Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o prl

Anna Kormik - Kto się bał Stefana Szaleja

Chronologicznie to pierwszy tom, w którym pojawiają się milicjanci z klasą - profesor Andrzej Bartosz, zwany kolekcjonerem fakultetów - filolog klasyczny z doskonałą znajomością łaciny, prawnik i psycholog oraz jego uczeń i pupil - porucznik Stanisław Kawecki, erudyta i błyskotliwy śledczy, do tego obowiązkowo przystojny. Krystyna Jaremko właśnie się rozwiodła, wyprowadziła z mieszkania, zostawiając je dla męża i syna oraz w wyniku redukcji straciła pracę, która była dla niej wszystkim, co poniekąd też wyjaśnia rozwód, jej egoistyczny mąż czuł się za mało doinwestowany, bo żona śmiała mieć jakieś życie poza domem. Ucieka więc do Kazimierza nad Wisłą, żeby odciąć się od zmartwień i potencjalnie współczujących znajomych i ku swojej wielkiej radości spotyka tam profesora Bartosza, ukochanego nauczyciela łaciny z liceum (gdzie pracował po odejściu z milicji), któremu bezpiecznie może się zwierzyć z życiowego kryzysu. Problem w tym, że życie ją dogania i do kawiarni wpadają nie dość, że znajomi, to jeszcze znany literat, Stefan Szalej, z przepiękną żoną Werą i - jak się okazuje - zakochany właśnie w Werze eks-mąż Krystyny, Henryk. Wieczór, mimo powierzchownej zabawy, nie jest najweselszy nie tylko dla Krystyny, ale wszystko staje się jeszcze straszniejsze, kiedy wtem Szalej pada martwy. Mimo że profesor Bartosz jest bezpośrednim świadkiem zbrodni, wykrycie mordercy (nie do końca wiadomo, czy nie podwójnego, bo to nie jest jasne) nie jest oczywiste. Całe otoczenie denata to ludzie znani (między wierszami pojawia się informacja o naciskach “z góry”, żeby łagodnie!), inteligentni, niepospolici, a mimo to każdy z nich coś ukrywa (alkoholizm czy trauma wojenna).

Podobno pierwowzorem Szaleja był Jan Brzechwa, w książce opisany jako człowiek wielu talentów, do tego uroczy kompan, dyskretny i sympatyczny, wierny małżonek. Stąd jednym z podejrzanych jest właśnie eks-mąż narratorki, dla którego zabicie Szaleja może być jedną opcją na uwolnienie od niego pięknej Wery. Ja z kolei odkryłam alter ego autorki w zakochanej w Szaleju Zofii, doskonałej tłumaczki z angielskiego. Nie wiem, na ile zbieżne z losami Brzechwy były losy bohatera, ale ten po stalagu uciekł za granicę do Włoch, gdzie spędził ponad 10 lat i dopiero na usilne naleganie rodziny powrócił do kraju.

Się pije: smorodinówkę.

Szowinizm: z założenia to kobiety oczywiście histeryzują, kiedy tymczasem tu panowie okazują się mieć spore problemy psychiczne.

Się opowiada anegdotki: o utonięciu 40 Żydów, bo się modlili, zamiast pływać bądź o gorliwym katoliku, który oderwał rękę od kierownicy, żeby się przeżegnać i zginął przez to w karambolu.

Bawiąc-uczyć: czym jest geridon oraz jak malował Raoul Dufy.

Kulinarnie: przepis na ciasto z wiśniami oraz śledzie.

Oznaki zamożności: “Miał HV, adapter, wspaniały pokój, najmodniejsze swetry i spodnie — choć nie żeby mu na tym zależało. Na wakacje jeździł zawsze za granicę. Siedem razy był za granicą. Nie tylko w Jugosławii i Bułgarii, ale w Anglii i Francji też”.

Inne tej autorki, inne z serii Klub Srebrnego Klucza.

#62

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maja 7, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, klub-srebrnego-klucza, panie, prl - Skomentuj


Anna Kormik - Cicha śmierć

Ewa, utalentowana malarka, od zawsze się bała - prowadzić samochód, pływać, być wśród ludzi; teraz zapewne nikt by się z tego nie wyśmiewał i nie sugerował “rzucenia na głęboką wodę”, ale zaproponował terapię i/lub wsparcie farmakologiczne. Udawało się jej to ukrywać pod pozorami artystycznej nieprzewidywalności zarówno przed znajomymi, jak i przed mężem, Krzysztofem, który - niestety - nieustająco próbował ją namawiać na różne ryzykowne eskapady. Tym razem udało jej się wymówić z uczestnictwa w wyprawie kajakowej, ale gdy o mało co nie umarła ze strachu po tym, kiedy w jej pracowni wtem pojawił się nietoperz, jednak zdecydowała się dołączyć do grupy przyjaciół. To zapoczątkowało niespodziewany ciąg wydarzeń - dziwną chorobę Krzysztofa, w wyniku której Ewa musiała przepłynąć kajakiem jezioro, żeby uratować mu życie, zmianę jego stosunku do żony, a jakiś czas później niespodziewane samobójstwo jej przyjaciółki Jadwigi. Do akcji włącza się dwóch funkcjonariuszy - kapitan Kawecki i emerytowany już, ponad 80-letni profesor Bartosz - którzy zaczynają dwa dziwne wydarzenia ze sobą łączyć i zadają zaskakujące pytania, a w dramatycznym finale ratują Ewie życie.

Społecznie to trochę szydera na aktywne kobiety, które zarabiają na dom, zajmują się tymże domem, robią na drutach, nawlekają zebrane własnoręcznie grzyby oraz czytają Heideggera, w kontraście do panów, którzy “zawsze bardziej dbający o urodę, wystawili twarze i torsy na słońce”. Brak ambicji zawodowej Krzysztofa jest powodem niesnasek w związku z Ewą.

Się je: zupę cebulową, krem brule z migdałami, musakę (jest kombinowany przepis, jak radzić sobie bez płatów makaronu, zastępując je surowymi ziemniakami, a bakłażany kabaczkiem, pieczarkami lub marchewką), sałatkę grecką (również co czym zastępować w epoce niedoboru), lody z Hortexu, szarlotkę.

Się dyskutuje: o mitologii.

Się pije: Remy Martin (a konkretnie fine a l’eau — koniak z wodą i lodem), herbatę, czerwone wino.

Inne z serii z Jamnikiem, inne tej autorki:

#61

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maja 5, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj


Ryszard Ćwirlej - Mordercza rozgrywka

Poznań, 1986. W drodze między stacją Poznań Garbary a akademikiem na Dożynkowej znika studentka. 1987. Na dancingu w hotelu Polonez ginie wokalistka, zastrzelona. Sprawę zaczyna spontanicznie prowadzić Teoś Olkiewicz, który przypadkiem załatwiał sobie na tymże dancingu fuchę w roli ochroniarza dwóch prostytutek; zarządza spisywanie wszystkich gości, a perkusistę, który umierającą kobietę podtrzymywał, na wszelki wypadek zamyka. Sensowne śledztwo wdraża dopiero Mirek Brodziak, wprawdzie na kacu, ale bezbłędnie odkrywa, że postrzelona dziewczyna przyszła z pokoju Szweda, również martwego i zapewne nie grali w tym pokoju w karty. W karty z kolei grał Gruby Rychu, problem w tym, że tuż przed zgarnięciem całej puli do willi na Mazowieckiej weszli zamaskowali szuszfole i zabrali wszystko, dodatkowo uszkadzając fizycznie niektórych graczy, w tym Rycha. Wszystkie trzy śledztwa - zaginięcia studentki, morderstwa w Polonezie i kradzieży walorów w walucie - zaczynają się ze sobą łączyć, po części dzięki nieporadnym, choć zaskakująco trafnym, czynnościom śledczym Olkiewicza i już bardziej celowym Brodziaka, którego wspomaga Rychu. Problem w tym, że w każdym pojawia się jak zły duch esbecja, która stoi zarówno za kradzieżami, jak i morderstwem i kolejnym wątkiem z przemytem.

Ze smutkiem stwierdzam, że chyba dla mnie formuła antydatowanych milicyjnych kryminałów się wyczerpała albo ten tom jest szczególnie nieudany. Może raz czy dwa uśmiechnęłam się pod wąsem, czytałam małymi kawałkami, zagryzając powtórką znacznie ciekawszej Ferrante (o czym za czas jakiś). Fabuła, mam wrażenie, jest nieco niedopracowana - wątek zaginionej studentki wprawdzie wiąże się z akcją właściwą rok później, ale jest potraktowany absolutnie pretekstowo, bez satysfakcjonującego wyjaśnienia, co i dlaczego się zdarzyło półtora roku wcześniej. SB jest bardzo wygodnym chłopcem do bicia, odpowiadając za całe zło ówczesnego aparatu, chociaż niewiele się różni ani od szlachetniejszej milicji, ani od zbirów Rycha. Brakuje mi także wyjaśnienia, na co SB zbierało w nietypowy sposób zasoby finansowe, ostatecznie doprowadzając do całego ciągu zbrodni.

Inne tego autora tutaj.

#50

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek kwietnia 18, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panowie, prl - Skomentuj


Jerzy Edigey - Żółta koperta

Niejaki Kolanek, stary włamywacz, niespodziewanie donosi kapitanowi Naciejewskiemu, że został zatrudniony do dziwnego włamania w pewnym instytucie badawczym, a donosi, bo oszukano go w kwestii zarobku za skok. Organa szybko się orientują, że w grę wchodzi szpiegostwo, pomaga im w tym znalezienie zwłok włamywacza (“Pamiętajmy i o nim. Chociaż pijak i złodziej, spełnił jednak swój obowiązek wobec ojczyzny”). Sprawnie typują, że obcy wywiad[1] interesuje się nowatorską technologią pozyskiwania paliw stałych w okradzionym instytucie Politechniki Warszawskiej. Milicja dokonuje dyskretnej lustracji, porozumiewa się z pracującym tamże kolegą jednego z funkcjonariuszy ze szkoły, inżynierem Obuchowiczem, i zleca mu dyskretną obserwację otoczenia, podejrzewając, że zbrodniarz uderzy ponownie, żeby zabrać całość dokumentacji. Kiedy podczas zebrania ginie otruty profesor-wynalazca, Obuchowicz z własnej inicjatywy zaczaja się na potencjalnego szpiega. Jak się łatwo domyślić, ma więcej zapału niż rozumu i z opresji ratuje go piękna współpracowniczka[2], która nie waha się uderzyć po pomoc do milicji.

Szpiedzy to ponure typy, cyniczni i - jak się okazuje - zbunkrowani hitlerowcy, dla których nic poza zyskami nie jest ważne. Za to funkcjonariusze to urocza gromada zaprzyjaźnionych ze sobą kolegów, robiących sobie czasem wesołe żarty (na przykład “znany z wesołego usposobienia porucznik Boruński”). Pułkownik martwi się, że przez zorganizowanie akcji jego podwładni nie wrócą po pracy do domów; nie żeby była mowa o jakimkolwiek dodatkowych wynagrodzeniu, martwi się, ale skoro trzeba, to trzeba.

Się pali: “dyrektorskie”.

Się pije: pięciogwiazdkowy koniak.

[1] Choć na wstępie pada sugestia, że może to CIA, która cynicznie w haśle ma cytat z Ewangelii świętego Jana “Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”, bądź izraelski Szin-Bet czy francuski SPECE lub nawet brytyjski SIS! Ba, milicja podejrzewa nawet, że w swoich szeregach może mieć kreta.

[2]

Ostatnio widziałem go z bardzo ładną babką. Przedstawił mi ją jako koleżankę z pracy. He, he, he - roześmiał się dziennikarz. - też bym z taką chętnie popracował.

Inne tego autora.

#42

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marca 31, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panowie, prl - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Klin

Zaskakująco, ta historia nie zestarzała się w ogóle, pomimo całkowitej zmiany realiów. Joanna, architektka z Warszawy poznała pewnego sympatycznego Janusza z Łodzi, coś między nimi zaiskrzyło, problem w tym, że teraz Janusz ją ghostuje. Wpada więc na błyskotliwy pomysł, a jak zapewne możecie kojarzyć, błyskotliwe pomysły to mocna strona bohaterki, żeby jej koleżanka zadzwoniła pod dość idiotycznym pretekstem do hotelu, żeby sprawdzić, czy Janusz jest w Warszawie. Koleżanka się waha, ale do rozmowy włącza się niespodziewanie (ach, te ręczne centralki telefoniczne) obcy mężczyzna o intrygującym głosie i wykonuje strategiczny telefon, niestety Janusz jest i to w niezbyt intelektualnym towarzystwie. Joanna miota się między załamaniem a furią, wreszcie decyduje się wybić sobie Janusza z głowy za pomocą świeżo poznanego nieznajomego. Tu też idzie całkiem dobrze w stronę intymności, ale wtem nowopoznany pan się wycofuje po pretekstem tajemnicy w pracy zawodowej, nawet nie chce podać swojego imienia. To dodatkowo rozsierdza Joannę, która zapowiada, że go zdekonspiruje.

I tu zaczyna się akcja właściwa (sfilmowana niezbyt wiernie jako “Lekarstwo na miłość”), w której telefon bohaterki przypadkiem staje się punktem kontaktowym grupy spiskowców, a dzielna - choć roztargniona - architektka wprowadza ogromny zamęt, angażując w poszukiwania znajomych i milicję. Biorę poprawkę na to, że czasy są zamierzchłe, numerów telefonów dużo nie ma, na klatkach schodowych wiszą listy lokatorów, w pewnych kręgach wszyscy się znają, wszak Warszawka. Moje ulubione fragmenty to te dotyczące życia zawodowego Joanny, totalnie rel, jak to podobno mawia młodzież: idiotyzm lepienia makiety z plasteliny czy wymiarowanie nieistniejącej studzienki.

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#28

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marca 3, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Boczne drogi

Teresa, ciotka Joanny, przylatuje z Kanady, żeby odpocząć w Polsce. Z życzeń ma zwiedzanie dość losowych kawałków kraju, które przegapiła z czasów, kiedy jeszcze mieszkała na rodzinnej ziemi oraz żeby jeździć bocznymi drogami, bo ma dość autostrad; skądinąd jest to ciekawy paradoks, bo w drogach wielopasmowych w PRL-u raczej nie było specjalnego wyboru. Dość, że trasa wakacji planowana jest metodą mocno chałupniczą, noclegi - tylko po znajomości i raczej w niespodziewanych miejscach typu przyfabryczne pokoje gościnne lub po rodzinie. Po zamieszaniu na lotnisku za wesołą, choć mocno niezorganizowaną wycieczką, podąża samochód z kraciastą walizką, ktoś próbuje ich okraść, wreszcie podczas pieszej wyprawy znika Teresa. Joanna, ostoja rozsądku, usiłuje zapanować nad paniką, angażuje swojego gacha, Marka, związanego z tzw. służbami (wtedy jeszcze dobrze rokował) do rozwiązania tajemnicy porywaczy, którzy okazują się zaskakująco blisko związani z rodziną. Finał ma miejsce w rodzinnej Tończy, gdzie zostaje dokonane odkrycie z przeszłości.

To nie jest zła książka, aczkolwiek dość chaotyczna - wielokrotnie traciłam wątek, próbując nadążyć za rozłażącą się jak gacie na szwie rodziną. Jako osoba zorganizowana, zwłaszcza w kwestii planowania podróży, wielokrotnie zżymałam się nad ideą notowania adresów i terminów noclegów na wystrzępionej kartce, zresztą często gubionej, jechania “na pamięć” albo metodą pytania losowych osób o inne osoby. Wiem, że Chmielewska nie pałała zbytnią admiracją do zarządzania gospodarstwem, ale miałam gęsią skórkę czytając pasusy typu “Obiadowe kurczaki woziłam tam i z powrotem, upychając je w lodówce, na zmianę rozmrażając i zamrażając”, brr. Z rozczarowaniem odkryłam, że przestał mnie śmieszyć język - przy wszelkich nieporozumieniach wynikających z tego, że ktoś pomylił klatkę na filmie z klatką w zoo itp., mogłam tylko przewracać oczami.

Tak jak w innych reliktach PRL-u - pali się na potęgę, również w samochodzie. Na nocne czuwanie autorka bierze ze sobą dwie paczki smrodliwych ”Sportów” (chociaż już w “Klinie”, o czym niebawem, pali “Piasty”), bo inne papierosy nie odstraszają komarów.

Inne tej autorki, inne z tej serii.

#26

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lutego 28, 2022

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2022, kryminal, panie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj