Więcej o
beletrystyka
Jak się poniewczasie zorientowałam, ten tomik poprzedza czytane wcześniej "Komu dziecko, komu?"; jak już musicie, to zacznijcie od tego. Autorka wprowadza tu rodzinę Hanki, która mieszka z dwiema dorosłymi córkami - artystką Basią i polonistką Moniką; trzecia, Jagna, wyszła za mąż i mieszka z mężem i 4-letnim upiornym Maciusiem; do tego dochodzi sklerotyczna i przygłucha babcia, stanowiąca w tej grotesce element komiczny. Każda z pań ma swoje problemy - Hankę zostawia wprawdzie pogardzany, ale wieloletni kochanek, do tego dla młodszej, więc mimo że jeszcze nie jest taka stara, irytują ją młodzi. Jagna nie może się dogadać z mężem, bo ten bardziej niż żony potrzebuje mamusi, a dodatkowo oboje nie są wielkimi fanami bycia rodzicami. Monika dowiaduje się, że jej śliczny i grzeczny narzeczony jest taki kulturalny, bo woli panów. Na szczęście poznaje równie przystojnego, choć nieco nieokrzesanego piłkarza. Barbara, po próbie odbicia Monice chłopaka, poznaje swojego kuzyna z Ameryki i znęcona wizją dolarów wyjeżdża z nim za granicę.
Jaka to jest przykra książka, jak wszyscy w niej się serdecznie nie cierpią. I tak, wiem, to w założeniu taki humor, ale absolutnie do mnie trafia. Wszyscy wszystkich zdradzają, głównym sposobem komunikacji jest złośliwość i szydera, zwłaszcza jeśli drugiej osobie zbywa na błyskotliwości[1]. Pełno szowinizmu (“ Inny człowiek! — zachwycał się pan domu. — O ile, oczywiście, kobieta może uchodzić za człowieka, he-he-he!”), wyższości i pogardy dla innych, do tego dochodzą żarciki z gwałtu, zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu. Możliwe, że autorka się świetnie bawiła, ale ja już zdecydowanie mniej.
Się je: indyka w galarecie, pierożki z wiśniami, cytryny, jałowcową kiełbasę, chleb, schabowe popijane piwem, pomidory z solą, czekoladki Wedla, owoce, bułkę z szynką, parówki z kwaśnym mlekiem, kaszankę z ogórkiem; kakao, bułki z masłem, salami, pomarańcze (na śniadanie we Włoszech); mleczną kawę, jajka, bułki, banany i mandarynki (śniadanie w Egipcie); amerykańską sałatkę - małe raczki, kawałki ananasa z puszki, pokrajane w plasterki banany, zieloną sałatę, groszek i kawałki szynki; befsztyk tatarski, i śledzika w śmietanie, śliwki w occie i sałatkę z sosem majonezowym, i rybę w galarecie, karpia po żydowsku, kiszone ogórki i sałatkę z mrożonych pomidorów, zimne mięsa (na weselu).
Się pije: francuski koniak, kawę ze szczyptą czekolady, wanilii i sproszkowanej gałki muszkatołowej, prawdziwą whisky z wodą sodową „White Horse“ (sic!), dobre wino, herbatę z termosu, cytrynówkę, czystą, jarzębiak, eksportową, herbatę z cytryną, wino jugosłowiańskie, słodką wiśniówkę.
Się pali: amerykańskie Chesterfieldy i polskie Giewonty.
[1] Miss Czegośtam, tak piękna, jak głupia:
- To futro z etoli... - odparła Danusia, ale widząc ironiczny uśmieszek wuja i obu młodzieńców, zarumieniła się lekko i zmieszana dodała. - Nie wiem zresztą dokładnie, jak się nazywają.
- No, nareszcie jakieś ludzkie słowo z pani ust. Czy maleńka pozwoli, żebym się stał jej cicisbeo?
- Tylko proszę: niech pan się nie wyraża! Nie znoszę tego.
- Oh! - zaśmiał się radośnie. - Ta cudna ignorancja! Ten uroczy brak erudycji! Widzisz, maleńka, cicisbeo znaczy po włosku tyle co opiekun, przewodnik...
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#45
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 12, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie, prl, z-jamnikiem
- Skomentuj
Niestety, opowiadania, ale co Groff, to Groff, niczego nie żałuję, chyba tylko tego, że każde z nich nie jest oddzielną powieścią. Po części autobiograficzne, jak “Zwiastowanie” czy “Wiatr”, po części to rozliczenie ze strachami, które żyją w głowie autorki - “Birdie” czy “Pod falą”. To historie o decyzjach, traumach, ucieczce, miłości, zmianach w życiu; nie chcę streszczać opowiadań, bo to ze stratą dla nich. Opowiem tylko o jednym, o “Między duszą a cieniem”, gdzie bohaterka przechodzi na wymarzoną emeryturę i… nie wie, co ze sobą zrobić. Kochający mąż szuka jej zajęcia, żona się wkręca w różne aktywności i zakochuje się w instruktorce z jednego z kursów. To opowieść o związku na całe życie, wsparciu i byciu z drugą osobą na dobre i na złe, wzruszające i ładne.
PS Skończyłam ostatnią Tanę French, wracam do świata.
Inne tej autorki tutaj.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 4, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, opowiadania, panie
- Skomentuj
To kolejna opowieść z cyklu, że z rodziną najlepiej na zdjęciu. Nie jest łatwo być wnukiem dziadka Szczepana. Weteran wojny, zawsze ma pod ręką jakąś okropną historię, żeby pokazać, że kiedyś było gorzej, bywalec zamtuzów, stręczyciel i erotoman, przemocowiec, pieniacz i brutal. Mimo to, wnuk - czy to pchany przez matkę, czy już później z poczucia obowiązku - odwiedza dziadka, pilnuje jego rozsypującego się domu, ratuje dziadka przed nachodzącą go mafią, wreszcie jest świadkiem siódmego zawału, tym razem ostatecznego. To buduje więź, nawet jeśli ta więź jest patologiczna. Wnuk - co ciekawe, nie pamiętam nawet, jak ma na imię, może się w ogóle nie pojawia w przeciwieństwie do wielokrotnie powtarzanego imienia dziadka - nienawidzi krewnego, ale z drugiej strony traktuje go z bojaźnią i pewnym szacunkiem, trochę jak złośliwego i mściwego boga, z którym nie warto zaczynać, bo i tak się nie wygra. Narrację przerywają cytowane listy licznych flam starszego pana, pokazujące nieco inny obraz człowieka.
Inne tego autora.
#39
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday March 31, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
Boczna uliczka w Kioto, na którą zapuszczają się chyba tylko ci, którzy na pewno tego potrzebują. A do tej grupy należą klienci restauracji Kamogawa; jedna grupa przychodzi, żeby zjeść coś pysznego, druga, żeby odkryć zapomniany smak potraw z przeszłości. I zjeść to coś pysznego. Knajpkę prowadzi ojciec z córką, z ołtarzyka spogląda ze zdjęcia zmarła żona i matka. Oboje gotują, ale dodatkowo ojciec ma niesamowity zmysł śledczy i z garstki oderwanych od siebie, często niekonkretnych wspomnień potrafi odtworzyć smak i zapach sprzed lat, córka zaś umie zadać tak pytania, żeby pomóc wyciągnąć z pamięci dawno zapomniane szczegóły. Dla mnie to książka nie o jedzeniu jako takim, czemu - za chwilę, ale o nostalgii, powrocie do jakiegoś momentu świata, którego już nie ma. I o empatii oraz uważności na drugą osobę. Wiele recenzji skupia się na zachwytach jedzenie, ale mimo że opisy jedzenia zajmują prominentną część wszystkich historii, dla mnie to puste pojęcia: nie lubię szeroko pojętej kuchni dalekowschodniej, nie uruchamia mi się ośrodek głodu, kiedy czytam o sushi, dolewaniu herbaty do ryżu czy tempurze. Zdecydowanie nie jest to wina autora, ani tym bardziej tłumaczki (serdecznie pozdrawiam, ^Aniuklaro!), możecie mieć znacznie bardziej sensualne doznania z lektury.
#30
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday March 15, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, kulinarne, panowie
- Skomentuj
Stanisław jest bezrobotnym czterdziestoparolatkiem, ciągle mieszka ze starzejącą się matką w nieco niezdrowym układzie, wtem dowiaduje się o śmierci swojego biologicznego, acz od zawsze nieznanego ojca. Pogrzeb, a po pogrzebie dowiaduje się o odziedziczonym mieszkaniu. Z agresywnym psem Rambo i książką o Indianach, którą chyba pod pseudonimem napisał jego ojciec. Ukrywa fakt istnienia psa przed matką, która wprawdzie nie rusza się z domu, ale podejrzewa, że syn ma kochankę. Jednocześnie następuje postęp demencji u matki; miałam wrażenie, że czas w historii jest dość umowny, ale jednocześnie cały czas pojawia się stopniowo oswajany pies Rambo. Dziwna opowieść, bardzo meta, urywana, bogata i zdawkowa jednocześnie - o relacji rodzic-dziecko, człowiek-zwierzę, młody-stary, przeplatana dialogami z lokalnym pijaczkiem-filozofem.
Inne tego autora.
#27
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday March 11, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
John Delano jest wykładowcą uniwersyteckim, wykłada dość nieortodoksyjne kursy z czasów Zimnej Wojny; nieortodoksyjne, bo nie opowiada się po żadnej ze stron, tylko pokazuje wzajemne oddziaływania na siebie obu frakcji. Ale aktualnie w ogóle nie wykłada, bo wziął urlop, żeby napisać bestseller o osobistych obserwacjach z ulubionego okresu historii USA, z czasów, kiedy dorastał. Zupełnie mu nie idzie, po części dlatego, że właśnie umarł jego ojciec, przedostatnia nić łącząca do z przeszłością. Ostatnią ostoją wspomnień jest jego brat, z którym jednak nie kontaktował się od lat, od czasu, kiedy odmówił mu wsparcia. Snuje więc luźne refleksje o tym, co było i wtem wpada na pomysł, że napisze inną książkę - o tym, jak bracia się ze sobą godzą i jaki na ich losy miały wpływ lata 50. i 60.
Autor opowiada o bardzo wąskiej perspektywie osoby dorastającej na jednym z amerykańskich przedmieść, a dygresje przeplata dość błahą historią pisarskiej blokady i zapaści kariery starzejącego się Delano. Niekoniecznie wciąga kilkadziesiąt lat po opisywanych czasach, nawet współczesny wątek próby rozwiązania konfliktu między zupełnie sobie obcymi braćmi nie jest specjalnie ciekawy.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday March 2, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj