Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Listy spod róży

O alpakach i zbożu

[5.07.2020]

Na specjalne życzenie Majuta ponownie pojechaliśmy do Suchorzewa przespacerować się z Ptysiem i Primem przez łąki i pola. Niestety, Ptyśka na zdjęciach mało, bo prowadził go Majut, a Majut sobie nie życzy publikowania zdjęć. Z obserwacji - lubią kolczaste gałązki jeżyn, koniczynę i wchodzić w szkodę.

GALERIA ZDJĘĆ i ubiegłoroczny spacer. Jeśli chcecie na spacer z alpaką, umawiacie się przez FB.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipca 13, 2020

Link permanentny - Tag: suchorzew - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Skomentuj


Miłosław - rejs po Warcie - Bugaj

[20.06.2020]

W zasadzie to planowałam spacer po parku wokół pałacu w Tarcach, ale Miłosław był pod drodze jakby bardziej. W pałacu mieści się szkoła (chyba że pandemia albo sobota, to wtedy nie, bo zamknięte), w dobudówce przedszkole (jak wyżej), a dookoła ogromny, piękny, poprzecinany mostkami park. Zielono, czterolistne koniczyny, mokro, znowu przemoczyłam pantofelki. Jako że czas mnie gonił, nie było spaceru po miasteczku, a szkoda, bo ładne.

Celem wycieczki był rejs po Warcie. W Nadwarciańskim Parku Krajobrazowym rzeka meandruje i ma sporo małych marin, z których można wypłynąć. Za pomocą telefonu da się wynająć[1] katamaran na godzinę lub więcej; wypływaliśmy z mariny w Pyzdrach. Młodzież zachwycona, bo kapitan pozwolił posterować i mimo wysiłków udało się nie wyrżnąć w brzeg. Trochę padało, więc raczej szaro, ale z wody widoki na zieleń i nabrzeże. Jerzyki i jaskółki, czasem kaczka.

Najsłabszym punktem dnia okazało się znalezienie restauracji, która byłaby przyzwoita (nie pizza-kebab-frytki) i serwująca jedzenie detalicznie, a nie na imprezie zorganizowanej. Po wielu telefonach w losowe miejsca wylądowałam w Zameczku Myśliwskim "Darz Bór" w Bugaju. Google Maps się zgubiło, na szczęście są kierunkowskazy. Na miejscu dwie imprezy zorganizowane, ale był namiot dla niezorganizowanych (jak już ustaliliśmy, że jednak są w stanie kilka dodatkowych osób nakarmić). Oraz zagródka z danielami, które ciekawe przychodzą do płota i trącają noskami.

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Dzwoni się na numer 608397405 i się dowiaduje o terminy i ceny.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 29, 2020

Link permanentny - Tagi: miloslaw, warta, bugaj - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Skomentuj


Śmiełów & Żerków

[6.06.2020]

Poprzednio pojechaliśmy z trzyletnim, mocno niechętnym Majutem, nieco za późno, więc nie wpuszczono nas do pałacu. Teraz Majut był bardziej chętny, a do pałacu zdążyliśmy przed wysypem wycieczki na rowerach, więc zarówno wnętrza (w maseczkach), jak i park (bez maseczki) mieliśmy w zasadzie dla siebie. Must have dla uczniów i fanów Mickiewicza oraz dla wielbicieli architektury dworkowej i mebli z epoki. Park nurza się w późnowiosennej zieleni, maki, łubin i naparstnica. Na punkt widokowy opodal znowu pojechałam bez długiego obiektywu i znowu było zachmurzenie. Do trzech razy sztuka.

Kolumny z zewnątrz / od środka Sufit na bogato / Rzut na żyrandol Składany stolik[1] z masą perłową / Sala z fortepianem Korytarz na bazie łuku / Prasówka z epoki Detal / Ogród Zosi Szerszy plan / Paproć Ogródek Zosi / Mak Kościół w Brzostkowie / Pałac w Śmiełowie

GALERIA ZDJĘĆ oraz wcześniejsze wizyty Śmiełów 2012 i punkt widokowy w Żerkowie 2019.

[1] Świetny patent. Złożony jest płaski i stoi za drzwiami.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwca 20, 2020

Link permanentny - Tagi: szwajcaria-zerkowska, smielow - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Maja, Fotografia+ - Skomentuj


O obiedzie we Wrocławiu

[24.05.2020]

W zasadzie to planowałam - jak w listopadzie - wizytę w Dworzysku w Szczawnie-Zdroju, ale rodzina uznała, że na obiad (nawet dość wyrafinowany, jest za wcześnie), więc robiąc przystanek na spacer w pięknych okolicznościach przyrody, dotarliśmy do Wrocławia. Dwa krasnale więcej na liście, miałyby być trzy, ale okazało się, że ten zlokalizowany w naszej, jak to się ładnie w nowomowie określa, destynacji obiadowej, został skradziony. Ale na steki do Winners Steakhouse Pub (Pawła Włodkowica 5) można i tak, bo dobre. I dają na deser brownie gratis.

Bulwar Tadka Jasińskiego / Trójkuć Wywiadek Podwórko przy Synagodze pod Białym Bocianem Szomol / Fosa Miejska Krupnicza Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego / Nadodrze, ul. Łokietka 3

Więcej krasnali tu, a tu GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek czerwca 16, 2020

Link permanentny - Tagi: wroclaw, polska - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Komentarzy: 1


Palmiarnia Książ & Szczawno-Zdrój

[24.05.2020]

Palmiarnia była prezentem księcia Jana Henryka von Hochberg dla żony, Daisy. Na bogato, bo sprowadził z całej Europy drzewa i krzewy, a całość wyłożył tufem wulkanicznym, którego kilka wagonów sprowadził z Sycylii spod Etny (to już wiecie, kto rozkrada Sycylijczykom wyspę).

Tym razem dostępna była większa część ekspozycji, w tym zamknięte w listopadzie wybiegi dla pawi i lemurów; zdjęć lemurów nie mam, bo a) poruszały się szybko, b) były za zasiatkowaną szybką, c) było gorąco, tym bardziej, że w maseczkach. I jak rozumiem ideę, to jednak Palmiarnie są kiepskimi miejscami, żeby oddychać w materiał. O konieczności maseczki przypomina mocno zirytowana obsługa z maseczką dla komfortu pod nosem.

Majut nabrał zwyczaju proszenia o “pamiątki” (bądź zbierania ich gdzieniebądź); niestety po zakupie lub znalezieniu “pamiątka” ląduje w losowym miejscu i się kurzy, staram się więc kanalizować tę chęć w coś użytkowego. Ponieważ po wizycie w poznańskiej Palmiarni na Majowym parapecie stał samotny kaktus, obiecałam mu rodzinę z Książa. Efekt poniżej. Najwyższy kudłaty pochodzi z Poznania, rojnik ukradłam spod bramy sąsiadów (bo im wyszedł ze skalniaka i zaanektował okolicę), a reszta to właśnie łupy z książeńskiej Palmiarni. Miseczka - Brico, a różowa doniczka jest za mała.

Tak jak się spodziewałam, Pijalnia Wód Mineralnych była zamknięta ze względów epidemicznych. Park i okolica - nie, piękne miejsce na spacer, chociaż może niekoniecznie w butach na obcasach ze względu na liczne przewyższenia (na swoją obronę mam, że poprzednie 2,5 miesiąca spędziłam w domu w dresie i MUSIAŁAM wyprowadzić na spacer pantofle dla odmiany).

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwca 13, 2020

Link permanentny - Tagi: polska, szczawno-zdroj, ogrod-botaniczny, ksiaz - Kategorie: Listy spod róży, Maja, Fotografia+ - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Pyzdry

[6.06.2020]

Miasteczko Pyzdry nie było celem wycieczki (co było - o tym niebawem, dla ułatwienia dodam, że już tam kiedyś byłam, ale nie udało mi się zwiedzić wnętrz), ale zdecydowanie warto[1] - nawet przejazdem - zajrzeć. Idąc od klasztoru - którego sama nazwa jest już kawałkiem odjechanej historii, albowiem jest to klasztor pofranciszkański pod wezwaniem Ścięcia Głowy św. Jana Chrzciciela - w stronę rzeki, można zejść schodami. Schody jak schody, ale dopiero z dołu widać je w całej okazałości. Mozaika jest dziełem grupy artystycznej MURall. Tuż obok schodów, przy skarpie klasztornej wzdłuż ulicy Nadrzecznej, stoją domki, jakich nie powstydziłaby się praska Złota Uliczka. Vis-à-vis domków moje spostrzegawcze oko wyłowiło wmurowane macewy, chętnie używane podczas wojny jako materiał budowlany; gmina żydowska była przed wojną spora, nie uchował się żydowski cmentarz, ale do dziś w mieście stoi synagoga (nie dotarłam, bo rodzina się już domagała powrotu do domu, wszak tyle świeżego powietrza). Warto iść dalej, bo na tylnej ścianie hali widowiskowo-sportowej znajduje się bogaty mural autorstwa Radosława Barka, tego od muralu śródeckiego. Na całość - bulwary, mural i klasztor - najlepiej popatrzeć z mostu opodal, ale most ma tę wadę, że trzeba do niego dojść. Więc nie tym razem.

Schody / Detal Detal / Schody Kamieniczki przy Nadrzecznej / Detal Murować można było ze wszystkiego / Flora Ławeczka Stefana Korbońskiego (patrz wikipedia) Mural, detal / Widok na bulwary Tawerna pod Czarnym Bocianem / Marina

GALERIA ZDJĘĆ.

Obiad był pysznym zaskoczeniem - wyłowiona z plakatu po drodze restauracja Tawerna Czarny Bocian, do której dodarliśmy wśród podśmiechujków, że ha ha, tawerna w Wielkopolsce, okazała się być zbudowana nad nadwarciańską mariną (ul. Poznańska 42C, Nowe Miasto nad Wartą, kilkanaście kilometrów od Pyzdr). Na zdjęciu sałatka z łososiem w tortilli, poza tym menu dość proste, ale ciekawe z kilkoma daniami dnia.

[1] Pochichotałam z K. nad napisem "TERRA PISDRESIS", a chwilę wcześniej na prawie że niewymawialnym przymiotnikiem "pyzdrski". Etymologia nazwy jest wprawdzie nieznana, ale tropy są niezbyt prestiżowe: od przezwiska Pizdura (niedojda) lub Pizder (biedak) bądź też od łacińskiego słowa „pistrinum”, co oznacza przykre położenia, ale też żarna i młyn. Bo są też zabytkowe młyny w okolicy.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwca 11, 2020

Link permanentny - Tagi: nowe-miasto-nad-warta, pyzdry - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Skomentuj