Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Mariusz Czubaj - Piąty Beatles / Dziewczynka z zapalniczką / Cios kończący

W ”Piątym Beatlesie” Rudolf Heinz trafia na miejsce zbrodni - zwłoki młodego chłopaka zanurzonego w basenie z zimną wodą w opuszczonym hangarze - podczas szkolenia w Szkole Policyjnej w Pile. Ślad prowadzi na rodzinny Śląsk, dlatego profiler chętnie się do śledztwa włącza, nieco mniej chętnie przyjmuje do zespołu wyszydzonego na szkoleniu Trojanowskiego, ze względu na wygląd przezywanego przez niego Breivikiem. Tytuł nawiązuje do zostawianych na miejscu zbrodni artefaktów związanych z Beatlesami. Narracja jest na zmianę trzecio- i pierwszoosobowa, w tym drugim przypadku Heinz opisuje wydarzenia śledztwa w celach śledztwa wewnętrznego, bo od pewnego momentu wiadomo, że zostało popełnione przestępstwo przez jednego z policjantów. Zakończenie jest ambiwalentne. A, syn Heinza się żeni, synowa fajna, teściowie niezbyt.

Tytułowa "Dziewczynka z zapalniczką" to tatuaż na plecach jednej z podejrzanych. Sponiewierany poprzednim śledztwem Heinz ląduje w szpitalu psychiatrycznym i na terapii, chwilowo nie pracuje ze względu na problemy zdrowotne. Dowiaduje się o tajemniczej śmierci swojego kolegi, Szymona, który mozolnie drążył stare śledztwo: kilkuletnia córka przedsiębiorcy została znaleziona zmasakrowana w piwnicy, a do jej stóp ktoś przybił gwoździami czerwone baletki. Heinz, mimo że na zwolnieniu, decyduje się na pomoc w śledztwie, jednocześnie unikając zemsty ze strony wypuszczonego właśnie na wolność psychopatycznego Fryzjera. Tu domyśliłam się zabójcy w zasadzie w ⅔ książki, natomiast wątek Fryzjera został rozwiązany w sposób niejasny.

Ostatnia (chyba już finalnie) część cyklu, “Cios kończący”, odnajduje Heinza na wczesnej emeryturze, po tym, jak wpadł w otchłań depresji, stracił poczucie sensu życia oraz rozsypał mu się związek z hebanowoskórą “Pocahontas”. Na prośbę aspirantki Sylwii Świętoń analizuje materiały ze śledztwa w sprawie zamordowanej 30-latki, gdzie wszyscy podejrzani mają alibi. Jednocześnie ktoś zaczyna zabijać nieukaranych przez sprawiedliwość zbrodniarzy, porywający również podejrzanych w sprawie zamordowanej, a wreszcie Heinza. Na początku tomu emerytowany komisarz zostaje dziadkiem, a w finale wyjeżdża do Niemiec do swojego umierającego ojca. Wszystkie tomy czyta się doskonale i szybko, ale po tygodniu od przeczytania już nie pamiętałam fabuły poszczególnych “odcinków”, musiałam się posługiwać notatkami na czytniku.

Społecznie: sporo szydery z konfliktu między gorolami a hanysami. Wszyscy w policji piją, albo już nie piją z powodu alkoholizmu, komisarz Heinz wielokrotnie nadużywa i nie funkcjonuje bez wypitki, mimo problemów zdrowotnych. Zdarza się, że grozi przesłuchiwanym, również dzieciom. Rozkładające się zwłoki wożone są do Trzcianki (ale nie jest wyjaśnione, po co i gdzie są przechowywane), świeże zostają w Pile. Podejmowane są próby edukowania policjantów w kwestii równości i tolerancji, ale u Heinza nie pada to żyzny grunt, a z komisarz Sandry Szwarc szydzi, kiedy ta próbuje mu wyjaśnić, że nazywanie “dziurawym patrolem” ekipy dwóch funkcjonariuszek jest niestosowne.

Inne tego autora.

#10-12

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek stycznia 28, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panowie - Skomentuj


Agatha Christie - Kurtyna

Finalna sprawa Herculesa Poirot. Wzywa swojego przyjaciela, Hastingsa, do Styles, miejsca, w którym śledztwo w zasadzie rozpoczęło jego brytyjską karierę. W Styles aktualnie mieści się pensjonat, a w pensjonacie grupa na pozór przypadkowych ludzi. Detektyw jest schorowany, przykuty do wózka przez artretyzm, prosi więc przyjaciela o obserwowanie innych, ponieważ odkrył, że jeden z gości to ludzki katalizator zbrodni - nie jest mordercą, ale jego zachowanie doprowadza innych do zamordowania kogoś. Spodziewa się, że niebawem nastąpi morderstwo, niestety też, że popchnięty do zbrodni sprawca zostanie ujęty, a właściwemu przestępcy znowu sprawa ujdzie na sucho. I rzeczywiście - najpierw gospodarz strzela do - jak mu się wydaje - zająca, a trafia zołzowatą żonę, na szczęście nie śmiertelnie (co daje oczywiście asumpt do jakże zabawnych seksistowskich żartów, że to tańsze od rozwodu, nawet wliczając więzienie). Niedługo potem sam Hastings zostaje doprowadzony do ostateczności i tylko interwencja Poirota udaremnia próbę zabójstwa bawidamka, który chce zwieść z drogi cnoty córkę Hastingsa. Wreszcie zbrodnia się dokonuje - ktoś truje chorowitą i zawadzającą żonę naukowca, pracodawcy córki Hastingsa. Poirot zbrodnię wyjaśnia, z dość nieświadomym wsparciem Hastingsa, po czym zostają znalezione kolejne dwa ciała - mordercy doskonałego i Poirota.

Nie pamiętałam zupełnie intrygi, ale pamiętałam finał - mnoówpn qbfxbanłl avr cbcrłavn olanwzavrw fnzboówfgjn, nyr mbfgnwr mnzbeqbjnal m mvzaą xejvą cemrm Cbvebgn, hqnwąprtb oneqmvrw pubertb avż emrpmljvśpvr olł. Qrgrxglj jlovren moebqavę, ob avr zn zbżyvjbśpv fxnmnavn xbtbś, xgb avxbtb avr mnovł, glyxb cbqflpvł vfgavrwąpą puęć h xbtbś vaartb. Cbgrz Urephyrf bqxłnqn yrx v fcbxbwavr hzvren. Kiedyś mną wstrząsnął, teraz już niekoniecznie. Autorka dzieli się przez dialogi swoimi opiniami na temat przydatności w społeczeństwie osób z niepełnosprawnościami fizycznymi lub intelektualnymi, łatwo się domyślić, jakie one są.

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#9

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 27, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, z-jamnikiem - Skomentuj


Gdzie jest trzeci król?

Znienacka moja córka, kontestująca “te wasze filmy”, zwłaszcza z aktorami, obejrzała u dziadka w telewizji “Lekarstwo na miłość” i się zachwyciła. Nie wiem, czy to magia nieco teatralnej, czarno-białej telewizji, ale udało się ją namówić na ekranizację kryminału Słomczyńskiego; co ciekawe, jako autor scenariusza pojawia się Joe Alex, a nie Kazimierz Kwaśniewski.

Fabuła jest zbieżna z książką, ale znacznie okrojona. O wszystkich wydarzeniach sprzed zakamuflowanej akcji - planach Syndykatu w Europie - widz dowiaduje się z ekspozycji w komendzie milicji, gdzie pojawia się monsieur z Interpolu, mówi po francusku, reszta (poza Łapickim) po polsku, wszyscy się rozumieją. Muzeum w Borach to zamek w Kórniku (w filmie określany mianem “pałacu”), ale że akcja dzieje się podczas ulewnej nocy, wiele nie widać - samochód z parą funkcjonariuszy jedzie przez aleję arboretum, aktualnie dostępną tylko dla ruchu pieszego. Kórnickich wnętrz nie pamiętam, a zdjęć nie mam ze względu na dziwne zasady w muzeum, ale nadrobię niechybnie wiosną.

Wracając do filmu, obsada świetna - wspomniany Łapicki, fertyczna Jędrusik, przesympatyczni Pokora i Pieczka, poważny Gliński. Wszyscy palą, zapałki noszą nawet w kieszeniach piżam i pikowanych szlafroków. Niestety sama akcja ma pewne dziury, łezkę uroniłam na dialogu:
- Ktoś wyszedł z pałacu. Wiesz, kto to jest? - pyta wsparcie z pałacowego ogrodu.
- Tak. - odpowiada spokojnie kapitan Berent i się rozłącza.
… i zapomina o tym, kiedy zostają znalezione zwłoki, przeprowadzając całe śledztwo od podstaw. Oczywiście może być to skrótowość fabuły - kapitan założył, że obraz wyniósł zamordowany potem kustosz, co oznaczało, że morderca i ewentualny (współ)sprawca kradzieży jest na wolności - ale brzmi co najmniej zabawnie.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa stycznia 26, 2022

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Fotografia+ - Tag: kornik - Skomentuj


Karolina Korwin Piotrowska - Bomba. Alfabet polskiego szołbiznesu

Wydany w 2013 “leksykon” niestety okazał się mocnym rozczarowaniem. Po pierwsze, dość mocno się przeterminował - o niektórych ze “sław” już nie słychać, okazały się kometami na kilka sezonów, a odbiór niektórych z tych, o których dalej głośno, czasami mocno się zmienił. Po drugie, jakkolwiek zdarza mi się cenić teksty autorki, tak tutaj treść jest raczej miałka, po części jest wyliczanką osiągnięć poszczególnych osób (dziękuję, mam już wikipedię), po części za mocno subiektywna - czytaj: tym, których nie lubię, przyłożę mocniej, tym, których lubię, nawet jak zachowują się idiotycznie, dodam okoliczności łagodzące, bo to kumple. Tym wpływowym krytykę, nawet zasłużoną, złagodzę, tym, którzy się nie liczą - na przykład wymienionej bez imienia i nazwiska “Wodziance” (sic!) - dokopię mocniej. Po trzecie, od czasu zakupu tego e-booka minęło kilka lat i dziś bym go w ogóle nie kupiła, przeczytałam głównie dlatego, że przypadkiem otworzył mi się przy okazji robienia porządków na czytniku. Nie warto. No może jakąś wartość poznawczą ma zamieszczone na końcu kalendarium, pokazujące polski szołbiz - prasę, kino, muzykę, celebrytów i telewizję - od 1989 roku.

#8

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek stycznia 25, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, felietony, panie - Skomentuj


Agatha Christie - Zerwane zaręczyny

Elinor Carlisle dostaje anonim dotyczący niecnych zakusów, jaki na majątek jej ciężko chorej ciotki Laury robi podobno Mary, zaprzyjaźniona z ciotką córka ogrodnika. Czym prędzej zabiera do posiadłości ciotki swojego narzeczonego, Rodericka, również spowinowaconego z Laurą (ach, ta angielska szlachta), trochę żeby pochwalić się narzeczeństwem, trochę żeby skontrolować, co się dzieje. Ciotka jest zachwycona szczęściem młodej pary, problem w tym, że urocza Mary wpada w oko płochemu Roderickowi, który jednak nie kocha Elinor aż tak mocno jak ona jego. Para zrywa zaręczyny, niedługo po tym niespodziewanie umiera ciotka, w okolicznościach co najmniej zastanawiających, co dziwne, nie zostawia testamentu. Dumna Elinor sama decyduje, że nie dość, że podzieli się majątkiem z Roderickiem, to jeszcze daruje suty legat Mary, prosi jednak, żeby Roderick dał sobie trochę czasu na zastanowienie, czy naprawdę kocha świeżo poznaną dziewczynę, ten zgadza się i wyjeżdża. Problem w tym, że Mary niespodziewanie umiera otruta podczas sprzątania w posiadłości ciotki Laury, a winą zostaje obarczona zazdrosna dziedziczka. Doktor Lord, opiekujący się wcześniej ciotką i ewidentnie zakochany w Elinor, prosi Herculesa Poirot o przeprowadzenie śledztwa, bo nie jest w stanie uwierzyć, że jego obiekt uczuć to (podwójna) morderczyni.

Dość niewiarygodne, zwłaszcza że przeprowadzenie całej skomplikowanej intrygi zajęło mordercy kilka lat.

Inne tej autorki, inne z tej serii

#7

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek stycznia 24, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, z-jamnikiem - Skomentuj


Veep

Jak już pewnie wspominałam, nie przepadam za polityką, również jako tematem w popkulturze, “House of Cards” znudził mnie po jednym sezonie, mimo tego, że jest doskonale nakręcony i zagrany. Absurdalnie, spłakałam się ze śmiechu na serialu o Selinie Meyer, narcystycznej wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, postaci na stanowisku czysto dekoracyjnym, za to z ogromną ambicją i jednocześnie umiejętnością do wpadki za wpadką. Otoczona jest doradcami, specjalistami od PR-u, strategami i szefami kampanii, mimo to jest odwrotnym Midasem - jej każda decyzja zamienia się w wydaliny. Doskonała obsada świetnie buduje zróżnicowane charakterem postaci, w których można znaleźć poskładane wszystkie wady polityków, nie tylko amerykańskich, z love-hate postacią Jonah Ryana na czele. Eloy podczas oglądania co jakiś czas powtarzał, że to jest śmieszne, bo prawdziwe. Mój role-model: Sue, trzecia najważniejsza osoba na świecie. Osoba, której mi szkoda najbardziej: Gary, garderobiany Seliny (a już w finale myślałam, że się popłaczę z żalu).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela stycznia 23, 2022

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


John Steinbeck - Zagubiony autobus

Na Rozdrożu Buntowników stoi niewielka restauracja, prowadzona przez Alice Chicoy. Jej mąż, Juan, prowadzi też warsztat, a w ciągu dnia kursuje autobusem do San Juan de la Cruz. Po awarii autobusu poprzedniego dnia, Chicoyowie zmuszeni są odstąpić swoje łóżka pechowym pasażerom, atmosfera po nieprzespanej nocy się zagęszcza, Alice robi awanturę, kelnerka Norma rezygnuje z pracy. Nie pomaga ulewa, która doprowadza do wylania rzeki, przez co dalsza podróż pasażerów staje pod znakiem zapytania. Jednak ruszają, chociaż nie wiadomo, czy będą w stanie dotrzeć na miejsce.

Fabuła jest prosta, ale - jak to zwykle u Steinbecka - to pretekst do pokazania ludzkich typów i wzajemnego powiązania na oko przypadkowych ludzi. Juan jest atrakcyjnym fizycznie emigrantem, marzy o ucieczce i powrocie w rodzinne strony, co jednocześnie jest największym strachem jego nieatrakcyjnej już żony. Norma, szara mysz bez perspektyw, marzy o Hollywood i Clarke’u Gable’u. Pryszcz, nieatrakcyjny pomocnik mechanika, zdobywa się wreszcie na odwagę, żeby poprosić o nazywanie go Kitem, liczy też na przychylność emanującej seksapilem pasażerki. Ta z kolei usiłuje unikać kontaktów z mężczyznami, bo ma sporo smutnych doświadczeń, a jej bujna fizyczność dostarcza jej tylko problemów. Rodzina zamożnego przemysłowca na pozór cieszy się z wycieczki do Meksyku, na którą się udają, ale tak naprawdę żadne z nich jej chce - pani Pritchard wolałaby oranżerię ze storczykami, pan Pritchard - wygodną kanapę w domu, a ich córka wybrałaby się do Meksyku sama, żeby nie czuć zażenowania zachowaniem rodziców. Jest komiwojażer-weteran i stetryczały pesymistka, wytykający zagrożenia. Ani biedni, ani bogaci nie są zadowoleni ze swojego życia, wszyscy czekają, aż coś się stanie, żeby w ich życiu nastąpił przełom. I w pewnym sensie następuje, kiedy autobus rusza.

Uwielbiam umiejętność autora w takim malowaniu słowami, że czuję zapachy, widzę kolory i słyszę głosy ludzi. Tu jednak klimat jest raczej z tych posępnych, przypomina klimatem “Grona gniewu”, chociaż nie jest aż tak pesymistyczny.

Inne tego autora tutaj.

#6

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota stycznia 22, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, beletrystyka, panowie - Skomentuj


O archiwach

[8.2013 - 6.2019 - 10.2021 - 1.2022]

Szukałam ostatnio czegoś w archiwum zdjęć i zadumałam się nieco nad kilkoma obserwacjami. Po pierwsze, zmienił mi się sposób patrzenia na świat ostatnio. Kiedyś staram się świadomie nie powtarzać ujęć, nawet w tych samych okolicach, co oznaczało, że mentalnie zaznaczałam sobie miejsce jako “zaliczone” i nawet jeśli był tzw. warun, to nie wyjmowałam aparatu. Teraz nie zwracam nawet uwagi i nawet jeśli robię zdjęcia bliźniaczo podobne do już zrobionych, mam to gdzieś, efekt czasem jest ciekawy. Po drugie, świat się zmienia, warto fotografować te same miejsca, bo znikają albo się zmieniają. Po trzecie, mam dużo niepublikowanych zdjęć. Stąd mały przegląd z kilku wizyt w rodzinnym mieście. Lato, jesień, zima. Pocztówki w świat dzieciństwa, jesienne kolory i zimowy świat po zmroku. Jeśli śni mi się dom, jest to mieszkanie babci. Jeśli szkoła - to podstawówka. Miewałam (bo dawno nie) koszmary, że uciekam na szczytową klatkę schodową bloku obok tego, w którym mieszkałam, a na tej klatce byłam może raz czy dwa razy w życiu. To są obrazy, których chyba nie da się nadpisać.

2013 2019 O! Mural! Ale z papieżem...
2021 2022

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek stycznia 21, 2022

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, wloclawek - Skomentuj


O finale "Domu z papieru"

Uwaga - poniżej zdradzam fabułę!

Lata minęły od pierwszego sezonu “La casa se papel” i mojego zachwytu jego świeżością. Dalej złego słowa nie powiem na pierwszą akcję w mennicy, mimo kilku wyjątkowo idiotycznych rozwiązań fabularnych. Niestety akcja druga - w Banku Hiszpanii - jest już tak dramatycznie zła, że tylko moja miłość do filmów typu heist pozwoliła mi dotrwać do końca. I nie czepiam się samego pomysłu i zaskoczek czy pojawiających się kolejno planów A, B i Z, wszak nawet rozwiązanie “nadludzkim wysiłkiem” jest akceptowalne. Czepiam się, że cała akcja opiera się o postać nieżyjącego już Berlina, połowa sezonu to retrospekcje, co nie dość, że psuje tempo akcji dziejącej się współcześnie, to jeszcze psychopata i gwałciciel Berlin okazuje się jedyną ciekawą i wartościową postacią. Profesor tuż przed finałem wspomina, że plan zasadniczo się udał, mimo że ekipa straciła dwie ważne osoby. Nie wspomina jednak, że straciła je jako konsekwencję idiotycznej zachowania Palermo, który nie pozbierał się po odejściu Berlina, a przez Profesora został namaszczony na szefa napadu. Druga super idiotyczna rzecz to pozostawienie Gbxvb wnxb aneengben m mnśjvngój; gnx, qhpu qmvrjpmlal bcbjvnqn b glz, pb fvę mqnemlłb whż cb wrw śzvrepv, dziękuję, nie mam pytań, co tu się odjaniepawliło. Nie wybaczyłam hfhavępvn anwonejavrwfmrw cbfgnpv Anvebov, to już nie było to samo. Samo rozwiązanie intrygi - nie mam uwag, ale reszta...

Czy obejrzę prequele, sequele i inne derywatywy? Oczywiście!

Wytrzymał ktoś do końca?

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 20, 2022

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 3


Anna Kłodzińska - Jedwabny krawat

Narracja początkowo rozdziela się na trzy wątki, gdzie trzech różnych, anonimowych dla czytelnika mężczyzn coraz silniej nienawidzi kogoś - osoby wymagającej zwrotu grubej pożyczki (pieniądze), osoby, z którą właśnie zdradziła ukochana żona (miłość), osoby, która blokuje szanse na awans (ambicja zawodowa). Kiedy w instytucie zostają znalezione zwłoki kierownika Trzaskowskiego[1], a z sejfu zniknęła kaseta zawierająca fiolki bardzo szkodliwej substancji chemicznej, milicja - w obawie przed atakiem terrorystycznym - angażuje dziesiątki funkcjonariuszy, specjalistów, WSW, Prokuraturę Wojskową, Sanepid i Inspektorat Ochrony Przemysłu, wszystko to, żeby odnaleźć chemikalia, zaś do znalezienie zabójcy wyznacza ulubieńca wszystkich, porucznika Szczęsnego[2], który kolejno eksploruje poszczególne motywy. Ponieważ skradziony preparat ma lekki zapach wanilii, milicja rekwiruje całe dostępne zasoby tej przyprawy, nie zważając na protesty w handlu uspołecznionym[3], a przy okazji odkrywając pewne, ekhm, nadużycia[4]. Obstawia miejskie filtry na wypadek gdyby ktoś planował wpuścić szkodliwy preparat do wody (przy okazji edukując czytelnika, jak filtry działają), a nawet ogłasza nagrodę finansową dla “uczciwego znalazcy”! Morderca zostaje znaleziony po części przez to, że planuje zabójstwo świadka oraz dzięki temu, że Szczęsny przeczytał książkę znalezioną w mieszkaniu podejrzanego.

Jak to u Kłodzińskiej, jest dużo urokliwych dialogów[5], wygrywane są też ładnie animozje między milicją a prokuraturą - a to prokurator przysypia na ramieniu świadka, jadąc w nocy na miejsce zbrodni, a to Szczęsny z nietajoną radością przerywa prokuratorowi oglądanie filmu w kinie (“Zaręba przeżył krótką chwilę irytującego wahania pomiędzy chęcią powrotu na widownię a głosem obowiązku. Ponieważ głos był niezbyt wyraźny - o rezultacie rewizji i tak milicja poinformuje - prokurator wrócił na salę”), a to prokurator z radością poprawia interpunkcję nakazu. I wtem - gdy autorka opisuje środowisko drobnych przestępców, do którego trafia jeden z podejrzanych - pojawia się wątek zbiorowego gwałtu na nastolatce, zakończonego jej śmiercią, niewspółmiernie brutalny i zupełnie nie pasujący do dość lekkiego tonu, nadawanego wcześniej. Zapewne miało to pokazać, że od drobnych kradzieży, wandalizmu, pijaństwa i podrabiania dokumentów droga do bestialstwa i morderstwa jest krótka, ale nawet jak na propagandówkę jest to obrzydliwe zagranie, czujcie się ostrzeżone.

Społecznie:
* Kobiety służą do zaspokajania potrzeb mężczyzn, w tym statusowych i fizjologicznych: “Wziąłem ją zaraz po wejściu do pokoju; było w tym jednak sporo gniewu i chęci odegrania się. Przede wszystkim na nim. Jak ona na niego patrzała!”. Gniew można też wyładować przez “skucie mordy” potencjalnie niewiernej partnerce.
* Powidoki wojny: [siostra Tajbera] Zginęła w warszawskim getcie. Z rodzicami.. Zupełnie normalne też jest, że “zwyczajni” obywatele mają na sumieniu zabicie kogoś, ale to się "wtedy" inaczej rozliczało.
* Się je: zimny barszcz z ogórkiem, zagryzany chlebem, jajecznicę ze słoniną, schabowe z kapustą, cielęcą potrawkę z sałatą (we wtorki i w czwartki w domu profesora Chwaliboga) świeżo usmażone kotlety z młodymi ziemniakami i koperkiem.
* Się wychodzi z pracy: bo do sklepu na Pięknej przywieźli transport letniego obuwia, a woźna miała w tym sklepie dobre kontakty. Wydawnictwo mogło poczekać.
* Się pije: kawę w filiżance z cepeliowskiej porcelany, jak się jest gościem albo sekretarka kogoś lubi, wódkę pod kiełbasę, chleb i kiszone ogórki, wino “Goliat”, koniak (w nocy, kiedy żona śpi, po wódce ma kaca i w pracy mogą zauważyć), peppermint (Barbara się uparła), napój firmowy (cokolwiek to by było).
* Na ból głowy: proszek z krzyżykiem.
* Się dostaje: kilo baleronu, prezent od kooperanta spółdzielni dla życzliwego zaopatrzeniowca.
* Się pali: extra-mocne (w ogóle sposób zapisu marek papierosów to temat na analizę, cudzysłowy, bez, wielką literą, małą, z “x” i myślnikiem albo bez).

[1] Przypadek? Nie sądzę, zwłaszcza że pojawia się też pułkownik Komorowski (“niemłody już, doświadczony prawnik, świetny organizator, dawny dowódca z grupy „Śmiałego” w Batalionach Chłopskich”). Czekałam na Dudę i Wałęsę, ale się nie doczekałam, jednak.

[2] Szczęsny był wprawdzie indywidualistą, miewał „partyzanckie wyskoki” i lubił uprawiać śledztwo na własną rękę, niczym hazard. Dlatego też, gdzieś tam na górze, wciąż sprzeciwiano się jego awansowi.

[3]

- Spalić - usłyszał ku własnemu zdziwieniu.
- Tyle wanilii?! - wrzasnął szef cukierników na widok pudeł i torebek, bezlitośnie wrzucanych do rozpalonego pieca. - Boga w sercu nie macie! Państwowe pieniądze się palą! - uniósł ręce w górę, a twarz poczerwieniała mu z oburzenia.
- Ostatecznie, wanilia nie jest towarem pierwszej potrzeby. Narzekają tylko wytwórnie lodów. Ale jest przecież lato, mogą brać do produkcji owoce.
- Co z prasą? - Weiss uśmiechnął się ironicznie, choć wcale tego nie chciał. - Ja się dotąd jakoś opędzam.
- Mnie po prostu nie ma - wyznał szczerze pułkownik Komorowski. - Zresztą, mam doskonałą sekretarkę.
- Poproszę cukier waniliowy. I herbatę za dziewięć.
Ekspedientka podała paczkę „gruzińskiej”.
- Cukru nie ma - odparła, śliniąc skaleczony palec.
- Dlaczego nie ma? Zostaw pani ten palec, bo mnie mdli.
- Skąd ja mogę wiedzieć. Już pani moje palce przeszkadzają? Dziewięć złotych... Nie mam złotówki, dać zapałki czy kostki bulionowe?
- Nigdy nie macie reszty. Niech będą kostki. A wanilia jest?
- Nie ma. Może być olejek rumowy, arakowy, migdałowy. Dać?
Klientka skrzywiła się, pomyślała chwilę, wzięła po pięć olejków z każdego.
- Ma zabraknąć... - mruknęła - jak tej wanilii.

[4]

Gdzieś tam gorączkowo upychano po kątach walające się skrzynki, szef cukierników błyskawicznie zmienił fartuch, kopnął worek po cukrze i zasłonił nim pudło z tortem węgierskim. Tort był wykonany “z odpadów”, tak przynajmniej wytłumaczył rano kierownikowi, który wolał nie dochodzić bliżej, skąd się w ciastkarni wzięły odpady.
- Słucham? Czym mogę panom służyć? - zapytał kierownik, usiłując przypomnieć sobie jak najszybciej, czy ci dwaj już tu kiedyś byli, a jeżeli byli, to na co wówczas mieli ochotę. Zamiast tego jednak, przypomniał sobie, że w magazynie brakuje różnych rzeczy, i spochmurniał.

[5]

- Ech, ty gospodarzu na kupce piasku i końskim ogonie! Chyba cię matka w kapuście znalazła, bo masz głąb zamiast głowy.
- A tobie diabli łeb sadzami wysmarowali, ty śląski pierogu ze słoniną!
- Sto razy ci mówiłem, że Dąbrowa jest w Zagłębiu, jakieś ty uniwersytet skończył bez szkoły podstawowej?!
Były to nieomylne oznaki dobrego humoru. Lubili się, odkąd los ich zetknął ze sobą na studiach, a potem w Instytucie, jeden bez drugiego nie mógł się już obejść, ale przygadywali sobie czasem tak, że kto ich nie znał, słuchał przerażony, pewien że lada chwila skoczą sobie do gardła.
- Sugeruję, nie narzucam. - Szef był bardzo taktowny, szanował cudze autorytety.
- Może tak zrobię - Komorowski szanował własny autorytet.
- Coś ciekawego? - spytał Szczęsny siadając na jego miejscu.
- Gówno - westchnął mały porucznik, przeciągając się, aż chrupnęło mu w stawach. - Co mam robić?
Potem Daniłowicz westchnął ze źle udanym podziwem:
- Ach, ty czorcie!... - W jego głosie było tyle ciepła, że Szczęsny poczerwieniał jak sztubak.

Inne tej autorki, inne z tej serii

#5

Napisane przez Zuzanka w dniu środa stycznia 19, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, z-jamnikiem - Skomentuj