Więcej o
beletrystyka
Zaczynałam trzy razy, ale teraz poszło migiem, może dlatego, że wreszcie przeczytałam ze zrozumieniem, że to nie poemat, a proza, tylko krótkie wersy, bo narratorka ma chore płuca i serce, więc się zatyka. Podejrzewam, że książkę o wiele lepiej czyta się w papierze niż w ebooku ze względu na formatowanie, zgaduję, nie miałam wersji papierowej.
Potop ma miejsce w gdańskim Pekinie - osiedlu bieda, ale jednak domków na wzgórzu, domków, zakupionych legalnie, za które właściciele płacą podatek, mają podpięte media. Tyle że pojawia się Przedstawiciel, który chce mieszkańców wykurzyć, domy wyburzyć, a na wzgórzach zbudować luksusowe osiedle. Halina Pigułowa, Ta Która Opowiada; babka Szwajcerowa, Ta, Która Wieszczy; i Zośka Nadzieja, Ta Która Ma Najgorzej, bo z depresją i musi zarabiać na opiekę nad wredną babcią z demencją: trzy kobiety, które widzą sterowany przez Przedstawiciela rozkład domów ich i sąsiadów, podtopienia, podpalenia, leje krasowe, eksmisje. To wszystko doprowadzi do końca świata, one to wiedzą, a władze ignorują, wszak nie leży w ich interesie utrzymanie bieda domów, do telewizji nie pójdą, bo wariatki z nich zrobią.
Uwielbiam każde zdanie, każdą frazę, kobiecą mądrość i obserwacje, jakie stoją za czasem beznamiętną, urywaną narracją. To relacja ze świata wykluczeń, gdzie jeśli kobiety same sobie i innym nie pomogą, to nie pomoże nikt. To jest moja “Masłoska”, ubolewam tylko, że autorka więcej nie wydała. Obiecuję, że z każdą następną książką nie będę tak zwlekać jak z “Potopem”, nie mam wiele na swoje usprawiedliwienie.
Inne tej autorki.
#8
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 20, 2026
Link permanentny -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
1994, małe irlandzkie miasteczko. Rzecz się dzieje tuż przed znaczącym referendum dotyczącym rozwodów, które próbuje storpedować kościół i politycy; nie zdradzę fabuły, jak powiem, że rok później opcja rozwodów została dopuszczona, całe 30 lat temu. Jak się łatwo domyślić, przeciwko rozwodom protestowano “w obronie” kobiet, które bez mężczyzn nie dawałyby sobie oczywiście rady. Autor opowiada o trzech kobietach - Izzy, żonie lokalnego polityka, zajmującej się “domem”; Colette - poetce-pariasce, która w niesławie wróciła po tym, jak od męża odeszła do kochanka; wreszcie Dolores - w czwartej, nieplanowanej ciąży, z mężem zdradzającym na prawo i lewo. I z tych historii wcale nie wynika, że kobiety bardzo potrzebują swoich partnerów, ale są przez nich wpędzone w zależność, a za nieposłuszeństwo czy próbę emancypacji płacą. Izzy została pozbawiona firmy, żeby miała czas dla dzieci, a mąż torpeduje kolejne próby przedsiębiorczości, zostawiając jej czas na wolontariat i kościół. Colette mąż za karę odciął od dzieci i pieniędzy, mimo że w ich związku od dawna nie było uczucia, a aktualnie spotyka się z inną kobietą. Ignorowana przez męża Dolores obserwuje, jak ten chodzi na noc do innej kobiety i nie może nic z tym zrobić, przecież jej nie bije i zarabia. Wszystko dzieje się w atmosferze plotek i skandalu, mała społeczność, wszyscy wszystko wiedzą i widzą. Po czym następuje tragedia i płonie jeden z domów.
Doskonale napisana książka o patriarchacie i nierównościach w związkach, z typowo irlandzką lekkością, gdzie ironia i dystans przeplata się z tragedią. Co ciekawe, autor jest mężczyzną, a perspektywa narracji jest typowo kobieca; wiem, można przewracać oczami, że faceci wyjaśniają nam świat, ale tym razem autor widzi trochę ponad przeciętną.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 19, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
Autorka znana jest głównie z sielskiej relacji osiedlenia się w Toskanii, gdzie słońce, przyjaźni sąsiedzi, zieleń i błogi spokój albo - w kontraście - nieznajomość języka i zwyczajów, niechętne obcym lokalne kliki, brak ogrzewania zimą i inne facecje, na jakie trafia obcokrajowiec. Tym razem nie jest o drugiej młodości we Włoszech, a o Południu, na którym autorka się wychowała. I bynajmniej nie jest sielsko, wspomnienia Mayes są gorące, jeśli chodzi o piękno przyrody czy pogodę, ale znacznie chłodniejsze, jeśli chodzi o rodzinę. Była najmłodszym, późnym dzieckiem, jej siostry już opuściły dom rodzinny, ona została z wiecznie kłócącymi się rodzicami - ojcem furiatem i wiecznie nieobecną, niedostępną matką. I mimo uwielbienia dla Północnej Karoliny, wiodącym motywem w życiu dorastającej dziewczyny była chęć ucieczki i usamodzielnienia się. Kolejne zmiany życiowe - wczesna śmierć ojca, udar i niepełnosprawność matki - nie wytrąciło jej z tego kursu.
Wspomnienia są też opisem zmian, jakim ulegało Południe i obyczajowość między latami 50. a 70. Niewypowiedziane, ale widoczne zasady segregacji, mniej lub bardziej maskowany rasizm przy jednoczesnym współistnieniu białych i czarnych; dziś trudno to zrozumieć, wtedy było normą. To bardzo ciekawa relacja z minionych czasów, nie lukrowana, dodatkowo autorka ma łatwość prostego i szczerego pisania o rzeczach trudnych. Wada - sporo odniesień do amerykańskiej historii i literatury, są przypisy, ale poza udowodnieniem erudycji autorki nie wzbogaca to opowieści.
Inne tej autorki.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday January 16, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Rzecz się dzieje współcześnie, nie że 50 lat temu. Yŏng-hye ma sen, po którym przestaje jeść mięso. Do tej pory mąż, opisujący sytuację, nie narzekał na nią, mimo że była przeciętna i nijaka, ale wypełniała swoje obowiązki. Teraz nie dość, że nie je mięsa, gwałtownie chudnie, to jeszcze odmawia przygotowywania mięsnych dań i wydaje się niezainteresowana zaspokajaniem innych potrzeb męża. Co w takiej sytuacji robi mąż? Oczywiście egzekwuje siłą pożycie intymne oraz skarży się teściowi i siostrze żony, prosząc ich o reakcję. Reakcja również jest siłowa, ojciec bije córkę i przymusza ją do jedzenia mięsa siłą, co w finale doprowadza do próby samobójczej i przymusowej hospitalizacji na oddziale chorób psychicznych.
Drugi epizod to narracja szwagra - niespełnionego artysty. Minęły dwa lata od wydarzeń z pierwszej części, Yŏng-hye jest sama, mąż ją zostawił, bo po co taka żona; żyje sobie powoli na swoich warunkach, coraz chudsza i coraz bardziej eteryczna. Co w tej sytuacji robi szwagier? Wpada w obsesję na punkcie znamienia na pośladku szwagierki, chce ją potraktować jako kanwę, namalować na niej kwiaty i obserwować ruch jej ciała. Absurdalnie, szwagierka się zgadza na uczestniczenie w performance, pewne wątpliwości pojawiają się, kiedy artysta wpada na pomysł przejścia do śmiałych, pornograficznych scen seksu z kimś o ciele pomalowanym w motywy roślinne. Jako że zaproszony model odmawia, volens nolens, artysta maluje sam siebie i nagrywa w trakcie aktu, traktując szwagierkę dość przedmiotowo.
Z trzeciego epizodu, tym razem w narracji rozwiedzionej już siostry (a to niespodzianka), dowiadujemy się, że Yŏng-hye nie opuszcza już szpitala psychiatrycznego, dochodzi do konieczności karmienia na siłę, bo odmawia jedzenia. Całość to historia przemocy, ubranej w pozory troski. Mąż, ojciec, siostra - wszyscy mają prawo dyscyplinować krnąbrnego członka rodziny dla jego (jej) dobra. Znamienne, że narracja wydarzeń jest dookoła bohaterki, o tym, jak jej pogłębiająca się choroba najpierw psychiczna, potem też fizyczna, wpływa na wszystkich dookoła. Trudne tematy, niepopularne, lektura też raczej z tych zostawiających ślady w głowie; rozumiem docenienie autorki Noblem, ale nie wiem, czy chcę czytać więcej.
#4
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 13, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Nowy rok zaczęłam (no dobra, zaczęłam w 2025, ale dzielnie czytałam do 2 w noworoczną noc) znacznie lepiej, bo wreszcie odważyłam się sięgnąć po pierwszy tom trylogii o Björnstad. Czemu odważyłam - ^dees mnie nastraszyła, że grubo. I rzeczywiście jest grubo, ale jakże wciągająco.
W Björnstad nie ma nic poza drużyną hokejową juniorów. Zespół ciągnie Kevin, 17-letni gwiazdor; inni są mocni we współpracy, ale tylko w pełnym składzie mają szansę na awans, bo za tym idzie dofinansowanie od sponsorów, może szkoła hokejowa, szanse pracy, sława, może kontrakty NFL. Po wygranej na własnym boisku wszyscy idą na imprezę do Kevina - zawodnicy z drużyny, nowy superszybki Amat, który niespodziewanie dołożył się do wygranej, Maya i Ana - 15-latki. Maya jest podekscytowana, bo Kevin jej się podoba, Amat też, bo jemu z kolei podoba się Maya, a do tego nagle został członkiem zespołu. Niestety, zamiast świetnych wspomnień noc kończy się brutalnie, co autor sygnalizuje w zasadzie od pierwszej strony (autorze, mogłeś ostrzec, jak wiedziałeś!). Miasteczko dzieli się na dwie frakcje, jedni nie wierzą w winę chłopaka, inni nie rozumieją, co się stało, ale są po stronie osoby skrzywdzonej. Jedna noc z konsekwencjami dla całego miasta.
Oczywiście autor uderza w miękkie, zwłaszcza pokazując bezradność rodziców, którzy nie są w stanie opatulić dziecka słomą, żeby nigdy nic się nie stało złego. Opowiada o traumie, o zaufaniu, przyjaźni, łatwości oceny i wybieraniu stronnictw. Ja doskonale widzę metody, jakich używa, ale daję się zaangażować do ostatniej strony.
Inne tego autora.
#1
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 6, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
beletrystyka, panowie, 2026
- Skomentuj