Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o beletrystyka

Petra Soukupová - Pod śniegiem

Zima. Trzy siostry - Olga, Blanka i Kristýna - umówiły się, że razem pojadą do rodziców na wieś, na urodziny ojca. Razem, bo Olgi samochód jest w naprawie, Kristýna nie ma prawa jazdy, a Blanka ma największy samochód, żeby pomieścić trójkę dzieci. Od samego początku idzie źle - wyjeżdżają za późno, nie mieści się duży prezent od Olgi, kłótnia, gdzie kto siedzi, a stłoczone dzieci nie są w najlepszych nastrojach. Jakby zapytać każdą z sióstr, to oczywiście kocha pozostałe, ale szybko wychodzi, że każda każdej czegoś zazdrości, chociaż zazdrość maskują chwaleniem się, nawet jeśli rzeczywistość nie jest kolorowa. Kristýna ma kaca, a do tego spotyka się z żonatym facetem, który traktuje ją instrumentalnie. Blanka myślała, że trzecie dziecko - nareszcie synek - zbliży ją z mężem, ale nie; ma wrażenie, że Libor ją zdradza. Oldze od lat każdy wypomina, że jest samotną matką, a jej permisywny sposób wychowania sprawia, że syn jest kłopotliwy. Do tego dochodzi rywalizacja o ojca, który czuły jest tylko dla najmłodszej córki. W celu czeka na nie matka, która obiecała, że nie zepsuje atmosfery świętowania wspomnieniem o tym, że właśnie po latach nieudanego związku się z mężem rozstała. Pada śnieg, warunki jazdy coraz gorsze, a do tego jedna z opon ulega przebiciu, kompletnie rujnując plany.

Tak, Soukupová pisze cały czas tę samą historię o nieumiejętności rozmawiania, sprzecznych oczekiwaniach, pozorach, manipulacji i tłumionych emocjach, nawet jeśli zmieniają się imiona bohaterów. To absolutnie nie szkodzi, bo narracja, przeskakująca przez bohaterki - matkę, siostry, najstarszą córkę Blanki - również sięgając do przeszłości, pokazuje wzorce, których postaci zdają się nie widzieć. Jak to stwierdziła H., jeździ ząbkowanym nożem po kręgosłupie, wyjmując na wierzch wszystko, co ukryte, w tym przemoc i zawiedzione nadzieje. Jedyna wada to zakończenie, bo mam wrażenie, że wszystko urwało się w połowie bez wyraźnego finału; ale to tak jak w życiu, też w pewnym momencie wychodzimy i nie wiemy, co dalej.

Inne tej autorki.

#68

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday May 30, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Anatol Ulman - Zabawne zbrodnie

Zacznijmy od tego, że po coś ten kodeks karny został stworzony, bo jednak zbrodnie nie są ogólnie zabawne. W książeczce jest kilka opowiadań z nieco przewrotnymi finałami, każde z innej beczki, niektóre bardziej humorystyczne (ale to humor z gatunku absurdu i groteski), inne mniej. Jest historia zabicia łaciny, będąca w zasadzie wspomnieniem dorastania w międzywojniu. “Dzieci” to mroczna historia o Bohaterze i bandzie bachorów, które wszystko niszczą, ale na koniec autor jednak wchodzi w postmodernizm, unikając odpowiedzialności. Najbardziej przyziemna jest historia o działkowcach, pani i panu Rukwielach, którzy raz do roku organizują spotkanie przy domowym porzeczkowym winie i nie do końca rozsądnie drażnią się z bogatym, acz tępym Zabiełkiem. Kolejne opowiadania to metafory rozliczeń zbrodniarzy wojennym w nieco kabaretowym sztafażu, następne o ojcu i synu, który zamiast studiów wybiera karierę u prywaciarza. Wreszcie finałowe o tapu, uosobieniu (chociaż czy postać żaby to uosobienie?) pradawnego bóstwa, którego celem było zatrzymanie wolnej woli, bo więcej z niej szkody niż pożytku. Czemu czytam, skoro takie dziwne? Bo Ulman świetnie pisze, nawet jeśli to groteska.

Inne tego autora.

#65

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 21, 2026

Link permanentny - Tagi: 2026, beletrystyka, opowiadania, panowie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Linda Boström Knausgård - Witajcie w Ameryce

„Nasza rodzina jest rodziną światła” powtarza matka, ale tak naprawdę nikt z jej członków nie podniósł się po śmierci ojca, poprzedzonej okresem przemocy i choroby psychicznej. Ellen, jeszcze dziecko, nie mówi. Po części dlatego, że modliła się o śmierć ojca i teraz boi się komunikować ze światem, po części, bo nie wie, co mogłaby powiedzieć nadmiernie entuzjastycznej matce i wycofanemu bratu. Powieść, a w zasadzie nowela, nie ma jakiejś specjalnej fabuły, 11-letnia narratorka powoli wyjaśnia, co zaszło w jej rodzinie i jakie to miało konsekwencje dla wszystkich. Raczej ponura lektura, chociaż z przebłyskami nadziei w finale. Nie wiem, na ile to historia autobiograficzna autorki, ale z książek jej eks-męża wiadomo, że po latach dalej zmaga się z chorobą psychiczną.

#64

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 20, 2026

Link permanentny - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Ariana Harwicz - Zgiń, kochanie

Narratorka niedawno urodziła dziecko, ma wspierającego męża, dom w lesie, niczego nie brakuje jej do szczęścia. Oprócz siebie. Stylizowana, oniryczno-koszmarna narracja opisuje kompulsje, jakim podlega młoda matka - konieczność ucieczki, zjednoczenia z przyrodą, nieopanowanym zwierzęcym popędem seksualnym, który realizuje poza domem. Jej imperatywem nie jest chronienie dziecka, mogłaby oddać je w ofierze, jeśli tylko odzyskałaby siebie. Jak się łatwo domyślić, jest to - oględnie mówiąc - niepokojące dla męża i ojca dziecka, który w pewnym momencie decyduje się jej pomóc przez umieszczenie w specjalistycznej placówce.

Od razu przyznam się, że nie wiem, co we mnie wstąpiło, żeby hurtowo kupować książki z wydawnictwa Pauza. Tak, są stosunkowo tanie i krótkie, ale są… dziwne. Tak jak ta. Pomieszanie “Wegetarianki” i schizoidalnych opowiadań Sarah Hall, gdzie sednem jest pytanie - co to jest normalność i kto o tym decyduje. Czy mąż próbujący ratować żonę i uchronić swoje dziecko przed pozostawieniem w lesie jest normalny, czy wręcz przeciwnie. Ja swoje odpowiedzi mam, niekoniecznie zbieżne z autorką.

#61

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 14, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Maciej Płaza - Golem

Mała miejscowość na Podolu, początek XX wieku. Do sztetla przybywa dziwny chasyd, bezimienny kulawy i głuchy pielgrzym, zapewne chce dostać jakieś błogosławieństwo od rew Gerszona, cadyka-cudotwórcy. Cadyk daje mu na imię Rafael i pozwala mieszkać w komunie, Rafael chętnie wynajmuje się za miskę strawy do pracy, nikomu nie wadzi, a nawet zaczyna się z ludźmi ze sztetla zaprzyjaźniać. Nie jest głupi, a nawet wręcz przeciwnie, bardzo spostrzegawczy, szybko rozpoznaje, kto się czym zajmuje, kto ma z czym kłopot, kto jest z kim w konflikcie. I wtem dzieje się coś dziwnego - Rafael uzdrawia umierającą na zakaźną chorobę dziewczynkę, mimo że sam na chorobę zapada. Cadyk jest zaniepokojony, bo to oznacza, że zlecą się pobożni Żydzi, którzy będą chcieli, żeby chasyd im też dopomógł. Więc może lepiej cud zignorować, zwłaszcza że sytuacja między mieszkańcami Liścisk a Polakami z okolic robi się coraz bardziej napięta i istnieje niebezpieczeństwo pogromu.

Nie jestem smakoszką literatury żydowskiej, owszem, jako dziecko czytywałam “Przy szabasowych świecach”, ale ominął mnie fenomen np. Bashevisa Singera. Gdzieś jednak sobie tę znajomość pojęć z kultury żydowskiej wyrobiłam, bo soczysty opis zwyczajów i codzienności mnie wciągnął od razu (no dobrze, zaczynałam kilka razy, ale tym razem[1] czytało się gładko). To mroczna, mistyczna historia o traumie, o próbie utrzymania tego, co historia powoli przeznacza do lamusa, o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie; oczywiście całość można czytać alegorycznie, rozciągając to na chasydyzm, zanikające zwyczaje i nadciągający kres wielonarodowej i wieloreligijnej koegzystencji.

[1] Musiałam wprowadzić pewien rygor, bo liczba zaczętych książek zaczęła być dwucyfrowa. Mogę czytać jedną papierową, drugą na kindlu, trzecią z ekranu i opcjonalnie słuchać audiobooka, ale nie mogę skakać z początku na początek dopóki nie skończę którejkolwiek. Na razie idzie mi dobrze, zaczęłam tylko trzy na kindlu w tym tygodniu.

Inne tego autora.

#60

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 13, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Komentarzy: 1


Majgull Axelsson - Kwietniowa czarownica

Tytułowa “kwietniowa czarownica” według skandynawskich wierzeń potrafi przejmować ciała innych istot i za ich pośrednictwem wpływać na ich życie (takie pratchettowskie pożyczanie). Taką moc udało się posiąść Desiree, sparaliżowanej kobiecie, przez długi czas uważanej za niepełnosprawną intelektualnie. Została opuszczona tuż po urodzeniu przez matkę, Ellen, jako niemowlę nie rokujące, ale mimo ograniczeń coraz bardziej degenerującego się ciała, jej umysł się rozwijał. Pod koniec życia usiłuje nawiązać kontakt z “przyrodnimi” siostrami - trzema kobietami, które adoptowała i wychowała jej matka, zwana ciocią Ellen, i zmienić ich życie. Pomijając element magiczny, to historia o rodzinie i wychowaniu, gdzie każdy czegoś oczekuje, ale ostatecznie nie dostaje tego, czego chciał. Trzy dziewczęta, odebrane patologicznym matkom (wiadomo, ojców nigdy nie ma), Christina, niepozorna prymuska, zostaje lekarką, ale do końca ma poczucie, że nie jest wystarczająco dobra; druga - Margareta - ładna i mądra, zostaje naukowczynią; Birgitte - śliczna, ale kłopotliwa, wpada w nałóg. I znający całą piątkę - dziewczęta i ich matkę - doktor, który staje się opiekunem Desiree.

To wciągająca historia o tym, jak przypadek decyduje o czyimś życiu. Jedną matkę oczekiwanie społeczne zmusza do oddania dziecka, druga decyduje się na to sama, bo nie chce kłopotu. Jedna córka ucieka od biologicznej matki, druga o niej marzy. Zmiany obyczajowe - rzecz się dzieje od lat 50. do 90. XX wieku, sieroctwo, adopcja, wychowanie kontra natura, oczekiwania społeczne, poczucie misji i egoizm, dużo wątków; dla mnie historia zyskałaby bez elementu magicznego, jest tu wystarczająco materiału, żeby ulepić fabułę.

#55

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday May 5, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Komentarzy: 2