Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Fotografia+

Berlin - Futurium

Wyjazdy to sztuka kompromisów. Ja uwielbiam miasto, spacery i cieszy mnie wszystko, co pozwala na oglądanie świata, młodzież zaś aktualnie ma fazę kontestowania i jest jej wszystko jedno, gdzie może siedzieć przed monitorem. Futurium - w przeciwieństwie do 16 tysięcy kroków #pieszopomieście - zyskało aprobatę i koniecznie wracamy następnym razem. Zwłaszcza że jest darmo, co również okazało się być wielkim plusem dla poznańskiej Pyry.

Futurium nie jest muzeum jako takim - to interaktywna wystawa o teraźniejszości, która na naszych oczach przekształca się w przyszłość: globalnym ociepleniu, ekosystemach, nowoczesnej architekturze, minimalizmie, robotyce, sztucznej inteligencji, zużyciu bogactw naturalnych, rozszerzonej rzeczywistości. Świetne wnętrza, ciekawy sklepik z gadżetami (kupiłam sobie fasetowe lorgnon, najlepszy zakup, czekam tylko na słoneczny wolny dzień[1]), dużo interaktywności, zza okna można patrzeć na niemieckie pociągi albo huśtać się na kilkumetrowej huśtawce, nie każę Wam zgadywać, gdzie spędziliśmy większość czasu. Odpuściliśmy Futurium Lab, zostawiając na następny raz. Skywalk był chwilowo zamknięty, również to dobry powód, żeby wrócić. Opisy są dwujęzyczne - niemieckie i angielskie, więc dla młodzieży czasem trzeba robić za tłumacza.

Lorgnon, uwielbiam!

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Patrząc na to, ile w styczniu było słonecznych dni, to sobie jeszcze poczekam.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota stycznia 29, 2022

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: berlin, niemcy - Skomentuj


Gdzie jest trzeci król?

Znienacka moja córka, kontestująca “te wasze filmy”, zwłaszcza z aktorami, obejrzała u dziadka w telewizji “Lekarstwo na miłość” i się zachwyciła. Nie wiem, czy to magia nieco teatralnej, czarno-białej telewizji, ale udało się ją namówić na ekranizację kryminału Słomczyńskiego; co ciekawe, jako autor scenariusza pojawia się Joe Alex, a nie Kazimierz Kwaśniewski.

Fabuła jest zbieżna z książką, ale znacznie okrojona. O wszystkich wydarzeniach sprzed zakamuflowanej akcji - planach Syndykatu w Europie - widz dowiaduje się z ekspozycji w komendzie milicji, gdzie pojawia się monsieur z Interpolu, mówi po francusku, reszta (poza Łapickim) po polsku, wszyscy się rozumieją. Muzeum w Borach to zamek w Kórniku (w filmie określany mianem “pałacu”), ale że akcja dzieje się podczas ulewnej nocy, wiele nie widać - samochód z parą funkcjonariuszy jedzie przez aleję arboretum, aktualnie dostępną tylko dla ruchu pieszego. Kórnickich wnętrz nie pamiętam, a zdjęć nie mam ze względu na dziwne zasady w muzeum, ale nadrobię niechybnie wiosną.

Wracając do filmu, obsada świetna - wspomniany Łapicki, fertyczna Jędrusik, przesympatyczni Pokora i Pieczka, poważny Gliński. Wszyscy palą, zapałki noszą nawet w kieszeniach piżam i pikowanych szlafroków. Niestety sama akcja ma pewne dziury, łezkę uroniłam na dialogu:
- Ktoś wyszedł z pałacu. Wiesz, kto to jest? - pyta wsparcie z pałacowego ogrodu.
- Tak. - odpowiada spokojnie kapitan Berent i się rozłącza.
… i zapomina o tym, kiedy zostają znalezione zwłoki, przeprowadzając całe śledztwo od podstaw. Oczywiście może być to skrótowość fabuły - kapitan założył, że obraz wyniósł zamordowany potem kustosz, co oznaczało, że morderca i ewentualny (współ)sprawca kradzieży jest na wolności - ale brzmi co najmniej zabawnie.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa stycznia 26, 2022

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Fotografia+ - Tag: kornik - Skomentuj


O archiwach

[8.2013 - 6.2019 - 10.2021 - 1.2022]

Szukałam ostatnio czegoś w archiwum zdjęć i zadumałam się nieco nad kilkoma obserwacjami. Po pierwsze, zmienił mi się sposób patrzenia na świat ostatnio. Kiedyś staram się świadomie nie powtarzać ujęć, nawet w tych samych okolicach, co oznaczało, że mentalnie zaznaczałam sobie miejsce jako “zaliczone” i nawet jeśli był tzw. warun, to nie wyjmowałam aparatu. Teraz nie zwracam nawet uwagi i nawet jeśli robię zdjęcia bliźniaczo podobne do już zrobionych, mam to gdzieś, efekt czasem jest ciekawy. Po drugie, świat się zmienia, warto fotografować te same miejsca, bo znikają albo się zmieniają. Po trzecie, mam dużo niepublikowanych zdjęć. Stąd mały przegląd z kilku wizyt w rodzinnym mieście. Lato, jesień, zima. Pocztówki w świat dzieciństwa, jesienne kolory i zimowy świat po zmroku. Jeśli śni mi się dom, jest to mieszkanie babci. Jeśli szkoła - to podstawówka. Miewałam (bo dawno nie) koszmary, że uciekam na szczytową klatkę schodową bloku obok tego, w którym mieszkałam, a na tej klatce byłam może raz czy dwa razy w życiu. To są obrazy, których chyba nie da się nadpisać.

2013 2019 O! Mural! Ale z papieżem...
2021 2022

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek stycznia 21, 2022

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, wloclawek - Skomentuj


O wyjściu ze strefy

[31.12.2021-1.01.2022]

Rok temu nie wyszłam z domu, bo po trzech kwartałach w domu już mi się nie chciało (tu wstaw obrazek z obrażonym Pingu). W tym roku w Sylwestra padał deszcz, na szczęście przestał chwilę przed północą, a do tego na Gwiazdkę dostałam nowy aparat i pół Sylwestra spędziłam na gorączkowym ryciu w ponad 600-stronicowym podręczniku, żeby zlokalizować te opcje, które są potrzebne do robienia kilkunastosekundowych statycznych zdjęć nocą z dużą tolerancją na kontrast, bo fajerwerki. Więc nie dość, że wyszłam z domu, to jeszcze ze strefy komfortu. A na samym końcu poległam na tym, że jak przekręcałam aparat, to się odkręcał od płytki i całą stabilność diabli brali. Efekty poniżej. Oczywiście to nie jest moje ostatnie słowo, za rok będzie lepiej.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek stycznia 18, 2022

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Skomentuj


O porankach w parku

[20.06.2021 - 24.10.2021 - 9.01.2022]

Na Łęgi Dębińskie chodzę a) przy okazji, b) o poranku, albowiem bywam tam tylko po zakupach na Giełdzie Kwiatowej. Mijam często, ale jakoś mi się nie składa, żeby pojechać specjalnie, mimo że w zasadzie to sama Wilda, a w SPOT-cie wieki nie byłam. A szkoda. Macie też takie miejsca, że tylko przy okazji czy w ramach jakiegoś rytuału?

Czerwiec Październik Styczeń

GALERIA ZDJĘĆ oraz poprzednie wizyty.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek stycznia 11, 2022

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Skomentuj


O czeluściach dysku i braku

[30.05.2021]

Nieustająco zastanawiam się, czemu moi przodkowie nie wybrali miejsca na życie, w którym jest słońce, wegetacja trwa cały rok, a temperatura nie spada poniżej pewnego, przyjemnego poziomu. Oczywiście to taka rozkminka z wyżyn XXI wieku, gdzie wystarczy mieć paszport i pewne zasoby, żeby przejechać pół świata i mieć za co żyć. Moją rodzinę osadziły w miejscu kolejne wojny, ubóstwo i brak perspektyw, tak naprawdę dopiero ja mam jakieś opcje wyboru. Wywlekam z czeluści dysku zdjęcia, na widok których czuję radość i tamtej chwili, przystanku podczas pełnej kolorów i światła drogi do domu, i dziś, kiedy patrzę na dmuchawce i złoto.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 6, 2022

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Tag: czarnkow - Skomentuj