Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Oglądam

Rooster

Greg pisuje bestsellery o awanturniku Roosterze, popularne, ale niekoniecznie jest to sztuka wysoka. Mimo to zostaje zaproszony na uczelnię, którą kończyła jego była żona, a na której aktualnie wykłada jego córka, żeby gościnnie poprowadzić wykład o swoich książkach. W wyniku skomplikowanych wydarzeń, które być może były spowodowane spaleniem zabytkowej książki, dostaje propozycję nie do odrzucenia, żeby przez semestr poprowadził warsztaty z pisania. Ogromnie go to cieszy, bo jego córka właśnie została porzucona przez wiarołomnego męża i niespecjalnie sobie radzi. Greg też sobie nie radzi, ale świetnie udaje.

Nie spotkałam jeszcze serialu Billa Lawrence’a, który by mnie nie wciągnął[1]. Na pierwszym miejscu, wiadomo, “Scrubs”, potem ”Ted Lasso”, a “Roostera” ulokowałabym zaraz po albo i przed “Cougar Town”. Klimatycznie przypomina mi “Community”, a o dziwo bardzo mało “The Office” mimo wyrazistego Carrella w roli tytułowej, ale może po prostu wszystkie historie o uczelniach są do siebie podobne? Drugoplanowo świetny McGinley w roli rektora, poznałam od razu, w przeciwieństwie do Phila Dunstera, którego nie poznałam absolutnie, bo za wyrafinowanie się wyraża i ma inną fryzurę niż w “Tedzie Lasso”.

[1] “Shrinking” też mnie wciągnęło, chociaż tu mam najwięcej rzeczy, które mi się nie podobały.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 14, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Anioł stróż (Good Fortune)

Gabriel (K. Reeves), niezbyt błyskotliwy anioł, ma pilnować i ostrzegać ludzi, którzy mają nos w telefonie podczas jazdy. Tak trafia na Arja (A. Ansari), który ima się każdej pracy, ale i tak ledwo wiąże koniec z końcem, więc myśli o tym, że lepiej to już było, nie dziwią specjalnie. Nasłuchawszy się o Azraelu, przywódcy dusz, Gabriel decyduje się przynieść nadzieję i stara się pokazać Arjowi, że jego życie może być piękne. Niestety, kiedy w ramach eksperymentu Arj zamienia się na życia z super-bogatym Jeffem (S. Rogen), okazuje się, że blichtr i nieograniczony strumień pieniędzy jest znacznie fajniejszy niż nocowanie w samochodzie i żonglowanie kilkoma słabymi fuchami. I tu Gabriel jest w kropce, bo musi jakoś namówić podopiecznego do oddania Jeffowi jego życia.

Nie jest to może wybitny film, ale bardzo ciepła i sympatyczna komedia o tym, że może i ocieranie łez studolarówkami wygląda na fajnie życie, ale finalnie ważni są inni ludzie. I tacos. Nie powiedziałabym też, że rola Keanu jest wyjątkowa, ale zawsze miło go zobaczyć.

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday June 3, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Mr. Mercedes

Jeśli podobał Wam się cykl o Panu Mercedesie, to nie będziecie rozczarowane serialem. Świetna obsada, doskonałe zdjęcia i muzyka, kameralny, ale z rozmachem. Po fabułę można zerknąć do książek, ja już też nie do końca - poza ogólnym zarysem - pamiętałam. Są pewne odstępstwa od oryginału - zamieniona została kolejność - najbardziej mistyczny ”Koniec warty” stał się bardzo mocnym drugim sezonem, zaś środkowe ”Znalezione niekradzione”, ostatnim i najsłabszym; trochę szkoda, bo mnie się akurat bardzo podobał, a w serialu miałam poczucie, że pojawił się na doczepkę, wprowadzając klimat jak z “Fargo”. Wprowadzono trochę nowych wątków (Alma, Lou), trochę zniknęło (wycofywanie się Hodgesa w ostatnim tomie i jego choroba, szersze wykorzystanie urządzeń pozwalających na wprowadzanie ludzi w trans), ale całość mi się bardzo podobała.

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 28, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Czas surferów

Nie pisałam, bo byłam na majowych przygodach, o czym niebawem.

Poznań, początek lat 2000. Trójka młodzików umawia się na akcję z niejakim Dżokerem (Linda), mają dyskretnie porwać pewnego biznesmena, który kilka lat temu Dżokera wyrzucił z pracy; okup i zemsta, dwa w jednym. Oczywiście poszkodowany mógłby sam, ale boi się rozpoznania, stąd potrzebne nieopatrzone twarze. Problem w tym, że poza anonimowymi twarzami Fifi, Bonus i Kozioł mają dość nikłe doświadczenie w kwestii działalności przestępczej, ale bardzo bogate w teorii za sprawą uwielbienia dla filmów Tarantino. Wszystko idzie źle, tym gorzej, że Fifi ma uczulenie na koty, Kozioł nie jest najostrzejszym nożem w szufladzie, a Bonus jest karykaturalnie przesądny, więc to, że rzecz się dzieje w piątek 13-tego, nie pomaga.

Nie widziałam wcześniej tego filmu i żałuję, bo jest dla mnie o wiele zabawniejszy niż kultowe “Chłopaki nie płaczą”, a dodatkowo ze względu na achronologiczną strukturę (i liczne przypały) przypomniał mi mój ukochany “Przekręt” (nie pisałam nigdy o tym?!). Jak wspomniałam, akcja dzieje się w Poznaniu i pod Poznaniem, mój lokalny patriotyzm się wzbudził. Może i geografia szwankuje (raz ekipa jedzie Hetmańską w stronę ronda Starołęka, za chwilę są przy Rolnej, a drugą chwilę potem w nieistniejącym już Tesco na Piątkowie), może i Agnieszka Maciąg nie jest najlepszą aktorką, ale ten entuzjazm i dialogi nadrabiają wszystko. Dyskusja, kto ma lepsze cycki - Rosie Perez czy Melanie Griffith - zepsuła mnie bezpowrotnie.

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday May 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Niewinni czarodzieje / Nóż w wodzie

Na Netflixie pojawiło się trochę polskich filmów typu klasyka kina, poszłam więc nadrabiać zaległości. Przestałam oglądać telewizję gdzieś w okolicy studiów, najpierw, bo nie miałam telewizora, potem, bo pojawił się Internet.

O “Niewinnych czarodziejach” czytałam w chyba w bio Kaliny Jędrusik, która pojawia się drugoplanowo; i, mam wrażenie, nie oglądałam tego filmu wcześniej. “Bazyli”, lekarz sportowy, prowadzi dość hulaszczy tryb życia, nie przywiązuje się do nikogo, z zwłaszcza do panienek, które ciągną do niego jak pszczoły do miodu; jego pasją jest jazz, grywa w zespole m.in. z Komedą i Polańskim. Podczas pokoncertowej popijawy jego przyjaciel, Edek, zwraca mu uwagę na dziwkę (sic!), którą “Bazyli” wydaje się niezainteresowany, ale którą wyjmuje od jej partnera na życzenie kolegi. Tyle że zmienia zdanie i zabiera pannę, która przedstawia się jako “Pelagia”, do domu, gdzie coś tam się między nimi zaczyna dziać. Spisują kontrakt, piją, grają w grę, śpią (osobno!), wychodzą, wracają, opędzają się od rozczarowanego Edka… Może coś z tego będzie.

Ja wiem, że przemawiam z perspektywy setek obejrzanych filmów i kilkudziesięciu lat rozwoju kinematografii, ale “Before Sunrise” to to nie jest. Te kilkadziesiąt lat temu dwójka ludzi płci komplementarnej, która wychodzi ze zwykłych ról uwodzonej i uwodzącego, łatwej i bawidamka, była zapewne niespotykana, ale cały czas czekałam na coś, co nie jest grą. Ładna, estetyczna (jak się przymknie oko na kable wiszące w garsonierze “Bazylego”, przerażające), postmodernistyczna historia, którą ratuje chyba otwarte zakończenie.

”Nóż w wodzie” mnie bardziej zirytował. Starszy mężczyzna z młodą żoną, jadący na jachting na Mazurach, zabierają młodego autostopowicza, a potem - mimo braku wzajemnego zrozumienia - biorą go też na łódkę. Wszystko idzie źle, bo testosteron buzuje - starszy się lansuje na zamożność i doświadczenie, młody - na spontaniczność i zręczność. Żona pozwala się podziwiać w kostiumie kąpielowym i rozładowuje napięcie, kiedy sytuacja zaczyna iść w tragicznie złą stronę. Wszyscy na siebie krzyczą, po czym następuje niedramatyczny finał. Konkurs na to, kto ma dłuższego, toksyczna męskość, nieumiejętność współpracy, to wszystko bardzo razi, ale wierzę, że to znak czasów. Nie rozumiem nagród i kontrowersji, zapewne - powtórzę - z powodu lat, jakie upłynęły od czasu premiery i innych thrillerów, jakie obejrzałam.

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday April 27, 2026

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Future Man

Josh pracuje w laboratorium firmy farmaceutycznej, aczkolwiek jego praca nie jest specjalnie prestiżowa - sprząta w budynku. Za to po pracy wymiata - jest znany z tego, że jako jedyny prawie skończył grę Bionic Wars, dziejącą się w postapokaliptycznym świecie. I kiedy wreszcie wpada na pomysł, jak przejść ostatni etap, w jego sypialni, w niekoniecznie korzystnym momencie pojawia się dwójka wojowników z przyszłości - Tiger i Wolf. Okazuje się, że gra była podłożona przez nich, żeby znaleźć wojownika, który pomoże im nie dopuścić do zagłady cywilizacji. To rozpoczyna zabawną, chociaż często żarty są dość niewybredne, podróż przez czas, gdzie przypadkowo dobrana drużyna usiłuje w nieortodoksyjny sposób zapobiec powstaniu wynalazku, który zniszczył świat.

Jak lubicie podróże w czasie, to jest to nie lada gratka, zwłaszcza że rzecz jest mocno prześmiewcza i osadzona w popkulturze, z odwołaniami do wielu innych, bardziej poważnych utwór gatunku. Ostrzegam uczciwie, że bywają momenty żenujące, drugi sezon jest znacznie słabszy niż pierwszy, a trzeci jest zwyczajnie dziwny. Dużą rolę gra męskie przyrodzenie i kobiecy palec u nogi (nie razem!), nie mam słów.

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday April 24, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj