Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Zygmunt Zeydler-Zborowski - Nieudany urlop majora Downara

Kiedy zostali sami, Sarnecki powiedział:
- Byłeś wspaniały.
Downar uśmiechnął się.
- Daj spokój.

Sopot. Żona profesora archeologii, Skoczyńskiego, zostaje zamordowana. Downar przebywający na urlopie niechętnie włącza się do śledztwa, żeby pomóc lokalnemu funkcjonariuszowi, Sarneckiemu, uzyskać awans do Warszawy. Starsza od atrakcyjnego naukowca żona nie zgadzała się na rozwód, zwłaszcza że straciłaby pozycję i dostęp do sporych pieniędzy. Mimo to zdecydowała się na wspólny wyjazd z mężem, a w tym samym hotelu mieszkał jej kochanek, Terner.

Gdańsk. Niedługo po morderstwie Skoczyńskiej zostają znalezione zwłoki żony reżysera Ternera. O jej obecności wiarołomny małżonek nie wiedział, nie wiedział też, że małżonka planowała opuścić kraj, wywożąc wszyte w pas do pończoch dolary. Okazało się, że była w hotelu w Sopocie w noc zamordowania żony Skoczyńskiego, tyle że nie u męża, a u kochanka; wniosek stąd, że prawdopodobnie zobaczyła mordercę i zapłaciła za to życiem.

W celu wyjaśnienia sprawy milicja “obskakuje” wszystkie sklepy z bielizną pościelową w Gdyni, w Gdańsku, w Sopocie. Może gdzieś sobie przypomną przystojnego filmowca, który kupił prześcieradło. Obdzwaniają też wszystkie hotele, żeby odkryć, że ktoś przed nimi w ten sposób szukał Olgi Terner. Finalnie, morderca zostaje rozpoznany dzięki znalezionym w kieszeni męskiego prochowca nutom.

Się je: zupę owocową i potężny befsztyk, pieczoną kaczkę pod czerwone wino u prywaciarza, oraz - co mnie nieledwie wzruszyło - “Downar przeżuwał swoje melancholijne myśli wraz z przypaloną jajecznicą”.
Się pali: wiadomo.
Się pije: rum.
Się ocenia związki:

- Czy to było dobre małżeństwo?
Honer uśmiechnął się z zakłopotaniem.
- Bardzo żałuję, ale nie umiem panu odpowiedzieć na to pytanie. A w ogóle wątpię, czy ktokolwiek się orientuje, czy jakieś małżeństwo jest dobre czy złe. Sam byłem żonaty, ale tak naprawdę to nigdy nie wiedziałem jakie jest moje małżeństwo. Dopiero jak żona wystąpiła o rozwód, to doszedłem do wniosku, że zapewne złe.
Nazwiskizm: reżyser Terner, poeta Honer, adwokat Zander, morderca Bolner (ale spokojnie, w książce pojawia się pod fałszywym nazwiskiem).
Znak czasów:
Poznaliśmy się zaraz po wojnie. Mieszkałem wtedy w Wałbrzychu. Konrad szabrował na tamtym terenie dzieła sztuki. Przepraszam. Źle się wyraziłem. Nie szabrował, a ratował przed zniszczeniem. Downar pokiwał głową.
- Rozumiem. Każdy wtedy starał się przysłużyć ojczyźnie.

Downar, poza tym, że jest wspaniały, ma też emocje. Ten cytacik dedykuję władzy wykonawczej AD 2020:

- Bardzo się cieszę, że wreszcie się z panem spotkałem - powiedział wesoło Downar.
- Ja również się cieszę - bąknął Koźmicki. Nie był pewien, czy rzeczywiście będzie miał powód do radości. - Miło mi pana poznać, panie majorze.
„Ludzie ciągle jeszcze boją się milicji" - pomyślał ze złością Downar.

Inne tego autora tu.

#108

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpnia 27, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Komentarzy: 1


Podlasie - Kraina Otwartych Okiennic

[18-20.08.2020]

Kraina Otwartych Okiennic to szlak turystyczny wiodący przez wsie ułożone w trójkąt - Trześciankę, Soce i Puchły; rzecz się mieści niedaleko Hajnówki. We wsiach nie ma specjalnie wielu atrakcji poza drewnianymi domami w spójnej architekturze - ze zdobionymi snycerką okiennicami, kalenicami, parapetami i narożnikami domów. Można samochodem, można - i nawet fajniej - rowerem. Na zdjęciach przekradły się też domy z Białowieży i Bud (konkretnie ośrodka Sioło Budy, gdzie można sobie taki dom na wakacje wynająć).

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpnia 26, 2020

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: podlasie, soce, puchly, trzescianka, budy, polska - Komentarzy: 1


Ewa wzywa 07 80-81

Marian Butrym - Pajęczyna #080

Spis osób:

  • kapitan Piotr Morski - narrator, 8 lat w milicji, brak mu poetyckiej duszy
  • Ryszard Brzozowicz - poszukiwany listem gończym magazynier z Polmeru
  • pułkownik Gonczar - trzeba go traktować diabelnie serio
  • sierżant Janicki - szef ekipy technicznej, łysawy, z darem odnajdywania śladów
  • doktor Żakowicz - lekarz sądowy, ma skłonność do ironizowania głosem pozbawionym ironii
  • Jańczak - kierownik ośrodka wypoczynkowego Polmeru, w stresie wzywa imienia boskiego nadaremno
  • kapitan Kaczmarek - naczelnik wydziału
  • podporucznik Bartnik - świeżo po szkole w Szczytnie, brak praktyki nadrabia entuzjazmem
  • Zawada - szef dyżurny straży Polmeru
  • Gródecki - dyrektor Polmeru, posiada męski uścisk dłoni
  • Głogowski - kierowca w Polmerze, po wyroku, ale uczciwy
  • magister Kołodziejczyk - zastępcą kierownika działu zbytu, łysy grubas
  • porucznik Szemiot - wysoki blondyn w okularach o wyglądzie rutynowanego kaznodziei, incognito w Polmerze
  • sierżant Nowak - dawny księgowy, postrach malwersantów i posiadacz zarękawków
  • dziewczyna Morskiego - jeszcze ma złudzenia, że narzeczony jej słucha (tyle że nie)
  • Barbara Chomicz (25) - laborantka medyczna, dziewczyna Brzozowicza
  • Joanna - milicyjna archiwistka, dziewczę, które chciałoby się nic tylko brać na ręce i przenosić przez strumyk
  • Andrzej Wolański - wicedyrektor Polmeru, obdarzony aksamitnym głosem
  • Alicja Wójcik - zastępca magazyniera w Polmerze
  • inżynier Juliusz Marzec - naczelnik Zjednoczenia nad „Polmerem”, szczupły mężczyzna w okularach wielkich jak wrota stodoły
  • Weronika Gródecka - żona dyrektora „Polmeru”, przypomina wysuszoną strzygę[2]
  • magister Klimowicz - kierownik zbytu w Polmerze, zwany “sklerozą”, lubi patrzeć na gołe baby[4]
  • chorąży Wojnowski - konkurencyjna ekipa techniczna, nie lubi się z Janickim[5]

To jeden z tych kryminałów, gdzie aż skrzy się od detalu z epoki, milicjanci mają życie osobiste, zdarzają się złotouści przesłuchiwani, a oprócz właściwego śledztwa jest mnóstwo smaczków.

Na rynku pojawia się duża ilość sztucznej przędzy, co wzbudza służby porządkowe, bo skąd przędza bez kontroli państwa. Remanent w Polmerze, największym producencie nylonów i bistorów, nie wykazuje żadnych nieścisłości, co już jest podejrzane. Szybko okazuje się, że dokumenty są podmieniane w locie, dzięki czemu ciężarówka wywozi o pół tony przędzy więcej niż powinna. Milicja przejmuje transport do Dziewiarskiej Spółdzielni Pracy „Penelopa[1]”, ale magazynier ucieka; nie na długo, bo zostaje znaleziony niebawem martwy (uderzony w głowę, jeśli miałyby to być przyczyny naturalne, to musiałaby być duża szyszka). Potem już idzie fala - pożar w fabryce, zaginiona magazynierka, setki przeczesanych dokumentów, 6 szeregowych pracownikom udowodniono udział w przestępstwie. Milicja prowadzi ironiczne dyskusje z pracownikami zakładu, którzy bynajmniej nie są pomocni ani współpracujący[3]. W celu znalezienia mózgu całej operacji, kapitan Morski: ratuje Klimowicza przed pobiciem za podglądanie naturystek, idzie na koncert muzyczny, gdzie obserwuje zwyczaje odzieżowe[6] oraz odbywa inicjację na wyścigach konnych.

Się pali: fajkę, ale ogranicza podczas spotkań (zarządzenie ministra), ekstra-mocne.
Się dyskutuje: kondycję drużyny piłkarskiej (Deyna, Gadocha).
Się pije: koniak.
Się słucha: „Asocjacji HA-GAW” z Andrzejem Rosiewiczem, zespołu awangardy beatowej (muzykę oszalałych czcicieli boga Słońca, a bardziej warsztat, w którym stroi się instrumenty), Wojciecha Skowrońskiego z zespołem i Maryli Rodowicz.
[1] Się wspomina klasyków: Homera, Biblię (konkretnie żonę Lota), Herostrata, Hamleta, Słowackiego (się ogląda nowoczesny spektakl Balladyny w teatrze).
[2]

Stanowczo dyrektor Gródecki nie miał dobrego dnia, kiedy stanął na ślubnym kobiercu. Ta napuszona baba odznaczała się nie tylko wielkim mniemaniem o własnym intelekcie, ale przede wszystkim blond peruką noszoną nawet w czasie największego upału, makijażem aktorki z kiepskiej komedii i dwoma złotymi zębami, co miało przesądzać o guście i elegancji właścicielki. Obłęd. Stanowczo urok osobisty nie był jej mocną stroną.
[3]
Nareszcie ktoś zwrócił uwagę na moje braki w wychowaniu. Miałem ogromną chęć powiedzieć kilka słów Gródeckiej, ale spojrzałem na nią i mi przeszło. Z równym powodzeniem mógłbym noworodka uczyć logarytmów.
[4]
Kiedy godzinę temu wspiąłem się wreszcie po skarpie, na pagórku nie działo się nic na tyle dramatycznego, aby wymagało interwencji milicjanta. Widok, jaki ujrzałem. był w równym stopniu atrakcyjny, co wesoły. Trzy dziewczyny, jedna zgrabniejsza i ładniejsza od drugiej, urządziły sobie solarium na małej polance. Wystraszone przez Klimowicza, usiłowały dość nieudolnie zasłonić swoje wdzięki mikroskopijnymi kawałkami tkaniny. Stanowczo kostiumy typu bikini nie nadają się do roli parawanu, a o tym, żeby je po prostu włożyć, panienki jakoś nie pomyślały. Striptiz był pierwszorzędny, daję słowo. Żaden opis nie odda walorów takiego widoku. Chętnie dodałbym jeszcze parę szczegółów, ale żyjemy - mimo wszystko - w dość purytańskich czasach.
[5]
Chorąży, słysząc to, skrzywił się jak po wypiciu duszkiem szklanki octu. Nie przepadał za Janickim, podobnie jak i sierżant za nim. Rozmowy służbowe obu speców przypominały dyskusje Napoleona z szambelanem Walewskim. Równie łatwo panowie dochodzili do porozumienia.
[6]
Stroje noszono dość swobodne. Widziałem wieczorowe kreacje pań i eleganckie dwurzędówki panów, ale przeważały dżinsy, poncha, swetry i jakieś dziwaczne kombinezony w kolorze ścierek. Kilka postaci o trudnej do ustalenia płci nosiło nawet stroje, na widok których sam Wernyhora wpadłby w bezradną zadumę. Długość włosów młodych widzów przekraczała zwycięsko średnią europejską. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, że świat oszalał, niech przyjrzy się dokładniej modzie. Maluczko, a obowiązującym strojem eleganta stanie się zgrzebna koszula przepasana krajką, spodnie w kwiatki, a także łańcuch z dzwonkiem na szyi. O modzie damskiej nikt przy zdrowych zmysłach nie próbuje nawet dyskutować.

Inne tego autora tutaj.

Fryderyka Janis - Człowiek z cienia #081

Spis osób:

  • narratorka - dziennikarka z nienormowanym czasem pracy (czytaj: pracoholiczka) z psem Figą
  • kapitan Włodek Dąbek - kapitan SB, narzeczony narratorki, zdecydowanie planuje ograniczenie pracy przyszłej żony
  • Marian Tyszko - fotoreporter, wdowiec, po prostu sobie był, z nikim się nie kłócił, ani nie był za blisko
  • Małgosia - nieletnia córka sąsiadki
  • Wiktoria Karłowska - siwieńka staruszka, portierka, telefonistka, stacja przekaźnikowa i wykidajło w jednym
  • Genia Bućko - portierka, pyskata zastępczyni Karłowskiej
  • Iza - redaktorka od kultury, dzieli biuro z narratorką
  • Bogdan - felietonista, dzieli biuro z narratorką
  • Janek - obściskuje się z Kasią po godzinach, to znaczy pisze sprawozdanie z meczu
  • Kasia Warzyńska - młoda mężatka, szuka u Janka zapomnianych papierów
  • Marylka - sąsiadka, matka małej Małgosi, gotuje zupy
  • porucznik Jurek Wolski - zwolennik “stawiania spraw jasno”
  • starszy sierżant Adam Kawecki
  • kapitan Zbigniew Chudecki
  • szef redakcji - zarządza metodą nieprzyjmowania żadnych wiadomości kto, z kim, kogo i dlaczego
  • Zuzia - dział “Listów i interwencji”
  • Jerzy Tyszka - syn denata, pracuje w Spisie (Sz-ńskim przedsiębiorstwie instalacji sanitarnych i elektrycznych)
  • Halina Tyszka - synowa denata, kierowniczka sklepu z obuwiem
  • major Żytkiewicz - Włodzimierz Dąbek jest jego wychowankiem i ulubieńcem
  • Sobczyk - analityk, niedługo docent, broni pracę na temat mikrośladów
  • porucznik Darek Pietrzak - spec od przeszukiwania mieszkań
  • Stasia - sprzątaczka, kolana ją bolą, ale w stresie szybko biega po schodach
  • Banaś - redaktor, specjalizacja przedsiębiorstwa budowlane
  • Stefan - mąż Marylki
  • Adaś - dział sportowy
  • Zofka - serwuje kawę majorowi i biega na posyłki
  • prokurator Kozłowski
  • kapitan Bartczak - wróci z urlopu i zajmuje się swoimi sprawami
  • sierżant Bieganek - oddelegowany do pilnowania dziennikarki
  • Ryszard Walczuk - wicedyrektor w Fabryce Kabli

Dziennikarka pracuje jak zwykle po godzinach, wychodząc odkrywa zamordowanego fotoreportera, który kilka godzin wcześniej zaanonsował, że idzie po kawę i ma ważną sprawę. Mimo że jest narzeczoną oficera SB, staje się podejrzana oraz przymusowo odizolowana od narzeczonego. Niedługo potem ginie portierka, która prawdopodobnie widziała mordercę. Wreszcie ktoś atakuje dziennikarkę i cudem udaje się jej ujść z życiem. To daje organom sumpt do przejrzenia materiałów, jakie dziennikarka zgromadziła wraz z fotoreporterem w ostatnich dniach. Do rozwiązania zagadki przyczynia się piasek pozostawiony na miejscu zbrodni. W tle trochę zabawnych detali pracy redakcji - konieczność wyrobienia wierszówki czy gra w ruletkę na zawartość szuflady.

Się je: cytrynowe dropsy, słone paluszki i ser “Liliput”.
Się pali: giewonty i sporty.
Się gra: w brydża (u sąsiadów), w ruletkę (dla rozrywki w redakcji).

Inne z tego cyklu tutaj.

#107 (przeczytałam też po raz kolejny EW079)

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpnia 24, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie, panowie, prl - Komentarzy: 5


Lew Tołstoj - Anna Karenina

To nie tak, że przeczytałam, żebyście Wy nie musieli, ale to naprawdę książka na okres totalnej posuchy czytelniczej, bo rozdęta do granic możliwości wieloma, czasem zupełnie zbędnymi, wątkami. Dobrze się czyta, ale emocji już po latach budzi niewiele, raczej znudzenie. Jakbym nie przesłuchała[1], to bym raczej porzuciła w trakcie.

Trzon historii to miłość Anny Kareniny (księżniczki[2] Obłońskiej) i hrabiego Aleksego Wrońskiego; ona - znudzona małżeństwem ze starszym i nudnym urzędnikiem, on - zachwycony jej dojrzałą urodą w porównaniu z nastolatkami, z którymi się wcześniej uganiał. Na początku w ukryciu, w pewnym momencie, kiedy już się ukryć nie dało (widoczna ciąża Anny) już oficjalnie. Wroński nalegał na rozwód i ślub, Anna była temu niechętna, bo to oznaczało dla niej stratę ukochanego syna, który by został przy mężu. I jakkolwiek Annę byłam w stanie zrozumieć - syn, ciężki poród córki na granicy śmierci, depresja poporodowa, silny ostracyzm społeczny - tak jest to bohaterka, którą ma się ochotę kopać w tyłek, tak bardzo sama utrudniała sobie życie wymyślonymi problemami z wiadomym finałem, kiedy to rzuciła się pod pociąg, żeby Aleksy żałował, że był dla niej taki niedobry. No żałował, jak cholera, ale było pozamiatane.

Dookoła tej pary krąży cała reszta - brat Stiwa Obłoński, żonaty z księżniczką Darią (Dolly) Szczerbacką, ojciec chyba siedmiorga żyjących dzieci, zdradzający żonę z kim popadnie; młodsza siostra Darii, Kitty, zakochana bez wzajemności we Wrońskim, ale - po długiej chorobie i namyśle - biorąca ślub z zamożnym posiadaczem ziemskim, Lewinem; epizodycznie pojawiający się ich znajomi i dalsza rodzina. Lewin jest chyba najbardziej prominentnym bohaterem drugoplanowym - pisze książkę o rolnictwie (narzekając na leniwych chłopów), usiłuje zapomnieć o wiarołomnej Kitty, która początkowo odrzuciła jego oświadczyny, ale szczęśliwie się odnajdują, ślub, sielanka na wsi i dziecko, wreszcie dyskutuje ze sobą swój ateizm. Oprócz tego jest o polityce, działalności społecznej, w finale o wojnie w Serbii czy wreszcie - nawiązując do słynnego pierwszego zdania - o tym, że każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.

[1] Jakbyście zastanawiali się, czemu przestały pojawiać się notki o audiobookach, to nie przestały, tylko nie miałam o czym pisać. Audiobooka zaczęłam słuchać jeszcze w 2019 w drodze do pracy, potem przyszły święta, potem miałam okres niechęci do słuchawek, WTEM pandemia i lockdown, więc przestałam wychodzić. Ale skończyłam, to może i pandemia się skończy (ha ha, not).

[2] Okrutnie bawił mnie ten wielki świat książąt i księżniczek, miałkich i często zapożyczonych u innych, z salonowymi obrzędami, bywaniem i dyskusjami typu “czy służba wojskowa powinna być obowiązkowa” oraz “czemu Polacy się bronią przed naszą kulturą, przecież niesiemy nieokrzesańcom kaganiec oświaty” (sic!).

#106/#1

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpnia 23, 2020

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2020, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Ann Cleeves - Czerwień kości / Błękit błyskawicy

”To tylko wrażenie, że wyspiarze nigdy nie uwolnili się od swojej historii. Że nie mają wolnej woli. Albo że nie mają ochoty sobie na jakąkolwiek pozwolić”.

Tytułową “Czerwień kości” widać w wykopie archeologicznym na wyspie Whalsay, rodzinnej wyspie Sandy’ego Wilsona. Wykopaliska odbywają się na ziemi jego babki, Mimy, zażywnej staruszki w typie Niani Ogg, popijającej rześko procentowe napoje, wiecznej wdowy nie stroniącej - choć dyskretnej - od uciech cielesnych. Sandy na urlopie, nieco pijany po imprezie z kolegami z młodości, idzie do babki wytrzeźwieć, co udaje mu się niespodziewanie szybko, bo znajduje jej zwłoki, odziane w żółty płaszcz przeciwdeszczowy jednej z archeolożek. Wydaje się, że to wypadek - jego kuzyn Roland, również pod wpływem alkoholu, wyszedł postrzelać do królików i chociaż zaklina się, że nie strzelał w stronę chaty Mimy, to była mgła i poczuwa się do winy. Perez przybywa na wyspę, chociaż wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek; do czasu aż jedna z archeolożek - wycofana i depresyjna Hattie - nie zostaje znaleziona martwa w wykopie.

”Błękit błyskawicy” oryginalnie miał być finałowym tomem kwartetu; to, że wyszły kolejne trzy tomy, to raczej nie było początkowym planem autorki.

W Centrum Turystyczno-Badawczym na Fair Isle, rodzinnej wyspie Pereza, odbywa się jego przyjęcie zaręczynowe z Fran. Impreza kończy się małą awanturą, kiedy Angela, ornitolożka-celebrytka, zarządzająca Centrum, zostaje oblana piwem przez pijaną pasierbicę. Następnego poranka Angela zostaje znaleziona martwa. Jako że nad wyspą przetacza się fala kiepskiej pogody, nie pływają promy ani nic nie lata, Perez jest zdany tylko na siebie, chociaż - jak się okazuje w trakcie śledztwa - zaangażowani mogą być również członkowie jego rodziny. Niedługo potem ginie Jane, zdolna i doskonale zorganizowana kucharka w Centrum, wreszcie w dramatycznym finale morderca uderza po raz trzeci.

J svanyr zbeqrepn mnovwn anemrpmbaą cbyvpwnagn, xgóen joerj bonjbz Crermn jłąpmlłn fvę j śyrqmgjb. Wn jvrz, żr cemlcnqxbjn śzvreć anemrpmbarw Crermn zvnłn olć gnxvz zbpalz chaxgrz an xbavrp, nyr gb ebmjvąmnavr nofbyhgavr avr snve. J frevnyh bjfmrz, Crerm wrfg mtbemxavnłl v fnzbgavr jfcółjlpubjhwr m ovbybtvpmalz bwprz whż anfgbyrgavą Pnffvr (j xfvążpr j zbzrapvr śzvrepv zngxv qmvrjpmlaxn zn 6 yng), nyr śzvreć Sena bqoljn fvę cemrq cvrejfmlz bqpvaxvrz. J xbyrwalpu gbznpu, xgóer whż cemrpmlgnłnz, Crerm cbjbyv cbqabfv fvę cb genhzvr.

Inne tej autorki tutaj.

#104-105

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpnia 22, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Komentarzy: 1


Ann Cleeves - Czerń Kruka / Biel nocy

Inspektor Jimmy Perez, rodowity Szetlandczyk z Fair Isle, chociaż z hiszpańskich nazwiskiem, jest wzywany do wszelkich poważniejszych przestępstw w okolicy (co czasem oznacza pływanie promem z wyspy na wyspę). Uwielbia swoją pracę nie tylko dlatego, że pilnuje prawa, ale z etnologicznym zacięciem obserwuje ludzie sekrety i rzeczy, które zwykle ukrywają. Rozwiedziony, nie bardzo umie znaleźć równowagę między pracą a życiem prywatnym, ale nie aż tak jak współpracujący z nim inspektor Roy Taylor z Inverness, ambitny pracoholik bez bliskich. Poza epizodycznie pojawiającą się prokuratorką i ekipą techniczną, na posterunku pracuje też Sandy Wilson, pochodzący z wyspy Whalsay, jak to oględnie Perez stwierdził, “czasami wydawał się największym durniem w Szkocji”, ale za to świetnie ogarnia komputerowe technikalia.

"Czerń kruka"

Zima na Szetlandach. Fran, rozwiedziona artystka, znajduje odcinające się kolorem od płaszczyzny śniegu zwłoki nastolatki, Catherine. Ludzie wtem przypominają sobie o poprzedniej niewyjaśnionej zbrodni - kilkanaście lat wcześniej zniknęła mała Catriona, mieszkająca w tym samym domu co współcześnie Catherine. Wszystkie tropy wskazują na Magnusa, nieco opóźnionego i autystycznego starszego samotnego mężczyznę, mieszkającego po sąsiedzku. Obie dziewczyny bywały w jego domu, Catherine nawet w dniu śmierci. Jimmy Perez jednak nie do końca wierzy w łatwe rozwiązanie, nawet kiedy Fran przypadkiem odkrywa zwłoki Catriony niedaleko domu Magnusa, odsłonięte w wyniku osunięcia gruntu po burzy. Podejrzewa nauczyciela Catherine, który zainteresowanie dziewczyny potraktował dość osobiście; byłego męża Fran, lokalnego bogacza i bon-vivanta; młodego rybaka, obiekt westchnień wielu dziewczyn; ojca przyjaciółki Catherine, Sally, działacza ekologicznego, który znika wieczorami z domu. Tuż przed finałem, w trakcie hucznych obchodów lokalnego święta, znika Cassie, córka Fran (kolejna dziewczyna o imieniu na C).

"Biel nocy"

Lato na Szetlandach, słońce nie zachodzi całkowicie, ludzie są niewyspani i drażliwi. Na wernisażu prac lokalnej sławy, Belli i Fran (tu już partnerki Pereza) dochodzi do dziwnej sceny - obcy mężczyzna płacze przed jednym z obrazów, po czym informuje, że ma amnezję i ucieka przed Perezem na plażę. Następnego dnia zostaje znaleziony martwy, powieszony w rybackiej szopie opodal, z twarzą w masce klauna; odkrywa go Kenny, sąsiad Belli. Wernisaż nie tylko z tego powodu był porażką - mężczyzna przebrany za klauna rozdawał wcześniej ulotki z informacją, że impreza jest odwołana z powodu śmierci. Niedługo potem ginie siostrzeniec Belli, obiecujący młody muzyk. Przy okazji ekipa przeszukująca okolice klifu znajduje kości sprzed lat. Perez podejrzewa o wszystko pisarza, który przyjechał na Szetlandy dla klimatu, a do tego jest zainteresowany Fran; podejrzenia są tym bardziej sensowne, bo pisarz był już na wyspie przed laty, kiedy wyjechał brat Kenny’ego i nie dał potem znaku życia (pb wrfg ancenjqę gnx gbcbealz ebmjvąmnavrz snohynealz, żr nż obyv - avr cvfnł, ob bq xvyxhanfgh yng yrżnł znegjl cb hcnqxh m xyvsh).

W obu tomach rozegrany jest kontrast między sielskością otoczenia i pozornym poczuciem bezpieczeństwa mieszkańców małych wysp, gdzie wszyscy wszystkich znają, a zło może przyjść tylko z zewnątrz.

Jeśli coś Wam to przypomina, to tak - na podstawie książek powstał serial, kiedyś dostępny na Netflixie (przynajmniej sezony 1-3, teraz jest już 5).

Inne tej autorki tutaj.

#102-103

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpnia 14, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Komentarzy: 3


Henning Mankell - Mózg Kennedy’ego

Louise Cantor, szwedzka archeolożka w średnim wieku, wraca z wykopalisk w Grecji na chwilę do rodzinnego miasta, żeby wygłosić odczyt naukowy. Cieszy się, bo to dobra okazja do spotkania z dorosłym, 25-letnim synem Henrym. Niestety, kiedy dociera do jego mieszkania, znajduje zwłoki. Szok, policja skłania się do teorii, że samobójstwo, na co Louise nie może się zgodzić. Rozpoczyna na własną rękę poszukiwanie prawdy i szybko odkrywa, że jej syn ukrywał przed nią mnóstwo rzeczy - mieszkanie w Barcelonie, liczne pobyty w Afryce, kochanki, straceńczą misję odkrycia prawdy o “hospicjach” dla chorych na AIDS w Mozambiku i wreszcie fakt, że był nosicielem wirusa HIV.

I jakkolwiek to dobrze napisana książka, śledztwo prowadzone przez Louise jest ciekawe i poruszające, tak modus operandi bohaterki jest, oględnie mówiąc, drażniący. Pani archeolog podejmuje decyzje spontanicznie - to rusza na Antypody, bo tam podobno ostatnio był jej były mąż, ojciec Henry’ego; tamże odpytuje losowe osoby, wszak wszyscy na pewno znają ekscentrycznego Szweda. Podobnie z wyprawą do Afryki - przeglądając w Barcelonie rzeczy syna, odkrywa informację o dziewczynie z Mozambiku, rusza więc ze zdjęciem syna rozpytywać przypadkowe osoby.

Finał jest mocno nieokreślony - bohaterka niby odkryła, że albo ktoś syna zabił lub zmusił do samobójstwa, niby otarła się o światowy spisek, mający na celu eliminację/osłabienie natywnych mieszkańców Afryki, ale na tym się opowieść kończy. Nie wiemy, czemu zniknął Aron i kto śledził każdy krok Louise. Warto, bo Mankell nie rozczarowuje jako pisarz, tematyka raczej z tych cięższych, ale jeśli szukacie czegoś, co zostawia z katharsis, to weźcie inną książkę tego autora.

Inne tego autora tutaj.

#101

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpnia 12, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie - Skomentuj


Mariusz Czubaj - Około północy

1969. W dziwnych okolicznościach umarł Komeda, Warszawka jest pełna plotek; na pogrzebie spotykają się wszyscy, którzy się o Komedę otarli, w tym narrator - Tadeusz Janczar (ale nie ten aktor), kontrabasista z mroczną przeszłością. Zwykle grywa na pogrzebach, jeśli akurat nie gra jazzu w jakimś modnym klubie, tym razem nie. Po pogrzebie stypa, wspominki, jeden bar, kolejna knajpa, wódka, kolejna wódka, bo zdrowie nieboszczyka trzeba wypić. I tak toczy się akcja większość czasu - alkohol, rozmowy, muzyka, długie noce, przypadkowa podrywka, bo dziewczyny lecą na muzyków. Ale to powierzchnia. Pod spodem jest trudna, wojenna przeszłość narratora, który widział dużo śmierci, a niektóre - jako cyngiel AK - sam spowodował, wychodzą też powidoki po wydarzeniach z 1968. Teraz Tadeusz chce wyjaśnić, kto zabija dziewczęta na ulicach.

Mam mieszane uczucia po lekturze. Intryga jest zgrabna, nieprzewidywalna (lubię rozwiązania, kiedy moebqavr fą rsrxgrz qmvnłnń qjópu avrmnyrżalpu zbeqrepój - ghgnw wrqra wrfg mjlebyrz, n qehtv mjlpmnwavr pupr hxelć cemrfmłbść, jvęp ryvzvahwr śjvnqxój), realia oddane świetnie, czuć duch Tyrmanda i “Złego” unoszące się nad ulicami Warszawy Czubaja, a dodatkowo takie osadzenie w czasie ma sens fabularny. Nie złapałam jednak zupełnie motywu z “widzącym przyszłość” Quasimodo; użyteczność jego przepowiedni była mniej więcej na poziomie “Przistoynych i akuratnych profecyj” Agnes Nutter.

Inne tego autora tutaj.

#100 (wiem, wiem)

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpnia 10, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie - Skomentuj


O tym, co po drodze z Łagowa

[22.07.2020]

Można prosto autostradą do Poznania, ale można też pokręcić się nieco po mniej uczęszczanych drogach. Do Świebodzina pojechaliśmy po okulary do pływania, bo młodzież się tak pakowała, że zapomniała (podobnie jak dolnych części garderoby, przez co miała jedną parę legginsów, przypadkiem mokrych oraz dresiwo, co to je zabraliśmy na wyprawę do bunkrów, nieco przyciepłe na letni dzień). Brakujące lżejsze gatki kupiłam młodzieży w najstarszym centrum handlowy (wiem, że stary żart, ale dalej mnie bawi) w cieniu żelbetonowego Króla Polski. I naprawdę nie czepiam się samego pomnika, bo jest estetyczny i starannie wykonany. Ale ten kontekst. Oraz rodzina nie pozwoliła mi na obejrzenie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, nad czym ubolewam, zachwycona zewnętrzem budynku.

Pałac w Gliśnie można obejrzeć z zewnątrz, w środku są biura Ośrodka Postępu Rolniczego; budynek jest w dobrym stanie, ale w takim stopniu pomiędzy zadbaniem i niezadbaniem jak pałac w Miłosławiu - nie ma przyciągać zwiedzających. A szkoda, bo to naprawdę ładne miejsce. Można też po parku, chociaż wszędzie straszą, że do piknikowiczów wyślą policję. Chciałam zatrzymać się też niedaleko, w Nowej Wsi, ale tu z kolei pałac był ściśle ogrodzony i niedostępny.

W drodze. Śmieszne nazwy miejscowości: Poźrzadło, Ledow, Niedźwiedź, Nietoperek, Pieski, Cibórz czy Rudgerzowice.

Wreszcie Międzyrzecz. Najlepsza restauracja wyjazdu - grecka "Zorbas" (Garncarska 2, zupełnie niewyględna okolica koło bazarku); nie mam zdjęć, bo zanim się ogarnęłam, to już wszystko zjadłam. Krótki spacer dookoła zamku, bez zwiedzania, bo tuż przed zamknięciem oraz zakatarzona młodzież miała wszystko za złe; park i posągi męczenników w parku.

Mural przy wjeździe

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpnia 9, 2020

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Maja, Fotografia+ - Tagi: miedzyrzecz, glisno, swiebodzin, polska, lubuskie - Skomentuj


Czarny punkt

Małe francuskie miasteczko w Wogezach, Villefranche, bociany zawracają, odizolowane od świata, wcale nie jest sielską okolicą. Mieszkańcy żyją w ciągłym strachu przed mistycznym lasem, niektórzy ciągle oddają cześć starym bogom (por. Hern, Leszy), kraczą czarne ptaki, a wskaźnik przestępstw jest najwyższy w kraju. Mimo wysiłków major Lauren Weiss, przywódczyni trzyosobowego zespołu żandarmów, co chwila coś się dzieje - porwanie dziecka, zaginiona kobieta w jaskiniach, zemsta gangu, pedofil, zamordowany szantażysta, śmierć nastolatka w lesie podczas rytuału przejścia. Nawet przysłany z większego miasta prokurator Siriani, skądinąd urocza postać, nie jest w stanie wyjaśnić tego nagromadzenia zbrodni. Inna sprawa, że głównie mu zależy na oskarżeniu mera miasteczka, który - wraz z ojcem - prowadzi ciemne interesy na szkodę społeczności. Podobny cel ma lokalna bojówka ekoterrystyczna. Ten wątek i dwa inne śledztwa - sprawa zaginionej Marion, 16-letniej córki mera oraz poszukiwania miejsca i sprawcy traumatycznego porwania Lauren przed 20 laty - spajają poszczególne, częściowo niezależne epizody.

Nie wiem, naprawdę nie wiem, jakim cudem “Zone blanche” (w serialu oznaczająca miejsce bez zasięgu telefonów, niezbadane) stała się “czarnym punktem”, ale pomijając kwestię nietrafionego tłumaczenia, to wyjątkowo wciągający serial. Dramatyczne śledztwa są kontrapunktowane komizmem postaci - Siriani ma cały bagaż alergii i zachowań kompulsywnych, Misiek - asystent Lauren - to uroczy brodacz o skrywanym życiu uczuciowym, Hermann - najstarszy na posterunku, taki modelowy wesoły wujek z wąsami - wolałby spędzać czas łowiąc ryby, starsza pani obserwująca ulicę z parapetu okazuje się mieć prawie że komandoskie doświadczenie z bronią. Do tego mroczne, piękne górskie pejzaże plus świetna muzyka.

Tajemnica zaginięcia Marion wyjaśnia się w pierwszym sezonie, tajemnica porwania Lauren - w pewnym sensie w drugim, ale zakończenie sezonu jest otwarte. Myślę, że i sezon trzeci mógłby być ciekawy, jeśli jeszcze ktoś im został w miasteczku żywy.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpnia 8, 2020

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 1