Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o panie

Anna Kańtoch - Wiara

Lipiec 1986. Chwilę temu wybuchła elektrownia w Czarnobylu, nie dziwią więc protesty hipisów przeciw budowie elektrowni atomowej koło wsi Rokitnica pod Żywcem. Dziwi jednak znalezione przez proboszcza na torach ciało młodej kobiety, elegancko ubranej i nie tutejszej; nie przejechał jej pociąg, ale została zabita nożem. Milicja, a konkretnie oddelegowany z komendy wojewódzkiej kapitan Witczak, człowiek nietypowo niepijący, usiłuje wyjaśnić sprawę morderstwa, a mimo że ma do pomocy lokalną ekipę - rzutką szeregową Gierasównę, wycofanego kaprala Synowca oraz ewidentnie nadużywającego alkoholu starszego sierżanta Waśkowiaka - to mieszkańcy wsi bynajmniej nie kwapią się do pomocy, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, mimo że miejsce zamordowania było dość widoczne. Dopiero kiedy proboszcz Marczewski apeluje po mszy o współpracę, coś zaczyna się dziać. Po czym ginie druga dziewczyna. Nie są to pierwsze nietypowe zdarzenia w okolicy - ponad 20 lat wcześniej nastolatek zabił swoją rodzinę, po czym wylądował w szpitalu psychiatrycznym, jeden duszpasterz popełnił samobójstwo, a drugi nagle został gdzieś oddelegowany.

Nie wiem czemu broniłam się przed tą autorką, bo książka wciągnęła mnie od samego początku. Świetnie oddany klimat leniwego lata na PRL-owskiej wsi, nic się nie dzieje, ale wszystko aż wibruje od plotek, domysłów, zatargów z przeszłości i tajemnic. Mieszkańcy rzucają aluzjami, milicja też niespecjalnie ze sobą współpracuje, raczej współzawodniczy, narzędzia są na miarę epoki - mało mikrośladów, raczej mozolna praca polegająca na telefonicznym poszukiwaniu potencjalnie zaginionych i rozmowach, z których z czasem wyłania się coraz więcej szczegółów. Nie byłam sprytniejsza od śledczych, w zasadzie tylko trafnie podejrzewałam, co stoi za aferą ze zdechłą myszą. Jako fanka kryminałów z epoki jestem absolutnie usatysfakcjonowana realiami i jednocześnie zadowolona, że w przeciwieństwie do niektórych autorów, osadzających akcję w przeszłości, stylizacja nie poszła w pastisz, ale w uczciwy, klimatyczny dreszczowiec.

#69

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday June 2, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Petra Soukupová - Pod śniegiem

Zima. Trzy siostry - Olga, Blanka i Kristýna - umówiły się, że razem pojadą do rodziców na wieś, na urodziny ojca. Razem, bo Olgi samochód jest w naprawie, Kristýna nie ma prawa jazdy, a Blanka ma największy samochód, żeby pomieścić trójkę dzieci. Od samego początku idzie źle - wyjeżdżają za późno, nie mieści się duży prezent od Olgi, kłótnia, gdzie kto siedzi, a stłoczone dzieci nie są w najlepszych nastrojach. Jakby zapytać każdą z sióstr, to oczywiście kocha pozostałe, ale szybko wychodzi, że każda każdej czegoś zazdrości, chociaż zazdrość maskują chwaleniem się, nawet jeśli rzeczywistość nie jest kolorowa. Kristýna ma kaca, a do tego spotyka się z żonatym facetem, który traktuje ją instrumentalnie. Blanka myślała, że trzecie dziecko - nareszcie synek - zbliży ją z mężem, ale nie; ma wrażenie, że Libor ją zdradza. Oldze od lat każdy wypomina, że jest samotną matką, a jej permisywny sposób wychowania sprawia, że syn jest kłopotliwy. Do tego dochodzi rywalizacja o ojca, który czuły jest tylko dla najmłodszej córki. W celu czeka na nie matka, która obiecała, że nie zepsuje atmosfery świętowania wspomnieniem o tym, że właśnie po latach nieudanego związku się z mężem rozstała. Pada śnieg, warunki jazdy coraz gorsze, a do tego jedna z opon ulega przebiciu, kompletnie rujnując plany.

Tak, Soukupová pisze cały czas tę samą historię o nieumiejętności rozmawiania, sprzecznych oczekiwaniach, pozorach, manipulacji i tłumionych emocjach, nawet jeśli zmieniają się imiona bohaterów. To absolutnie nie szkodzi, bo narracja, przeskakująca przez bohaterki - matkę, siostry, najstarszą córkę Blanki - również sięgając do przeszłości, pokazuje wzorce, których postaci zdają się nie widzieć. Jak to stwierdziła H., jeździ ząbkowanym nożem po kręgosłupie, wyjmując na wierzch wszystko, co ukryte, w tym przemoc i zawiedzione nadzieje. Jedyna wada to zakończenie, bo mam wrażenie, że wszystko urwało się w połowie bez wyraźnego finału; ale to tak jak w życiu, też w pewnym momencie wychodzimy i nie wiemy, co dalej.

Inne tej autorki.

#68

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday May 30, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Linda Boström Knausgård - Witajcie w Ameryce

„Nasza rodzina jest rodziną światła” powtarza matka, ale tak naprawdę nikt z jej członków nie podniósł się po śmierci ojca, poprzedzonej okresem przemocy i choroby psychicznej. Ellen, jeszcze dziecko, nie mówi. Po części dlatego, że modliła się o śmierć ojca i teraz boi się komunikować ze światem, po części, bo nie wie, co mogłaby powiedzieć nadmiernie entuzjastycznej matce i wycofanemu bratu. Powieść, a w zasadzie nowela, nie ma jakiejś specjalnej fabuły, 11-letnia narratorka powoli wyjaśnia, co zaszło w jej rodzinie i jakie to miało konsekwencje dla wszystkich. Raczej ponura lektura, chociaż z przebłyskami nadziei w finale. Nie wiem, na ile to historia autobiograficzna autorki, ale z książek jej eks-męża wiadomo, że po latach dalej zmaga się z chorobą psychiczną.

#64

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 20, 2026

Link permanentny - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Tana French - Z dala od świateł

Emerytowany policjant z Chicago, Cal Hopper, osiedla się na irlandzkiej prowincji. Chce wyremontować zrujnowany dom, który kupił i chce spokoju. Problem w tym, że na jego progu pojawia się nastoletni dzieciak i od słowa do słowa okazuje się, że starszy brat zaginął kilka miesięcy wcześniej, matka twierdzi, że wyjechał, ale to nie możliwe, żeby tak bez pożegnania. Oczywiście Cal się ogania, już nie jest policjantem, nie ma żadnego umocowania prawnego, chce tynkować, heblować, łowić ryby i strzelać do królików (brr, w ogóle temat przemocy wobec zwierząt nie jest tu absolutnie niezbędny), a do tego ma wścibskiego sąsiada i jest swatany z siostrą właścicielki sklepu. I jak się łatwo domyślić, sielska okolica wcale taka sielska nie jest.

Miałam się wstrzymać, aż całość cyklu będzie dostępna po polsku, ale A. mi pożyczyła (dziękuję!) i kimże jestem, żeby się opierać. Tom 2 ma się pojawić już w październiku, nie mogę się doczekać. Nie wiem, jak autorka to robi, ale od żadnej z jej książek nie mogę się oderwać. Nawet jeśli bohater jest antypatyczny, a Cal tak naprawdę nie budzi specjalnej sympatii, to cały drugi i trzeci plan są pełne życia.

Inne tej autorki.

#62

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday May 15, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Ariana Harwicz - Zgiń, kochanie

Narratorka niedawno urodziła dziecko, ma wspierającego męża, dom w lesie, niczego nie brakuje jej do szczęścia. Oprócz siebie. Stylizowana, oniryczno-koszmarna narracja opisuje kompulsje, jakim podlega młoda matka - konieczność ucieczki, zjednoczenia z przyrodą, nieopanowanym zwierzęcym popędem seksualnym, który realizuje poza domem. Jej imperatywem nie jest chronienie dziecka, mogłaby oddać je w ofierze, jeśli tylko odzyskałaby siebie. Jak się łatwo domyślić, jest to - oględnie mówiąc - niepokojące dla męża i ojca dziecka, który w pewnym momencie decyduje się jej pomóc przez umieszczenie w specjalistycznej placówce.

Od razu przyznam się, że nie wiem, co we mnie wstąpiło, żeby hurtowo kupować książki z wydawnictwa Pauza. Tak, są stosunkowo tanie i krótkie, ale są… dziwne. Tak jak ta. Pomieszanie “Wegetarianki” i schizoidalnych opowiadań Sarah Hall, gdzie sednem jest pytanie - co to jest normalność i kto o tym decyduje. Czy mąż próbujący ratować żonę i uchronić swoje dziecko przed pozostawieniem w lesie jest normalny, czy wręcz przeciwnie. Ja swoje odpowiedzi mam, niekoniecznie zbieżne z autorką.

#61

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 14, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Jeanette Winterson - Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Początek lat 60 XX wieku, Wielka Brytania. Jeanette pojawiła się w domu Wintersonów, kiedy miała kilka tygodni albo kilka miesięcy, nie wiadomo. Wiadomo było jednak, że jej matka ją oddała i pani Winterson ofiarnie zgodziła się cudze dziecko wychować. O czym przypominała adoptowanej córce na każdym kroku, zwłaszcza gdy ta była krnąbrna lub nieposłuszna. A posłuszeństwo było w domu Wintersonów egzekwowane, posłuszeństwo i bojaźń boża, bo pani W. była gorliwą służką pana w niszowym kościele. I wtedy przychodzi dojrzewanie, a Jeanette informuje matkę, że i owszem, nie pozwala się chłopakom dotykać “tam na dole”, bo jest zakochana w dziewczynie. To skutkuje wyrzuceniem z domu. Wbrew przewidywaniom matki, córka nie idzie do piekła, chyba że epokę thatcheryzmu można tak nazwać, ale dzięki wsparciu dobrych ludzi uczy się i zostaje pisarką.

Dees mi dała, bardzo mi się podobało. I tak, to smutna historia, chociaż z happy endem, ale napisana jest w tak uroczy i lekki sposób, że nie ma czasu na to, żeby się litować nad narratorką, która doskonale umie wychwycić komizm nawet w trudnej sytuacji (zabawa w chowanego w lodówce, demony w lampach, Gertruda Stein w dziale “Humor”, plan spania w samochodzie czy bałwochwalcze acz zabytkowe obrazy powieszone przodem do ściany). Dojrzewanie jest ciężkie, a ograniczona i nie do końca zdrowa na umyśle opiekunka w tym wybitnie nie pomaga, na szczęście jest literatura, w której Jeanette odnajduje sens.

#57

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday May 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, biografia, panie - Skomentuj