Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Oglądam

Wdowia Zatoka

Zmęczyłam ostatnio czwarty sezon “From”, który składał się z dłużyzn, powtórzeń i opowiadania tego, co się właśnie wydarzyło, a co najgorsze, totalnie odpłynął w schizy i mitologie. Z wielką radością dla odmiany obejrzałam uczciwy horror, gdzie nikt nie udaje, że jest jakieś realne wytłumaczenie, a do tego jest wartka akcja (chociaż czasem są jump scare’y).

Mała wyspa na wschodnim wybrzeżu USA, aktualny burmistrz chciałby zrobić z niej prestiżową destynację typu Martha’s Vineyard, ale wszystko układa się na przekór - a to dusząca mgła, a to biją dzwony, a ksiądz kracze o nieszczęściu, a to po miasteczku krąży ociekająca wodą zjawa, a jedyny hotel jest nawiedzony; jak w takich warunkach reklamować dziennikarzowi uroki wyspy? Do tego załoga ratusza nie jest specjalnie rzutka, raczej klimaty “Parks and Recreation”, co chwila ktoś torpeduje plany burmistrza, nawet nie ze złośliwości, ale z nieporadności. Oraz nieprzewidywalny syn, który pali za dużo trawy i znika z domu nocą. Mimo to udaje się uzyskać pochlebny artykuł w liczącej się prasie i turyści zaczynają napływać. Tyle że już wiadomo, że na miasteczko została rzucona klątwa i zamiast skupić się na ekspresie do cappuccino czy reklamie, trzeba iść walczyć z potworami.

Może nie jest to serial wybitny, ale zgrabnie łączy wątki komediowe i straszne, mimo że czasem rozwiązania fabularne są bardzo przewidywalne. Bohaterowie, których łatwo polubić, są też i tacy irytujący, oczywiście. I - co niespotykane - rozmawiają ze sobą, dlatego w ciągu jednego sezonu udaje się tajemnicę wyspy wyjaśnić. Czekam na drugi sezon z przyjemnością, a nie z irytacją.

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday July 31, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Bait

Shah (Riz Ahmed) koncertowo zawala przesłuchanie do roli Bonda, po czym jest poproszony, żeby wyszedł ze studia dyskretnie, po co robić plotki o planach obsadzenia osoby niebiałej. Oczywiście aktorowi te plotki pasują, postępuje wbrew i wystawia się paparazzim, co rozpoczyna cały ciąg zdarzeń, które potencjalnie mogą doprowadzić Shaha do ścisłej topki kandydatów. Niekoniecznie są to zdarzenia pozytywne, bo z jednej strony wokół aktora robi się szum, z drugiej wpływa to na jego rodzinę i środowisko emigrantów. Nie nazwałabym tego komedią, raczej satyrą z elementami groteski (gadający świński ryj!), miejscami śmiesznie, chociaż raczej strasznie. Epizodycznie pojawia się Ritu Arya, którą zawsze miło zobaczyć.

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday July 27, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


The Sheep Detectives

Sądząc z wrażeń z lektury książki, była raczej naiwna. Film również też może nie jest bardzo wyrafinowany, ale też ciepły i wzruszający i bardzo kolorowy, a owce są zanimowane całkiem realistycznie. Ginie George (Hugh Jackman), ukochany pasterz stada, niezbyt sprawna policja oznajmia, że atak serca, ale owce wiedzą lepiej, bo George czytał im co wieczór kryminały i doskonale rozumieją, jak taką diagnozę odczytywać: morderstwo! Szczęśliwie udaje im się drobnymi wskazówkami naprostować linię śledczą. W miasteczku zbierają się ludzie - adwokat, córka, znajomi, dziennikarz, ksiądz - żeby odczytać testament, co prowadzi do ujawnienia zbrodniarza, oczywiście nie bez pomocy owiec. Stado dostaje nowego pasterza, wyjaśnia się imię zimowego jagnięcia i to, czy po śmierci owce stają się chmurkami. Bardzo przyjemny film na rodzinne wakacje.

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday July 22, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


The Four Seasons

Trzy dojrzałe wiekiem [1] pary - Anne i Nick, Danny i Claude oraz Kate i Jack regularnie spotykają się co kwartał w różnych pięknych okolicznościach przyrody. Łączy ich przyjaźń z czasów studenckich, dzieci odchowane, przyjaciele na zawsze, wtem Nick oznajmia, że chce się rozstać z Anne, co wprowadza rozłam w grupę. Bo z kim trzymać - z Anne, która sobie z rozstaniem nie radzi czy z Nickiem, który błyskawicznie przygruchał sobie znacznie młodszą dziewczynę. Cztery pory roku, cztery spotkania aż do dramatycznego finału pierwszego sezonu, żeby w drugim spróbować wszystko, a przynajmniej to, co się da, naprawić. To amerykańska komedia ze wszystkimi tego konsekwencjami, więc dość przewidywalna i nieco toporna, ale całkiem przyjemnie wchodzi w temat zmiany przyjaźni czy związku z wiekiem.

[1] Jestem przekonana, że lata temu oglądałam oryginalny film z Alanem Aldą, którego pomysł był zalążkiem serialu, ale gdzie, kiedy i czy rzeczywiście - nie pamiętam. Ale zerknęłam na listę aktorów i jakże się świat od 1981 roku zmienił. Aktorzy grający wtedy 50-latków są, nawet jeśli młodsi metrykalnie (Alda - 45 wtedy, ale teraz pojawia się epizodycznie w serialu!), wyglądają bardzo staro, zarówno panie i panowie. Współcześnie patrzę na Tinę Fey (56 lat) czy Steve’a Carella (63 lata) i myślę “w średnim wieku, ale nie starzy”.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday July 14, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Alien: Romulus

Być może bardzo narzekałam na poprzednie części z uniwersum Obcego (na Covenanta czy wcześniej na Prometheusa), ale tym razem złego słowa nie powiem! Grupa nastolatków chce uciec z górniczej planety, bo nie chcą skończyć jak ich rodzice, ciężko chorujący/umierający młodo z powodu kiepskich warunków pracy w kopalni. Uciec, bo na legalu się nie da - są nieformalnymi niewolnikami, jak w “Paragrafie 22” można prosić o pozwolenie na wyjazd, jak się przepracuje odpowiednią liczbę godzin, ale… limity się regularnie podnoszą. Dopisuje im szczęście - tuż przy planecie pojawia się porzucona stacja kosmiczna, na oko sprawna, może uda się ją wykorzystać, zwłaszcza że mają ze sobą androida, który potencjalnie może się ze stacją połączyć. Już z tytułu serii wiadomo, że szczęście dzieciaków jest złudne, bo nie dość, że trafiają na znanego z pierwszej części androida, to jeszcze cały statek jest zasobnikiem z Obcymi. Dużo strzelania, krwi, syczącego kwasu, zaskoczek i

jump scare’ów, ale to bardzo zgrabny film przygodowy; dzieciaki są mądrzejsze i sprytniejsze od marines. Dużo mrugnięć okiem do fanów serii, chociaż bez zbytniego popadania w groteskę.

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday July 11, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Projekt Hail Mary

Bliska przyszłość. Coś zżera energię słoneczną i Ziemia zaczyna stawać się coraz mniej przyjazna dla życia. Okazuje się, że dzieje się to dla większości słońc poza Tau Ceti, odległym od Ziemi o nieco ponad 11 lat świetlnych, gdzie z niewiadomych przyczyn słońce nie jest zarażone dziwną “infekcją”. Zbiera się ekipa naukowców, knują, ale brakuje im kogoś, kto ma świeże spojrzenie. I tak w projekcie pojawia się doktor Grace, specjalista od biologii molekularnej, zdyskredytowany naukowiec, aktualnie nauczyciel licealny, który dostaje do zbadania próbkę tajemniczych organizmów z okolic Wenus, a które okazują się być odpowiedzialne za przechwytywanie energii ze słońca. A o wszystkim dowiadujemy się w formie retrospekcji, bo Grace budzi się jako jedyny żywy członek załogi, z ubytkami pamięci, tuż przy Tau Ceti i jeśli zastanawialiście się, jak wylądował w tej sytuacji, to on też. Czy chce, czy nie chce, jego celem jest odkrycie, w jaki sposób ta jedna gwiazda jest bezpieczna i przekazanie tej wiedzy na Ziemię, zanim wszystko pójdzie w buraki. I szybko okazuje się, że nie jest sam - w tym samym celu na Tau Ceti przyleciał Obcy, roboczo nazwany później Rocky, który też jest ocaleńcem i chce uratować swoją planetę przed tym samym zlodowaceniem, które czeka w ciągu kilkudziesięciu lat Ziemię.

Absolutnie nie będę się zastanawiać, ile z pokazanych rzeczy jest realne, wszak rozmawiamy o alternatywnej rzeczywistości, gdzie da się położyć człowieka w hibernacji na dłuższy czas, czy gdzie są pożerające słoneczny prąd astrofagi. Więc zastanawianie się, czy jest możliwe, żeby nawiązać komunikację z kimś diametralnie innymi w języku mniej więcej ludzkim, trochę nie ma sensu. Załóżmy, że jest i tyle. I w tym momencie można już się wzruszać i ekscytować, bo to śliczny kawałek o przyjaźni i o inżynieryjnym podejściu do rozwiązywania problemów. Obcy jest wystarczająco obcy, ale też bardzo ludzki ze swoimi uczuciami, współpraca lepsza niż wrogość, zwłaszcza jak wspólny cel, a w finale jest wzruszająco i budująco. Takie przytulne kino familijne z lat 80., dodatkowo fantastycznie filmowane, a oprócz tego zabawne w niegłupi sposób. Bardzo mi się podobało.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday July 7, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj