Więcej o
Seriale
Trzy dojrzałe wiekiem [1] pary - Anne i Nick, Danny i Claude oraz Kate i Jack regularnie spotykają się co kwartał w różnych pięknych okolicznościach przyrody. Łączy ich przyjaźń z czasów studenckich, dzieci odchowane, przyjaciele na zawsze, wtem Nick oznajmia, że chce się rozstać z Anne, co wprowadza rozłam w grupę. Bo z kim trzymać - z Anne, która sobie z rozstaniem nie radzi czy z Nickiem, który błyskawicznie przygruchał sobie znacznie młodszą dziewczynę. Cztery pory roku, cztery spotkania aż do dramatycznego finału pierwszego sezonu, żeby w drugim spróbować wszystko, a przynajmniej to, co się da, naprawić. To amerykańska komedia ze wszystkimi tego konsekwencjami, więc dość przewidywalna i nieco toporna, ale całkiem przyjemnie wchodzi w temat zmiany przyjaźni czy związku z wiekiem.
[1] Jestem przekonana, że lata temu oglądałam oryginalny film z Alanem Aldą, którego pomysł był zalążkiem serialu, ale gdzie, kiedy i czy rzeczywiście - nie pamiętam. Ale zerknęłam na listę aktorów i jakże się świat od 1981 roku zmienił. Aktorzy grający wtedy 50-latków są, nawet jeśli młodsi metrykalnie (Alda - 45 wtedy, ale teraz pojawia się epizodycznie w serialu!), wyglądają bardzo staro, zarówno panie i panowie. Współcześnie patrzę na Tinę Fey (56 lat) czy Steve’a Carella (63 lata) i myślę “w średnim wieku, ale nie starzy”.
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday July 14, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
Nie pisałam, bo było gorąco, a poza tym byłam na grillu z ludźmi, a w przerwach czytałam. Dziś do tego rano nie kursowały tramwaje, bo bieg uliczny; nie że ma to związek, ale na śniadanie musiałam jechać samochodem jak zwierzę.
Ekspansja kosmosu w czasie zimnej wojny mocno związana była z tym, że każdy - a konkretnie Wschód i Zachód, kapitalizm i socjalizm - chciały być tymi, które zrobią coś pierwsze. W naszym świecie pierwsi na Księżycu wylądowali Amerykanie i to w zasadzie mocno ograniczyło ich chęć do inwestowania w podbój przestrzeni, wybierając ekspansję na Ziemi. Ale nie w serialu, bo tu na skutek zbiegu okoliczności pierwszy krok na Księżycu należał do Sowietów, czego konsekwencją była zmiana amerykańskiej polityki. W efekcie ludzkość (już nie tylko USA, ale ZSRR czy Korea) nie dość, że osiedliła się na Księżycu, ale i w kolejnych sezonach, już prawie współcześnie, sięgnęła po Marsa i księżyce Saturna. A to oznaczało zmiany w historii współczesnej, bo zimna wojna nie skończyła się w latach 80., nie było zwycięstwa Solidarności w Polsce, Papież Polak zginął w zamachu, a John Lennon nie. Rzeczywiste wydarzenia przeplatają się z alternatywnymi, oczywiście protagonistami jest dzielna ekipa NASA, w zależności od potrzeb rywalizująca albo współpracująca z innymi mocarstwami. Na tle skali makro pokazywane są wydarzenia osobiste bohaterów na przestrzeni kilkudziesięciu lat, więc jest trochę dramy, trochę chaosu, trochę komizmu, ale w większości to pochwała myśli inżynieryjnej.
Na mój odbiór serialu mocno wpływa to, że uwielbiam temat podboju kosmosu, czy to ma sens, czy nie, ominęła mnie fascynacja Dzikim Zachodem, ale w niebo uwielbiam patrzeć i mam na tyle mało wiedzy o astronomii, żeby nie zgrzytać zębami na liczne kiksy w kwestiach grawitacji, przesyłu informacji czy poruszania się w próżni siłą mięśni bez punktów oparcia. Bardziej humorystycznie odbierałam elementy związane z historią alternatywną, przewracałam oczami na zachowania bohaterów i hurrapatriotyzm, nie wspominając o grubo zaznaczonej kresce między Dobrymi, a Złymi (USA kontra ZSRR, państwowe kontra prywatne, interes kontra ludzie). Nie jest to serial dla poważnych naukowców, nie jest to serial o równym poziomie, są gorsze i lepsze momenty, mnie się podobało, ale rozumiem też, że mógłby irytować uproszczeniami.
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 21, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
Greg pisuje bestsellery o awanturniku Roosterze, popularne, ale niekoniecznie jest to sztuka wysoka. Mimo to zostaje zaproszony na uczelnię, którą kończyła jego była żona, a na której aktualnie wykłada jego córka, żeby gościnnie poprowadzić wykład o swoich książkach. W wyniku skomplikowanych wydarzeń, które być może były spowodowane spaleniem zabytkowej książki, dostaje propozycję nie do odrzucenia, żeby przez semestr poprowadził warsztaty z pisania. Ogromnie go to cieszy, bo jego córka właśnie została porzucona przez wiarołomnego męża i niespecjalnie sobie radzi. Greg też sobie nie radzi, ale świetnie udaje.
Nie spotkałam jeszcze serialu Billa Lawrence’a, który by mnie nie wciągnął[1]. Na pierwszym miejscu, wiadomo, “Scrubs”, potem ”Ted Lasso”, a “Roostera” ulokowałabym zaraz po albo i przed “Cougar Town”. Klimatycznie przypomina mi “Community”, a o dziwo bardzo mało “The Office” mimo wyrazistego Carrella w roli tytułowej, ale może po prostu wszystkie historie o uczelniach są do siebie podobne? Drugoplanowo świetny McGinley w roli rektora, poznałam od razu, w przeciwieństwie do Phila Dunstera, którego nie poznałam absolutnie, bo za wyrafinowanie się wyraża i ma inną fryzurę niż w “Tedzie Lasso”.
[1] “Shrinking” też mnie wciągnęło, chociaż tu mam najwięcej rzeczy, które mi się nie podobały.
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 14, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Komentarzy: 1
Jeśli podobał Wam się cykl o Panu Mercedesie, to nie będziecie rozczarowane serialem. Świetna obsada, doskonałe zdjęcia i muzyka, kameralny, ale z rozmachem. Po fabułę można zerknąć do książek, ja już też nie do końca - poza ogólnym zarysem - pamiętałam. Są pewne odstępstwa od oryginału - zamieniona została kolejność - najbardziej mistyczny ”Koniec warty” stał się bardzo mocnym drugim sezonem, zaś środkowe ”Znalezione niekradzione”, ostatnim i najsłabszym; trochę szkoda, bo mnie się akurat bardzo podobał, a w serialu miałam poczucie, że pojawił się na doczepkę, wprowadzając klimat jak z “Fargo”. Wprowadzono trochę nowych wątków (Alma, Lou), trochę zniknęło (wycofywanie się Hodgesa w ostatnim tomie i jego choroba, szersze wykorzystanie urządzeń pozwalających na wprowadzanie ludzi w trans), ale całość mi się bardzo podobała.
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 28, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
Josh pracuje w laboratorium firmy farmaceutycznej, aczkolwiek jego praca nie jest specjalnie prestiżowa - sprząta w budynku. Za to po pracy wymiata - jest znany z tego, że jako jedyny prawie skończył grę Bionic Wars, dziejącą się w postapokaliptycznym świecie. I kiedy wreszcie wpada na pomysł, jak przejść ostatni etap, w jego sypialni, w niekoniecznie korzystnym momencie pojawia się dwójka wojowników z przyszłości - Tiger i Wolf. Okazuje się, że gra była podłożona przez nich, żeby znaleźć wojownika, który pomoże im nie dopuścić do zagłady cywilizacji. To rozpoczyna zabawną, chociaż często żarty są dość niewybredne, podróż przez czas, gdzie przypadkowo dobrana drużyna usiłuje w nieortodoksyjny sposób zapobiec powstaniu wynalazku, który zniszczył świat.
Jak lubicie podróże w czasie, to jest to nie lada gratka, zwłaszcza że rzecz jest mocno prześmiewcza i osadzona w popkulturze, z odwołaniami do wielu innych, bardziej poważnych utwór gatunku. Ostrzegam uczciwie, że bywają momenty żenujące, drugi sezon jest znacznie słabszy niż pierwszy, a trzeci jest zwyczajnie dziwny. Dużą rolę gra męskie przyrodzenie i kobiecy palec u nogi (nie razem!), nie mam słów.
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday April 24, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
Ależ oczywiście, że po przeczytaniu książek zainteresowałam się serialem, który powstał na podstawie pierwszych dwóch tomów cyklu. Ależ oczywiście, że jestem rozczarowana, bo podobnie jak w przypadku serii o siostrach Walsh, połączono w całość dwie niezależne historie, wycinając z nich to, co było sednem. Nie wiem, czy to jakaś moda na taką strukturę, ale głośno powiem, że nie pomaga to na fabułę. Aktorzy są świetnie dobrani, chemia między Cassie a Robem jest niezaprzeczalna, ale przez ściśnięcie dwóch sporych objętościowo książek z przebogatą narracją, całość jest miałka. Nie pasowały mi też wstawki nadnaturalne - a to Cassie widzi swoje wyimaginowane alter ego, a to Roba ściga wilk i oplata magiczny bluszcz. Po co, się pytam. Podsumowując - serial jest fajnie nakręcony, fajnie obsadzony, ale jak chcecie wrażeń, to lepiej książki.
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 2, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj