Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o panowie

Kazimierz Błahij - Złoty koń boga Trzygława

Narrator, bezimienny porucznik ze Stołecznej, zostaje tymczasowo oddelegowany do wykrycia sprawcy kradzieży zabytkowej figurki, odkrytej podczas wykopalisk w prasłowiańskim Salinie. Na miejscu pracuje jego znajomy, Andrzej, który dzieli się obficie wiedzą historyczną, ale nieco mniej informacjami praktycznymi. Chwilę potem ginie szwedzki doktorant, ewidentnie nie był to wypadek, umiera zakochana w Andrzeju archeolożka, tutaj też początkowa teoria o samobójstwie się rozwiewa, a finalnie ktoś napada, na szczęście nieskutecznie, na prowadzącego wykopaliska profesora. Rozwiązanie jest dość zaskakujące, jak na polski kryminał, zawiera oczywiście ślad wiodący w przeszłość. Wielki finał następuje podczas inscenizacji napadu Wikingów na Prasłowian, w którym to spektaklu mieszkańcy wioski chętnie uczestniczą, chociaż wraz z księdzem protestowali przeciwko wykopaliskom.

Lokalna milicja jest opisana dość bezlitośnie - a to starszy sierżant Puterko Boguchwał (sic!) ma twarz proboszcza z głębokiej prowincji, zaś komendant cieszy się eleganckim wystrojem biura: Pięknym ozdobnikiem marsowej postaci komendanta, mężczyzny raczej tłustawego i już po czterdziestce, była figura nagiej kobiety z brązowego gipsu, która w uniesionych wysoko ramionach trzymała lampę osłoniętą zielonym biurowym kloszem. Owa figura stała oczywiście na biurku, obok popielniczki z muszli, wypełnionej po brzegi niedopałkami, oraz ogromnego kałamarza z wetkniętym piórem.

Się pali: oczywiście (narrator z milicyjnego nawyku kładzie papierosy pod poduszkę), “Grunwaldy”.

Się pije: herbatę parzoną na prymusie, kawę na śniadanie, piwo z eksportowymi nalepkami, oranżadę, herbatę z rumem, kawę „Nesca".

Się je: w środę: jarzynową i pierogi z serem, a na deser kompot; w czwartek - schab; kiełbasę w podłej knajpie pod śniadaniową ćwiartkę; jajecznicę na śniadanie; maliny prosto z krzaka, kołduny i popija starką (w 1919).

Się opowiada anegdotki:

- Pamiętacie tego, który ukradł żyrandol w teatrze? – wtrącił Żyła. Roześmieliśmy się. Rzeczywiście, przed paroma laty pewien plastyk wymontował z foyer teatru ogromny świecznik i zawiesił go sobie w ogrodzie, na werandzie.

Się ma teorie spiskowe: magister Rudzka nie została otruta strychniną, tylko MARIHUANĄ.

Się interweniuje: Odetchnąłem. Dwaj milicjanci prali pałkami wyrostków i szarpali się z kobietami.

Się przywozi: od żony czystą bieliznę dla tajniaka (“cholernie się tu brudzę. Sam nie wiem, z czego. Może nie jestem przyzwyczajony do wczasów, co?”).

Inne tego autora, inne z tej serii.

#53

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 28, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: kryminal, panowie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj


Karl Ove Knausgård - Wiosna

Tak, podchodzę do kolejnych tomów w rytmie pór roku. Nie ma to specjalnego znaczenia, ale daje mi jakieś złudne poczucie osadzenia w kalendarzu, bo kto bogatemu zabroni. Ostatni tom cyklu planuję na lato.

Tym razem zmienia się narracja, chociaż oczywiście są dygresje. Najmłodsze dziecko przyszło przedwcześnie na świat trzy miesiące wcześniej i autor opisuje jeden dzień z życia. O tyle opis jest nietypowy, że w domu nie ma Lindy, ówczesnej żony autora, a niemowlakiem zajmuje się on, starsze dzieci i teściowa. Jak się okazuje i co było przemilczane w poprzednich tomach, żona w ciąży miała nawrót depresji i mimo wsparcia farmakologicznego po urodzeniu dziecka została w szpitalu. Karl Ove opisuje codzienny kołowrotek, który odciąga go od pisania, nie unika wspominania tego, że sytuacja go irytuje i gorzkich słów pod adresem żony, żeby wzięła się i ogarnęła. Jednocześnie widzi, jak bardzo choroba obezwładniła Lindę i jak bardzo nie jest w stanie z nią walczyć. Więc oczywiście - jako czytelniczka - przewracam oczami, czytając dobre rady dla osoby w depresji, ale z drugiej strony ktoś musi zajmować się trójką dzieci i zadbać o to czwarte, a to jest nie do uciągnięcia przez jedną osobę, która do tego powinna pracować. Zaskakująco, ten tom mnie chyba najbardziej wzruszył, a już historia z zapomnianym mlekiem, portfelem i kończącą się benzyną - przerażająca.

Inne tego autora.

#52 (całkiem nieźle jak na kwiecień!)

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 26, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, biografia, panowie - Skomentuj


Artur Andrus, Maria Czubaszek, Wojciech Karolak - Boks na Ptaku

Kontynuacja wywiadu rzeki z Marią Czubaszek, zaczętym w Każdy szczyt ma swój Czubaszek, tym razem ze znacznie większym udziałem Wojciecha Karolaka. Andrus zadaje pytania, Karolak barwnie i elokwentnie opowiada o muzyce, rozwoju artystycznym, podróżach, ludziach, z którymi pracował, chorobie alkoholowej i innych ekscesach w PRL-u, zaś Czubaszek komentuje. Dodatkowo w środku kilka humoresek Czubaszek i sporo rysunków Karolaka. Przemiło się czyta, po kilku dniach już nic nie pamiętam, ale mam sympatyczne poczucie spędzenia czasu z inteligentnymi ludźmi.

Inne tej autorki.

#50

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 21, 2026

Link permanentny - Tagi: panie, 2026, biografia, felietony, panowie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Romain Gary - Obietnica poranka

Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.

Inne tego autora.

#49

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 19, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, biografia, panowie - Skomentuj


Muharem Bazdulij - Koncert

Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.

#48

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 18, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Colson Whitehead - Intuicjonalistka

[Nie wiem czemu uparcie czytam tytuł jako “Instytucjonalistka”, chociaż to zupełnie nie o tym.]

Rzecz się dzieje w alternatywnej rzeczywiści, gdzie Ameryka rozwinęła niesamowicie technologię transportu pionowego, przez co pozycja inspektora wind jest jedną z najbardziej prestiżowych. Świat jednak nie jest na tyle alternatywny, żeby rasizm i seksizm zniknął i Lila Mae Watson, nie dość, że pierwsza kobieta, to do tego czarna, budzi co najmniej zaskoczenie, a poza tym niechęć. Do tego dochodzi fakt, że nie jest empirystką, tylko intuicjonistką - nie ogląda mechanizmu windy, ale zestraja się z nią, żeby poczuć, czy działa prawidłowo. Empiryści pogardzają “tymi drugimi”, mimo że w niezależnych badaniach udowodniono, że skuteczność drugiej grupy z niewiadomych przyczyn jest 10% wyższa. Wtem spada winda, na szczęście pusta, ale nie dość, że podczas inauguracji z burmistrzem, to jeszcze dzień wcześniej właśnie Lila Mae ją kontrolowała i nie znalazła żadnych wad. Dziewczyna staje się ofiarą politycznej rozgrywki w trakcie toczących się właśnie wyborów i musi sama odkryć, co stoi za awarią - spisek, niedoskonałość intuicji czy zwyczajny błąd konstrukcyjny.

Proszę dać mi w nagrodę lizaka (ale nie o smaku klopsików z Ikei), bo rozpoznałam, że to alegoria. Fikcyjny świat kilkusetmetrowych wind jest pretekstem do pokazania konfliktu rasowego (jeden czarny pracownik to rodzynek, dwóch czarnych - wojna), bezwzględnej walki o władzę w klimacie prawie że thrillera, a do tego w tle pojawia się legenda “czarnej skrzynki” - windy idealnej, która może zrewolucjonizować całą branżę. Nie spodziewałam się po dość mocno osadzonym w realności autorze takiej liryki i klimatu jak u Chiny Mievilla (oczywiście znacznie łagodniejszego), ale wyszło bardzo ciekawie.

Inne tego autora.

#47

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 16, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panowie, sf-f - Skomentuj