Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o kryminał

Aleksandra Marinina - Życie po życiu

Nastia Kamieńska przeszła na emeryturę (stąd tytuł), a że się nudziła, to zatrudniła się w prywatnej agencji Stasowa jako detektyw. Stasow wysyła ją na prowincję, do (fikcyjnego) Tomilina, gdzie ma - na prośbę znajomego Stasowa, oligarchy-społecznika Biegorskiego - ma ponownie przeprowadzić śledztwo w sprawie dwóch morderstw starszych kobiet, zamordowanych w podobny, nietypowy sposób. Nastia się oczywiście najeża, bo jako prywatny detektyw będzie odrzucona przez lokalną milicję, ale oligarcha i na nich wywiera wpływ; odrzuca natomiast polecenie oligarchy w kwestii spakowania rzeczy oraz - potem - jego rady w kwestiach żywieniowych[1]. W ogóle osoba Nastii budzi chyba odruchy opiekuńcze - narzeczona oligarchy, Tamara, namawia ją na korzystniejsze strzyżenie oraz odzież, w której nie wygląda jak abnegatka. Po wielu unikach Kamieńska się zgadza, a jej nowym wyglądem zachwyca się Cziestiakow. W ogóle to czas przemian - Nastia odkrywa, że istnieje życie poza pracą, świat jest piękny, a ona sama ma wtem smykałkę do fotografowania.

Wracając do śledztwa, na miejscu okazuje się, że obie panie były członkiniami klubu dla emerytów, mieszczącym się w pałacu, należącym do Biegorskiego. Ich morderstwa zostały rozdmuchane przez prasę jako zbrodnie szaleńca, ostatniego potomka dawnych właścicieli posiadłości, przez co miejsce traci na popularności. Dodatkowo, w pałacu dzieją się dziwne rzeczy, związane z legendami o dawnych właścicielach - pęka lustro w zamkniętym pokoju, ktoś niszczy szytą przez Tamarę suknię albo rozsypuje włosy z jej salonu fryzjerskiego. Kamieńska, udająca na prośbę oligarchy socjolożkę, głośno wyjaśnia swoje teorie psu, którym zaczyna się opiekować w trakcie pobytu w Tomilinie. Po wykluczeniu kolejnych hipotez wyjaśnia wszystko - psoty mające związek z legendami i dwa morderstwa - xgóer bpmljvśpvr avr fą mr fboą mjvąmnar: cvrejfmn m cnń tvavr, ob bfmhfgxn, xgóen h avrw mnzvrfmxnłn, zvnłn puencxę an wrw zvrfmxnavr; qehtn mbfgnwr mnovgn, ob fjbwą bfboą hgehqavn nqbcpwę fvrebgl, n fcenję gehqab olłb jlxelć m cbjbqh bfbol zbeqrepl - grtb flzcnglpmavrwfmrtb m ybxnyalpu zvyvpwnagój.

Drobiazgi: jako hasło do poczty obie denatki zgodnie ustawiają swoje nazwisko panieńskie, zaś według lokalnej burdelmamy, “prostytucja jest rękojmią stabilności rodziny. Mężczyzna nie potrzebuje zobowiązań, lecz seksu. Jeśli dostanie go bez zobowiązań, chętnie wykorzysta okazję, a później wróci do rodziny”.

[1] Oczywiście, świat post-radziecki ocieka seksizmem, Kamieńska jest traktowana jako dopust (“kura nie ptak, a baba nie człowiek”, “szczerze mówiąc, nigdy nie wierzyłem w siłę kobiecego umysłu” itd.), a każdą samodzielną osobę zmroziłby nakaz spakowania się według listy przygotowanej przez mężczyznę czy sarkałaby na narzucony jadłospis, ale. Nastia jest osobą absolutnie niezaradną, zabrane przez nią ubrania - drogie dzwony, cienka kurtka, eleganckie botki - nie nadają się na zimę na prowincji, przemarza błyskawicznie. Nie odżywia się też racjonalnie, co przypłaca bezsennością, złym samopoczuciem, zgagą, co się nie dzieje, kiedy stosuje się do wskazówek Biegorskiego. I tak jak w kwestii ubrań wraca z podkulonym ogonem i każe się zaopatrzyć w to, co niezbędne, tak dalej żyje na słodyczach i głęboko smażonym o każdej porze.

Inne tej autorki tu.

#144

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudnia 1, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Skomentuj


Shirley Jackson - Zawsze mieszkałyśmy w zamku

W rodzinnej posiadłości przy małym miasteczku mieszkają Blackwoodowie: dwie siostry - starsza Constance i młodsza Mary Kate, zwana Merricat - oraz starszy i schorowany wuj Julian. Nad rodziną cieniem kładzie się tragedia sprzed sześciu lat, kiedy to reszta rodziny - rodzice, młodszy brat dziewcząt i żona wuja - zginęli otruci arszenikiem, który ktoś podał w eleganckiej cukiernicy do zebranych przez Merricat jagód. Constance, która wtedy przygotowywała posiłek, została aresztowana i spędziła jakiś czas w areszcie, zanim wypuszczono ją z braku dowodów. Teraz jedyną osobą, która opuszcza posiadłość w celu zrobienia sprawunków czy wypożyczenia książek z biblioteki, jest Merricat; każde wyjście okupione jednak jest traumą, bo jej rodzina ogniskuje nienawiść wszystkich w miasteczku. Merricat chroni też rodzinę szeregiem zaklęć i magicznych przedmiotów, którymi uszczelnia ogrodzenie, dzięki czemu - mimo okazjonalnych wizyt tzw. Dobrych Pań, które chcą przywrócić dorosłą już Constance społeczeństwu - Blackwoodowie nie są narażeni na prześladowanie przez mieszkańców okolicy. Stabilność burzy przybycie kuzyna Charlesa, który zamierza wprowadzić swoje porządki w posiadłości, a Constance wydaje się być skłonna na to przystać.

Jaka to pyszna opowieść o tajemnicy sprzed lat, ludzkiej niechęci dla innych i - co chyba najbardziej wartościowe - to jedna z pierwszych książek, w której narratorką jest osoba niekoniecznie zdrowa psychicznie. Sama intryga - kto przed laty uśmiercił większość rodziny Blackwoodów oraz czego chce kuzyn Charles - jest dość oczywista, nie jest jednak oczywiste zachowanie mieszkańców miasteczka, zwłaszcza po pożarze w posiadłości. I wreszcie sama posiadłość, pełna wspomnień i pamiątek, z tajemniczymi zakątkami, o których wie tylko Merricat; to równoprawna bohaterka historii.

Inne tej autorki tutaj.

#142

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopada 22, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Komentarzy: 2


Ewa wzywa 07 97-99

Andrzej Barcz - Rendez-vous w hotelu „Royal” #098

Spis osób:

  • Jan Kowalewski - awansował z gońca na doradcę handlowego mimo matury po 30-tce
  • Ewa Kowalewska - budzi w mężu strach i nienawiść
  • Joanna Zając - ani aktorka, ani scenografka, tylko studentka po saksach, nadspodziewanie inteligentna
  • Józef Marciniak - starszy kontroler Portu Lotniczego Okęcie, ma instynkt
  • porucznik Paweł Wert - szczęśliwiec, co ma urlop w sierpniu
  • starszy sierżant Sypniewski - najlepszy kierowca[1] Komendy Głównej
  • major Biesaga - w czasie wojny miał coś wspólnego z francuską Resistance
  • kapitan Zawiśniewski - prowadzi śledztwo w sprawie przemytu
  • Pierre Falba - wiceprezydent spółki Corex w Paryżu, olbrzym z ręką miękką jak duża napompowana poduszka
  • Janusz Konrad - młodszy handlowiec w Corexie, wieczny prymus
  • Lidia Rygielska - bardzo dzielna dziewczyna, współpracowniczka Kowalewskiego w Warszawie
  • pani Halina - sekretarka majora, czterdziestoletnia blond piękność
  • Powłoka - wywiadowca, przybył prosto ze szkoły w Słupsku
  • Dworakowski - dyrektor warszawskiego oddziału Corexu
  • Rene Pingot - Francuz, cicha obstawa Kowalewskiego
  • Jacek Lewkowicz - narzeczony Rygielskiej, artysta
  • major Baliński - Służba Bezpieczeństwa
  • Tomasz Salski - młody, energiczny człowiek i świetny ekonomista
  • portier - ma twarz, z którą nie zawsze w życiu dobrze się obchodzono
  • Marie - pokojówka, nie przeszkadza jej, że przystojny cudzoziemiec ją obserwuje przy ubieraniu
  • Marta Obuchowicz/Obuchowska - starszą panią o ciemnych włosach i inteligentnej twarzy
  • Ela Szymańska - dziewczyna o wspaniałych oczach i odrobinę mniej wspaniałej reszcie
  • monsieur Lefevre - nietuzinkowa osobistość w świecie paryskiej policji, znajomy majora Biesagi
  • Witold Loup - babka zmuszała go do nauki polskiego
  • Wiktor Scalny - lokalna sława półświatka paryskiego, krewny Skalskiego[2]
  • madame Luiza - dawna flama Scalnego, z wyglądu 120 lat i dużo zwierząt w domu[3]
  • Robert Marcos - siwy mieszczanin pochodzenia greckiego
  • Paul - wysoki filmowy goryl, mogący wystraszyć niejednego staruszka
  • sierżant Jurczyk - jeden z najbardziej doświadczonych ludzi Komendy Głównej
  • Paul Berger - nosi ze sobą Paris Match z generałem Franco na okładce

Pan Kowalewski, przedstawiciel firmy polsko-francuskiej Corex, wraca sobie spokojnie z Paryża i nagle w jego bagażu celnicy odkrywają narkotyki. Dużo narkotyków. Zdziwiony delikwent ląduje w celi i twierdzi, że nic nie wie, a walizkę dostał od współpracowników. Niedługo potem z okna paryskiego hotelu Royal wypada Rygielska, współpracowniczka Kowalewskiego, podobno inicjatorka zakupu walizki. Porucznik Wert incognito i niby prywatnie, ale z błogosławieństwem szefa, wybiera się do Paryża, żeby zobaczyć Luwr i wieżę Eiffela, a tak naprawdę zrobić wywiad z pracownikami Corexu. Na miejscu, wraz z zaufanym następcą Kowalewskiego, Skalskim, prowadzą prywatne śledztwo, idąc śladami zamordowanej Rygielskiej, która przed śmiercią spodziewała się sporych pieniędzy. W Paryżu, ognisku rozpusty[4] i przestępstwa, dzięki wsparciu króla półświatka pochodzenia polskiego, Wert udaje desperata i załapuje się na fuchę przemytu narkotyków, a dodatkowo zakochuje się w uroczej Elżbiecie. W finale major Baliński sugeruje napisanie pracy magisterskiej pod tytułem: „Nieprawidłowości w życiu małżeńskim a przestępstwo pospolite".

Się nosi: luksusowy zegarek Seiko.
Się pali: “gituny”
Się je: jajecznicę na boczku, stary chleb, frytki i wino (w Paryżu), kabanosy w hotelu.
Się pije: żubrówkę.
Bawiac uczyć:

- Rue d'Assas to chyba gdzieś w okolicach Ogrodu Luksemburskiego?
- Masz rację. Powiem ci jeszcze, że w domu naprzeciwko zatrzymywał się Reymont w czasie swojego pobytu w Paryżu.
Się zażywa kultury: niejaka Małgosia zaprasza Werta na nową sztukę Arrabala, ale ten nie idzie.

[1] (...) za kilka sekund włączył już czwarty bieg. Samochód prawie unosił się nad ziemią.

[2]

To potomek rosyjskiego generała, który na emigracji był portierem w hotelu „Claridge". Matka jego była Polką. Wiktor od dziecka miał szaloną łatwość w uczeniu się języków. Karierę zaczął jako międzynarodowy szczur hotelowy, wodząc za nos policję wszystkich europejskich stolic. Jest też geniuszem charakteryzacji. Potrafił się przebrać nic tylko za Szkota, co nie jest może tak trudne, ale także za żonę Szkota, co chyba przyznasz, jest trudniejsze.

[3]

Teraz dopiero zauważył, że spoza mebli patrzą na niego liczne oczy nieruchomych ptaków, kotów i białych myszy.
- Chyba się ich pan nie boi, młodzieńcze? One nie gryzą ani nie dziobią obcych. Są oswojone. Prawda, moja droga? - spytała papugi.
Rzeczywiście są oswojone - myślał Paweł. - Ten, co je oswoił, zużył na to sporo trocin.

[4]

W obszernym ciemnym hallu stał maleńki kontuar, za którym siedział staruszek ze znudzeniem oglądający pornograficzne pisemko.
Zauważył pan chyba, jak wszyscy speszyli się na pytanie o film Polańskiego. Kina tutaj są drogie. Nasi panowie pójdą najwyżej raz w miesiącu na jakieś porno i to wszystko.
Otworzył walizkę - wszystko było w niej poukładane tak, jak zostawił wychodząc. Były to oczywiście same ubrania, pocztówki i kilka pornograficznych pisemek, które znalazł w szafie pensjonatu i wsadził do walizki dla podkreślenia swoich zainteresowań.

Smolaga Ryszard - Ślad prowadzi do Delty #099

Spis osób:

  • Leon Wiewiórski - właściciel pensjonatu Mariola
  • Roman Borowicz - gwiazda polskiego filmu i telewizji, rezydent pensjonatu, lubi płatać figle
  • Józef Szostak - mniej wzięty aktor
  • Zofia Strzałecka - modystka, ma sklep z kapeluszami, ale twierdzi, że jest śpiewaczką
  • inżynier Kosmala - w zdenerwowaniu mówi dyszkantem
  • Wiktor Żarnecki - literat, ale z blokadą twórczą
  • Wanda Sosińska - pokojówka i portierka
  • porucznik Zbigniew Kaczorowski - Wydział Zabójstw
  • sierżant Edward Sójka - lokalny posterunek
  • Erazm Milewski - mieszkaniec sąsiedniego pensjonatu
  • Lucjana Pomorska - dama dość ekscentryczna, tak z wyglądu[1], jak i zachowania
  • Stefaniak - dyrektor Teatru Popularnego w Warszawie
  • Zenon Pomorski - mąż Lucjany, właściciel cukierni w Białobrzegach nad Pilicą
  • Tadeusz Stombimierowski - czytuje periodyk “Motor”
  • Stanisław Borowicz - ojciec denata
  • Antoni Kolański - partner szachowy Borowicza juniora, emerytowany inżynier
  • Kudelska - woźna teatralna
  • Andrzej Zawidowski (ps. Świder) - pomocnik mechanika sceny, pijus i damski bokser
  • Zuzia - podkuchenna, wyjątkowo prawdomówna
  • Walczak - właściciel “Rusałki”, barman, kucharz i wykidajło w jednej osobie
  • Hanka Kryńska - studentka, dorabia sobie kelnerowaniem
  • plutonowy Zajączkowski - Służba Ruchu Drogowego z Zambrowa
  • Józef Gmochowski - metaloplastyka, usługi dla ludności, a prywatnie kolega Zajączkowskiego
  • porucznik Wiktor Zięba - przestępstwa gospodarcze Zambrów
  • Jaroszyński - kierownik wydziału ekonomicznego KM PZPR, inżynier metalurg
  • Stefan Rumiński - księgowy w Delcie
  • Władysława Szopska - magazynierka w Delcie
  • Agata Rumińska - żona Stefana

W nadmorskim pensjonacie ktoś zabija znanego aktora, dowcipnisia i mistrza naśladowania głosów. Niestety mieszkańcy plączą się z zeznaniach, a gospodarz coś ukrywa. Milicja śledzi wszystkich, którzy mogli mieć do Borowicza jakieś pretensje, ale każda kolejna osoba okazuje się mieć alibi. Wiadomo, każdy też coś ukrywa, na przykład właściciel pensjonatu (potem okazuje się, że fcrxhyhwr xenqmvbalzv xbafrejnzv). Niezależnie, w zupełnie innym miejscu ciężarówka rozwala murek, w którym znajduje się zwój srebrnej blachy. Milicja szuka więc potencjalnego źródła srebra, co naprowadza ich na nadużycia gospodarcze (importowane za dewizy srebro wcale nie docierało do fabryki, bo mimo srebrnych elementów w planach, realnie nie były montowane w komponentach, a dewizami się spryciarze dzielili). Zbrodnia okazuje się cemlcnqxbjn - nxgbe anśynqbjnł bsvneę v zbeqrepn mnovł tb cemrm cbzlłxę, żrol hxelć fjów hqmvnł j nsremr mr feroerz.

Się pije: piwo.
Się je: kiełbaski z rożna, jajecznicę na boczku.
Się maskuje: włosy na blond wodą utlenioną i goli brwi.
Się gra: w zespole młodzieżowym “Teksas Bazooka Band”.

[1] Przesłuchujący Pomorską porucznik Kaczorowski nie mógł powstrzymać się od nazwania jej, w myśli oczywiście, farbowanym koczkodanem. Za tym określeniem przemawiały fioletowe włosy i mnóstwo różnorodnych barwników, jakimi napacykowała całą swą twarz.

Inne z tego cyklu tutaj.

#140 (przeczytałam też po raz kolejny EW097).

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopada 16, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Skomentuj


Kate Atkinson - Big Sky

To na pozór skomplikowana, bo wielowątkowa historia, ale tak naprawdę bardzo prosta, chociaż - oczywiście - kluczem jest przypadek. Jackson ląduje w małej miejscowości w Yorkshire po części prywatnie - opiekuje się nastoletnim synem i wiekowym psem, kiedy jego była konkubina, Julia, pracuje na planie serialu; po części służbowo - obserwuje męża klientki, który bynajmniej nie kryje się z publicznym okazywaniem uczucia kochance. Przypadkiem obserwuje, jak dziewczynka łapie stopa i ma przeczucie, że to się nie kończy dobrze, tym bardziej uzasadnione, że plecak dziewczynki znajduje w morzu; niestety, jego przeczucia są zignorowane przez policję, mimo dostarczenia plecaka i zdjęcia samochodu.

Znana z jednego z wcześniejszych tomów Reggie została policjantką, wraz z koleżanką - Ronnie[1] krążą po miasteczku, usiłując zdobyć wystarczająco materiału do powtórnego otwarcia śledztwa w sprawie kręgu pedofilów sprzed lat. Oryginalni członkowie gangu, wysoko umocowani w kręgach władzy i zamożnych biznesmenów, zostali oskarżeni, ale są plotki, że umoczonych było więcej osób i pozostają one na wolności. Nietrudno się domyślić (oczywiście czytelnikowi, nie bohaterom), że magiczny krąg działa dalej, może nie stręcząc dzieci, ale zajmując się organizowaniem dziewcząt do burdeli pod pretekstem pracy w hotelarstwie czy opiece.

Trzeci wątek dotyka Vince’a, zużytego i wyplutego przez niedługo już byłą żonę czterdziestoparolatka; pogardzany przez kolegów z klubu golfowego - prawnika Steve’a, właściciela firmy holowniczej Tommy’ego i hotelarza Andy’ego - oraz oskubany przez żonę, traci pracę w wyniku połączenia oddziałów, co doprowadza go do próby samobójczej. Ratuje go przypadkowo przechodzący Jackson, włączając się niechcący w sprawę zamordowania żony Vince’a i - już na podstawie zlecenia - rozpoczynając pracę dla Crystal, drugiej żony Tommy’ego, którą ktoś śledzi i zostawia jej pogróżki za wycieraczką samochodu.

Atkinson świetnie skleja te wszystkie wątki i narracje różnych osób, tworząc kompletną i spójną historię. Lubię jej wtrącenia w nawiasach, dodające dodatkowych smaczków do przemyśleń bohaterów (albo pokazujących ich przeszłość, wyskakującą w głowie jako komentarz do wydarzeń, ja tak mam, nie wiem, jak Wy). I ten początek, który wszystko mąci, ale spokojnie, autorka nad tym panuje.

[1] Niestety, jak uwielbiam Atkinson za jej doskonale odrobione realia brytyjskie i znak czasu (Jackson wspomina Aleppo, Netflix i Brexit czy skandynawskie kryminały), tak wplecenie elementów polskich jest co najmniej egzotyczne. Ronnie - Weronika - Brytyjka w pierwszym pokoleniu, nosi rdzennie polskie nazwisko Dibicki (chyba tylko po to, żeby użyć go w żarciku “Ronnie the Biscuit”). Dziewczęta z Gdańska, znęcone ofertą pracy, noszą równie polskie imiona Katja i Nadja (pisownia oryginału), wspominają kiszenie kapusty z dziadkiem, którą - uwaga - pokrywała gruba warstwa pleśni dla ochrony przed mrozem (uprzedzając pytania, jeśli na kapuście jest pleśń, to nie jest do ochrony przed mrozem, a do wyrzucenia). Ba, jedną z dziewczyn kapusta kiszona brzydziła i nigdy by jej nie zjadła. Wierzę, że są ludzie, co nie lubią kiszonek - tak jak ja nie zjadłabym flaków czy czerniny, a TŻ wątróbki czy zupy dyniowej - to jednak kapkisz, zwłaszcza w formie surówki obiadowej, jest raczej lubiany nawet wśród dzieci.

Inne tej autorki tutaj.

#133

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 29, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Skomentuj


Ewa wzywa 07 94-96

Janina Martyn - Rozłączył was na zawsze #094

Spis osób:

  • profesor Glasuro (50+) - profesor cybernetyki oraz chyba wariat
  • Rogoziński - administrator budynku, w którym mieszka Glasuro
  • pani Leluchowa - z parteru, zażywna jejmość
  • sierżant Pęk - interweniuje z powodu wrzasków
  • Dorota Skierska - inżynier elektromechanik[1], była żona Glasuro
  • Jan - dawny pupil profesora, drugi mąż Doroty, bardzo młody i elegancki mężczyzna o kwadratowej twarzy sportowca
  • docent Grudziński - Instytut Komputerów Przemysłowych, podobno miał romans z Dorotą
  • porucznik Jerzy Berda - as służby kryminalnej
  • Ignacy Siwecki (61) - kierownik działu handlowego centrali zabawkarskiej, w konflikcie z Glasuro
  • podporucznik Róg - przesłuchuje Grudzińskiego

Podczas interwencji u ekscentrycznego profesora Glasuro, milicja obserwuje dziwne, cybernetyczne zwierzątka[2], elektroniczne zabawki na tranzystorach, które profesor wydaje się tresować. Niedługo potem zabawki pojawiają się w sklepach, a atrakcyjna blondynka zaczyna je tropić i maniakalnie niszczyć. Okazuje się, że to była żona Glasuro, która zgłasza się na milicję w panice, twierdząc, że jej eks-mąż stworzył i wytresował te krwiożercze potwory, żeby zabić jej aktualnego męża. Milicja początkowo nie wierzy, ale zleca ekspertyzę docentowi z Instytutu, który twierdzi, że zabawki są niegroźne. Niestety, zostają znalezione najpierw jedne zwłoki z rozszarpanym gardłem, potem kolejne, przy których leży zabawka, ktoś napada na docenta, sytuacja się zagęszcza.

Jaka to przezabawna historia, zwłaszcza w zestawieniu z finałem - mnonjxv bpmljvśpvr avr zbeqbjnłl, glyxb zvnłl mn mnqnavr mnfvnć cnavxę v mavfmpmlć mjvąmrx olłrw żbal (v gb hqnłb fvę cebsrfbebjv qbfxbanyr). Bsvnen m cemrtelmvbalz tneqłrz hznełn m cemlpmla anghenyalpu, n enal mnqnab wrw cbfg zbegrz, żrol qbqnć qenznglmzh.

[1]

Niezwykle piękna młoda kobieta. Sprzedawca poznał ją od razu. Miała puszyste, długie włosy ciemnoblond, których barwy nie starała się tuszować żadną kosmetyką. Równocześnie używała dość jaskrawej szminki do warg i robiła sobie tuszem długie rzęsy. Była wysoka, ale nie za szczupła.
- Figurka wspaniała, to najważniejsze - pomyślał sprzedawca.
Rozejrzała się niedbale po półkach mrużąc oczy. Typowe dla krótkowidzów z pretensjami: wstydzi się nosić okulary? Wiedział, że i tak niczego nie kupi.

[2]

Zwierzątko o rozmiarach kota tylko mordkę miało szczurzą. Reszta przypominała kiszkę i połyskiwała jak szkło. Wtem przez kiszkowa te ciałko przebiegł ogień.
- To zabawka, zabawka, panowie. No, huncwocie, do nogi! - Zwierzątko zawahało się.- Widzicie, cała tajemnica moich krzyków na tym polega, że on nie zawsze chce mnie słuchać. Do nogi, bydlę! Konstruuję takie specjalne zabaweczki. (...)
Glasuro mi mówił, że buduje właśnie komputery, które same się uczą. Wystarczy im wskazać jakiś cel, a one już same dostosowują swoje postępowanie do postawionych im wymagań. Rozumie pan, co to znaczy? Można powiedzieć istocie zaopatrzonej w taki system komputerowy, żeby kogoś zabiła, a ona sama dojdzie do tego, jak to zrobić.

Marian Łohutko - Pętla bieszczadzka #096

Spis osób:

  • prezes - nie zgodził się na koedukacyjne pokoje na wycieczce, ale nie to okazało się problemem
  • Okoński - główny księgowy, uczestnik wyjazdu integracyjnego
  • inżynier Jerzy Kubiak - konfliktowy alkoholik, trudny we współżyciu, ale doskonały fachowiec
  • Jakubczyk - kierownik zaopatrzenia, uczestnik wyjazdu integracyjnego
  • Szafrańska - kierowniczka kadr, uczestniczka wyjazdu integracyjnego
  • (anonimowy) sierżant - przyjmuje zgłoszenie zaginięcia
  • kapitan Jastrzębski - ekspert śledczy z Bieszczad, ma 15-letniego syna (bez wpływu na fabułę)
  • Krystyna Kubiakowa - żona inżyniera, ma oficjalnego kochanka, ale pozostaje w związku
  • Osiński - kochanek Kubiakowej, podobno muzyk jakiś
  • Kubiakówna - energiczna kobieta w średnim wieku, siostra denata
  • ajent gospody - pamięć mu się z czasem poprawia
  • Helena - bufetowa w gospodzie, tamtej nocy poszła wcześniej spać
  • Kazimierz Romanowski - partner biznesowy Kubiaka, taki koniakowy typ, mało pijący
  • Alina Romanowska - żona Kazimierza, mało wie o finansach męża
  • Błażejczyk - wywiadowca
  • Ignacy Skoczylas - staruszek z zaawansowaną sklerozą, a mimo to inwestor willi
  • Janusz Skoczek - nazywany na wyrost inżynierem, nadzoruje budowę u Skoczylasa
  • Anna Buczyńska - wyjechała na saksy do Wielkiej Brytanii i zaginęła
  • Jan Kolasiński - uczynny kierowca przedsiębiorstwa transportowego
  • Szczepan Kolasiński - może załatwić tanio części do Skody
  • Bolesław Wrzesiński - 190 cm wzrostu i prawie 100 kilo wagi, nie chce być samotny
  • Zarębina - dozorczyni Wrzesińskiego, tęga i energiczna kobieta

Impreza integracyjna w Bieszczadach, panowie polewają wódkę, panie robią kanapki. Inżynier Kubiak proponuje grę w “prawdę lub wyzwanie”, ale z braku chętnych oddala się od współpracowników do lokalnej gospody, gdzie nadużywa alkoholu. Rano, jak się łatwo domyślić, nie wraca z resztą zaniepokojonej wycieczki, a kilka dni później zostają znalezione jego zwłoki. Milicja nie wierzy w samobójstwo, bo denat nie był sprawny fizycznie i miał przepuklinę, za to uważnie słucha, kto denata nie lubił i ile miał pieniędzy. Okazuje się, że w ostatnią noc Kubiak zabrał na pijatykę Romanowskiego, ale kiedy milicja chce go przesłuchać (sugerując się potencjalnym tropem kłótni o pieniądze między wspólnikami), Romanowski ginie w sprokurowanym przez kogoś wypadku. Absurdalnie, dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego; Kubiak zginął, bo był spostrzegawczy oraz miał pecha być dwukrotnie w złym czasie i złym miejscu, zaś jego wspólnika zgubiła skłonność do nieuczciwych interesów (chciał ukryć zarobki przed fiskusem).

Smaczki z epoki: milicja szuka “sakramentalnego niedopałka papierosa”, a na biurku denata stoi “fotografia młodej Japonki, która - jeżeli patrzyło się na nią z góry, była ubrana w kimono, natomiast kiedy spojrzało się z boku - okrywały ją szaty więcej niż skąpe”.

Inne tego autora tu.

Inne z tego cyklu tutaj.

#132 (przeczytałam też po raz kolejny EW095)

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota października 24, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie, panowie, prl - Komentarzy: 3


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Jałowce jak cyprysy

Inżynier Adam Rodowski na polecenie żony, Hanki, zakopuje zwłoki pod jałowcami w ogrodzie willi w Józefowie. Niestety, kładzie się to cieniem na ich małżeństwo, bo - jak zauważa matka Hanki - śpią oddzielnie, a mąż wieczorem do żony nie chodzi (a powinien!). Problemem jest też starszy pan, stryj Tomasz, albowiem nie dość, że jest gburem, to doskwiera mu brak alkoholu oraz nie zachowuje się wcale tak, jak powinien zachowywać się ktoś, kto wrócił po latach z emigracji w USA. Dodatkowo dookoła starszej pani, matki Hanki, zaczyna kręcić się przystojny pan Klonowski, wynajmujący pokój w willi obok. Ewidentnie węszy. Sytuacja się zagęszcza, kiedy z USA przyjeżdża pasierb stryja Tomasza i zanim dojedzie do willi w Józefowie, znika. Jego żona zgłasza zaginięcie na milicję, sprawę przejmuje znany duet Downar i Walczak.

W sprawie pojawiają się dwa wątki: jeden - dość oczywisty - to tajemniczy pochówek pod tytułowymi jałowcami, co to jak cyprysy i jego konsekwencje[1]. Drugi wątek - generujący trzech denatów - to sprawa oszustwa finansowego, popełnianego na nieszczęsnych acz zamożnych polskich emigrantach w USA. Organa są bardzo przedsiębiorcze, wprawdzie nie ma przebieranek ani kradzieży szklanki, za to odciski palców pobierane są za pomocą pozorowanej awarii samochodu (wiadomo, Fiaty 126p są znane z problemów) i prośby o popchnięcie przez podejrzanego. Downar jest zmuszony przez Walczaka do odsłuchania w filharmonii symfonii Haydna, na szczęście może uciec na wezwanie z pracy. Nie ma wątku romansowego, ale major jest wrażliwy na niewieście wdzięki, choć oczywiście rozważny:

Dziewczyna była bardzo ładna. Wysoka, smukła, doskonale zbudowana, miała duże ciemne oczy i gęste kasztanowate włosy upięte w mocny węzeł. Nie hołdowała modnej fryzurze, tak bardzo utrudniającej jedzenie zupy. Poruszała się lekko i zwinnie, jak zawodowa tancerka. Mogła uchodzić za wzór kobiecego wdzięku i urody. Jednak doświadczony obserwator dostrzegał w tej twarzy rafaelowskiej madonny coś niepokojącego. Ten dziewczęcy, pozornie naiwny wdzięk maskował znakomicie zimne, bezwzględne wyrachowanie, cynizm oraz prawdziwie męską energię. (...) Downar z zawodową rutyną przyjrzał się współpracownicy Lucjana Szredera. Przyszło mu na myśl młodzieżowe określenie: „zmyłkowa cizia”. (...) Kiedy znaleźli się w wozie, porucznik powiedział:
- Co za nogi, co za nogi! Fantazja skrzyżowana z poematem.
- Czy tylko to zauważyłeś? - spytał obojętnie Downar.
- Nie tylko. Zauważyłem także, że to cwaniara kuta na cztery nogi.
- Cieszę się, że nie straciłeś resztek zdrowego rozsądku. Obawiałem się, że ta wizyta odebrała ci zdolność prawidłowego rozumowania.
- Cóż chcesz? - westchnął Olszewski. - Ciągle jeszcze takie dziewczyny robią na mnie wrażenie. A na tobie już nie?
Downar uśmiechnął się.
- To jest moja prywatna sprawa.
Downar musiał przyznać, że Staszek Olszewski bynajmniej nie przesadził. Rzeczywiście była młoda, elegancka i bardzo ładna. Blondynka, duże, ciemne aksamitne oczy, prosty kształtny nos z leciutko rozszerzonymi nozdrzami, klasyczny rysunek owalu twarzy. Jedynie może w wyrazie ust było coś trochę nieprzyjemnego. Wąskie, stanowczo za wąskie, mocno zaciśnięte, z kącikami leciutko opuszczonymi ku dołowi, co sprawiało wrażenie pogardliwego grymasu.

Się pije: wódkę na odwagę, herbatę madras, śliwowicę (Olszewski nosi w piersiówce), gorącą herbatę z rumem (na przeziębienie), jałowcówkę (niestety zaprawioną arszenikiem).
Się piecze: kurczaka w prodiżu, placek ze śliwkami.
Się pali: sporty.
Się czyta: książkę Bystronia o humorze.
Się odwiedza: zaprzyjaźnionego włamywacza w celu konsultacji.
Się jeździ: do USA do ciotki, ale wraca z radością, bo tam wcale nie jest dobrze.
Szowinizm powszechny: ”Poczuł gwałtowny przypływ nienawiści. Ten jej spokój, opanowanie, brak jakichkolwiek cech zgodnych z naturą kobiety doprowadzały go do wściekłości.”

To pańska żona jest chirurgiem?
- Tak. Nie uważam, żeby to było odpowiednie zajęcie dla kobiety, ale co zrobić? Tak się złożyło.

Się je: gulasz i krupnik na nieświeżym mięsie (w “Józefince”, takiej podłej knajpie w Józefowie).
Się nie wpuszcza obcych do domu, bo: odwiedziny obcych ludzi nigdy nie wróżą nic dobrego. Albo komornik, albo urzędnik z Wydziału Finansowego, albo jakiś inny wydrwigrosz….
Genderyzm:
- Tę spinkę mógł zgubić zabójca.
- Mógł - zgodził się porucznik. - Ale może to być także i spinka Szredera. W każdym razie to raczej własność jakiegoś mężczyzny.
Downar z powątpiewaniem pokręcił głową.
- Niekoniecznie. W dzisiejszych czasach mężczyźni ubierają się jak kobiety, a kobiety jak mężczyźni. Jeżeli chodzi o części garderoby, to nigdy nic nie wiadomo. Zresztą takie strojne spinki pasowałyby do kobiety nawet w dawnych czasach.

[1] Starsza pani, matka Hanki, nie jest bynajmniej oburzona postępkiem córki i zięcia, wyjaśnia znikomą szkodliwość czynu milicji: Za ten szwindel ze starym i z dolarami muszą swoje odsiedzieć, ale jest nadzieja, że dużego wyroku nie dostaną. No bo, proszę pana... kto tu jest stratny? Nasze państwo dolary otrzymało, Adam i Hanka forsę otrzymali. Więc o co chodzi? A że tam ta jakaś amerykańska firma trochę tych dolarów straciła, to Pan Bóg z nimi. Nie na biednych trafiło. Więcej oni pieniędzy mają, niż my wszyscy do kupy wzięci.

Inne tego autora tu.

#127

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek października 13, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Komentarzy: 1