Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o panie

Marian Keyes - Grown Ups

Caseyowie to skomplikowana, patchworkowa rodzina. Johnny ma trzech braci, Liama i Eda, i jest drugim mężem Jessie, która ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku i kolejną trójkę już z Johnnym. Liam ma drugą żonę, sporo młodszą od niego Nell, a dzieci była żona zabrała do Stanów, nie do końca wbrew woli Liama. Ed i Cara jako jedyni są ze sobą od zawsze, ale Cara ma zaburzenia odżywiania i dość ciążą jej rodzinne spotkania, które potem odchorowuje. Bo sednem życia rodzinnego są spotkania, które organizuje Jessie, bo tylko wtedy jest spełniona, kiedy jest otoczona rodziną męża, bo swoich rodziców straciła, a po śmierci pierwszego męża, jego rodzina nie zaakceptowała drugiego związku. Dlatego uparcie finansuje luksusowe hotele, willę w Toskanii i bilety lotnicze dla wszystkich, żeby wyciszyć wewnętrzny głos, który sugeruje, że nikt jej nie lubi. I przychodzi feralna impreza, podczas której Cara, cierpiąca na wstrząśnienie mózgu, z niezwykłą szczerością niespodziewanie wyjawia rodzinne tajemnice i powoduje kilka jednoczesnych rodzinnych kataklizmów. Narracja zostaje cofnięta o kilka miesięcy do wydarzeń, które sukcesywnie doprowadziły do afery.

Tak, to również książka częściowo o uzależnieniu, więc absolutnie nie dziwię się, że czytałam jak przymurowana, mimo że z appki w telefonie (niech wysypka oblezie pomysłodawcę plików zabezpieczonych DRM-em). Uwielbiam rodzinne sympatie i antypatie, patologie (starsi państwo Caseyowie, cud miód i orzeszki), skrywane namiętności i kompleksy. Jest ładna scena łóżkowa (w latarni morskiej!), ale całość jest - nic nowego u Keyes - wciągającym rollercosterem emocji.

W 2026 ma być serial! Z Robertem Sheehanem w roli Liama, nie mogę się doczekać.

Inne tej autorki.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday February 17, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Marian Keyes - Rachel, again

Trochę pluję sobie w brodę, bo najpierw przeczytałam “My Favourite Mistake”, gdzie wspomniane są rzeczy dziejące się w tym tomie i można czuć pewne rozczarowanie, bo już wiadomo, co i jak się skończy. Można też cieszyć się znajomością finału, co nieco osłabia dramę, co kto lubi.

Rachel pracuje jako główna terapeutka w klinice, w której kiedyś przeszła przez odwyk, doskonale wie więc, jakie metody wyparcia mogą stosować jej pacjenci. Ma dobre, stabilne życie, udany, choć dość nieangażujący związek z Quinem, ciągle chodzi na spotkania AA i cieszy się z trzeźwości. W tle trwają przygotowania do hucznych obchodów 80 urodzin Mamy Walsh, wszyscy są zaangażowani. I w to wpada bomba - dzwoni znany z kolejnego tomu Joey i informuje, że umarła jej eks-teściowa, a jej eks-mąż, Luke, przylatuje z USA na pogrzeb. Po długim tentegowaniu w głowie Rachel idzie na uroczystość z siostrzenicą, bo Quin akurat wyjechał i to rozpoczyna serię dramatycznych zmian w jej życiu.

To absolutnie pyszna, wciągająca książka dla takich plot junkie jak ja, jest zabawnie i całkiem ponuro, jak w życiu. Nie wiem, co jest fajniejsze - historie uzależnionych z kliniki, wyparte wspomnienia Rachel z innego życia czy chaos dookoła Mamy Walsh. Równie dobra co “Wakacje Rachel”, które teraz chcę po raz kolejny przeczytać…

Inne tej autorki.

#18

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday February 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Yrsa Sigurðardóttir - Odziedziczone zło / Porachunki / Rozgrzeszenie

Ostrzeżenie: to nie są sielskie i łagodne książki, gdzie zorza i islandzka wersja hygge.Cykl o islandzkich seryjnych mordercach (a przynajmniej trzy pierwsze tomy, kolejnych jeszcze nie czytałam) warto czytać po kolei, bo są nawiązania do śledztw z poprzednich tomów. Mimo drastycznej tematyki (pedofilia, kazirodztwo, śmierć dziecka, przemoc rówieśnicza), to wciągająca i gładko wchodząca lektura. W trzech przypadkach na trzy domyśliłam się, jakie są motywy morderców.

”Odziedziczone zło”. Freyja spędza noc z przypadkowo poznanym stolarzem, po czym ów pan znika bez słowa nad ranem. Szkoda, bo było miło, ale trudno. I byłby to epizod bez znaczenia, gdyby nie to, że w ramach obowiązków służbowych - Freyja jest psychologiem dziecięcym i pracuje z nieletnimi po przejściach - zostaje oddelegowana do śledztwa, a zarządza nim Huldar, tenże “stolarz”, który wstydził się powiedzieć, że jest policjantem. Nie dziwmy się więc Freyji, że nie jest zachwycona całą sytuacją, ale jako profesjonalistka nie pozwala, by to wpłynęło na prowadzoną sprawę. W brutalny sposób zostaje zamordowana matka trójki dzieci, świadkiem jest kilkulatka, która ukryła się pod łóżkiem i od jej zeznań zależy, czy uda się ująć mordercę, a dodatkowo jej życie może być zagrożone. Potem giną kolejne osoby, a morderca zostawia zaszyfrowane listy, ewidentnie bawiąc się z policją. Huldar usiłuje naprawić stosunki z Freyją, bo poniewczasie do niego dociera, że chciałby z nią być na poważnie.

Tytułowe ”Porachunki” są zapowiedziane listem w kapsule czasu sprzed 10 lat. Policja trafnie typuje jednego z uczniów, który okazuje się być synem crqbsvyn-zbeqrepl, cb qmvrfvępvh yngnpu jlchfmpmbartb an jbyabść mn "qboer" fcenjbjnavr; chłopak uparcie twierdzi, że nie pamięta, czemu list napisał w wieku lat 13. Sytuacja się zagęszcza, bo w dramatycznych okolicznościach giną osoby związane z sprawą jego ojca, odcięte części ciała zostają znalezione w pozornie losowych miejscach, a do tego ktoś porwał dwójkę małych dzieci. Freyja nie odwzajemnia sympatii Huldara, tym bardziej, że ten dokonuje pewnych niefrasobliwych wyborów, mających również wpływ na jego karierę w policji.

W “Rozgrzeszeniu” giną popularne nastolatki, które przed śmiercią ktoś zmusza do przeprosin, a do samego drastycznego końca ofiary nie są świadome, za co przepraszają. Szybko wychodzi na jaw, że morderca celuje w osoby przemocowe, które z radością niszczą słabszych rówieśników. Freyja nawiązuje kontakt z dawnym kolegą, również psychologiem, specjalistą od zastraszania i bullyingu, a przy okazji chce go użyć jako tarczy na zlot szkolny, bo sama ma kiepskie wspomnienia z czasów edukacji.

Inne tej autorki.

#14-16

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday February 3, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Marian Keyes - My Favourite Mistake

Anna Walsh niespodziewanie rozstała się ze swoim długoletnim partnerem, Angelo i, co bardziej zaskakujące, z Nowym Jorkiem i swoją prestiżową pracą w agencji PR. Wróciła do Dublina, dziwiąc tym swoją głośną rodzinę, nie ukrywającą rozczarowania tym faktem. Znajomi, borykający się z ciężką chorobą nastoletniej córki, proszą ją w wsparcie - ktoś sabotuje budowę ośrodka, w który włożyli wszystkie oszczędności, a sami ze względu na okoliczności, nie są w stanie zadbać o ustalenie, komu przeszkadzają. Anna przyjeżdża do małej, sielskiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, wszyscy są przyjacielscy, ale jednak ktoś działa na niekorzyść jej przyjaciół; to zapewne degradacja po amerykańskim rynku elit branż kosmetycznych, ale jednocześnie odświeżające. Jedynym problemem jest konieczność bliskiej współpracy z Joeyem Armstrongiem, z którą łączy ją wieloletnia, zagmatwana historia, w wyniku której straciła przyjaciółkę. A, i rodzina planuje przyjechać do miasteczka, a wiadomo, jacy są Walshowie.

Tęskniłam! Nie wiem, czemu książki Keyes przestały się pojawiać w Polsce, od czasu “Przerwy” autorka napisała 4 (cztery!) nowe. Rzuciłam się w lotniskowej księgarni jak dzik na kartofle, bo - jak wspomniałam - oryginalnie zapomniałam zabrać na wyjazd czytnik. Doskonale sobie zdaję sprawę z pewnej bajkowości jej historii, gdzie dziewczyna finalnie ląduje ze swoim ukochanym, mimo że cały świat jest przeciwko nim, ale dzięki temu mamy 600 stron “will they, won’t they” i sceny romantycznych uniesień erotycznych. I ta Irlandia w tle. I chaotyczna rodzina Walshów. Jedynym słabszym punktem jest wątek z Jacqui, niegdyś ukochaną przyjaciółką; ze wszystkich wspomnień zbudował mi się obraz osoby toksycznej, bez której Annie ostatecznie było lepiej. Ale niech będzie, że jest sens ratować przyjaźnie sprzed lat, może nie każdy jest tak zgorzkniały jak ja. Anna na pewno nie jest.

Inne tej autorki.

#13

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday February 1, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Komentarzy: 2


Salcia Hałas - Potop. Pieśń o końcu świata

Zaczynałam trzy razy, ale teraz poszło migiem, może dlatego, że wreszcie przeczytałam ze zrozumieniem, że to nie poemat, a proza, tylko krótkie wersy, bo narratorka ma chore płuca i serce, więc się zatyka. Podejrzewam, że książkę o wiele lepiej czyta się w papierze niż w ebooku ze względu na formatowanie, zgaduję, nie miałam wersji papierowej.

Potop ma miejsce w gdańskim gdyńskim Pekinie - osiedlu bieda, ale jednak domków na wzgórzu, domków, zakupionych legalnie, za które właściciele płacą podatek, mają podpięte media. Tyle że pojawia się Przedstawiciel, który chce mieszkańców wykurzyć, domy wyburzyć, a na wzgórzach zbudować luksusowe osiedle. Halina Pigułowa, Ta Która Opowiada; babka Szwajcerowa, Ta, Która Wieszczy; i Zośka Nadzieja, Ta Która Ma Najgorzej, bo z depresją i musi zarabiać na opiekę nad wredną babcią z demencją: trzy kobiety, które widzą sterowany przez Przedstawiciela rozkład domów ich i sąsiadów, podtopienia, podpalenia, leje krasowe, eksmisje. To wszystko doprowadzi do końca świata, one to wiedzą, a władze ignorują, wszak nie leży w ich interesie utrzymanie bieda domów, do telewizji nie pójdą, bo wariatki z nich zrobią.

Uwielbiam każde zdanie, każdą frazę, kobiecą mądrość i obserwacje, jakie stoją za czasem beznamiętną, urywaną narracją. To relacja ze świata wykluczeń, gdzie jeśli kobiety same sobie i innym nie pomogą, to nie pomoże nikt. To jest moja “Masłoska”, ubolewam tylko, że autorka więcej nie wydała. Obiecuję, że z każdą następną książką nie będę tak zwlekać jak z “Potopem”, nie mam wiele na swoje usprawiedliwienie.

Inne tej autorki.

#8

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 20, 2026

Link permanentny - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2


Frances Mayes - Pod drzewem magnolii

Autorka znana jest głównie z sielskiej relacji osiedlenia się w Toskanii, gdzie słońce, przyjaźni sąsiedzi, zieleń i błogi spokój albo - w kontraście - nieznajomość języka i zwyczajów, niechętne obcym lokalne kliki, brak ogrzewania zimą i inne facecje, na jakie trafia obcokrajowiec. Tym razem nie jest o drugiej młodości we Włoszech, a o Południu, na którym autorka się wychowała. I bynajmniej nie jest sielsko, wspomnienia Mayes są gorące, jeśli chodzi o piękno przyrody czy pogodę, ale znacznie chłodniejsze, jeśli chodzi o rodzinę. Była najmłodszym, późnym dzieckiem, jej siostry już opuściły dom rodzinny, ona została z wiecznie kłócącymi się rodzicami - ojcem furiatem i wiecznie nieobecną, niedostępną matką. I mimo uwielbienia dla Północnej Karoliny, wiodącym motywem w życiu dorastającej dziewczyny była chęć ucieczki i usamodzielnienia się. Kolejne zmiany życiowe - wczesna śmierć ojca, udar i niepełnosprawność matki - nie wytrąciło jej z tego kursu.

Wspomnienia są też opisem zmian, jakim ulegało Południe i obyczajowość między latami 50. a 70. Niewypowiedziane, ale widoczne zasady segregacji, mniej lub bardziej maskowany rasizm przy jednoczesnym współistnieniu białych i czarnych; dziś trudno to zrozumieć, wtedy było normą. To bardzo ciekawa relacja z minionych czasów, nie lukrowana, dodatkowo autorka ma łatwość prostego i szczerego pisania o rzeczach trudnych. Wada - sporo odniesień do amerykańskiej historii i literatury, są przypisy, ale poza udowodnieniem erudycji autorki nie wzbogaca to opowieści.

Inne tej autorki.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday January 16, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj