Więcej o
panowie
Franek Kociuba, znany z tomiku ”Czerwona nitka”, pracuje aktualnie w Warszawie, ale nie jest zadowolony, bo nie może się wykazać. Do tego tęskni za wsią, w Warszawie spaliny, a córka jego gospodyni - początkowo nie wiedząc, że pracuje w milicji[1] - usiłuje go swatać z niejaką Klaudią, która okazuje się być nieco problematyczna[2]. Nagle pojawiają się jednocześnie dwie sprawy - zaginięcie amerykańskiego turysty polskiego pochodzenia, pana Ratajskiego oraz zamordowanie macochy Klaudii i jednak Kociuba prosi o wsparcie, bo nie wie, jak to wszystko ugryźć. Na szczęście dostaje się z powrotem pod skrzydła majora Downara i razem rozpracowują dwie pozornie niezwiązane sprawy. Są przebieranki - Kociuba udaje szukającego pracy chłopaka ze wsi, a potem brodatego motocyklistę, wielbiciela “mocnego uderzenia”, a obie sprawy rozwiązują się dzięki niespotykanie długiemu szaremu sznurowadłu (“kto używa szarych sznurowadeł?!”).
Się je: jajecznicę z 6 jaj, pierogi ruskie i popija litrem zsiadłego mleka albo dokłada do jajecznicy naleśniki (w barze mlecznym), malutkie kanapeczki, również z kawiorem (na prywatce), kruche ciasteczka (do kawy), kiełbasę pod bigos i wódkę.
Się pije: koktajle w dzbankach, koniak, mocną aromatyczną herbatę, wermut (ale nie na służbie, jak już funkcjonariusze muszą, to tylko maczają usta w trunku), jałowcówkę, dry martini, eksportowy winiak (na zakończenie śledztwa), wodę sodową, nienadzwyczajną herbatę z elektrycznego samowaru, z cytryną.
Się imprezuje: tańcząc półnago miłosne pieśni murzyńskie oraz uczestnicząc w orgii (sprawdzić, czy nie Kociuba, który woli poprowadzić mercedesa, więc zwiewa z imprezy).
Szowinizm powszechny: Makertowa “ubrana była pretensjonalnie i kolorowo, jak się to zdarza kobietom w pewnym wieku” (ten wiek to 35-40 lat), a “na jej twarzy kosmetyki walczyły z przysłowiowym zębem czasu”. Nie zawsze jest miarodajne, co mówi żona. Jeden z przesłuchiwanych nie interesuje się charakterami kobiet, z którymi flirtuje oraz twierdzi, że “nie łatwo poznać jest duszę kobiety, zakładając, że kobieta w ogóle ma duszę”.
Erotycznie: jeden z panów określany jest jako blagier, łobuz i zboczeniec seksualny, bo podobno bije kobiety zabytkowym nahajem (sic!).
Społecznie: babki klozetowe to doskonałe źródło informacji (zwłaszcza jak dostaną czekoladę w podziękowaniu), a śmieciarze wprawdzie gazet nie czytają, ale znajdują różne dziwne rzeczy.
Się pali: giewonty. Chyba że się jest Downarem, to się nie pali, bo się rzuciło.
Się jest mężczyzną luksusowym: nosi się jedwabną bonżurkę i pachnie lawendą.
Się żartuje: o dawkowaniu leku (“to zależy, jakie masz zamiary w stosunku do teściowej, uśmiechnął się Downar”, ha ha, zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu).
[1] Po co kto ma wiedzieć, gdzie pracuje Kociuba. Bezpieczniej powiedzieć, że w Radzie Narodowej.
[2] Jej rodzice nie żyją, mieszka z toksyczną macochą, gorylowaty mąż macochy próbuje ją uwieść, poza tym dziewczyna się go boi, bo jest brutalny, a do podejrzewa, że wuj wspomnianego męża macochy nie umarł śmiercią naturalną. Nie może się wyprowadzić, bo chce skończyć studia. Straszna histeryczka. Szkoda tylko, że w toku akcji okazuje się, że miała cały czas rację. Ale łatwiej zbagatelizować i stwierdzić, że „babka ma niewąskiego szmergla”.
Inne tego autora, inne z tej serii.
#22
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday February 21, 2026
Link permanentny -
Tagi:
kryminal, panowie, prl, klub-srebrnego-klucza -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata. Ona - polska Marylin Monroe, skandalistka i seksbomba na skalę PRL-u. On - inteligentny ironista, pisarz irytujący bezpiekę, dusza towarzystwa. Królowa i król, a dookoła nich gromadził się dwór pisarzy, aktorów, ówczesnych celebrytów; niektórzy wpadali w łaski, inni trafiali pod osobistą opiekę, inni byli aktualnie pokłóceni. Oprócz szczegółowo, choć achronologicznie opisanych życiorysów, autor dodaje mnóstwo otoczki kulturalnej i obyczajowej tamtych czasów - picie w SPATiFie, wspomnienie zabójstwa Sharon Tate, przedwczesna śmierć Cybulskiego czy wielka polityka, która dotykała ludzi ją na co dzień ignorujących. Sympatia leży ewidentnie po stronie Jędrusik - wrażliwej, skrzywdzonej, zapomnianej, w plotkach odsądzanej od czci i wiary (mimo krzyżyka na bujnym biuście), a nie po stronie Dygata - wiecznego chłopca, intryganta, psotnika i manipulanta. Zgubiłam się nieco w bujnej historii przodków obojga, z dziećmi legalnymi i mniej, rozstaniami i powrotami, wymianie narzeczonych, dodatkowo wszystko to się działo na przestrzeni kilkudziesięciu lat. To, czego się nie spodziewałam, a spodziewałam się raczej lekkich anegdot z życia niegdysiejszych sław, to dojmujący kawałek wspomnień z okresu II wojny światowej - zakazu grania “dla Niemców”, który łamała pierwsza żona Dygata i przez to była odstawiona po wojnie na drugi tor, francuskiego paszportu pisarza, przez co niektórzy nie posądzali go o patriotyzm, wreszcie kontrowersyjnie “Jezioro Bodeńskie”, które chyba nawet chcę przeczytać.
Dees napisała więcej i analityczniej, ja tę książkę wymęczyłam przez kilka lat - zaczęłam czytać chyba jeszcze w 2020, dojechałam do 40% i utknęłam, miała być tematem do rozmowy z moją matką, która też czytała i była zachwycona, ale po udarze już nie było przestrzeni ani na to, żeby czytała, ani tak naprawdę na rozmowę. Podejmując lekturę kilkanaście dni temu przeczytałam całość od początku, bo okazało się, że nie pamiętam kompletnie nic, nawet zaznaczonych ciekawych fragmentów (na przykład o rączce Axera w spodniach Krafftówny). Jak lubicie biografie, to się Wam - mimo pewnego chaosu, również edycyjnego - może spodobać, mnie zabrakło fabuły. Wiem, życie, nawet kolorowe, to nie powieść.
#20
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday February 16, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, biografia, panowie
- Skomentuj
Spodziewałam się bardziej zbeletryzowanej formy opowieści o byciu amerykańskim pilotem rejsowym, ale zamiast tego dostałam wywiad-rzekę, czy raczej współcześnie Q&A na setkę tematów w różnym stopniu związanych z lotnictwem. Może dlatego przeczytanie tej książki, mimo że obiektywnie ciekawej, wszak latanie to magia, a czytanie analiz katastrof lotniczych jest fascynujące z inżynierskiego punktu widzenia, zajęło mi kilka lat. Autor odpowiada na pytania związane z technikaliami latania, sensem zaostrzenia zasad bezpieczeństwa po zamachu 11 września (w większości przypadków brak), opłacalnością niektórych rozwiązań, logistyką czy wpływie pracy na życie prywatne itp. Większość wiedzy jest całkiem przydatna i rozwijająca, aczkolwiek to książka aktualizowana w 2018 roku (przed pandemią), co czasem czuć. Są też elementy, które są niespecjalnie cenne, typu rozdział w całości poświęcony narzekaniu na identyfikacje wizualne różnych amerykańskich linii lotniczych (jeszcze bym zrozumiała, jakby były załączone opisywane loga, ale nie, goły tekst). Czasem też egzotyczna jest stricte amerykańska perspektywa autora, który wprawdzie lata na międzynarodowych trasach, ale pracuje w amerykańskiej firmie; o innych liniach lotniczych wspomina trochę na zasadzie ciekawostek. Podsumowując - nie ma fabuły, można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, ale zdecydowanie nie jest to pozycja obowiązkowa. Na plus - rozładowuję papierowy stosik wstydu.
#19
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday February 13, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, panowie, reportaz
- Skomentuj
Tom drugi oczekiwania na czwarte dziecko, tym razem osadzony w sezonie zimowym. Niespodziewanie, pod koniec tomu córka przychodzi przedwcześnie na świat, więc od opowieści o oczekiwaniu autor łagodnie przechodzi do listów do już narodzonej. Poza tym w środku mydło i powidło, jak wcześniej. Przyznanie się do bycia przemocowym rodzicem przeplata się ze wspomnieniami z zimy na odludnej wyspie, analizą przechowywania rzeczy czy opisem śniegu i guzików. A ja chyba zrozumiałam, co mnie do Knausgårda ciągnie i jednocześnie odpycha - zachwyca mnie jego narracja i płynność opowieści, ale nie lubię tego, co czytam o nim między wierszami. Czekać z następnym tomem na wiosnę?
Inne tego autora.
#17
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday February 6, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, biografia, panowie
- Skomentuj
Tuż przed 1. wojną światową. Richard Hannay, niegdyś robiący interesy w Rodezji, aktualnie wiodący nieco nudne życie angielskiego próżniaka, przypadkiem dowiaduje się o planach niemieckich szpiegów. Chcą wykraść plany brytyjskiego wywiadu i może ich powstrzymać tylko agent, któremu Hannay udziela gościny, ale ktoś go zabija. Hannay zwiewa, bo boi się być posądzonym o morderstwo, ale oczywiście chce pomóc krajowi i przypadkiem trafia w sam środek szajki złoczyńców, żeby wreszcie - po przebierankach i zmyłkach - doprowadzić do ich aresztowania. Wojna i tak wybucha, ale cóż.
Nie wiem, co ta książka robi w obu top100 najlepszych kryminałów, ale nawet jak na ramotkę jest zwyczajnie miałka i nudna. Wszystko dzieje się przypadkowo, wrogowie są wszechwiedzący i podążają za nim krok w krok, nadludzkim wysiłkiem. Zaleta - jest krótka, przesłuchałam, żebyście nie musiały.
#12/#4
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday January 31, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, cwa, kryminal, mwa, panowie
- Skomentuj
Pociąg relacji Gdynia - Słupsk wyjechał o 6 rano, zadziwiająco punktualnie. Prywatny detektyw Alan Ronin zauważa, że jeden ze współpasażerów nie żyje, zamordowany narzędziem z drewnianą rączką. Jako że przejście do przedziału konduktorskiego jest niemożliwe z powodu zamkniętego WARS-u, decyduje się zaangażować kilka osób do przepytania obecnych w pociągu. Znajdują jeszcze drugie zwłoki, a tuż przed 9 odkrywają mordercę.
To bardziej humoreska, a nie kryminał; jak to u Ulmana, nawał zabawnych nazwisk (Pieczyng, Ronin, Obotrytowicz, Tartar) i sporo zabawnych fraz typu “kobietę o twarzy tak brzydkiej jak otoczenie dworca kolejowego w Słupsku”. Ma to wartość rozrywkową, ale niekoniecznie merytoryczną.
Inne tego autora.
#11
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday January 28, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panowie, prl
- Skomentuj