Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o beletrystyka

Kristin Hannah - Prawdziwe kolory

Ranczo na amerykańskiej prowincji, owdowiały, toksyczny ojciec i trzy dorosłe córki, które - mimo upływu lat - ciągle tęsknią za matką. Najstarsza, Winona, jest prawniczką, nie udało jej się ułożyć życia, winę zwala na nadwagę; boli ją też brak docenienia ze strony ojca. Średnia, Aurora, ma męża, dom i dzieci, jest rodzinną rozjemczynią. Najmłodsza, śliczna Vivi Ann, została na ranczu, gdzie całkiem dobrze sobie radzi z końmi i powoli rozkręca turniejowy biznes, czasem wbrew zaciętym protestom ojca, który ją jedną z córek chyba naprawdę kocha, a przynajmniej chwali. Vivi Ann wszystko przychodzi łatwo, dlatego nikogo nie dziwi, że zakochuje się w niej Luke, obiekt westchnień Winony, co wprowadza rozłam między siostrami. Rozłam się pogłębia, kiedy okazuje się, że najmłodsza niespodziewanie również dla samej siebie zakochuje się w Dallasie, najemnym pracowniku o dwuznacznej przeszłości, do tego półkrwi rdzennym Amerykaninie. I nie, odrzucony Luke wcale nie zwraca się do kochającej go Winony, tylko wyjeżdża. Wbrew woli ojca młodzi się pobierają, mają dziecko, oboje ciężko pracują na ranczu, wydawałoby się, że idzie ku szczęśliwemu finałowi, kiedy miasteczkiem wstrząsa informacja o zbrodni - ktoś zamordował dawną przyjaciółkę Dallasa. Oczywiście jako element napływowy i mieszaniec jest najpierw podejrzany, a potem - mimo mikrych dowodów - oskarżony i skazany na dożywocie.

Jeśli potrzebujecie romansidełka z twistem, to to jest książka dla Was. Nie jest to typowy harlequin, chociaż autorka przemyca nieco treści erotycznych, ale przez to, że historia ma trzy odsłony, każdą oddziela kilkanaście lat, większe skupienie jest na dojrzewaniu bohaterów i ich przemianach. Na to nakłada się duszny, plotkarski klimat małego amerykańskiego miasteczka i gęsto splątane więzy rodzinne.

PS I ten tytuł!

Inne tej autorki.

#51

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 23, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Romain Gary - Obietnica poranka

Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.

Inne tego autora.

#49

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 19, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, biografia, panowie - Skomentuj


Muharem Bazdulij - Koncert

Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.

#48

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 18, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Marie Aubert - Dorośli

Ida jedzie do domku letniego, gdzie wraz z siostrą Marthe, jej mężem Kristoffem i jego 6-letnią córką będzie świętować 65. urodziny matki. Bardzo się cieszy, bo z domkiem ma same miłe wspomnienia, a dodatkowo chce się pochwalić siostrze, że podjęła decyzję umożliwiającą jej potencjalnie zostanie matką, o czym marzy. I świetnie się dogaduje ze szwagrem i jego córką. Tyle że im bliżej innych, tym bardziej wychodzą na jaw zadawnione pretensje, lęki i rozczarowania: Ida, starsza, zawsze czuła się mniej kłopotliwa i bardziej wartościowa niż młodsza siostra, a mimo to cała uwaga rodziny skupiała się i skupia w dalszym ciągu na Marthe. To Marthe boli brzuch, to Marthe jest wreszcie w upragnionej ciąży, to Marthe pomalowała domek na wybrany przez siebie kolor bez konsultacji z Idą, to Marthe zaplanowała imprezę matki, to Marthe matka bardziej kocha. Frustracja narasta i Ida zaczyna odrzucać swoją latami pielęgnowaną łagodność w stosunku do reszty rodziny. Może zwyczajnie nie szanuje matki i wini ją za rozwód przed laty, a swojej siostrze zazdrości nieuzasadnionej atencji otoczenia, męża i ciąży; może jest zwyczajnie rozczarowana samą sobą?

To kompaktowa, ale pełna emocji historia o nieprzepracowanych problemach w rodzinie, o nierównym rozdzieleniu uczuć i odczuwanej niesprawiedliwości. Wali w miękkie, bo oczywiście możemy traktować Idę jako emanację zła, ale z drugiej strony ile w każdej z nas siedzi takich zadr, które kiedyś wreszcie chciałybyśmy wyjąć, żeby się dookoła nich przestało jątrzyć. Klimatycznie pokrewne do prozy Soukupovej, chociaż autorka jest Norweżką; jak widać, gęsto skłębiona rodzina nie zależy od geografii.

#46

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 14, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Magdalena Samozwaniec - Młodość nie radość

Jak się poniewczasie zorientowałam, ten tomik poprzedza czytane wcześniej "Komu dziecko, komu?"; jak już musicie, to zacznijcie od tego. Autorka wprowadza tu rodzinę Hanki, która mieszka z dwiema dorosłymi córkami - artystką Basią i polonistką Moniką; trzecia, Jagna, wyszła za mąż i mieszka z mężem i 4-letnim upiornym Maciusiem; do tego dochodzi sklerotyczna i przygłucha babcia, stanowiąca w tej grotesce element komiczny. Każda z pań ma swoje problemy - Hankę zostawia wprawdzie pogardzany, ale wieloletni kochanek, do tego dla młodszej, więc mimo że jeszcze nie jest taka stara, irytują ją młodzi. Jagna nie może się dogadać z mężem, bo ten bardziej niż żony potrzebuje mamusi, a dodatkowo oboje nie są wielkimi fanami bycia rodzicami. Monika dowiaduje się, że jej śliczny i grzeczny narzeczony jest taki kulturalny, bo woli panów. Na szczęście poznaje równie przystojnego, choć nieco nieokrzesanego piłkarza. Barbara, po próbie odbicia Monice chłopaka, poznaje swojego kuzyna z Ameryki i znęcona wizją dolarów wyjeżdża z nim za granicę.

Jaka to jest przykra książka, jak wszyscy w niej się serdecznie nie cierpią. I tak, wiem, to w założeniu taki humor, ale absolutnie do mnie trafia. Wszyscy wszystkich zdradzają, głównym sposobem komunikacji jest złośliwość i szydera, zwłaszcza jeśli drugiej osobie zbywa na błyskotliwości[1]. Pełno szowinizmu (“ Inny człowiek! — zachwycał się pan domu. — O ile, oczywiście, kobieta może uchodzić za człowieka, he-he-he!”), wyższości i pogardy dla innych, do tego dochodzą żarciki z gwałtu, zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu. Możliwe, że autorka się świetnie bawiła, ale ja już zdecydowanie mniej.

Się je: indyka w galarecie, pierożki z wiśniami, cytryny, jałowcową kiełbasę, chleb, schabowe popijane piwem, pomidory z solą, czekoladki Wedla, owoce, bułkę z szynką, parówki z kwaśnym mlekiem, kaszankę z ogórkiem; kakao, bułki z masłem, salami, pomarańcze (na śniadanie we Włoszech); mleczną kawę, jajka, bułki, banany i mandarynki (śniadanie w Egipcie); amerykańską sałatkę - małe raczki, kawałki ananasa z puszki, pokrajane w plasterki banany, zieloną sałatę, groszek i kawałki szynki; befsztyk tatarski, i śledzika w śmietanie, śliwki w occie i sałatkę z sosem majonezowym, i rybę w galarecie, karpia po żydowsku, kiszone ogórki i sałatkę z mrożonych pomidorów, zimne mięsa (na weselu).

Się pije: francuski koniak, kawę ze szczyptą czekolady, wanilii i sproszkowanej gałki muszkatołowej, prawdziwą whisky z wodą sodową „White Horse“ (sic!), dobre wino, herbatę z termosu, cytrynówkę, czystą, jarzębiak, eksportową, herbatę z cytryną, wino jugosłowiańskie, słodką wiśniówkę.

Się pali: amerykańskie Chesterfieldy i polskie Giewonty.

[1] Miss Czegośtam, tak piękna, jak głupia:

- To futro z etoli... - odparła Danusia, ale widząc ironiczny uśmieszek wuja i obu młodzieńców, zarumieniła się lekko i zmieszana dodała. - Nie wiem zresztą dokładnie, jak się nazywają.
- No, nareszcie jakieś ludzkie słowo z pani ust. Czy maleńka pozwoli, żebym się stał jej cicisbeo?
- Tylko proszę: niech pan się nie wyraża! Nie znoszę tego.
- Oh! - zaśmiał się radośnie. - Ta cudna ignorancja! Ten uroczy brak erudycji! Widzisz, maleńka, cicisbeo znaczy po włosku tyle co opiekun, przewodnik...

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#45

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 12, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj


Lauren Groff - Awanturnica

Niestety, opowiadania, ale co Groff, to Groff, niczego nie żałuję, chyba tylko tego, że każde z nich nie jest oddzielną powieścią. Po części autobiograficzne, jak “Zwiastowanie” czy “Wiatr”, po części to rozliczenie ze strachami, które żyją w głowie autorki - “Birdie” czy “Pod falą”. To historie o decyzjach, traumach, ucieczce, miłości, zmianach w życiu; nie chcę streszczać opowiadań, bo to ze stratą dla nich. Opowiem tylko o jednym, o “Między duszą a cieniem”, gdzie bohaterka przechodzi na wymarzoną emeryturę i… nie wie, co ze sobą zrobić. Kochający mąż szuka jej zajęcia, żona się wkręca w różne aktywności i zakochuje się w instruktorce z jednego z kursów. To opowieść o związku na całe życie, wsparciu i byciu z drugą osobą na dobre i na złe, wzruszające i ładne.

PS Skończyłam ostatnią Tanę French, wracam do świata.

Inne tej autorki tutaj.

#40

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, opowiadania, panie - Skomentuj