Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Wojciech Kuczok - Gnój

Po spokojnym, choć czasem dramatycznym, jak przystało na losy rodziny na Śląsku, przerwane II wojną światową, ale oddanym z ironicznym dystansem prologu o historii rodu i domu rodziny K., nie ma żadnego ostrzeżenia przed przejściem do Wtedy. Do polskiego domu z tradycjami i ojcem, Starym K., egzekwującym wychowanie za pomocą bestialskiego bicia. Bicia, które oczywiście jest wyrazem miłości i troski o potomka, bez tego junior by się stoczył. Kuczok używa słów mistrzowsko, budując obraz wewnętrzny kilkuletniego narratora, przedszkolaka-pierwszaka, marzącego o wojnie, która pozwoliłaby na usprawiedliwione, jednorazowe użycie karabinu (wszak dzieci w czasie wojny mogą mieć karabiny, patrz Pomnik Małego Powstańca) do usunięcia Starego K. (bo byłby wtedy żołnierzem, a nie ojcobójcą). Przemocy jest więcej, zarówno w związku małżeńskim państwa K., wśród rodzeństwa (terror wprowadzany przez Starego K. i jednoosobowy zakon siostrzany nieelokwentnemu bratu ich obojga), jak i wśród rówieśników, egzekwujących falę za pomocą pięści, kopniaków i śliny.

To bardzo dobrze zaprojektowana książka, ze znaczącym podziałem zarówno tematycznym, jak i nastrojowym. Część pierwsza - Przedtem - jest nostalgiczna, nieco baśniowa mimo scen wojennych i biedy przeświecającej przez pozory jak przez przesiany materiał. Pojawia się sporo różnorodnych postaci, pełnokrwistych, z problemami i własnymi traumami. To, co znamienne, przedtem nie ma przemocy ani patologii. Część druga - Wtedy - to dorastanie w okolicach Stanu Wojennego, tu raczej (poza epizodem w sanatorium), uwaga skupiona jest na Starym K., ojcu-oprawcy, inteligentnym psychopacie, którego brutalne zapędy próbuje hamować matka, również niszczona psychicznie przez Starego K. Potem - oniryczna wizja zatopienia domu ze starzejącymi się rodzicami w gnojówce - nie przynosi narratorowi katharsis. Czytelnikowi też, niestety. Ale jest warta lektury.

#12/#2 (w trakcie słuchania wzięłam i przeczytałam, bo przez repetycje miałam wrażenie, że ciągle słucham tego samego, a tu nie)

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lutego 15, 2019

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: panowie, panie, beletrystyka - Komentarzy: 4

« Maeve Binchy - Szklane jezioro - Śladami Manrique'a (3) »

Komentarze

Adam Kunicki
Nie wiem, czy to dobry wpis do tej sugestii - ale zakladam, ze bedzie pasowac w sumie wszedzie gdzie jest "czytam". Widze, ze masz kilka tagow opisujacych ksiazki m.in. "czytane / sluchane", a nie myslalas aby dorzucic jeszcze rozroznienie na "papierowe / kindle"?
Zuzanka
@Adam, a pożytek z tego byłby dla Ciebie? Zakładam, że chodzi Ci o sprawdzenie dostępności w e- danego tytułu? Nie wiem, czy nie sensowniej jest sprawdzać takie rzeczy np. w agregatorze typu https://upolujebooka.pl/ , bo mnie się często zdarza czytać papier, mimo że ebook jest dostępny, bo akurat mam papier pod ręką. I odwrotnie.
Adam Kunicki
Oczywiscie stricte utylitarnie to pozytek raczej zaden - mozliwosc sprawdzenia dostepnosci to niewielki bonus - ale idac tym tokiem, to rownie malo przydatne sa chyba tagi: "panie / panowie" (osobiscie ABSOLUTNIE zbedna informacja, bo co mnie obchodzi czy autor sika stojac czy siedzac - wazne jest, czy dobrze pisze...). Natomiast taki dodatkowy tag "kindle" to raczej kwestia ciekawostki statystycznej i porownania obyczajow czytelniczych innych. Sam notujac ksiazki ktore przeczytalem, pare lat temu mocno zadziwilem sie, jak niewielka mniejszoscia staly sie u mnie tradycyjne ksiazki (ponizej 10%). Raz nawet, po dluzszym nieuzywaniu ksiazyk papierowych, to nawet w pewnym momencie macnalem skraj kartki, aby sie sama przewrocila ;-)
Zuzanka
Otóż tag panie/panowie wrzuciłam sobie po to, żeby łatwo policzyć, ile wynosi % książek pisanych przez obie płcie na mojej liście (podobnie jak rok, żeby sobie wyfiltrować). Dla mnie przydatne. Co do porównania papier - czytnik: od ponad 3 lat książki papierowe kupuję okazjonalnie (przewodniki, albumy, komiksy, prezenty), więc jeśli nie liczyć czytania czegoś, co wyciągnęłam z półki, możesz założyć, że wszystko raczej czytam w formacie e-. W 2019 jak na razie 100% to czytnik (ale mam pozaczynane papierowe ;-)).

Skomentuj