Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o sf-f

Juhani Karila - Polowanie na małego szczupaka

Do wschodniej Laponii jadą tylko ci, którzy z niej pochodzą - jak Elina, albo ci, którzy służbowo - jak Janatuinen, która ściga Elinę jako podejrzaną o morderstwo (jej partner wolał sobie dosłownie strzelić w stopę niż jechać). Czy jednak spokojna, małomówna, ciężko pracująca dziewczyna, która raz do roku bierze w czerwcu urlop, żeby złowić szczupaka z jeziora Oś, może być niebezpieczna? Ślady wskazują, że ktoś na nią napadł i pozbyła się zwłok. W Laponii wszystko okazuje się inne, o czym policjantka przekonuje się szybko, kiedy zostaje poproszona o zaopiekowanie się kudłatym chyłkiem, który zajął dom jednego z mieszkańców.

Klimatycznie najbliżej tej historii do ”Starej Słaboniowej”, gdzie zwykła staruszka ma moc utrzymania porządku między światem żywych a nadprzyrodzonym. W Laponii wszyscy wiedzą, że stary Asko umie ożywiać kukły, chociaż pamięć mu mocno szwankuje, matka Eliny była wiedźmą, że w Osi siedzi wodnik, a w gomońską noc się nie wychodzi. Mimo dramatyzmu akcji jest też zabawnie, bo mówiący gwarą mieszkańcy są wygadani i całkiem sprawnie posługują się sarkazmem. Żałuję, że to jedyna przetłumaczona na polski książka autora.

#101

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panowie, sf-f - Komentarzy: 4


Gabrielle Zevin - Gdzie Indziej

16-letnia Liz budzi się w piżamie na ogromnym statku wycieczkowym, nie pamięta, jak się na niego dostała. Ze szczątków informacji orientuje się, że zginęła w wypadku i statek wiezie ją w zaświaty. Nic nie rozumie, nie może się pogodzić z tym, co się stało, ale nie ma w zasadzie żadnych opcji. W zaświatach, zwanych Gdzie Indziej, czeka na nią babcia, która umarła przed jej urodzeniem. Do nastolatki powoli dociera, że mimo możliwości podpatrywania świata żywych, nie ma dla niej możliwości powrotu innej niż przeżycie swojego życia “do tyłu”, stopniowo młodniejąc o 16 lat i ponownie się rodząc.

Myślałam, że będzie to kalka z ”Nostalgii anioła”, ale mimo podobnego zawiązania akcji to opowieść o drugich szansach, akceptacji nieuchronnego i szukania pozytywów w nietypowych okolicznościach, a nie śledztwo w sprawie własnej śmierci. Ciekawy jest koncept egalitarnych, niewyznaniowych zaświatów, gdzie jest czasowo miejsce dla tych, co odeszli, ale też i dla zwierząt domowych. Bardziej dla YA niż dla dorosłych.

Inne tej autorki.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday July 6, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, sf-f - Skomentuj


Anna Kańtoch - Czarne

(Aniemówiłam?)

Przedwojnie, ale nie do końca wiadomo, czy przed pierwszą, czy drugą wojną. Narratorka właśnie przebywa w “sanatorium”, który raczej jest psychiatrykiem dla zamożnych. Jej wspomnienia niedawnych wydarzeń się zacierają, ale świetnie pamięta wydarzenia z dzieciństwa, kiedy do tytułowego Czarnego, letniska rodzinnego, przyjechał ojciec, znany lekarz i malarz-amator i przywiózł ze sobą piękną Jadwigę, warszawską aktorkę. Pretekstem oczywiście było malowanie portretu, ale żona malarza wiedziała, jak takie sesje się kończą. Z kawałków wspomnień wynika, że 14-letnia wtedy dziewczynka była zafascynowana piękną panią, ale weekend nie zakończył się dobrze, bo znaleziono aktorkę martwą, a narratorka rozpoczęła swoją pielgrzymkę od zakładu do zakładu. Minęło kilkadziesiąt lat, narratorka odczuwa coraz większe odklejenie od realności, obserwuje dookoła siebie przenikanie czasów, widzi przyszłość, a dzięki wsparciu jasnowidzki trafia do kawiarni, w której spotyka swojego młodszego ojca. Udaje aktorkę Jadwigę, żeby pojechać do Czarnego i dowiedzieć się, co się wydarzyło w ostatni weekend pamiętnego sierpnia.

Nie jest to typowy kryminał, raczej gotycka powieść grozy. Od pewnego momentu jest dosyć oczywiste, co odkryje narratorka, chociaż wprowadzenie traumy sprzed lat, podejrzenia schizofrenii, która jednak może być źle zdiagnozowana, jeśli pozwolimy sobie uwierzyć w element nadprzyrodzony, nie do końca pozwala przewidzieć finał. Ładnie napisane, ale jednak wolę realizm.

Inne tej autorki.

#78

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday June 23, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, sf-f - Skomentuj


Jeanette Winterson - Kamienni bogowie

Mam wrażenie, że autorka przeczytała “Atlas chmur” i się jej spodobało, więc napisała swoją historię w podobnym schemacie. Cztery niezależne, ale połączone ze sobą postacią bohaterki - Billie Crusoe, nowele opowiadają o końcu cywilizacji i potrzebie stworzenia nowego, lepszego świata. Czasem to obietnica nowej planety, gdzie ludzkość dostanie od nowa wszystko, co zużyła na Ziemi; czasem to próba rezygnacji z emocji ludzkich i oddania rządów wszechwiedzącemu i obiektywnemu Robo sapiens. Ekologia, miłość nad podziałami, osierocenie i rodzina z wyboru, niedopasowanie i brak rozwagi to wątki, które powtarzają się bez względu na to, czy rzecz się dzieje w przeszłości, czy w przyszłości, a nawet niedwuznacznie pada sugestia, że może już co najmniej raz zatoczyliśmy pełne koło od prymitywu do rozkwitu i upadku cywilizacji. Bardzo przyjemnie się czytało, chociaż nie byłam w stanie złączyć poszczególnych historii w jedną całość.

Inne tej autorki.

#73

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday June 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, sf-f - Skomentuj


David Mitchell - Atlas chmur

Powieść to w zasadzie 6 mini-powieści, ułożonych w łańcuszek. XIX wiek; Ewing, amerykański notariusz, spisuje dziennik swojej podróży przez pacyficzne wyspy. Część tego dziennika w latach 30. XX wieku czyta muzyk Frobisher, który jest sekretarzem znanego, choć bardzo starego muzyka; opisuje wszystko swojemu ukochanemu, fizykowi Sixsmithowi. Kilkadziesiąt lat później, już w latach 80., Sixsmith próbuje zapobiec awarii źle skonstruowanej amerykańskiej elektrowni atomowej, ale zostaje zamordowany. Sprawę próbuje wyjaśnić dziennikarka, Rey, która oprócz dokumentów demaskujących zarząd elektrowni dostaje listy Frobishera. Mija kolejne kilkadziesiąt lat, wydawca Cavendish musi ukrywać się przed rodziną klienta-przestępcy, trafia niespodziewanie do domu spokojnej starości, skąd usiłuje uciec; pozbawiony pracy przegląda nieopublikowane manuskrypty i trafia na 1. część pamiętnika Rey. Daleko w przyszłości, sklonowana robotnica Sonmi-451 (ukłon w stronę Bradbury’ego?) jakimś sposobem zyskuje inteligencję i jej marzeniem staje się obejrzenie w całości filmu na podstawie losów Cavendisha. Wreszcie w ostatniej odsłonie, Zachariasz, cylwizowany członek jednego z plemion na Hawajach, które uchowały się po apokalipsie i nie zostały (jeszcze!) krwawo stłumione przez inne, pomaga Profetce Meronym, należącej do nielicznej grupy ocalałych naukowców, w dotarciu do teleskopu w opuszczonym obserwatorium; luźny związek z powoli zapomnianą przeszłością utrzymuje przez wiarę w boginię Sonmi. Każda historia, oprócz ostatniej, jest przerwana w połowie i dopiero teraz palindromicznie każda z nich dostaje zakończenie.

Nie wiem, co mi nie podeszło przy pierwszym i chyba drugim czytaniu, bo kilka prób podejmowałam. Jak już przeskoczyłam do drugiego epizodu, zaczęło mi się podobać, a jak dotarłam do przyszłości i historii “fabrykantki”, nie mogłam się oderwać. Nie upieram się, że związki między historiami są wyraźne, raczej absolutnie pretekstowe; pamiętam, że to było dla mnie problemem podczas oglądania ekranizacji, która składała się z tych samych aktorów obsadzonych w coraz dziwniejszych sztafażach. Książka jest bardziej składna i coraz bardziej wciągająca, im dalej w akcję. Czy zaliczyłabym ją do top 100 najlepszych książek sf? Niekoniecznie.

#67

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 27, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panowie, sf-f - Skomentuj