Więcej o
Czytam
Opowiada o starożytnym Rzymie, ale jednocześnie brzmi jak ktoś żyjący współcześnie, a jego rozmówczynią jest, jak się szybko można domyślić, psychiatrka. To sam Neron, dla którego Antium Rzym i kilka innych prowincji są domem rodzinnym, a jego historię stronniczo a kłamliwie opowiedzieli ci, co go przeżyli. Ale czemu wspomina o straży pożarnej i gaszeniu pożarów, wolontariacie w sztabie wyborczym Samoobrony i wreszcie o podpaleniu domu towarowego? Bo że nie przyznaje się do podpalenia Rzymu, to nie dziwi. Kto rozmawia z lekarzem - strażak Stanisław z Krakowa, czy świadomość Nerona, która w nim się obudziła podczas utraty przytomności w pożarze? Nie wiadomo. Sam Stanisław tego nie wie, ale upiera się, że musi opowiedzieć swoją historię, bo to w niej jest wyjaśnienie, czemu ze strażaka stał się piromanem i mordercą. Tego dla odmiany się nie wypiera, chociaż szczegółowo uzasadnia każdą zbrodnię, którą musiał popełnić jako cezar.
Jeśli by chcieć traktować tę książkę jako historyczną, zapewne można się srodze rozczarować, ale z drugiej strony to takie samo świadectwo jak tych wszystkich, którzy o Neronie i jego czasach pisali, niektórzy kłamali dla zysku, niektórzy ze strachu, niektórzy szczerze wierzyli w swoją wersję historii. Tak też brzmi Staszek, jego historia jest spójna i wciągająca, chociaż oczywiście nie do sprawdzenia. Może jest chory psychicznie, może rzeczywiście w jego głowie pojawiła się jaźń Nerona, nie ma rozstrzygnięcia.
Inne tego autora.
#132
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday October 4, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
Katrina ucieka z domu, ma spakowany awaryjny plecak i dodatkowo skrzypce, największy skarb. Bo Katrina chce grać, a w domu może spodziewać się tylko przemocy; nic tak nie naprawia poczucia tożsamości płciowej jak bicie. Los Angeles nie jest jednak takim rajem dla osób trans, jaki obiecał jej przygodnie poznany znajomy. Ląduje na ławce w parku, załamana, głodna i zmęczona. Wtem przysiada się nie niej pani Satomi i od słowa do słowa zaczynają rozmawiać o muzyce. To, czego Katrina nie wie, to że pani Satomi, zwana Królową Piekła, szuka duszy siódmej osoby, która za sławę będzie skłonna do największego wyrzeczenia. Zapomniałam o połówce donuta, którego nauczycielka przynosi ze sobą; donut pochodzi ze Starrgate Donut, małej rodzinnej piekarni, która pod zwyczajnym pomieszczeniem kawiarnianym ukrywa bramę do innego wszechświata, a słodkości sprzedaje pani kapitan z Innej Galaktyki. Trzy kobiety - każda z innymi problemami i traumami - nie wiedzą, czy spełnienie ich przeznaczenia przyniesie im szczęście czy wręcz przeciwnie.
Tak, to jest połączenie hard sf z całym sztafażem zaawansowanej techniki z prozaicznie ziemskim piekłem i konkursami muzyki skrzypcowej, doprawione obficie problemami osoby w tranzycji. Porównałabym klimat do Gaimana, ale nikt już nie lubi Gaimana, poza tym humor u Aoki jest bardziej subtelny, a punkt widzenia tak kobiecy, że bardziej nie można. Mimo powracającego wątku seksworkingu to w zasadzie książka młodzieżowa, ale wcale nie naiwna mimo pewnych uproszczeń i powtarzalności wątków. I wciągająca.
#131
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday October 2, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, panie, sf-f
- Skomentuj
2026. Ludzkość nie przerwała zimnej wojny, a ekspansja w kosmos wydaje się jedynym rozsądnym wyjściem w związku z przeludnieniem Ziemi i rosnącym zagrożeniem globalnym konfliktem. Amerykanie w tajemnicy szykują cyborga - wzbogaconego elektroniką człowieka, który będzie w stanie przeżyć bez kombinezonu na Marsie i być może ułatwi założenie tam kolonii. Pierwsze próby nie udają się, dopiero trzeci człowiek - Roger Torraway - daje nadzieję na powodzenie eksperymentu, ale i jego przekształcenie we wspomaganego cybernetycznie nadczłowieka nie odbywa się bez poświęceń i bólu. Roger traci fizycznie kawałki siebie na korzyść protez, również narządy rozrodcze, ale chyba bardziej dramatycznym momentem jest przefiltrowanie odbieranych bodźców przez komputer, co daje przyczynek do długich dywagacji, do którego momentu człowiek pozostaje jeszcze człowiekiem. Finał jest nieco przewrotny, bo okazuje się, że całość projektu olłn cemrcebjnqmban cemrm vagryvtragaą fvrć xbzchgrebją, xgóen pupvnłn hengbjnć yhqmxbść v nhgbznglpmavr fvrovr.
Tak, dobrze czytacie - to crossover wątków z “For All Mankind” i “Pamiętników “Mordbota”, tyle że z perspektywy 1976. I przez te 50 lat (... napisałam 50? Przecież to było 30 lat temu!) jednak świat się nieco zmienił. Nie mam już siły się czepiać tego, że wprawdzie się jeździ do pracy automatycznym samochodem, ale dalej się czyta papierowe gazety i korzysta z naziemnych linii telefonicznych, ale skupienie akcji na tym, czy żona Torrawaya go zdradza i czy ma erotyczne myśli na widok pięknej pielęgniarki, jest zwyczajnie słabe. Tak, jest też radosny opis seksu w nieważkości, bo przecież coś trzeba robić podczas miesięcy podróży na Marsa. Nie jest to aż tak zła książka, zwłaszcza że całkiem interesująco dotyka się do tematu AI, ale odświeżenie socjologiczne zdecydowanie by jej pomogło.
#130/#24
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday September 29, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, panowie, sf-f
- Skomentuj
Marjorie Baldwin (albo Piętaszek Jones) jest SIL - Sztuczną Istotą Ludzką, zwaną też artefaktem. Nie do odróżnienia z wyglądu od zwykłych ludzi, ma jednak nadludzkie zdolności regeneracyjne, szybkość, siłę, inteligencję i co ino, dzięki czemu doskonale sprawdza się w zadaniach specjalnych. Pracuje dla tajemniczej korporacji jako kurierka i poznajemy ją, kiedy jakimś cudem zostaje pojmana przez wroga, ale niczego nie ujawnia mimo obficie opisywanych przez autora tortur (typu tjnłg tehcbjl pml bqpvanavr cvrefv). Po uratowaniu bierze urlop, ale wtem wydarzenia Czerwonego Czwartku - serii zamachów, które destabilizują kruchy pokój międzynarodowy - odcinają ją od zasobów i szefa. Pół tomu usiłuje się przedostać do swojego kraju, drugie pół - usiłuje dyskretnie opuścić Ziemię na życzenie swojego zmarłego szefa, kiedy już do swojej korporacji powróci. A, i odzyskać kontakt z przyjaciółmi poznanymi w trakcie wydarzeń, bo teraz są jej rodziną.
Co mnie podkusiło, żeby wyjąć tę ramotkę (44 lata to już ramotka!), to sama nie wiem. Kiedyś zachwycałam się Heinleinem[1] i jego wizjami, dziś zastanawiam się, dlaczego główną cechą protagonistki jest nimfomania przedstawiana jako “zdrowe podejście do seksu”. Piętaszek udostępnia swoje ciało każdemu, kto ma na nią ochotę, bo ona ochotę ma zawsze, nawet jeśli jest sponiewierana i skrzywdzona. Fabuła jest pretekstowa, przetykana rozważaniami o tym, czy człowiek sztucznie wyhodowany jest rzeczywiście gorszy od urodzonego naturalnie; nie, a nawet lepszy, chociaż to społecznie niewygodna prawda. Nieźle się czyta, taka przygodówka dla fanów rozebranych bohaterek, ale na koniec nie zostaje żadna głębsza myśl.
[1] Czy “Obcy w obcym kraju” też mnie aktualnie będzie mierzić? Ostatni raz czytałam go ponad 20 lat temu!
#129
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday September 28, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, panowie, sf-f
- Skomentuj
Nigeria, lata 80. XX wieku. Akin zachwycił się Yejide od pierwszego wejrzenia, ona również. Miłość, szybki ślub, niby szczęście, ale z czasem okazało się, że jednak czegoś brakuje mimo starań. Dziecka. Dziecka, którego pragnęła Yejide, ale też na które była ogromna presja ze strony rodziny Akina; rodzina Yejide nią pogardzała, zwłaszcza po śmierci ojca, wszak była tylko dzieckiem drugiej żony, dodatkowo na krótko, bo jej matka zmarła przy porodzie[1]. Lekarze, znachorzy, zaklinacze, rytuały, nic nie pomagało. Tym bardziej zaskoczyło Yejide, kiedy w jej domu pojawiła się najstarsza macocha i wuj męża, a z nimi kandydatka na drugą żonę. Małżonkowie są w sytuacji bez wyjścia, nie można odmówić rodzinom, ale Akin próbuje utrzymać status quo pierwszej żony, nie wprowadza Fenmi do domu, tylko kupuje jej mieszkanie w mieście. Zaczyna się wyścig o macierzyństwo, a potem walka o wpływy, co nie robi dobrze nikomu. I wtedy pojawia się ciąża.
Narracja między latami 80 a bardziej współczesnym rokiem 2008, kiedy to Yejide po latach niewidzenia decyduje, że wybierze się na pogrzeb ojca byłego męża. O tym, co doprowadziło do ich rozstania i o tym, co ich ze sobą wiązało, opowiadają oboje i, co nie jest zaskakujące, ich relacje znacznie się od siebie różnią. Aranżowane małżeństwa, gusła, klątwy i sformalizowane obrzędy plemienne nieco zaskakują, bo to nie jest aż tak odległa przeszłość, nawet czuć zdziwienie samej bohaterki faktem, że tak pasywnie się na wszystko zgadza, chociaż tłumaczy sobie, że dla dziecka wszystko. W tle dość burzliwe przemiany polityczne i społeczne, może nie na skalę wojny domowej, ale nie był to spokojny czas.
[1] Jeśli temat śmierci okołonatalnej jest drażliwy, to nie jest książka dla Was, zdecydowanie.
#128
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday September 25, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj