, gęsty kryminał, dziejący się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, wszystko o sobie wiedzą, tyle że nie, bo każdy coś ukrywa. Winslet jest świetna, pełna emocji i życia, wielopłaszczyznowa. Owszem, niektóre wątki są rozwiązane metodą deus ex machina, ale nie robi to dużej różnicy w jakości oglądania. Nie powiem, że to bardzo przyjemny serial, bo sporo przemocy, krew się leje, a tematyka niełatwa, ale dobrze się ogląda i należycie trzyma w napięciu.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwca 25, 2021

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 3


Danuta Frey - Dama ze strusim piórem

Spis osób:

  • Aldona Godlewska - nie jest brzydka, blada cera, drobne piegi i rude włosy skręcone na punka
  • Łukasz Chmielewski - radca prawny, przystojny mężczyzna w pewnym wieku
  • Mikołaj - sprawy organizacyjno-finansowe, brzydki i kaleki z kompleksami na punkcie kobiet
  • Lidia Fabisiak - ubrana drogo i w złym guście, na blond włosach nosi pretensjonalny toczek
  • Ewa Hanke - historyk sztuki, enfant terrible polskiej żurnalistyki, z wyglądu podstarzała hipiska
  • Maria Partesa, ps. Mariola - striptizerka, o ładnej, choć pospolitej, wymalowanej twarzy
  • Jan Fabisiak - mąż Lidii, grubo ciosana twarz człowieka z marmuru, który zszedł z mobilizujących plakatów
  • Filip Hanke - mąż Ewy, również historyk sztuki, przypominał podobno kiedyś prezydenta Kennedy’ego
  • Mieczysław Charamuszko - nienagannie ubrany, jak gdyby dopiero co opuścił jedną z kart żurnala mody męskiej
  • major Wanacki - szary garnitur z niebieską koszulą, w czym wygląda jak urzędnik tuż po opuszczeniu biura
  • Sylwek - młody funkcjonariusz o śniadej twarzy i wyglądzie Włocha
  • docent Oskierko - patolog z charakterystycznym kresowym akcentem
  • Kamila - żona Wanackiego, śpi w nocy w przeciwieństwie do męża
  • Anna - młoda asystentka Hankego

Aldona, dziennikarka, która nie przeszła weryfikacji, założyła ze znajomymi Zespół Porad Społeczno-Prawnych. Któregoś dnia pojawia się pani Fabisiak, która chce uzyskać dowód na to, że mąż - zamożny jubiler - zdradza ją ze striptizerką. Aldona odrzuca zlecenie, wszak nie jest to firma detektywistyczna, ale jej znajoma - dziennikarka Ewa - włącza się w akcję. Wizyta w nocnym klubie z Chmielewskim w roli przyzwoitki, kłótnia z Fabisiakiem, planowany wywiad ze striptizerką, impreza kończy się zniknięciem Ewy. Jej zwłoki zostają znalezione niebawem, a sytuację komplikuje to, że Ewa miała ze sobą zabytkowy medalion, skradziony z wystawy w galerii męża, a teraz medalion zniknął. Aldona rozpoczyna śledztwo, które kończy się również dramatycznie.

To już taki bardziej nowoczesny klimat - wszyscy mają samochody, chodzi się na striptiz w “Kongresowej”, a podmiejskiej willi mieści się nielegalne kasyno[1]. Trochę przypomina książki późnej Chmielewskiej, chociaż bez żarcików.

Się pali: jugosłowiańskie.
Się pije: wódkę w Kongresowej.
Się jeździ: fiatem uno oraz do Jugosławii na wakacje.

[1]

- A wie pan - rzekłam - skoro już o tym mówimy, nie bardzo rozumiem, dlaczego obywatelowi PRL, którego na to stać, nie wolno grać w ruletkę. Za to wolno mu całą forsę przepić albo przegrać co tydzień w Toto-Lotka?
- Co pani chce ode mnie usłyszeć? - zapytał. - Milicja nie układa przepisów, jest tylko od ich egzekwowania.

Inne tej autorki tutaj.

Inne z tego cyklu tutaj.

#63

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwca 24, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panie, prl - Skomentuj


Albert Wojt - Wyrok

Ewa wzywa 07, zeszyt 136

Spis osób:

  • porucznik Michał Mazurek - bardzo nie lubi nocnych dyżurów, mimo 40 lat szybko biega
  • kapitan Nalewak - oficer dyżurny
  • sierżant Paweł Kuligowski - załoga radiowozu
  • kapral Janek Sędzisz - załoga radiowozu
  • Zygmunt Rupućko - właściciel Atosa, wyjątkowo sprężysty jak na 50-latka, świadek współpracujący
  • Roman Borowicz - właściciel dobermana Bari, siwy, wysoki, przygarbiony, świadek spanikowany
  • Zenek Maślicki - nygus i lepka rączka
  • Adam Walenik - denat, kierowca PKS, ale dwa lata temu zabrali mu prawo jazdy i od tej pory nigdzie nie pracował
  • Królewicz - ma melinę na Niegolewskiego
  • chorąży Andrzej Wcisławski - barczysty i wąsaty, ma najlepszego nosa na komendzie
  • Jadźka Maciejewska - starannie umalowana i ubrana w peweksowskie ciuszki wygląda atrakcyjnie
  • Tadek Czermień - właśnie skończył odsiadkę za rozbój, niewysoki, szczupły blondyn
  • Galicki, ps.„Krzywy Jasio" - barczysty, niewysoki, ma jedną nogę krótszą
  • Mirek Papoń, ps. “Papa” - były student z AWF-u, niezbyt wysoki, szczupły blondyn
  • Adela Lądowa - ciotka Czermienia, uczciwa kobieta, co czasem handluje wódka
  • Maria Pawlak - dawna flama Czermienia, drobna dziewczyna, matka dorodnego malca
  • Anka Sakowska - ruda zdzira, nie ma jeszcze siedemnastu lat, a tłumy chłopów przepuszcza przez łóżko
  • Franek Cichosz - rżnie się u niego w pokera, 50-latek o pokaźnej tuszy
  • Paponiowa - matka Mirka, niezbyt wysoka, drobna blondynka, dobrze już po pięćdziesiątce
  • Zdanowski - barczysty, niespełna trzydziestoletni, choć mocno już łysiejący
  • Elka Bocianówna - z Dziekanowa, przyjaciółka Paponia
  • Bocian senior - wysoki, nieco już łysiejący mężczyzna w wytartych spodniach i kraciastej koszuli, badylarz
  • Monika Zatorska - dziewczyna Paponia, wysoka, postawna blondynka o regularnych, choć dość pospolitych rysach twarzy
  • Jacek Rupućko - ofiara wypadku samochodowego

Nocny dyżur w sierpniową noc. Okradziono sklep z materiałami na Krasińskiego (bo prywaciarze wszystko łykną), przy Niegolewskiego obok skwerku jordanowskiego biją się chuligani, co zgłaszają zatroskani spacerowicze z psami. Ekipa radiowozu na miejscu, tuż przy melinie niejakiego Królewicza, znajduje zwłoki jednego z uczestników baletów. Rozpoczyna się mozolne poszukiwanie wszystkich uczestników wesołej zabawy. Rozwiązanie jest przewidywalne - Jnyravxn mnzbeqbjnł fcnprebjvpm m cfrz, bojvavnwąp tb b śzvreć flan j jlcnqxh. Sprawy włamania do sklepu z materiałami nikt nie wyjaśnia.

Się pije: herbatę “darjeeling".
Się pali: extra mocne.
Się zarabia: niezłą forsę na końcówkach do długopisów.

Inne z tego cyklu, inne tego autora.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwca 23, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panowie, prl - Skomentuj


Wojciech Wiktorowski - Akcja mleczna

Ewa wzywa 07, zeszyt 137

Spis osób:

  • kapitan Andrzej Zawadzki - inspektor KGMO, jest przerażony mimo pozornego spokoju
  • kapitan Kalicki - przyjaciel Zawadzkiego
  • Krystyna - sekretarka majora, szefa Zawadzkiego
  • major Adamiec - siwowłosy, obcesowy, ale jednak wspiera podwładnych
  • Antoni Sperkowicz - roznosiciel mleka, denat, trochę pił, ale opinię miał dobrą
  • major Krzysztof Nałęcz - śmierdzi mu piwem z ust[1]
  • pułkownik Jak-mu-tam - płaski, matowy głos, nie grozi, ale dobrze radzi
  • inspektor Ilczuk - niepozorny, acz arogancki cywil w szarym garniturze
  • Jerzy Deczel - bibliotekarz, człowiek z dziurą w życiorysie[2]
  • stażysta Kamiński - sierżant z wydziału gospodarczego, człowiek dyskretny
  • kierowniczka poradni zdrowia psychicznego - zażywna dama w średnim wieku, niestety sama nie wygląda jak uosobienie zdrowia psychicznego
  • panienka z rejestracji - niezbyt rozgarnięta, ale o wyglądzie, który mógł zrujnować podświadomość starego Freuda
  • Miller - lekarz psychiatrii, jedna z ofiar szaleńca
  • Więckowski - kolega Millera, zastąpił go w poradni
  • Majewski, ps. Bekalosz - złodziejaszek i awanturnik, później cinkciarz
  • kapral Malicki - kierowca służbowego audi, patrzy na kapitana Zawadzkiego w niemym podziwie

Kapitan Zawadzki boi się kolejnej sprawy. Kiedy ją dostaje, wcale mu się stan psychiczny nie poprawia - masowe zatrucie w wieżowcu na Gocławiu, prowadzące do śmierci 56 osób oraz zabójstwo roznosiciela mleka, prawie go załamuje. Wkurza go lekarz, popisujący się wiedzą fachową (a serio, zwyczajnie tłumaczący, co to sztuczna nerka i jaki jest plan leczenia), do mdłości doprowadzają chorzy na korytarzach. A jak do śledztwa dołącza wulgarny major Nałęcz[1], klepiący go silną łapą po ramieniu i szukajacy podejrzanych metodą na krewnego zagranicą, jest jeszcze gorzej. Jego szef nie przyjmuje rezygnacji ze śledztwa, wprost sugerując, żeby mu nie zawracał dupy. Udaje mu się wprawdzie obalić teorię, że to zamach terrorystyczny w wykonaniu sił imperialistycznych, ale - z kilkudziesięcioma zamordowanymi - szukanie motywu jest nierealne. 78 dzień dochodzenia (prawie 3 miesiące później), tony papieru, wywiady, aresztowane kilkanaście osób (i wypuszczone), wykluczeni są szpiedzy, dywersanci i terroryści oraz pacjenci szpitala psychiatrycznego; na naradzie zespół dostaje ultimatum - albo wygenerują podejrzanego, albo po 90 dniach dochodzenie zostanie zamknięte, bo zasoby i koszty(!). Pojawia się anonim, sugerujący przyjrzenie się niejakiemu Deczelowi, który ewidentnie typowany jest na kozła ofiarnego. Zawadzki odwiedza dyskretnie mieszkanie Deczela, potem miejscowość, w której odbywał służbę z dramatycznym finałem, wreszcie zastawia pułapkę.

To mocny psychologicznie kryminał; Zawadzki w depresji, ledwo radzący sobie z narastającym wewnętrznym niepokojem, nie ulega naciskom[3] i chce do końca pozostać wierny prawdzie. Mimo sugestii zwierzchników i pokrewnych organów (nienazwanych, ale oczywiście wiadomo, że chodzi o SB), żeby zająć się byłym milicjantem, co mogłby być łatwym rozwiązaniem ze względu na sprokurowane przez prawdziwego mordercę dowody, decyduje się rzucić swoją karierę na szalę i - oszukując kolegów - spektakularnie zakończyć śledztwo. Przemycona też jest oględnie sprawa z przeszłości, kiedy trzech milicjantów tak intensywnie przesłuchiwało podejrzanego, że ten zmarł, a jego ojciec popełnił samobójstwo. Cóż, zdarzało się.

Się pije: koniak (na atak paniki), jarzębiak (na zachętę u majora), kawę (ze specjalnego przydziału), radziecki winiak, herbatę w szklankach z koszyczkiem.
Się pali: nawet i pół paczki na raz, carmeny (śmierdzą!), czasem się nie pali, bo w tytoniu się zawieruszyły drewniane drzazgi i się nie da palić.
Się truje: amanityną.
Się je: posiłek regeneracyjny podczas pracy na miejscu zbrodni.
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja trucizn oraz sposoby prowadzenia śledztwa.

[1] Wygląda na to, że współpracownik z nadania jest z SB: “Przyjechało aż sześć osób. Dwie z nich inspektor znał tylko z telewizji, starszego jegomościa w generalskim mundurze miał okazję widzieć przez krótką chwilę na jakiejś naradzie w resorcie. O pozostałych dwóch panach w ciemnych garniturach nie mógł powiedzieć zupełnie nic. Podobnie było w przypadku szóstej osoby - młodego, atletycznie zbudowanego człowieka ubranego w skórzaną kurtkę i kraciaste spodnie”.

[2] Jak się okazuje, kilkanaście lat pracował w milicji, ale odszedł z powodu problemów psychicznych.

[3]

- (...) Wyniki odbierze pan osobiście i przekaże mnie. Tylko i wyłącznie mnie osobiscie. Czy to jasne?
- No… niezbyt jasne… - inspektor uśmiechnął się ironicznie.
- Ale czuje się pan dobrze? Wzrok, słuch - wszystko w normie?
- Sądziłem jednak…
- Gówno mnie to obchodzi. Nie interesują mnie wasze opinie i sądy. Macie wykonać polecenie, jasne?

Inne z tego cyklu, inne tego autora.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwca 22, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panowie, prl - Skomentuj


Agnieszka Jelonek - Koniec świata, umyj okna

Bloga Agnieszki - tylkospokojnie - czytałam od dawna, uwielbiałam nieco rozedrganą frazę, świat oczami osoby o ogromnej wrażliwości. Książka wyjaśniła mi drugie dno niektórych opowieści z bloga, bo to książka o życiu z atakami paniki. Ale nie takimi, co to ja jej mam i ty je masz, że obracasz w głowie bezsenną nocą plan dnia na następny dzień, co może się zepsuć i czy jestem w stanie to przewidzieć, tylko takimi, że paraliżują i odbierają siłę na życie. Alicja ma męża, dobrą pracę, mieszkanie, perspektywy, wakacje zagraniczne, planuje dziecko, ale w środku tykającą bombę, która uaktywnia się nawet w na pozór zwykłych sytuacjach - w sklepie, na plaży, na ulicy, w kinie. Mąż ją wspiera, ale w pewnym momencie wsparcie zamienia się w zniecierpliwienie, zwłaszcza przy przedłużających się problemach z poczęciem dziecka, poronieniu i - mimo terapii, leków i szukania wsparcia w metodach niemedycznych - potencjalnej próbie samobójczej.

To krótka pozycja, nieco ponad 100 stron, można przeczytać ją w jedno popołudnie, ale mnie zajęło więcej, bo musiałam robić sobie odpoczynek od zdań na jej stronach ze względu na ładunek emocjonalny. Oczywiście czekam na następną książkę, jak i na kolejne notki na blogu.

#62

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 21, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, beletrystyka, panie - Komentarzy: 2