Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

2020

O tym, żeby podsumować rok, myślałam już od jakiegoś czasu. Problem w tym (chociaż "problem" to złe słowo, ogromnie się cieszę wszak), że mnie osobiście w tym roku się ślizgnęło - jestem zdrowa, przeszłam z pracy w biurze na pracę w domu bez rozlewu krwi[1], mimo zmiany planów nauczyłam się czerpać z tego, co dostępne, radość. W zestawieniu z tym, co dramatycznego działo się dookoła mnie, czasem bardzo blisko, nad moim 2020 w zasadzie nie ma co się pochylać. Zostanę w podsumowaniu przy książkach, kopiując od dees.

Poniższa lista nie jest specjalnie olśniewająca, patrząc na liczbę wszystkich książek przeczytanych w ubiegłym roku (155 - licząc uśrednione jednostki książkowe, 197 - jeśli policzyć każdą pozycję oddzielnie). 125 napisanych przez mężczyzn, 73 przez kobiety. Zdecydowanie wolałabym czytać tylko te dobre[2], ale jako nałogowiec mogę czytać cokolwiek, jeśli chociaż - jak w przypadku kryminałek z PRL-u - mają walor komiczny bądź poznawczy. Listę najlepszych podzieliłam sobie jeszcze na dwie - best of the best of the best i bardzo dobre, ale z gwiazdką.

  • Junot Díaz "Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao" - język, ostrość obserwacji, konstrukcja
  • Chimamanda Ngozi Adichie "Połówka żółtego słońca" - o wojnie, o której świat milczał, przerażająco smutna mimo komicznych początków
  • Anna Maria Nowakowska "Dziunia" - poruszyła mnóstwo strun z mojego dzieciństwa
  • Salcia Hałas "Pieczeń dla Amfy" - jak ja bym chciała tak umieć w dialog, w opisywanie świata, w język (co ciekawe, do "Potopu" robiłam już trzy podejścia i nie wchodzi)
  • Terry Pratchett "Pomniejsze bóstwa" - nie czytałam w tym roku żadnej z podcyklu o Straży, ale pod względem ładunku emocjonalnego i wpisania się w klimat polityczny to chyba najbardziej ponadczasowa książka o wierze
  • Shaun Bythell "Pamiętnik księgarza" - sarkazm i życie codzienne, również jedna z tego typu książek, do których napisania od lat aspiruję
  • Shirley Jackson "Zawsze mieszkałyśmy w zamku" - ta autorka umie w klimat i zaskoczkę
  • John Steinbeck "Na wschód od Edenu - tak jak rozczarowana byłam zestarzeniem się "Gron gniewu", tak tu zachwyt
  • Lauren Groff "Fatum i furia", "Arkadia", "Floryda" - moja autorka roku, biorę wszystko, co napisze, nawet opowiadania to amerykańska Tove Jansson dla dorosłych
  • Jeffrey Eugenides "Middlesex" - robiłam trzy podejścia, wreszcie zdjęłam ze stosu wstydu, mnóstwo dobrych zdań, było warto

Lista z gwiazdką. Żeby było jasne, to nie jest tak, że poniższa lista jest obiektywnie gorsza. Raczej mniej mi pasuje stylistycznie (np. niespecjalnie mi wchodzą rzeczy reportażowe, wolę fikcję) albo autor/ka ma lepsze pozycje w dorobku.

  • Reni Eddo-Lodge "Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry" - mimo braku ekspozycji na problem rasy, to ważna pozycja o tym, co jest normalne a co powinno być; można dla uproszczenia podstawić sobie płeć zamiast koloru skóry
  • Philip Pullman "Magiczny nóż" - jednak największą siłę rażenia miała "Zorza północna"
  • Lucy Maud Montgomery "Blue Castle" - dalej ogromnie lubię tę historię, ale wychwytuję też nieco naiwności w niej
  • Paweł Huelle "Opowiadania na czas przeprowadzki" - niestety, opowiadania; stety, Huelle umie i w krótsze formy
  • Jaroslav Rudiš "Grandhotel" - nie jest to powieść wybitna, ale taka czeska w opisywaniu szaleństwa
  • Wioletta Grzegorzewska "Guguły" - również wspólnota doświadczeń
  • Joanna Bator "Rok królika" - wyżej cenię "Ciemno, prawie noc", ale wiem, że jeszcze długo ponownie po nią nie siegnę
  • Olga Drenda "Duchologia" - reportaż, który porządkuje wspomnienia z okresu transformacji
  • Kate Atkinson "Big Sky" - czekałam na kontynuację przypadków Brodiego, w żadnym razie nie rozczar, ale raczej rozrywka
  • China Miéville "Toromorze" - świetna kreacja świata, tyle że bardziej dla młodzieży
  • Shirley Jackson "Loteria" - nie umiem w opowiadania, ale kilka z nich wbija się pod paznokcie

[1] Nie że bez rozlewu potu. Jestem dobra w logistykę i organizację, ale bywały dni, że nie miałam już siły na nic, bo ile można żonglować trzema planami dnia bez szkody dla siebie. 9 miesięcy można, jak widać; odsypiam na końcu roku. Nawet nie wyszłam na fajerwerki o północy.

[2] Polecajcie, polecajcie!

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek stycznia 1, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tag: 2020 - Komentarzy: 2

« #pieszopolesie - Red Dwarf: The Promised Land »

Komentarze

Bazyl
Samych dobrych lektur, wolnego czasu na nie i dużo zdrowia :)
Zuzanka
@Bazyl, dziękuję! Tobie też - zdrowia, czasu i siły.

Skomentuj