Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

O alpakach i zbożu

[5.07.2020]

Na specjalne życzenie Majuta ponownie pojechaliśmy do Suchorzewa przespacerować się z Ptysiem i Primem przez łąki i pola. Niestety, Ptyśka na zdjęciach mało, bo prowadził go Majut, a Majut sobie nie życzy publikowania zdjęć. Z obserwacji - lubią kolczaste gałązki jeżyn, koniczynę i wchodzić w szkodę.

GALERIA ZDJĘĆ i ubiegłoroczny spacer. Jeśli chcecie na spacer z alpaką, umawiacie się przez FB.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipca 13, 2020

Link permanentny - Tag: suchorzew - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Skomentuj


Co robimy w ukryciu

Po pełnometrażowym filmie o tym, co współczesne wampiry robią w ukryciu, Taika Waititi i Jemaine Clement zaprosili ekipę filmującą do nieco zaniedbanego domu na Staten Island. Mieszkają tu cztery wampiry - Nandor, Nadja, Laszlo i Colin Robinson; pierwsze trzy są kilkusetletnimi klasycznymi wampirami, zaś Colin to nowszy rodzaj - wampir energetyczny. Jedyną chyba osobą, która dalej uważa, że wampiry są romantyczne i chciałby bardzo zostać wampirem, jest Guillermo, familiar Nandora; niestety trudno nie zauważyć, że z upływem czasu dawni władcy nocy przypominają raczej żenujących starszych krewnych, którzy na siłę chcą być nowocześni. Jeśli jesteście na serio wielbicielami “Zmierzchu”, to raczej nie jest to serial dla Was (i serio, co Wy tu robicie?).

Jaki to jest pyszny serial - nieoczekiwanie zabawny, groteskowy i absurdalny, z wieloma świetnymi aktorami w rolach epizodycznych (Mark Hamill, Tilda Swinton, Wesley Snipes). Poza wampirami pojawiają się wiedźmy (i niesławny kapelusz z wiedźmiej skóry), wilkołaki (pojedynek na dachu!), wampir emocjonalny czy kolejna inkarnacja byłego kochanka Nadji. Moim ulubionym bohaterem jest Guillermo, wprawdzie niezbyt szanowany przez swojego pana, ale z niespodziewanym pochodzeniem.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipca 12, 2020

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Craig Russell - Krwawy orzeł / Baśniowy morderca

Hamburg. Nadkomisarz Jan Fabel, pół Fryzyjczyk, pół Szkot, z zespołem - Wernerem, Anną, Marią i Paulem - szukają psychopaty, który zabija młode kobiety, patrosząc je i wyjmując im płuca, przez co okaleczone zwłoki przypominają skrzydła tytułowego “Krwawego orła”. Dodatkowo sprawa wiąże się z dziewczętami, które zostają znalezione znarkotyzowane i wielokrotnie zgwałcone, o czym nie pamiętają, bo narkotyk uszkadza im mózg. Przestępca zapowiada swoje zbrodnie w e-mailach do Fabla, raz nawet się pod niego podszywa, żeby podejść ofiarę. Dużo ciał, dużo krwi. Intryga jest wielowątkowa i skomplikowana - kult Odyna, ukraińska mafia eliminująca mafię turecką, bogaci nacjonaliści z dostępem do prasy; Fabla prześladują zielone oczy świadka jednej ze zbrodni, a potem podejrzanego. Do rozwiązania przydaje się przyjaźń z księgarzem, który dostarcza literaturę o religii staronordyckiej. Zakończenie tomu jest dramatyczne dla ekipy policji - warto czytać po kolei, bo tom drugi zaczyna się od podsumowania finału tomu pierwszego.

W ”Baśniowym mordercy” (książka występuje też pod tytułem “Brat Grimm”) również znaczące w fabule są książki - tym razem to opracowania baśni znanych braci oraz współcześnie wydana historyzująca powieść kryminalna, w której jeden z braci Grimm inscenizuje morderstwa na podstawie poszczególnych opowieści. Niestety dla ekipy Fabla, akcja książki przenosi się do rzeczywistości - ginie nastolatka z biednej rodziny, bogata i piękna modelka, parka zakochanych na schadzce, podstarzały satyr, prostytutka; zwłoki wszystkich są aranżowane w scenki z baśni. Morderca ewidentnie bawi się z policją, bo przy zwłokach zostawia wskazówki, co będzie dalej. Fabel rozwiązuje sprawę głównie dzięki skojarzeniu, który z przesłuchiwanych miał wielkie ręce.

W tle sporo rozważań o byciu Niemcem - ciężaru, jaki na przodków policjantów nałożyło dziedzictwo 2. wojny światowej; ciekawa jest postawa Anny - Niemki pochodzenia żydowskiego.

Nie jest łatwo być Niemcem. Dźwiga się nadmierny bagaż najnowszej historii, podczas gdy inni Europejczycy podróżują stosunkowo mało obładowani. Na dziesięć wieków kultury i osiągnięć padł cień dwunastu lat w połowie dwudziestego wieku, dwunastu lat, podczas których bezprzykładne zło zyskało prawo obywatelstwa. Te dwanaście lat określiło „niemieckość” w oczach świata i większości samych Niemców. Od tej pory przestano im ufać. Sami nie mogli już sobie ufać.

Polski akcent: konsorcjum wydające czasopismo “Schau Mal!” ma oddział w Polsce, a minister spraw wewnętrznych w latach 80. nazywał się Alfons Pawelczyk (ale nie był Polakiem, tylko z pochodzenia Prusakiem).

Bawiąc-uczyć: zespół XYY (supermana), historia Rusi Kijowskiej.

#87-88

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 9, 2020

Link permanentny - Tagi: panowie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


O spacerach zorganizowanych, czyli o Szelągu

[4.07.2020]

Mam takie miejsca w Poznaniu, które omijam, bo zawsze pośpiech i gdzie indziej, ale tęsknie rzucam okiem i myślę, że może kiedyś. Skorzystałam z organizowanego przez SARP do Parku Szelągowskiego, żeby wreszcie się przespacerować wzdłuż Warty od Cytadeli. Sam Szeląg to już tylko wspomnienie po popularnym miejscu spacerowo-wypoczynkowym XIX-wiecznego Poznania, nie ma ani strzelnicy Bractwa Kurkowego, ani restauracji, gdzie 5 tysięcy osób na trzech tarasach mogło uczestniczyć w rozrywkach (wojna była). Z nowszych obiektów można zobaczyć modernistyczny Dom Weterana i współczesne centrum kulturalne - Ogród Szeląg. I wrócić Szelągowską, wzdłuż pięknych domków na skarpie przy Cytadeli.

Jak się dobrze przyjrzycie, to znajdziecie mnie na zdjęciach w artykule na tenpoznan.pl.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 8, 2020

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Skomentuj


Wioletta Grzegorzewska - Guguły

Guguły to regionalnie niedojrzałe owoce. Tutaj to historie o dorastaniu w małej wsi gdzieś pod Częstochową, w trakcie i chwilę po stanie wojennym. Z jednej strony to zabawne w swojej naiwności historie opowiadane przez kilku, potem kilkunastostolatkę - zalana atramentem praca konkursowa z widokiem Moskwy staje się przyczynkiem do dyskusji politycznej, kolekcjonowanie etykietek z pudełek od zapałek, zbiórka złomu, zeświecczone zwyczaje religijne, stanowiące podstawę dla kalendarza. Z drugiej strony oszczędna w opisie Wiolitka przemyca dramaty - ojciec w więzieniu po ucieczce z wojska, wizyta u lekarza kończy się molestowaniem seksualnym, a następnie samookaleczeniem i hospitalizacją, niepilnowane wiejskie dzieci niebezpiecznie blisko ocierają się o wypadki, przygodny mężczyzna w pociągu opowiada o morderstwie sprzed lat, sepsa, która o mało co nie zakończyła się śmiercią. Nie jest to jednak ciężka lektura, bo sporo w niej (auto)ironii i dystansu, dodatkowo - mimo że nie dorastałam na wsi - porusza u mnie niektóre wspomnienia z dzieciństwa. Krótka to książka, na jedno popołudnie.

W drugi tydzień ferii siedziałam przy oknie i podlewałam pelargonie ostudzonym wywarem z mięty. Bolał mnie brzuch, bo w tajemnicy przed rodzicami i z tęsknoty za Czarnym zjadłam płaty wapna ze ściany i frędzle z narzuty.
Przenajświętsza Panienka wchodzi w nasze progi – mówiła babka. Pomyła gazą listki wszystkich kwiatów, skropiła święconą palmą ganek i progi, żeby muchy omijały nasz dom. Muchy jednak miały gdzieś babcine prestidigitatorstwo i jak zawsze przelatywały przez dziury w firance zawieszonej na sznurku w drzwiach, i krążyły pod żyrandolem.
– Pająki to święte stworzenia i nie wolno ich zabijać, ocaliły Matkę Boską. Kiedy Święta Rodzina uciekała z Jerozolimy, pająki uplotły wokół drogi tak gęstą sieć, że nie mogły jej przebić miecze żołnierzy Heroda.

#86

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipca 6, 2020

Link permanentny - Tagi: panie, beletrystyka, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Ewa wzywa 07 71-72

Jerzy Romuald Milicz - Cena utraconego czasu #071

Spis osób:

  • sierżant Arkadiusz Bednarz - niestety czerwona koszula
  • Kapitan Jacek Zaremba - naczelnik wydziału służby śledczej, niechętnie chwali podwładnych
  • Maria Cichocka - zwana Majką, kierowniczka Jubilera na Nowym Świecie, Casanova w spódnicy
  • Janek - miłość Majki, niestety wpadł pod ciężarówkę
  • Irena Krawczykówna - pracownica Majki
  • ”inspektor Kotecki” - Główny Inspektorat Ochrony Skarbowej
  • Michał Kożuch - pijak, odkrył ciało Bednarza i mimo słabości ogólnej zaalarmował okolicę
  • “Wiryna” - twierdzi, że miał zadrę z Bednarzem
  • pułkownik Hipolit Molarczyk - szef Oddziału Służby Śledczej KGMO
  • Janusz Górka - znany plastyk, dostarcza milicji portretów pamięciowych z czystej sympatii
  • porucznik Sowecki - kierownik sekcji zabójstw i napadów
  • Zofia Kurek - ofiara napadu, kierowniczka sklepu jubilerskiego
  • Pacek - siostrzeniec poszkodowanej Zofii Kurek
  • Kurek - jeździ na taksówce, bardzo kocha żonę Zofię
  • porucznik Krysiński - kierownik sekcji dochodzeniowej komisariatu
  • Ela - telefonistka, dorodna blondyna
  • Ryszard Daniel - arogancki i pełen ideałów przestępca z podpruszkowskiej wsi
  • Jerzy Lutyński - członek tajnej organizacji
  • Andrzej Wójcik - gwiazda, chciał żyć szybko i intensywnie
  • Dzidek - znajomy dziennikarz Zaremby
  • Edward Słomski - lekarz, właściciel will Eskulap
  • inżynier Paweł Górski - właściciel willi Afrodyta, nowobogacki imprezowicz
  • Małgorzata Górska - po 30, ale wyglądała na młodszą, nader elegancka
  • major Jan Karoń - świeżo awansowany, zwany Zosią Samosią, bo nie cenił team effort
  • porucznik Henryk Wollman - zwany Heniusiem
  • Waldemar Zmorski - popularny na wybrzeżu piosenkarz, przyjaciel Górskiego (a tak naprawdę Wincenty)
  • Inżynier Sylwester Gabryś - niechluj mimo modnego garnituru, znajomy Górskiego
  • Leokadia Gabryś - “Muza”, małżonka inżyniera Gabrysia, ale kochanka Górskiego
  • Piotr Górski - śp. Brat Pawła, dyrektor przedsiębiorstwa Pol-Prac
  • Halina Górska-Kmetty - siostra Górskich, unika zamachu i sprawiedliwości
  • Janos Kmetty - Węgier, co wybrał Polkę
  • Kapitan Laszlo - węgierska służba kryminalna

Fabuła jest rozbita na dwa epizody. 1948. Ktoś napada na milicjanta i zabija go, zabierając mu służbową broń. Z tą właśnie bronią dokonywane są napady na sklepy jubilerskie w całym kraju. Tu kierowniczka daje się zaszantażować inspektorowi Skarbówki i oddaje mu klucze, tam kolejna zostaje napadnięta w swoim domu, a klucze skradzione. Wreszcie po telefonicznym donosie milicja osacza przestępców podczas napadu, dwóch z nich ginie, trzeci sprzedaje im jakąś absurdalną bajkę o ruchu oporu, wyższych racjach moralnych usprawiedliwiających napady[1] w celu uzyskania środków w imię walki o lepszą Polskę. Jako że pozostali przestępcy nie żyją, a podczas ujęcia zostaje zastrzelone przypadkowo dziecko, oskarżony trafia za kratki z wyrokiem śmierci.

Kilkanaście lat później, 1963. Na wybrzeżu podczas głośnej imprezy w willi “Afrodyta” zostaje zastrzelony inżynier Górski. Okazuje się, że to nie był pierwszy zamach na jego życie, po poprzednim uciekł na 2 lata za granicę. Milicja inwigiluje znajomych inżyniera, major Karoń skupia się - niekoniecznie merytorycznie - na pięknej wdowie, pani Małgorzacie zwanej “Masią” (sic!), ale dopiero odkrycie sejfu pozwala na połączenie obu spraw. Milicja odkrywa, że młodszy brat Górskiego zginął “w wypadku” na polowaniu jakiś czas wcześniej, udaje się więc do Budapesztu[2], żeby porozmawiać z ostatnią ocalałą z rodziny siostrą. I tu czeka ich niespodzianka. Rozwiązanie jest dość karkołomne: gnwan qmvnłnyabść qljreflwan, mnvavpwbjnan cemrm pupvjrtb oengn Tóefxvrtb, avr olłn bpmljvśpvr cbyvglpman, n hxenqmvbar młbgb zvnłb mnfvyvć celjngaą xvrfmrń Tóefxvpu. Cb śzvrepv anwzłbqfmrtb oengn v nerfmgbjnavh Qnavryn, qb grtb bfgngavrtb qbpvren, żr mbfgnł anoenal. Cb mnzvnavr xnel śzvrepv an qbżljbpvr, n cbgrz cb nzarfgvv, jlpubqmv m jvęmvravn avrpb ząqemrwfml v cynahwr bqfgemryravr pnłrw ebqmval Tóefxvpu.

Zaremba nie jest pracoholikiem, niedzielę potrafi spędzić u przyjaciół w Podkowie Leśnej, a nie w pracy. Niestety, to nie wystarcza, bo funkcjonariusz doznaje uczucia wypalenia.

[1] W tle przemycone informacje o nasilającej się działalności podziemia - wysadzony rurociąg, uszkodzona linia kolejowa, nielegalne druki.

[2] Trzech funkcjonariuszy siedzi w Budapeszcie przez miesiąc, robiąc na zmiany kocioł w mieszkaniu pani Kmetty. Zajmuje ich to na tyle, że jeden z milicjantów jest w stanie raz pójść na spacer na górę Gellerta, dwa-trzy razy do muzeów i wziąć parę kąpieli w zewnętrznych basenach. Nic o jedzeniu i piciu.

Inne tego autora:

  • Wizyta u zmarłej

Jerzy Edigey - Diabeł przychodzi nocą #072

Nietypowo, narrator opowiada zakończoną już historię sprzed lat, o której wiemy, że zbrodniarz został skazany na karę śmierci.

Spis osób:

  • major Wacław Krzyżewski - KW MO we Wrocławiu, przyjaciel narratora
  • Zenon H. - właściciel pięknego owczarka alzackiego, kierowca w Polskim Radiu
  • Władysław Baczyński - również kierowca, straszny rozrabiaka z pretensjami do całego świata
  • Henryk N. - jubiler
  • Stanisław S. - przedsiębiorca budowlany
  • inżynier Władysław W - kierownik transportu we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych
  • Maria S. - łączniczka w partyzantce we Lwowie, mogłaby coś wiedzieć, ale zginęła jeszcze w 1945 roku
  • kapral Jan Straż - funkcjonariusz o szybkim refleksie i znajomości dżudżitsu

1955. Ginie jubiler, prowadzący nie do końca legalne interesy. Znikają pieniądze i złoty zegarek. W notce przy zwłokach ktoś zarzuca mu “połakomienie się” na dolary. 1956. Ginie rzutki budowlaniec, wracający z zapłatą za remont domu. Znika teczka z pieniędzmi i planami architektonicznymi. 1957. Ginie inżynier, zastrzelony przez okno we własnym domu. Nic nie zostaje skradzione. 1958. Ktoś zabija psa, należącego do zawodowego kierowcy, z tej samej broni, co pozostałe ofiary, tu również nic nie zostaje skradzione. Wszystkie te sprawy trafiają do majora Krzyżewskiego, świętego od spraw niewykrytych i umorzonych. Dalej to mozolna praca całego zespołu. Obserwacja, grzebanie w przeszłości, ekshumacja. Przestępca wpada przypadkiem, a następnie - też nietypowo - sprawa nie kończy się na tym, tylko na przesłuchaniach, linii obrony i wyjaśnieniach mordercy. Co ciekawe, niby ma żonę i dwoje dzieci, ale w ogóle nie pojawiają się po aresztowaniu.

Bawiąc-uczyć: jak przeprowadzać analizę balistyczną. Oraz szukać rozwiązań u Conan-Doyle’a.

Inne tego autora tutaj.

Inne z tego cyklu tutaj.

#85 (przeczytałam też po raz kolejny EW070)

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipca 5, 2020

Link permanentny - Tagi: prl, panowie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Junot Díaz - Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao

Czasem jest tak, że tytuł jakiejś książki kłębi się ci gdzieś na skraju świadomości, ale stwierdzasz, że raczej ci się nie spodoba, więc może niekoniecznie. Tak miałam z “Cieniem wiatru” chociażby, i tak fantastycznie mnie zachwycił Díaz. Nie skłamał w tytule, bo żywot Oscara, najmłodszego członka rodziny de León/Cabral, jest fascynujący (i, spoiler alert, rzeczywiście krótki); nie wspomniał jednak, że to saga o całej - naznaczonej klątwą fukú - rodzinie, która miała fantastyczne perspektywy, ale żyła w złym czasie i złym miejscu. Wprawdzie część akcji dzieje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyemigrowała Beli, jedyna ocalała córka Cabrala, ale trzon opowieści odbywa się w gorącej, dusznej Republice Dominikany, w czasach rządów psychopatycznego wodza-słońce Trujillo (zwanego Wielkim Popierdolem). Całość poskładana jest z tak różnych klocków - problemy dojrzewania w różnych czasach i potrzeba zmysłowej miłości, klątwa rodzinna, nerd żyjący na obrzeżach swojego kręgu znajomych, szukający sensu w sf i fantasy zderzone są z obserwacjami bezlitosnego systemu politycznego (z wieloma tolkienowskimi paralelami do Mordoru), który przejeżdża po ludziach jak czołg.

Jest to też świetna książka formalnie - ostre dialogi, narracja przeplatana hiszpańskimi słowami; część akcji odbywa się w przypisach, stanowiących książkę w książce (dość skomplikowane na kindlu). Narrator też się zmienia, przeskakując ze współczesnego obserwatora (Yuniora, współmieszkańca Oscara, chłopaka jego siostry Loli) na Lolę; nie jest to jednak relacja, tylko pisana z perspektywy własnych doświadczeń narratora metanarracja.

Uprzedzając pytania, czy polecam - tak, ogromnie. Rzućcie wszystko i idźcie czytać. Ale nie miejcie potem pretensji, że większość książek jest taka płaska i aż tak nie zachwyca.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipca 4, 2020

Link permanentny - Tagi: panowie, beletrystyka, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Clare MacIntosh - Widzę Cię

Zoe, księgowa codziennie dojeżdżająca do swojej firmy, podczas podróży w metrze znajduje swoje zdjęcie w gazecie, dodane do adresu strony internetowej (nieistniejącej) i numeru telefonu (nieprawidłowego). Całość robi wrażenie ogłoszenia erotycznego, więc Zoe nie może przejść nad tym do porządku. Rodzina ją uspokaja, że osoba na zdjęciu jest tylko podobna, przypadek, strona i telefon nie istnieją, może to głupi żart. Problem w tym, że niedługo potem Zoe napotyka na całą serię zdjęć różnych kobiet w sekcji ogłoszeń, a jedna z nich zostaje znaleziona martwa. Zgłasza się na policję i ma szczęście w nieszczęściu, że telefon przypadkiem odbiera Kelly, policjantka pracująca kiedyś w sekcji przestępstw seksualnych, szczególnie cięta na stalkerów (również z przyczyn osobistych). Problem w tym, że mimo ewidentnego związku, mało kto traktuje ten trop jako poważny. Nawet gdy w drodze do pracy Zoe zaczyna spotykać ciągle tego samego mężczyznę.

Mottem tej książki (i pomocą w zapobieganiu przestępstw) powinien był ten akapit:

Kelly pomyślała o wszystkich kampaniach prewencyjnych, jakie przeprowadzono podczas dziewięciu lat jej pracy. Plakaty, ulotki, alarmy osobiste, programy edukacyjne… A rozwiązanie było przecież o wiele prostsze: wystarczyło słuchać ofiar. Wystarczyło im uwierzyć.

Autorka pokazuje, jakie konsekwencje może mieć bagatelizowanie zgłoszeń kobiet, tłumaczenie ich przewrażliwieniem czy traktowaniem męskiej uprzejmości czy zainteresowania jako niebezpieczeństwa. Finał jest dostatecznie wiarygodny, chociaż mylne tropy podawane w trakcie lektury - bo Zoe zaczyna w pewnym momencie dostrzegać, że to ktoś z jej bliskiego otoczenia - wszystko gmatwają.

Inne tej autorki tutaj.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lipca 2, 2020

Link permanentny - Tagi: panie, kryminał, 2020 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Terry Pratchett - Maskarada

Agnes Nitt, która pojawiła się epizodycznie w Panach i damach, znana była z trzech rzeczy: tuszy, pięknego głosu i zmiany imienia na Perdita X. Czterech - po epizodzie z czarownictwem - nie chciała mieć też do czynienia z innymi czarownicami (czytaj: z Babcią i Nianią) do czynienia. Wyprawia się więc do Ankh-Morpork, gdzie zostaje przyjęta do Opery. Niestety, mimo oszałamiającego głosu, nie dostaje roli solistki, tą zostaje Christine, śliczna wiotka blondyneczka, porozumiewająca się wykrzyknieniami i umiejąca mdleć na zawołanie. A że nie umie śpiewać, to mniejsza - Perdita zastąpi ją swoim głosem. Tu włącza się z powrotem Agnes, która cynicznie obserwuje swoje otoczenie - problemy finansowe pana Kubła, właściciela Opery, opóźnionego Waltera, zamiatacza, ambitnego muzyka Andre i wreszcie kolejne zbrodnie popełniane przez Upiora w Masce. I tu do akcji włączają się Babcia Weatherwax i Niania Ogg, które po długiej i ciekawej podróży dyliżansem docierają do Ankh-Morpork, bo brakuje im trzeciej wiedźmy do kworum.

To nie jest najlepszy tom w cyklu o wiedźmach, ale też i nie najgorszy. Niania Ogg publikuje książkę kucharską, co prowadzi do szeregu zabawnych sytuacji z podtekstem erotycznym (i daje obu wiedźmom zasoby finansowe konieczne do rozwiązania tajemnicy Upiora), a Greebo wraca na trochę do swojej ludzkiej postaci. W warstwie bardziej poważnej jest o maskach i udawaniu - grubej dziewczynie, która składa się z chudej dziewczyny i dużej ilości czekolady, wielkim śpiewaku, który nie może występować pod własnym nazwiskiem czy wreszcie o ułudzie opery i o tym, co się dzieje, kiedy ukazują się prawdziwe twarze.

Inne tego autora tutaj.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 1, 2020

Link permanentny - Tagi: sf-f, panowie, 2020 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2


Lady Bird

Christine (Saoirse Ronan) woli, żeby nazywać ją Lady Bird, bo nie uznaje imienia nadanego przez rodziców. Ostatni rok katolickiej[1] szkoły, potem studia; chce wyjechać daleko od rodzinnego Sacramento. Problem w tym, że rodzina jest niezamożna, a dodatkowo matka wcale nie jest tym pomysłem zachwycona. Matka w ogóle nie jest zachwycona córką - zmianą imienia, ubiorem, zachowaniem, szkołą, chłopakami, z którymi się spotyka i jej idealistycznymi planami na przyszłość, czemu daje wyraz przy każdej, nawet neutralnej, okazji. Nie że dziewczyna jest hardcorem, to taki bunt w ramach, różowe włosy, proste spodnie, chłopak z bogatej rodziny, do której Lady Bird aspiruje, zaniedbanie mniej popularnej przyjaciółki, udawanie kogoś lepszego niż jest, żeby wkręcić się w krąg popularnych w szkole i stracić cnotę, bo już czas.

Osią jest konflikt między matką a córką; niestety to najlepsze, co ten film może dać, bo - oczywiście zapewne dlatego, że #jestemstaraimamzazłe - problemy Christine są tak miałkie i przeciętne, że zupełnie nie budzą żadnych emocji. Jej matka wydaje się być postacią o wiele bardziej skomplikowaną - mimo widocznej miłości do córki, nie umie jej bezgranicznie kochać, raczej krytykuje, bo tylko w ten sposób widzi rozwój. Co ciekawe, bardziej tolerancyjna jest dla narzeczonej syna, którą przygarnia pod swój dach. Sama zdaje sobie sprawę, że jest toksyczna, próbuje wyjść z tego samodzielnie, mimo że nie ma dobrych wzorców wyniesionych ze swojego domu. Jest i wycofany ojciec z wieloletnią depresją, który stracił pracę, wspiera córkę, ale to takie wspieranie ukradkiem, przez pomoc przy wypełnianiu dokumentów i mediację między żoną a dzieckiem, ale żeby nikt się nie czuł oszukany.

To film bardzo poprawny, dobrze zagrany, z dobrą muzyką, ale nie zostawia wiele po obejrzeniu. Rozczarował mnie też zupełny brak chemii między Ronan i Chalametem; recenzje sprzedawały ich jako Najbardziej Pożądaną Parę Dekady, a wyszło drewno. Mile spędzony wieczór, ale nie rewelacja.

[1] W zasadzie zupełnie nie rozumiem potrzeby wetknięcia w tę historię katolickiej szkoły. Że siostry dbają o moralność, a młodzi i tak się przytulają? Że kontrola długości spódnic i nagana, ale na łagodny prank z samochodem to tylko pogrożenie paluszkiem, bo było śmieszne? Że jednak Christine dzięki tej części edukacji wyszła na ludzi, bo jej to zbudowało moralność (walk of shame zakończony wizytą na mszy)? Nie kupuję tego. Oraz oczywiście uważam, że szkoła powinna być świecka.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwca 30, 2020

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj