Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o 2020

Helena Sekuła - Dziewczyna znikąd

Nieznany polski fotograf Radley[0] nagle wypływa na paryskich salonach; polska prasa jest oczywiście podzielona[1], ale skoro światowa sława, to na wernisażu fotografii w Warszawie zbiera się sama śmietanka towarzyska i artystyczna. Problem w tym, że wernisaż odwiedzają też kieszonkowcy. Portfel traci pułkownik Lis, chargé d'affaires ambasady francuskiej, znany pisarz, prokurator, minister, słynna aktorka, wpływowy prezes, korespondent zagraniczny „Paris Match”, attache prasowy ambasady Iranu, ambasador JKM królowej Holandii, wreszcie sam Radley, a nawet szef ochrony, porucznik Cieślik. Major Korosz dostaje więc do wyjaśnienia najpierw sprawę samych kradzieży, potem - po owocnym spotkaniu z doliniarskim półświatkiem u Dziadka Truciciela - dochodzą do tego kolejne sprawy pobić niepokornych kieszonkowców. W drugim wątku pojawia się postać Zuzanny, przerażonej 19-latki, odratowanej przez żyjących nieco poza społeczeństwem kamieniarzy. Dziewczyna trafia do Radleya jako asystentka, okazuje się mieć doskonałe oko do fotografii, nieco gorzej jej idzie na gruncie towarzyskim, co prowadzi do związania obu wątków demoniczną postacią Hrabiego Siekierek.

Jaki to jest pyszny kryminał. Milicja sobie kpinkuje[2] i amosfera ogólnie jest raczej wesoła. Major Korosz ma spore rozeznanie w środowisku doliniarzy, więc nie waha się nadać im sprawy honorowej i - absurdalnie - jego prośba jest respektowana. Kawałek akcji odbywa się w pociagu, gdzie pełen wersal[3]. Sprawa zostaje rozwiązania dzięki wystawianiu na wabia “ładnych dziewczyn (...) - zdecydował major. - Niech mieszkają w hotelach, jeżdżą samolotami i w ogóle: turystki. Niech obnoszą pierścionki, bransoletki i wszelkiego rodzaju świecidełka” i częstowaniu podejrzanego piwem w upał w celu zebrania odcisków. Major Korosz unika śmierci dzięki swojemu ukochanemu psu, Owieczce[4].

Się je: pieczoną gęś z jarzynami (u Dziadka Truciciela), międzynarodowe rarytasy na przyjęciu w ambasadzie: A stoły przedstawiały rzeczywiście pełne zbratanie narodów. Połyskliwe ziarnka ciemnego kawioru z Astrachania sąsiadowały z obłożonymi lodem półmiskami bladych małży z wybrzeża Atlantyku, portugalskie sardynki z produktem winnic Szampanii, a różowe płatki polędwicy i butelki polskiej Żubrówki stały w zgodzie z ciężkim winem hiszpańskim.
Się pije: eksportową, koniak z mlecznej drogi (martell z pięcioma gwiazdkami).
Odniesienia literaturowe: “Zły”, “Zbrodnia i kara”.
Bawiąc-uczyć: grypsera.
Czego się nie leczy wódką: zapalenia płuc.

[0] Czy to jest polskie nazwisko?

[1] Oczywiście sukcesy warszawskiego fotografika nie pozostały bez echa w kraju. Kilku poszukującym tematu krytykom stworzyły okazję do napisania ciętych artykułów, w których pognębili swoich kolegów po fachu, przypisując krytyce polskiej kompromitujący brak zainteresowania rodzimymi talentami, co - o hańbo! - robi za nią, jak zwykle, zagranica. Wielu poczuło się dotkniętych osobiście - mimo że w enuncjacjach nie wymieniono żadnego nazwiska - więc grupa recenzentów „dotkniętych" odpowiedziała natychmiast na napaść z temperamentem i swadą.

[2]

- Pieniądze przechowuj w PKO! - z namaszczeniem pouczył Korosz.

- Kiciu - zaczął miękko do dyżurnego. - Zbierz ten cały ogródek jordanowski, a szczególnie pierwszą zmianę i bądź uprzejmy zawiadomić ich, że... są wały, a nie tajna służba, paskudnie wystawione do wiatru przez dolinę…

- Zaleciłem funkcjonariuszom godną postawę do spokojnych obywateli i zdecydowaną do elementu przestępczego…
Pierś inspektora rozdarło ciężkie westchnienie, zrezygnowany wsparł głowę na ręku - kapral należał do typu milicjantów elokwentnych, będących postrachem zarówno spokojnych obywateli, jak i swych zwierzchników.

- Znów mnie major uwielbia? - skromnie zapytał Cieślik. - To bardzo dobrze. Ja mogę pracować tylko w atmosferze miłości i łagodnego traktowania.

- Widzicie, to dlatego, że ja nie mam serca do tego pomysłu.
- Ciekaw jestem, do czego macie serce?
- Tak w ogóle to do dziewczyn — zwierzył się porucznik.

[3] W ogólnym pośpiechu i nerwowości tylko bileterzy byli opanowani, spokojni. Wiedzieli, z jakiego toru odjeżdża jaki pociąg, gdzie stoi automat z biletami peronowymi, którędy się idzie do restauracji pierwszej klasy. Sprawdzając bilety, równocześnie informowali podróżnych chętnie i wyczerpująco.

[4] Major wychował tego czworonoga od szczeniaka — stał się jego właścicielem w trochę niecodziennych okolicznościach — bardzo się do niego przywiązał, twierdził, że jest to owczarek podhalański i rodowód ma starszy niż Bourboni. (...) Znajomi inspektora, znając jego słabość, pokpiwali, że pies jest przerasowany, ponieważ ma każdą łapę z innej rasy, tchórzliwy i posądzali go o brak psiego charakteru. Mimo że nosił dumne imię Tygrys, nadane mu przez majora, przezywali go Owieczką. Majora z początku trochę to gniewało, ale po pewnym czasie — ponieważ pies reagował również i na to zawołanie — sam przyzwyczaił się do nowego miana i też nazywał go Owieczką.

Inne tej autorki tutaj.

#89

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipca 14, 2020

Link permanentny - Tagi: prl, panie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Craig Russell - Krwawy orzeł / Baśniowy morderca

Hamburg. Nadkomisarz Jan Fabel, pół Fryzyjczyk, pół Szkot, z zespołem - Wernerem, Anną, Marią i Paulem - szukają psychopaty, który zabija młode kobiety, patrosząc je i wyjmując im płuca, przez co okaleczone zwłoki przypominają skrzydła tytułowego “Krwawego orła”. Dodatkowo sprawa wiąże się z dziewczętami, które zostają znalezione znarkotyzowane i wielokrotnie zgwałcone, o czym nie pamiętają, bo narkotyk uszkadza im mózg. Przestępca zapowiada swoje zbrodnie w e-mailach do Fabla, raz nawet się pod niego podszywa, żeby podejść ofiarę. Dużo ciał, dużo krwi. Intryga jest wielowątkowa i skomplikowana - kult Odyna, ukraińska mafia eliminująca mafię turecką, bogaci nacjonaliści z dostępem do prasy; Fabla prześladują zielone oczy świadka jednej ze zbrodni, a potem podejrzanego. Do rozwiązania przydaje się przyjaźń z księgarzem, który dostarcza literaturę o religii staronordyckiej. Zakończenie tomu jest dramatyczne dla ekipy policji - warto czytać po kolei, bo tom drugi zaczyna się od podsumowania finału tomu pierwszego.

W ”Baśniowym mordercy” (książka występuje też pod tytułem “Brat Grimm”) również znaczące w fabule są książki - tym razem to opracowania baśni znanych braci oraz współcześnie wydana historyzująca powieść kryminalna, w której jeden z braci Grimm inscenizuje morderstwa na podstawie poszczególnych opowieści. Niestety dla ekipy Fabla, akcja książki przenosi się do rzeczywistości - ginie nastolatka z biednej rodziny, bogata i piękna modelka, parka zakochanych na schadzce, podstarzały satyr, prostytutka; zwłoki wszystkich są aranżowane w scenki z baśni. Morderca ewidentnie bawi się z policją, bo przy zwłokach zostawia wskazówki, co będzie dalej. Fabel rozwiązuje sprawę głównie dzięki skojarzeniu, który z przesłuchiwanych miał wielkie ręce.

W tle sporo rozważań o byciu Niemcem - ciężaru, jaki na przodków policjantów nałożyło dziedzictwo 2. wojny światowej; ciekawa jest postawa Anny - Niemki pochodzenia żydowskiego.

Nie jest łatwo być Niemcem. Dźwiga się nadmierny bagaż najnowszej historii, podczas gdy inni Europejczycy podróżują stosunkowo mało obładowani. Na dziesięć wieków kultury i osiągnięć padł cień dwunastu lat w połowie dwudziestego wieku, dwunastu lat, podczas których bezprzykładne zło zyskało prawo obywatelstwa. Te dwanaście lat określiło „niemieckość” w oczach świata i większości samych Niemców. Od tej pory przestano im ufać. Sami nie mogli już sobie ufać.

Polski akcent: konsorcjum wydające czasopismo “Schau Mal!” ma oddział w Polsce, a minister spraw wewnętrznych w latach 80. nazywał się Alfons Pawelczyk (ale nie był Polakiem, tylko z pochodzenia Prusakiem).

Bawiąc-uczyć: zespół XYY (supermana), historia Rusi Kijowskiej.

#87-88

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 9, 2020

Link permanentny - Tagi: panowie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Wioletta Grzegorzewska - Guguły

Guguły to regionalnie niedojrzałe owoce. Tutaj to historie o dorastaniu w małej wsi gdzieś pod Częstochową, w trakcie i chwilę po stanie wojennym. Z jednej strony to zabawne w swojej naiwności historie opowiadane przez kilku, potem kilkunastostolatkę - zalana atramentem praca konkursowa z widokiem Moskwy staje się przyczynkiem do dyskusji politycznej, kolekcjonowanie etykietek z pudełek od zapałek, zbiórka złomu, zeświecczone zwyczaje religijne, stanowiące podstawę dla kalendarza. Z drugiej strony oszczędna w opisie Wiolitka przemyca dramaty - ojciec w więzieniu po ucieczce z wojska, wizyta u lekarza kończy się molestowaniem seksualnym, a następnie samookaleczeniem i hospitalizacją, niepilnowane wiejskie dzieci niebezpiecznie blisko ocierają się o wypadki, przygodny mężczyzna w pociągu opowiada o morderstwie sprzed lat, sepsa, która o mało co nie zakończyła się śmiercią. Nie jest to jednak ciężka lektura, bo sporo w niej (auto)ironii i dystansu, dodatkowo - mimo że nie dorastałam na wsi - porusza u mnie niektóre wspomnienia z dzieciństwa. Krótka to książka, na jedno popołudnie.

W drugi tydzień ferii siedziałam przy oknie i podlewałam pelargonie ostudzonym wywarem z mięty. Bolał mnie brzuch, bo w tajemnicy przed rodzicami i z tęsknoty za Czarnym zjadłam płaty wapna ze ściany i frędzle z narzuty.
Przenajświętsza Panienka wchodzi w nasze progi – mówiła babka. Pomyła gazą listki wszystkich kwiatów, skropiła święconą palmą ganek i progi, żeby muchy omijały nasz dom. Muchy jednak miały gdzieś babcine prestidigitatorstwo i jak zawsze przelatywały przez dziury w firance zawieszonej na sznurku w drzwiach, i krążyły pod żyrandolem.
– Pająki to święte stworzenia i nie wolno ich zabijać, ocaliły Matkę Boską. Kiedy Święta Rodzina uciekała z Jerozolimy, pająki uplotły wokół drogi tak gęstą sieć, że nie mogły jej przebić miecze żołnierzy Heroda.

#86

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipca 6, 2020

Link permanentny - Tagi: panie, beletrystyka, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Ewa wzywa 07 71-72

Jerzy Romuald Milicz - Cena utraconego czasu #071

Spis osób:

  • sierżant Arkadiusz Bednarz - niestety czerwona koszula
  • Kapitan Jacek Zaremba - naczelnik wydziału służby śledczej, niechętnie chwali podwładnych
  • Maria Cichocka - zwana Majką, kierowniczka Jubilera na Nowym Świecie, Casanova w spódnicy
  • Janek - miłość Majki, niestety wpadł pod ciężarówkę
  • Irena Krawczykówna - pracownica Majki
  • ”inspektor Kotecki” - Główny Inspektorat Ochrony Skarbowej
  • Michał Kożuch - pijak, odkrył ciało Bednarza i mimo słabości ogólnej zaalarmował okolicę
  • “Wiryna” - twierdzi, że miał zadrę z Bednarzem
  • pułkownik Hipolit Molarczyk - szef Oddziału Służby Śledczej KGMO
  • Janusz Górka - znany plastyk, dostarcza milicji portretów pamięciowych z czystej sympatii
  • porucznik Sowecki - kierownik sekcji zabójstw i napadów
  • Zofia Kurek - ofiara napadu, kierowniczka sklepu jubilerskiego
  • Pacek - siostrzeniec poszkodowanej Zofii Kurek
  • Kurek - jeździ na taksówce, bardzo kocha żonę Zofię
  • porucznik Krysiński - kierownik sekcji dochodzeniowej komisariatu
  • Ela - telefonistka, dorodna blondyna
  • Ryszard Daniel - arogancki i pełen ideałów przestępca z podpruszkowskiej wsi
  • Jerzy Lutyński - członek tajnej organizacji
  • Andrzej Wójcik - gwiazda, chciał żyć szybko i intensywnie
  • Dzidek - znajomy dziennikarz Zaremby
  • Edward Słomski - lekarz, właściciel will Eskulap
  • inżynier Paweł Górski - właściciel willi Afrodyta, nowobogacki imprezowicz
  • Małgorzata Górska - po 30, ale wyglądała na młodszą, nader elegancka
  • major Jan Karoń - świeżo awansowany, zwany Zosią Samosią, bo nie cenił team effort
  • porucznik Henryk Wollman - zwany Heniusiem
  • Waldemar Zmorski - popularny na wybrzeżu piosenkarz, przyjaciel Górskiego (a tak naprawdę Wincenty)
  • Inżynier Sylwester Gabryś - niechluj mimo modnego garnituru, znajomy Górskiego
  • Leokadia Gabryś - “Muza”, małżonka inżyniera Gabrysia, ale kochanka Górskiego
  • Piotr Górski - śp. Brat Pawła, dyrektor przedsiębiorstwa Pol-Prac
  • Halina Górska-Kmetty - siostra Górskich, unika zamachu i sprawiedliwości
  • Janos Kmetty - Węgier, co wybrał Polkę
  • Kapitan Laszlo - węgierska służba kryminalna

Fabuła jest rozbita na dwa epizody. 1948. Ktoś napada na milicjanta i zabija go, zabierając mu służbową broń. Z tą właśnie bronią dokonywane są napady na sklepy jubilerskie w całym kraju. Tu kierowniczka daje się zaszantażować inspektorowi Skarbówki i oddaje mu klucze, tam kolejna zostaje napadnięta w swoim domu, a klucze skradzione. Wreszcie po telefonicznym donosie milicja osacza przestępców podczas napadu, dwóch z nich ginie, trzeci sprzedaje im jakąś absurdalną bajkę o ruchu oporu, wyższych racjach moralnych usprawiedliwiających napady[1] w celu uzyskania środków w imię walki o lepszą Polskę. Jako że pozostali przestępcy nie żyją, a podczas ujęcia zostaje zastrzelone przypadkowo dziecko, oskarżony trafia za kratki z wyrokiem śmierci.

Kilkanaście lat później, 1963. Na wybrzeżu podczas głośnej imprezy w willi “Afrodyta” zostaje zastrzelony inżynier Górski. Okazuje się, że to nie był pierwszy zamach na jego życie, po poprzednim uciekł na 2 lata za granicę. Milicja inwigiluje znajomych inżyniera, major Karoń skupia się - niekoniecznie merytorycznie - na pięknej wdowie, pani Małgorzacie zwanej “Masią” (sic!), ale dopiero odkrycie sejfu pozwala na połączenie obu spraw. Milicja odkrywa, że młodszy brat Górskiego zginął “w wypadku” na polowaniu jakiś czas wcześniej, udaje się więc do Budapesztu[2], żeby porozmawiać z ostatnią ocalałą z rodziny siostrą. I tu czeka ich niespodzianka. Rozwiązanie jest dość karkołomne: gnwan qmvnłnyabść qljreflwan, mnvavpwbjnan cemrm pupvjrtb oengn Tóefxvrtb, avr olłn bpmljvśpvr cbyvglpman, n hxenqmvbar młbgb zvnłb mnfvyvć celjngaą xvrfmrń Tóefxvpu. Cb śzvrepv anwzłbqfmrtb oengn v nerfmgbjnavh Qnavryn, qb grtb bfgngavrtb qbpvren, żr mbfgnł anoenal. Cb mnzvnavr xnel śzvrepv an qbżljbpvr, n cbgrz cb nzarfgvv, jlpubqmv m jvęmvravn avrpb ząqemrwfml v cynahwr bqfgemryravr pnłrw ebqmval Tóefxvpu.

Zaremba nie jest pracoholikiem, niedzielę potrafi spędzić u przyjaciół w Podkowie Leśnej, a nie w pracy. Niestety, to nie wystarcza, bo funkcjonariusz doznaje uczucia wypalenia.

[1] W tle przemycone informacje o nasilającej się działalności podziemia - wysadzony rurociąg, uszkodzona linia kolejowa, nielegalne druki.

[2] Trzech funkcjonariuszy siedzi w Budapeszcie przez miesiąc, robiąc na zmiany kocioł w mieszkaniu pani Kmetty. Zajmuje ich to na tyle, że jeden z milicjantów jest w stanie raz pójść na spacer na górę Gellerta, dwa-trzy razy do muzeów i wziąć parę kąpieli w zewnętrznych basenach. Nic o jedzeniu i piciu.

Inne tego autora:

  • Wizyta u zmarłej

Jerzy Edigey - Diabeł przychodzi nocą #072

Nietypowo, narrator opowiada zakończoną już historię sprzed lat, o której wiemy, że zbrodniarz został skazany na karę śmierci.

Spis osób:

  • major Wacław Krzyżewski - KW MO we Wrocławiu, przyjaciel narratora
  • Zenon H. - właściciel pięknego owczarka alzackiego, kierowca w Polskim Radiu
  • Władysław Baczyński - również kierowca, straszny rozrabiaka z pretensjami do całego świata
  • Henryk N. - jubiler
  • Stanisław S. - przedsiębiorca budowlany
  • inżynier Władysław W - kierownik transportu we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych
  • Maria S. - łączniczka w partyzantce we Lwowie, mogłaby coś wiedzieć, ale zginęła jeszcze w 1945 roku
  • kapral Jan Straż - funkcjonariusz o szybkim refleksie i znajomości dżudżitsu

1955. Ginie jubiler, prowadzący nie do końca legalne interesy. Znikają pieniądze i złoty zegarek. W notce przy zwłokach ktoś zarzuca mu “połakomienie się” na dolary. 1956. Ginie rzutki budowlaniec, wracający z zapłatą za remont domu. Znika teczka z pieniędzmi i planami architektonicznymi. 1957. Ginie inżynier, zastrzelony przez okno we własnym domu. Nic nie zostaje skradzione. 1958. Ktoś zabija psa, należącego do zawodowego kierowcy, z tej samej broni, co pozostałe ofiary, tu również nic nie zostaje skradzione. Wszystkie te sprawy trafiają do majora Krzyżewskiego, świętego od spraw niewykrytych i umorzonych. Dalej to mozolna praca całego zespołu. Obserwacja, grzebanie w przeszłości, ekshumacja. Przestępca wpada przypadkiem, a następnie - też nietypowo - sprawa nie kończy się na tym, tylko na przesłuchaniach, linii obrony i wyjaśnieniach mordercy. Co ciekawe, niby ma żonę i dwoje dzieci, ale w ogóle nie pojawiają się po aresztowaniu.

Bawiąc-uczyć: jak przeprowadzać analizę balistyczną. Oraz szukać rozwiązań u Conan-Doyle’a.

Inne tego autora tutaj.

Inne z tego cyklu tutaj.

#85 (przeczytałam też po raz kolejny EW070)

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipca 5, 2020

Link permanentny - Tagi: prl, panowie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Junot Díaz - Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao

Czasem jest tak, że tytuł jakiejś książki kłębi się ci gdzieś na skraju świadomości, ale stwierdzasz, że raczej ci się nie spodoba, więc może niekoniecznie. Tak miałam z “Cieniem wiatru” chociażby, i tak fantastycznie mnie zachwycił Díaz. Nie skłamał w tytule, bo żywot Oscara, najmłodszego członka rodziny de León/Cabral, jest fascynujący (i, spoiler alert, rzeczywiście krótki); nie wspomniał jednak, że to saga o całej - naznaczonej klątwą fukú - rodzinie, która miała fantastyczne perspektywy, ale żyła w złym czasie i złym miejscu. Wprawdzie część akcji dzieje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyemigrowała Beli, jedyna ocalała córka Cabrala, ale trzon opowieści odbywa się w gorącej, dusznej Republice Dominikany, w czasach rządów psychopatycznego wodza-słońce Trujillo (zwanego Wielkim Popierdolem). Całość poskładana jest z tak różnych klocków - problemy dojrzewania w różnych czasach i potrzeba zmysłowej miłości, klątwa rodzinna, nerd żyjący na obrzeżach swojego kręgu znajomych, szukający sensu w sf i fantasy zderzone są z obserwacjami bezlitosnego systemu politycznego (z wieloma tolkienowskimi paralelami do Mordoru), który przejeżdża po ludziach jak czołg.

Jest to też świetna książka formalnie - ostre dialogi, narracja przeplatana hiszpańskimi słowami; część akcji odbywa się w przypisach, stanowiących książkę w książce (dość skomplikowane na kindlu). Narrator też się zmienia, przeskakując ze współczesnego obserwatora (Yuniora, współmieszkańca Oscara, chłopaka jego siostry Loli) na Lolę; nie jest to jednak relacja, tylko pisana z perspektywy własnych doświadczeń narratora metanarracja.

Uprzedzając pytania, czy polecam - tak, ogromnie. Rzućcie wszystko i idźcie czytać. Ale nie miejcie potem pretensji, że większość książek jest taka płaska i aż tak nie zachwyca.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipca 4, 2020

Link permanentny - Tagi: panowie, beletrystyka, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Clare MacIntosh - Widzę Cię

Zoe, księgowa codziennie dojeżdżająca do swojej firmy, podczas podróży w metrze znajduje swoje zdjęcie w gazecie, dodane do adresu strony internetowej (nieistniejącej) i numeru telefonu (nieprawidłowego). Całość robi wrażenie ogłoszenia erotycznego, więc Zoe nie może przejść nad tym do porządku. Rodzina ją uspokaja, że osoba na zdjęciu jest tylko podobna, przypadek, strona i telefon nie istnieją, może to głupi żart. Problem w tym, że niedługo potem Zoe napotyka na całą serię zdjęć różnych kobiet w sekcji ogłoszeń, a jedna z nich zostaje znaleziona martwa. Zgłasza się na policję i ma szczęście w nieszczęściu, że telefon przypadkiem odbiera Kelly, policjantka pracująca kiedyś w sekcji przestępstw seksualnych, szczególnie cięta na stalkerów (również z przyczyn osobistych). Problem w tym, że mimo ewidentnego związku, mało kto traktuje ten trop jako poważny. Nawet gdy w drodze do pracy Zoe zaczyna spotykać ciągle tego samego mężczyznę.

Mottem tej książki (i pomocą w zapobieganiu przestępstw) powinien był ten akapit:

Kelly pomyślała o wszystkich kampaniach prewencyjnych, jakie przeprowadzono podczas dziewięciu lat jej pracy. Plakaty, ulotki, alarmy osobiste, programy edukacyjne… A rozwiązanie było przecież o wiele prostsze: wystarczyło słuchać ofiar. Wystarczyło im uwierzyć.

Autorka pokazuje, jakie konsekwencje może mieć bagatelizowanie zgłoszeń kobiet, tłumaczenie ich przewrażliwieniem czy traktowaniem męskiej uprzejmości czy zainteresowania jako niebezpieczeństwa. Finał jest dostatecznie wiarygodny, chociaż mylne tropy podawane w trakcie lektury - bo Zoe zaczyna w pewnym momencie dostrzegać, że to ktoś z jej bliskiego otoczenia - wszystko gmatwają.

Inne tej autorki tutaj.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 2, 2020

Link permanentny - Tagi: panie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj