1994, małe irlandzkie miasteczko. Rzecz się dzieje tuż przed znaczącym referendum dotyczącym rozwodów, które próbuje storpedować kościół i politycy; nie zdradzę fabuły, jak powiem, że rok później opcja rozwodów została dopuszczona, całe 30 lat temu. Jak się łatwo domyślić, przeciwko rozwodom protestowano “w obronie” kobiet, które bez mężczyzn nie dawałyby sobie oczywiście rady. Autor opowiada o trzech kobietach - Izzy, żonie lokalnego polityka, zajmującej się “domem”; Colette - poetce-pariasce, która w niesławie wróciła po tym, jak od męża odeszła do kochanka; wreszcie Dolores - w czwartej, nieplanowanej ciąży, z mężem zdradzającym na prawo i lewo. I z tych historii wcale nie wynika, że kobiety bardzo potrzebują swoich partnerów, ale są przez nich wpędzone w zależność, a za nieposłuszeństwo czy próbę emancypacji płacą. Izzy została pozbawiona firmy, żeby miała czas dla dzieci, a mąż torpeduje kolejne próby przedsiębiorczości, zostawiając jej czas na wolontariat i kościół. Colette mąż za karę odciął od dzieci i pieniędzy, mimo że w ich związku od dawna nie było uczucia, a aktualnie spotyka się z inną kobietą. Ignorowana przez męża Dolores obserwuje, jak ten chodzi na noc do innej kobiety i nie może nic z tym zrobić, przecież jej nie bije i zarabia. Wszystko dzieje się w atmosferze plotek i skandalu, mała społeczność, wszyscy wszystko wiedzą i widzą. Po czym następuje tragedia i płonie jeden z domów.
Doskonale napisana książka o patriarchacie i nierównościach w związkach, z typowo irlandzką lekkością, gdzie ironia i dystans przeplata się z tragedią. Co ciekawe, autor jest mężczyzną, a perspektywa narracji jest typowo kobieca; wiem, można przewracać oczami, że faceci wyjaśniają nam świat, ale tym razem autor widzi trochę ponad przeciętną.
#7
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 19, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
Zaletą tego serialu jest długość - 4 odcinki. Poza tym jest niesamowicie dołujący i posępny oraz utrzymany w tonacji polskiego pantone’u. Policjantka Danni szuka zaginionego nastolatka, Silasa. Przez jakiś czas opiekowała się nim po tym, jak opieka społeczna odebrała go niewydolnym wychowawczo rodzicom, wtedy chłopak zaprzyjaźnił się z jej synem Oliverem. Niestety Silas zostaje znaleziony martwy, a podejrzanym jest Oliver i Danni zostaje odsunięta od śledztwa ze względu na osobiste zaangażowanie. Oczywiście to jej nie przeszkadza w kontynuowaniu dochodzenia, mimo że im więcej się dowiaduje, tym mroczniej jest. Tego serialu nie powstydziłby się Smarzowski, patologia, przemoc, narkotyki, skłócone rodziny, błoto i zawiedzione nadzieje. Nie mówię, że jest zły, ale radości z oglądania nie miałam żadnej. Czy jest jakikolwiek niemroczny szwedzki serial?
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday January 18, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
[24-27.12.2025]
Od dawna miałam takie marzenie, żeby wyjechać na święta. Zero zmartwień, przygotowań (nie żebym jakoś specjalnie, ale wiecie, o co chodzi), czysty relaks. I wyjechałam, znęcona faktem, że samolot do Amsterdamu lata z Poznania. A do Amsterdamu chciałam wrócić od dawna, tylko czekałam, aż młodzież będzie na tyle duża, żeby nie władowała się do kanału. O przygodach z KLM-em opowiem oddzielnie, a sam świąteczny wyjazd udał się nadzwyczaj. Cichy i wygodny hotel tuż przy metrze (będzie i o metrze!), śniadania o poranku jako motywator do wstawania oraz dobre, niekoniecznie świąteczne, jedzenie[1]. Był też hotelowy basen i spa, ale kalendarzowo się nie wstrzeliliśmy z dostępnością, jeśli wiecie, o czym mówię, więc lenistwo było pod kołderką, a nie w wodzie. Poza częścią zorganizowaną - muzeum, pałacem królewskim i rejsem - pokręciłam się po uliczkach nad kanałami, ponownie niespodziewanie weszłam w Red Light District, nastolatka nieco zdziwiona, ale nie oburzona, odwiedziłyśmy kilka wcale nie tanich sklepów z używaną odzieżą, sklepik z gumowymi kaczuszkami (nie pytajcie, nie rozumiem fenomenu, populacja gumowych kaczek w domu jest duża), nie trafiłam na pchli targ na placu Waterloo, bo święta[2]. Czy zrobiłam sobie listę miejsc, żeby wrócić, jak będzie cieplej? Ależ oczywiście.
Adresy:
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] No dobrze, przyznam się, zatęskniłam za sałatką jarzynową, zwaną kaczym żerem i zrobiłam sobie już w styczniu miskę. Kto bogatemu zabroni jeść po świętach?
[2] Ale wbrew komentarzom rodziny pozbierałam klocki LEGO leżące na ziemi i już z aprobatą nastolatki pobrałam prawie nowego słonia Elmera, którego ktoś zostawił pod murkiem. Serio, LEGO leży na ziemi, takie miasto.
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday January 17, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
amsterdam, holandia
- Skomentuj
Autorka znana jest głównie z sielskiej relacji osiedlenia się w Toskanii, gdzie słońce, przyjaźni sąsiedzi, zieleń i błogi spokój albo - w kontraście - nieznajomość języka i zwyczajów, niechętne obcym lokalne kliki, brak ogrzewania zimą i inne facecje, na jakie trafia obcokrajowiec. Tym razem nie jest o drugiej młodości we Włoszech, a o Południu, na którym autorka się wychowała. I bynajmniej nie jest sielsko, wspomnienia Mayes są gorące, jeśli chodzi o piękno przyrody czy pogodę, ale znacznie chłodniejsze, jeśli chodzi o rodzinę. Była najmłodszym, późnym dzieckiem, jej siostry już opuściły dom rodzinny, ona została z wiecznie kłócącymi się rodzicami - ojcem furiatem i wiecznie nieobecną, niedostępną matką. I mimo uwielbienia dla Północnej Karoliny, wiodącym motywem w życiu dorastającej dziewczyny była chęć ucieczki i usamodzielnienia się. Kolejne zmiany życiowe - wczesna śmierć ojca, udar i niepełnosprawność matki - nie wytrąciło jej z tego kursu.
Wspomnienia są też opisem zmian, jakim ulegało Południe i obyczajowość między latami 50. a 70. Niewypowiedziane, ale widoczne zasady segregacji, mniej lub bardziej maskowany rasizm przy jednoczesnym współistnieniu białych i czarnych; dziś trudno to zrozumieć, wtedy było normą. To bardzo ciekawa relacja z minionych czasów, nie lukrowana, dodatkowo autorka ma łatwość prostego i szczerego pisania o rzeczach trudnych. Wada - sporo odniesień do amerykańskiej historii i literatury, są przypisy, ale poza udowodnieniem erudycji autorki nie wzbogaca to opowieści.
Inne tej autorki.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday January 16, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Skojarzenia to przekleństwo, więc cały czas miałam w głowie Johna Pollacka, który przyjechał do Odessy łapać motyle[1]. Amerykanin Eddie Rolson przyjeżdża do Polski, żeby wyśledzić i zlikwidować byłego sekretarza włoskiego mafiozo, który nie dość, że ukradł kompromitujące dokumenty, to jeszcze zaszantażował pracodawcę ich ujawnieniem. Rzecz oczywiście się rozgrywa na kontrastach między Zachodem a Wschodem, Polska to dziki kraj, gdzie nie można ani skorumpować milicji, ani złapać taksówki[2]. W finale zlecenie zostaje wykonane, chociaż z przeszkodami, ale Rolson nie opuszcza Polski i nie inkasuje wynagrodzenia, bo milicja jest od niego sprytniejsza.
Się otacza luksusem: aparat w futerale z jaszczurczej skóry, cadillac, ubranie z niebieskiego tropiku, przeciwsłoneczne okulary w grubej oprawie.
Się pije: niechętnie alkohol w pracy (Rolson, woli sok pomarańczowy i coca-colę), koniak (również gruziński), wódkę, czerwone wino, kompot, kawę, Martini dry z sokiem z cytryny, wodę sodową z syfonu.
Się jada: gotowaną kapustę (popularne w Polsce); masło, szynkę, sardynki, ser tylżycki, bułkę paryską; krakersy i słone paluszki (pod koniak), polędwicę z groszkiem, lody, babkę piaskową; ser, chleb, jajecznicę z kiełbasą krakowską i parówki; krem sułtański, melbę i torty (i się tyje).
Się pali: Winstony (i używa zapalniczki z gazem usypiającym).
Się przechowuje: cukier w puszce po herbacie “Jubileuszowej”.
Się uprawia pożycie intymne: kilkukrotnie.
[1] Oczywiście wiem, że na podstawie książki powstał odcinek “07 zgłoś się”, konkretnie “Przerwany urlop”, gdzie w rolę mordercy wcielił się Troński.
[2] Do wszystkiego są kolejki - do taksówek, po bilety do kina, po pomarańcze.
Inne tego autora.
#5/#2
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday January 15, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panowie, prl
- Skomentuj
[26.12.2025]
Było zimno, więc poszłam się ogrzać do - jak się pewnie po skomplikowanej nazwie da wydedukować - apartamentów holenderskiego króla, który akurat wyjechał na święta, peszek. Pałac mieści się przy Placu Dam, w zimowy dzień raczej skromnym estetycznie, aczkolwiek wierzę, że w innej części roku czy wieczorem jest ładniej. W środku niespecjalnie dużo do zwiedzania - reprezentacyjne hole, trochę zacisznych pokoi, zamknięta część prywatna, tak że nie wiem, czy złote sedesy i kryształowe kieliszki. Na mocno umownej mozaikowej mapie na podłodze jest POLONIA i VISTULA, chociaż ewidentnie nie ma jeszcze Kanady. Nie zawsze można zwiedzać (zgaduję hasło: rodzina królewska jest w domu), młodzież do 17 lat darmo, dorosłe bilety nie za tanie, więc jak są lepsze opcje, to niekoniecznie.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday January 14, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
amsterdam, holandia
- Skomentuj
Rzecz się dzieje współcześnie, nie że 50 lat temu. Yŏng-hye ma sen, po którym przestaje jeść mięso. Do tej pory mąż, opisujący sytuację, nie narzekał na nią, mimo że była przeciętna i nijaka, ale wypełniała swoje obowiązki. Teraz nie dość, że nie je mięsa, gwałtownie chudnie, to jeszcze odmawia przygotowywania mięsnych dań i wydaje się niezainteresowana zaspokajaniem innych potrzeb męża. Co w takiej sytuacji robi mąż? Oczywiście egzekwuje siłą pożycie intymne oraz skarży się teściowi i siostrze żony, prosząc ich o reakcję. Reakcja również jest siłowa, ojciec bije córkę i przymusza ją do jedzenia mięsa siłą, co w finale doprowadza do próby samobójczej i przymusowej hospitalizacji na oddziale chorób psychicznych.
Drugi epizod to narracja szwagra - niespełnionego artysty. Minęły dwa lata od wydarzeń z pierwszej części, Yŏng-hye jest sama, mąż ją zostawił, bo po co taka żona; żyje sobie powoli na swoich warunkach, coraz chudsza i coraz bardziej eteryczna. Co w tej sytuacji robi szwagier? Wpada w obsesję na punkcie znamienia na pośladku szwagierki, chce ją potraktować jako kanwę, namalować na niej kwiaty i obserwować ruch jej ciała. Absurdalnie, szwagierka się zgadza na uczestniczenie w performance, pewne wątpliwości pojawiają się, kiedy artysta wpada na pomysł przejścia do śmiałych, pornograficznych scen seksu z kimś o ciele pomalowanym w motywy roślinne. Jako że zaproszony model odmawia, volens nolens, artysta maluje sam siebie i nagrywa w trakcie aktu, traktując szwagierkę dość przedmiotowo.
Z trzeciego epizodu, tym razem w narracji rozwiedzionej już siostry (a to niespodzianka), dowiadujemy się, że Yŏng-hye nie opuszcza już szpitala psychiatrycznego, dochodzi do konieczności karmienia na siłę, bo odmawia jedzenia. Całość to historia przemocy, ubranej w pozory troski. Mąż, ojciec, siostra - wszyscy mają prawo dyscyplinować krnąbrnego członka rodziny dla jego (jej) dobra. Znamienne, że narracja wydarzeń jest dookoła bohaterki, o tym, jak jej pogłębiająca się choroba najpierw psychiczna, potem też fizyczna, wpływa na wszystkich dookoła. Trudne tematy, niepopularne, lektura też raczej z tych zostawiających ślady w głowie; rozumiem docenienie autorki Noblem, ale nie wiem, czy chcę czytać więcej.
#4
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 13, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Ron Trosper ma ważne zadanie - zrobić oficjalny kick-off projektu budowy nowego centrum handlowego w priorytetowej lokalizacji. Niestety, podczas prezentacji siada na uszkodzonym krześle i z niego spada, blamaż przed całą firmą, niefortunne lądowanie pod spódnicą koleżanki, obciach. Oficjalnie, Ron obraca wszystko w żart, ale że jest jak Tommy Lee Jones w “Ściganym”, próbuje wyśledzić, skąd się wzięło wadliwe krzesło. Kosztem pracy i życia prywatnego wkręca się w rozpracowanie spisku, w którym obrywa po głowie, grożą mu i jego rodzinie, a do tego jego stanowisko jest zagrożone.
Niestety, to serial z takim nagromadzeniem żenady i zachowań szkodliwych, że boli podczas oglądania, więc przyjemność z gatunku dla znawców. Wszystkie postaci są skrajnie niesympatyczne i irytujące, zwłaszcza Ron (Tim Robinson, zwyczajnie nie lubię gry tego aktora i jego przejaskrawionej mimiki). Zaleta - serial jest krótki i zakończenie jest nawet zabawne, ale jak ktoś pracował w korpo, to się w cyrku nie śmieje.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 12, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Seriale
- Skomentuj
[26.12.2025]
Jedną z zalet zimy w Holandii jest ta sama strefa czasowa co Poznań, mimo że 1000 kilometrów na zachód, więc dłuższy dzień, a i rano można pospać dłużej. Do tego trafiłam całym wyjazdem w słońce, trzy dni światła. I światło miało najwięcej do pokazania w Starym Kościele, najstarszym kościele parafialnym w Amsterdamie. Budynek oczywiście jest z gatunku “siekiera dziadka”, więc niekoniecznie cokolwiek zostało z XIII wieku, zmieniał się kawałek po kawałku, kamień zastąpił drewno, wiadomo. W środku, poza okazjonalnymi mszami, można oglądać wspomniany kamień w postaci płyt nagrobnych na podłodze, drewno na sufitach i rzeźbionych stallach, szkło w witrażach i sztukę - trafiłam na instalacje Minne Kersten, był kotek i obracające się spiralne schody. Poza tym w kościele jest przestrzeń i światło, warte wcale nie taniej (czy teraz po nowemu jest już “nietaniej”?) wejściówki; młodzież do lat 17 ulgowo, nie płacą tylko dzieci do 12 lat.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday January 11, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
amsterdam, holandia
- Skomentuj
To jeden z tzw. produkcyjniaków, z jakich słynęła Kłodzińska - źle ludzie robią złe rzeczy tylko dla zysku, wydaje im się, że są sprytni, ale milicja jest sprytniejsza. Grupa mężczyzn zawiązuje spisek, spotykają się w nielegalnym salonie gier w prywatnym mieszkaniu, a jeden z nich - tajemniczy doktor Hacen - zleca im przekręty i skoki, z których kasą dzielą się równo. Nie spotykają Hacena poza szulernią, wiedzą o nim tylko tyle, że jest stary, schorowany, siwy, mówi szeptem, bo miał operację krtani i nosi niebieskie okulary. Sprawa zaczyna się sypać, kiedy pewien prokurator znajduje swojego kolegę otrutego cyjankiem i nie wierzy w samobójstwo[1]; potem pewien nieco szemrany adwokat ulega wypadkowi w swojej łazience. Milicja odkrywa, kim jest Hacen i - zdradzam fabułę - kapitan Szczęsny przebiera się za niego, żeby wyciągnąć z konspiratorów zeznania, kto zabił, a kto kradł.
Się pije: radebergera (na bogato), likier bananowy z kubańskiego sklepu, kawę Neskę, Fruktovit, Istrę, wódkę (ukradkiem, w filiżance), koniak, whisky & soda (w Londynie), wodę mineralną (na wytrzeźwienie), angielską gorzką, wódkę eksportową, wermut, lekko podgrzany burgund, czarną kawę z jarzębiakiem, Armagnac i Hennesy
.
Się je: chleb Graham z twarożkiem; kanapki, bigos, rybki z puszki, truskawki ze śmietaną, sałatkę jarzynową z domowym majonezem (w salonie gier); kajzerki z szynką konserwową i bułgarskim dżemem ze śliwek; baleron, chleb, wędzone rybki w oliwie z puszki, ser i masło; lody i ciastka (w kawiarni); pomidorową, barszcz i bigos; solone migdały (na zakąskę); szczupaka w galarecie, ryby faszerowane, szynkę, sałatkę z drobiu i sosy; kurczęta po polsku i sałatę; kefir z młodymi ziemniakami i naleśniki.
Się pali: Carmeny, Sporty, Pall Malle (Francuz, o dźwięcznym nazwisku Moron (sic!)).
Się zażywa luksusu w kąpieli: gałka sosnowa i lawendowe mydło.
Się zażywa: fanodorm, proszki z krzyżykiem.
Się kupuje: żyletki w komisie.
Bawiąc-uczyć: badanie tkanek na okrzemki, żeby potwierdzić utopienie.
[1] Pojawiają się czasem cudownie odjechane komentarze typu, że denat nie był pederastą, ale mógł się z tym kryć, może dlatego leżał w dzień w szlafroku na tapczanie.
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#3/#1
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday January 10, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie, prl
- Skomentuj