Więcej o
kryminal
Jak to u tego autora, intryga jest absurdalna i jest efektem wieloletnich działań, które do Drużyny Q docierają w postaci jednej z teczek z niewyjaśnioną sprawą. Współcześnie (2010), siostra jednego z byłych policjantów, z którym Mørck się niespecjalnie lubi, zostaje napadnięta i oblana kwasem. Carl zostaje zmuszony do zapobiegnięcia samosądowi na litewskim przestępcy, w co włącza się niespodziewanie Assad (i już wprost odmawia odpowiedzi, kim jest i skąd ma kontakty z kontrwywiadem). Wracając do meritum, Rose, szukając podobnych spraw, znajduje teczkę śledztwa z 1987 roku, kiedy to zginęła Rita, ekskluzywna prostytutka. Po nitce do kłębka zostają znalezione kolejne zaginione w tym samych tygodniach osoby, które łączą się z postacią znanego polityka, prawie 90-letniego Carla Wade’a, zwolennika eugeniki i usiłującego przeforsować podział społeczeństwa na lepszych (mogą i powinni mieć dzieci) oraz gorszych (emigrantów, biedaków, upośledzonych według jego kryteriów, których powinno się sterylizować). Z przeszłości też wychodzą nowe tropy w sprawie, w której zginął jeden z partnerów Mørcka, drugi leży niesprawny w jego salonie, a sam Mørck ma dziś traumę, z której leczy się u psychologa. Gorzej, jego była żona chce się rozwieść, co oznacza próbę wyciągnięcia od detektywa pieniędzy za wspólny dom, a jego kuzyn opowiada zmyślone historie z przeszłości, jakoby wraz z Mørckiem zabili stryja. A, jeszcze wszyscy przechodzą przez dramatyczną grypę żołądkową, a Mørck wyjaśnia wielość osobowości Rose.
Akcja przeskakuje między współczesnością (śledztwo i polityczne rozgrywki “Czystych Linii” Wade’a) a rokiem 1987 i wcześniejszymi, pokazując życie Nete, wiejskiej dziewczyny, która miała nieszczęście trafić na ojca Wade’a i jego samego, w wyniku czego została zgwałcona, a następnie odesłania do szpitala dla opóźnionych w rozwoju i niebezpiecznych (czytaj: mających potrzeby erotyczne i brak wiedzy o fizjologii) kobiet. Po wielu latach poniewierki i przemocy udało się jej wyjść na prostą, aż do 1985 roku, kiedy przypadkowo spotkanym Wade zniszczył jej po raz kolejny życie. Dwa lata później podejmuje decyzję o zemście na tych, którzy ją w życiu skrzywdzili. I serio, to jest wątek, któremu da się kibicować.
W tle doskonałe dialogi z Asadem, który w łamanej duńszczyźnie ma wiele mądrego do przekazania i celne obserwacje mizantropa Mørcka na temat otoczenia (“– Znowu leziesz wkurzać ludzi? – rzucił Carl w przelocie, a ten nieszczęsny idiota przystanął, traktując to jako zaproszenie do rozmowy”).
Inne tego autora tutaj.
#26
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday March 1, 2020
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2020, kryminal, panowie
- Skomentuj
Helena Sekuła - Ślad rękawiczki #043
Spis osób:
- Albinos (Władysław Gorciarz)
- Raf (Rafał Dezyr)
- Basia - kierowniczka lokalu kategorii drugiej “Kosowianka”, ma wyczulone i subtelne ucho
- Sierżant Kamiński - odważny i pewny siebie, zaniedbuje procedury z tragicznym końcem
- Kazio - szatniarz, portier i gladiator w “Kosowiance”
- Małysz - odbiło mu i wyharatał szybę kuflem
- kapral Polny - kierowca milicyjny
- pułkownik Piotr Żarnocha - naczelnik Wydziału Zabójstw
- Michalina Zawadzka - matka Ity, kobieta z nadczynnością aparatu mowy
- Ita Zawadzka - “wieszak” w CORZE, długonoga, smukła, złocistośniada karnacja i tycjanowskie włosy
- Justyna Miłoszowa - główny projektant Zakładów Konfekcyjnych CORA, zielona pastela na powiekach
- dyrektor Seweryn Miłosz - Zakłady Przetwórstwa, kochanek Ity
- Inżynier Wiktor Tybur - szpakowaty, wysoki, szczupły mężczyzna, kawaler
- Wacław Żelest - znajomy Gołębiowej, magazynier w Zakładach, żonaty, ale nienachalnie
- Barbara Żelest - żona Wacława, nieistotna dla fabuły
- Melania Gołębiowa - podobno rajfurka, właścicielka willi “Sfinks”, w kwiecie wieku i z pretensjami
- Maria Kos - pokojówka, kucharka i portierka w “Sfinksie”
- porucznik Konrad Wysocki - świeżak po szkole, gęsta czarna czupryna, żywe oczy, chłopięca twarz[1]
- Technik milicyjny - wyga, spryciarz i przechera
- Ksawery Jurek - właściciel willi “Rybitwa”, wynajmuje letnikom oraz kolportuje złote monety
Dwóch rzezimieszków przypadkiem staje się świadkami bójki w knajpie, unikają podania personaliów najpierw próbując ucieczki, potem w sposób ostateczny, zabijając konwojujących ich milicjantów. Stawia to oczywiście całą milicję w stan gotowości, wszystkie ręce na pokład, najwyższy priorytet. Niedługo po tych wydarzeniach, właścicielka willi “Sfinks” w Otwocku zostaje znaleziona martwa, śledztwem zajmuje się młody porucznik Wysocki. Na pierwszy plan wychodzą anonimy, rozsyłane do wielu osób, sugerujące, że denatka wynajmowała pokoje na godziny, w których dyrektor Miłosz z rudą modelką wyprawiali bezeceństwa. I rzeczywiście - było pożycie pozamałżeńskie i libacje alkoholowe w tajemnicy przed współmałżonkami, a dodatkowo wszyscy coś przed milicją zatajali (oraz straszyli kontaktami w samym ministerstwie). Wysocki znajduje złote monety u denatki i sarka, bo ekspertyza ewidentnie fałszywych numizmatów ma trwać 8 dni, ale ponieważ jest sprytny, odkrywa, że taką monetę znaleziono w samochodzie zamordowanych milicjantów, co łączy dwie sprawy i nagle pozwala na nieograniczone zasoby analityczne i eksperckie.
Rozwiązanie zagadki nie jest tak oczywiste, bo przecinają się tu dwie sprawy - przestępcza (fałszerstwa monet) i społeczna (zdrada małżeńska i jej konsekwencje). Na trop zbrodniarza doprowadza tytułowa rękawiczka.
Się pije: wódkę, koniak (Wysocki z Miłoszem, bo nie znajduje wymówki).
Gender: “była punktualna (...) Pod tym względem była zaprzeczeniem kobiecości”.
[1] Oczywiście Wysocki nie cierpi swojego młodzieńczego wyglądu, wolałby zmarszczki i siwe skronie.
Inne tej autorki tutaj.
Julitta Mikulska - Klamka z mosiądzu #044
Spis osób:
- Krawczykowa - dozorczyni, robi swetry na drutach oraz pokątnie sprzedaje towar pierwszej potrzeby
- Andrzej Krawczyk (ps. Gruby) - syn dozorczyni, lubi wystawać na rogu i nadużywać alkoholu
- Janusz Wala - inkasent Gazowni Miejskiej, porządny człowiek
- Jacek Pawłowski - niegdyś “hiepies”[1], z dzwonkiem na szyi i boso, aktualnie w wojsku
- Aurelia Jastrzębska - ciotka Pawłowskiej
- sierżant Sęk - dobroduszny i jowialny, z okrągłym brzuszkiem, rumieni się jak dziewica
- major Żuchraj - specjalista od parzenia herbaty
- porucznik Andrzej Jaksa - magister prawa, nosi się po cywilnemu, w lekkim beżowym garniturze
- porucznik Adam Walendziak - oficer śledczy
- kapitan Wierzbicki - przełożony Jaksy
- inżynier Edward Fabisiak - okradziony z Pragi-Południe
- Liliana Caban - śliczna dziewczyna, ludowa sukienka maxi, w ręku rumuński koszyczek
- Marek Kubiak - nastolatek, co sypia w kuchni, bo ma małego psa
- doktor Zajchert - patolog
- Jerzy Turkuć - sprawca pijackich burd
- Alojzy Szybka (ps. Zajączek) - notoryczny pijak i złodziejaszek
- Julian Ciąkota (ps. Julo) - hippies, mimo upału ma dziury w spodniach wypchane szmatami
- Kornel Wilnik (ps. Siaja) - ze Skarżyska, ma ule i paczki od brata z Kanady
- porucznik Magdalena Jaskólska - urocza blondynka w modnym letnim spodnium
- Cabanowa - nie chce robić kariery jako sprzątaczka, bo się nie utrzymuje na żadnej posadzie
- Wyględzka - sąsiadka Cabanowej
- Żużu - hippies[2] i plotkarz
- Mały - skundlone włosy, sprytne oczka i nikły wąsik, słodycze to jego słabość
- porucznik Dębicki - Komenda Powiatowa Skarżysko Kamienna
- Wilnikowa - matka Jula
- Stecka - właścicielka willi, wdowa po urzędniku bankowym
- pan Tadzio - kierowca cysterny, służył w Czerwonych Beretach
Porucznik Jaksa mozolnie rozwiązywał sprawę niewyjaśnionych włamań i kradzieży do mieszkań zamożnych obywateli Warszawy i okolic. Cechą wspólną był dobry wywiad (włamywacze bez pomyłki znajdowali wszystkie schowki) oraz brak śladów włamania. Przypadkiem dowiaduje się o śledztwie w sprawie morderstwa młodego poborowego, prosi więc znajomego majora o pozwolenie na obserwację wydarzeń. Młody Pawłowski, który nie wrócił z przepustki z powodu tego, że nie żył, obracał się wcześniej w zdegenerowanych kręgach młodzieży hippisowskiej. Milicja idzie tym tropem, trafność linii śledczej potwierdza znalezienie tytułowej ozdobnej klamki z mosiądzu, skradzionej z mieszkania Pawłowskich, noszonej przez jednego z hippisów na szyi w roli ozdoby (nie rozumiem tak bardzo). Sprawę włamań udaje się Jaksie wyjaśnić przy okazji, a dodatkowo nawiązuje bliskie stosunki z uroczą porucznik Jaskólską, ku uciesze majora Żuchraja.
Się pali: sporty (major Żuchraj), fajkę (Jaksa), płaskie (Jaskólska).
Się je: zrazy w barze, salceson, chleb i ogórek kiszony, generalski tort w kawiarni.
Się stoi: w kolejce po kapcie szkolne oraz po nabiał:
(...) obywatelki - zwrócił się do grupki gospodyń - niepotrzebnie tracą czas. Właśnie do sklepu przywieźli mleko, śmietankę też widziałem. Jak w porę nie pójdziecie, może zabraknąć.
[1] [Ubierali się] “W kolorowe łachy. Chodzili boso, zarośnięci i obwieszeni łańcuchami, dzwonkami, licho wie czym. Jeden nawet nosił na szyi oślą czy krowią szczękę”.
[2] "Rudy (...) obnażony do pasa. Pierś, na wzór mumii faraona, pokrywały mu łańcuchy, naszyjniki i cała masa brzęczącego żelastwa. Na szelkach podtrzymujących spodnie widniały wielkie sztuczne kwiaty".
Maciej Bordowicz - Toccata #045
Spis osób:
- Wacławski - właściciel knajpki w miasteczku, łysiejący czterdziestolatek
- Ramoń - zżarty alkoholem chuderlawy, niski, starzejący się facet, lokalny wariat
- Palewski - wysoki, szczupły gość, niestety alkoholik
- sierżant Zygmunt Morawski - milicjant, lokator Wacławskiego, ledwo po 30, a już z trójką dzieci
- Goch, Michałek i Walendzik - trójka dziwnych klientów knajpki
- porucznik Adam Płoński - świeżo upieczony żonkoś
- Irmina Płońska - już małżonka, szybko poznaje realia życia z milicjantem
- major Darewicz - mentor Płońskiego
- kapral Załęski - odbywa ostatni patrol
- Stanisław Nałęcz - proboszcz parafii w okolicy, człowiek o łagodnych, niebieskich oczach
- Józef Antosiak - łamało go w krzyżu, więc pierwszy znalazł zwłoki
1949. Ramoń, lokalny wariat (jak się potem okazuje, osoba wymagająca silnego wsparcia psychiatrycznego po przeżytej traumie wojennej, kopał groby dla zabitych w obozie koncentracyjnym i napatrzył się na rzeczy, na które nikt nie powinien patrzeć) doprasza się w knajpie Wacławskiego o alkohol. Klienci się śmieją, czasem ktoś piwo czy wódkę postawi mimo irytacji szynkarza. W kącie siedzą trzej dziwni mężczyźni, w pewnym momencie budzą w Ramoniu paniczny strach. W nocy ktoś zabija Wacławskiego, sierżanta Morawskiego i jego żonę, czego Ramoń jest świadkiem, schowany na zapleczu knajpy. Milicja początkowo podejrzewa tego ostatniego, ale na podstawie badań balistycznych (dość ograniczonych ówczesną techniką, ale zawsze) wyklucza go jako zbrodniarza, tym bardziej, że na pobliskiej stacji kolejowej ktoś strzela do milicjanta i poważnie rani zawiadowcę stacji. Akcja jest dwutorowa - ze śledztwa przeskakujemy do trzech przestępców, którzy - z jednym poważnie rannym - szukają schronienia u znajomego księdza w kościele. Jeden z nich wyznaje księdzu przewiny w ramach sakramentu spowiedzi, wiążąc go tajemnicą i czyniąc współwinnym (co chyba niekoniecznie jest zgodnie z doktryną kościoła). Tytułową Toccatę gra ksiądz na organach, przydaje się do przywabienia pewnego siebie zbrodniarza, który nad logikę przedkłada przemoc.
Książka jest pisana dramatycznie podniosłym językiem, pewnie dla podkreślenia grozy tematu:
Widzi całą sytuację, cisnęła mu się w oczy jak uderzenie odgiętej gałęzi.
Od tygodnia upał jak zaraza buszował między spaloną ziemią a bezobłocznym niebem.
Jak gdyby odłupano od nich całe zmęczenie od duchoty i wódki, pokładali się na stolikach ze śmiechu, niemal tarzali twarze w zakąskach, wypadały im z warg wyćpane do końca pety.
Jego idea [pomysłu] błysnęła w oczach i natychmiast zapadła się pod ciemny, kontrastujący z siwizną włosów, łuk brwi.
Się je: marynowane śledzie, baleron.
Się pije: ciepłą wódkę (bo upał), koniak i wino (bo przełom w śledztwie, dzięki świeżo zakupionym kapciom).
Inne tego autora:
Inne z tego cyklu tutaj.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday February 27, 2020
Link permanentny -
Tagi:
prl, panowie, panie, 2020, kryminal -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Walerian Drohiczyn - Feralny wtorek #034
Spis osób:
- Bartłomiej Władysław Miś (69) - denat, znaleziony przy torach, przedwojenny oficer
- maszynista Galiński - kolejarz, udziela pierwszej pomocy, acz nieskutecznie
- Fetczak - podejrzany parokroć o udział w napadach, lubi wypić
- dróżnik Kiwilsza - zatrudnia do prac prostych
- Klonowicz Sebastian, syn Jana - znajomy Fetczaka, ze wsi Barbara
- Bożena Małaszewicz - elegancka i zatroskana, siostrzenica BW Misia, rozwiedziona i z córką Alinką
- Janina Kałużyńska - siostra Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
- Stefan Kałużyński - szwagier Misia, nie żyje już podczas drugiego śledztwa
- kapitan Jerzy Majski - pomocnik i przyjaciel narratora
- Koński - znajomy Misia, handlarz obrazów i łowca okazji
- Kazimierz Pomian-Zakrzewski z Waśniewic - wielbiciel Rodakowskiego, wybitny kolekcjoner
- Beniamin Sztos - współpracownik Misia, nie pomaga w pierwszym śledztwie, bo nie żyje od 2 lat
- Sztosowa - żona Sztosa, żyje, ale nie pomaga ani w pierwszym, ani w drugim śledztwie, bo jest paskudna, stara i bardzo głupia
- Rytwiańska - znajoma Misia, kolekcjonuje stare książki
- porucznik Waldek Tchórzewski - łebski chłopak, chociaż jąkała, za to z idealnym manicure
- Krzysztof Gar - handlarz, ale niezbyt szanowany w środowisku, długowłosy i z bokobrodami
- Profesor Rokicki - znawca sztuki
- Wojciech Borowik - z wykształcenia aktor, kolekcjoner i bibliofil
- Józef Polanowski - z Łodzi, handlarz obrazów
- Stanisław Siaś - kumpel Gara od szemranych interesów
- hrabia Goczałkiewicz z Przystałowic - poprzedni właściciel pięknego obrazka Watteau
- Kupść - handluje książkami
- Maliszewscy - kupili Kossaki i się nie wstydzą
- Szymon Potocki - obywatel szwedzki od dwóch lat, właściciel okazałego zakładu krawieckiego
- Grzegorz Fariaszewicz - pośredniczył w sprzedaży szkicu Michała Anioła, ale od roku nie żyje
- Kazimierz Fariaszewicz - syn Grzegorza, elektronik, jeszcze żyje
- Krzysztof Gródecki - z Fariaszewiczem robił w handlu obrazami
- Ramocka - pracownica antykwariatu, za drobną opłatą robi za ręczne ksero
Narrator opowiada o kontynuacji umorzonego śledztwa sprzed 7 lat, kiedy to znaleziono przy torach zwłoki niejakiego Misia, starszawego znawcy antyków. Milicja zafiksowała się wtedy na tym, że w domu Misia znaleziono napisany przez niego odręcznie samobójczy list oraz listę poleceń dotyczącą jego rzeczy. Śledztwo jest otwarte, ponieważ “znaleziono potencjalnego mordercę” (czego bliżej autor nie precyzuje), a kolejna ekipa szuka dowodów i powodu zbrodni. Już sama obdukcja wskazuje, że Miś nie był w stanie sam sobie sprokurować wszystkich uszkodzeń, wyskakując z pociągu, dodatkowo jest sporo niejasności w sprawie zaginionego szkicu podobno spod ręki Michała Anioła, pomniejszych Kossaków czy wreszcie złotych monet, jakie miał starszy pan. Milicja poza wypytywaniem znajomych denata, którzy pamiętają zaskakująco dużo jak na taki upływ czasu (poza tymi, co już nie żyją, co nadaje większego realizmu) dokonuje prowokacji, markując chęć zakupu wspomnianego szkicu Leonardo[1]. Odkrywa też, jak kolekcjonerzy i handlarze sztuki oszukiwali Skarb Państwa oraz trafia na małą orgietkę w górskiej willi. Zbrodniarz wpada, bo nie pomaga mu dywersyfikacja źródeł dochodu.
[1]
Trochę kłopotu było z forsą. 300 tysięcy służbowych pieniędzy na pokaz nie jest otrzymać łatwo. Waldek przysięgał, że nie zgubi. Podpułkownik z Komendy Głównej, który załatwiał wypożyczenie tej góry banknotów, domagał się stanowczo, aby Tchórzewskiego cały czas konwojowało dwóch uzbrojonych funkcjonariuszy. Łaskawie zgodził się, aby byli oni w cywilu. Żarty na bok. Ostatecznie w trójkę zagwarantowaliśmy własnymi pensjami, że pieniądzom nic się nie stanie.
Ewa Szczypiorska - Prezent dla Barbary #035
Spis osób:
- porucznik Jacek Mikucki - opalone czoło i ciemne włosy zwracały uwagę przechodniów
- major Olszewski - jeden myślący funkcjonariusz więcej dla niego wart niż zastępy fachowców[2]
- pułkownik Zieliński - ma tremę, wypuszczając młodziaka na akcję
- Szczęsny Surkowski (70) - ulubiony aktor Mikuckiego, niestety występuje w nekrologu
- inż. Rawicz - wysoki, przystojny i elegancki nawet w rannych pantoflach
- Joanna Rawiczowa - niby na poziomie[1], ale ma brudno w domu
- Jurek Rawicz (14) - co nietypowe, lubi milicjantów
- Surkowska - siostra aktora, niezamężna nauczycielka, hoduje koty wbrew woli brata
- Józef Karwicz - emerytowany radca prawny
- Eugeniusz Michalski - kierownik apteki, farmaceuta, gotuje cuchnące świństwa we wspólnej kuchni
- Krystyna Michalska - młoda żona Eugeniusza, w ciąży, okrągła buzia, oczy i figura
- Maria Surkowska - de domo Kowalska, była żona aktora
- Józefa Grzesik - kuchta u Surkowskiego, leży w szpitalu z połamanymi nogami
- Marian Olkowiak - młody malarz, krętacz, a mimo to ulubieniec Surkowskiego
- Nowacki - nie oddał Surkowskiemu pożyczonych 10 dolarów
- Paulette Olkowiak - nowoczesna Francuzka, podobno moralność nagina do piękna
- prof. Łużyński - specjalista od pajęczaków
- Stanisław Mikucki - ofiara popularności kuzyna
- doktor Gałęski - chirurg ze szpitala na Bielańskiej
- Paweł Deczyk - mechanik samochodowy Surkowskiego
- plutonowy Kwiatkowski - nie dostał odznaki sprawnego wywiadowcy, ale ma klucz francuski
- proboszcz z Sobkowa - młodzieniec w dżinsach i sandałach na bosych stopach
Porucznik Mikucki wraca właśnie z nieudanego urlopu z Bułgarii (4 tygodnie padało!), gdy dowiaduje się z gazet o śmierci ulubionego aktora, Surkowskiego. Ponieważ marzy od dawna o wielkiej, samodzielnej sprawie, nie waha się przerwać urlopu kilka dni przed czasem, gdy szef proponuje przyjrzenie się okolicznościom śmierci aktora. Niby wszystko jest w porządku, ale szybko okazuje się, że aktor nie był lubianym człowiekiem zarówno w domu (własność aktora, ale kwaterunkiem rozparcelowany wśród przypadkowych lokatorów), jak i wśród znajomych; w dokumentach aktora śledczy znajduje kopie listów z pogróżkami i groźbami spraw sądowych. Po jakimś czasie[3] okazuje się, że przeczucie było słuszne - śmierć Surkowskiego nie była naturalna, bo w jego organizmie znaleziono jad skorpiona. Rozwiązanie sprawy dość absurdalnie opiera się na tym, że porucznik odwiedza rodzinną miejscowość i wścieka się na widok zrewitalizowanego kościółka (“Matka Boska, spowita w szale na tle różowego nieba, miała twarz girlaski”), dzięki czemu odkrywa kradzież zabytku, ustala podejrzanego i sposób podania denatowi trucizny.
Seksizm codzienny:
Porucznik Mikucki przyjrzał się uważnie młodej celniczce. Była ładna i zgrabna. Niemniej jednak jej głowa, uczesana w mnóstwo loczków, nie sprawiała wrażenia specjalnie myślącej. Miał ochotę trochę z nią porozmawiać, ale autokar już ruszał.
… i zrobiło mu się jej bardzo żal. Ponieważ jednak zaraz sobie przypomniał, że dzisiaj to już druga kobieta, nad którą się się lituje, więc zadał sobie ironiczne pytanie: Ciekawe jestem, czy gdyby obie były mniej ładne, też wzbudzałyby we mnie takie gorące współczucie?”
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja skorpionów.
Się pali: giewonty.
[1]
Należała do tego typu kobiet, które przy najbardziej czcigodnych gościach potrafią siedzieć na kanapie z podwiniętymi nogami, a mimo to nikt ich nie określi jako źle wychowane. Natomiast przy niej nikomu nie wpadłoby na myśl tak siedzieć.
[2] W zachwycie nad intelektem Mikuckiego proponuje mu rękę swojej 12-letniej córki. Oczywiście za jakiś czas.
[3] Realia: na wyniki badania krwi w Instytucie Chorób Tropikalnych czeka się 6 tygodni.
Aleksander Minkowski - Kiedy wracają umarli #036
Spis osób:
- Agnieszka Brel - niepospolitej urody, a przy tym zaskakująco skromna, tyle że denatka
- Katarzyna Kwiryn - współlokatorka Agnieszki, ładna, lecz w zimnym, skandynawskim typie
- Władek Grela - poczciwina, nos w podręcznikach, zakochany bez wzajemności w Agnieszce
- Krzysztof Brel - brat Agnieszki, marynarz, przystojny, ale nie podobny do siostry[1]
- Antoni Wojda - narzeczony panny Kwiryn, prywatna inicjatywa
- Francesco Lago - papuzi król[2], właściciel hurtowni farmaceutycznej z Ameryki Południowej
- Nr 1 - marynarz, siwy i kudłaty, z kwadratowymi, włochatymi dłońmi (Jerzy Rysa)
- Nr 3 - marynarz, dwa metry wzrostu, w barach metr, nogi prostowane na beczce i białe zębiska (Witold Płaz)
- Erna Roll - zna wszystkie języki marynarskie, 20 lat temu musiała być ładna
- Mulewicz - magazynier w porcie, nagle umiera na zawał serca
- Karpiak - następca Mulewicza, wuj Agnieszki
- kapitan Ryszard Julski - niewysoki, krępy, włosy opadają mu na czoło
- porucznik Zbigniew Blady - wysoki i bardzo szczupły, doskonały pływak
- redaktor Derkacz - włącza się w sprawę jako czwarta władza
- Kurt Hesse - bosman z Heliosa, znajomy Wojdy
Z komunikatu w prasie wynika, że studentka III roku AM w Gdańsku, Marta Brel, została zamordowana na plaży w Sopocie. Milicja rozpytuje wśród znajomych dziewczyny, bez specjalnego efektu. Porucznik Blady, nowy w wydziale, jest zirytowany, bo w śledztwie widać spore braki (nie są przesłuchiwane kluczowe osoby) oraz ma wrażenie, że część informacji jest zatajana. Redaktor Derkacz, kolega Julskiego, dostaje zlecenie na napisanie o sprawie, ale - tak jak Blady - ma poczucie, że można by w sprawie zrobić więcej. Wydarzenia zaczynają toczyć się szybciej, kiedy z Antwerpii przypływa chłopak Agnieszki (przedstawiany jako jej brat); jednocześnie w mieście pojawia się przemycone złoto. Rozwiązanie, jak się łatwo domyślić, sugeruje już sam tytuł (zbeqrefgjb qmvrjpmlal olłb fsvatbjnar, n wrw oeng/pułbcnx olł cbqfgnjvbalz zvyvpwnagrz).
Bawiąc-uczyć: zasada działania jednorękiego bandyty, wycieczka do Tivoli w Kopenhadze. Co ciekawe, w Antwerpii jest popyt na złotówki.
Się pije: śmierdzącą i mdłą wódkę w Danii, piwo, setę z ogórkiem konserwowym, “iazembiak, please!”, egri burgundi.
Się pali: silesje, larki, sporty, caporale, carmeny.
Śmierdzi: śledziem i bigosem.
Rasizm i seksizm powszechny:
- Ja też miałem Murzynkę - powiedziałem do Nr 1. - W Dakarze. Senegalki są brzydkie, ale jej babkę musiał popieścić jakiś mieszaniec, bo nie była całkiem czarna. Piersi miała jak Jane Mansfield, mówię ci, woltyżerka, żaden cyrk by się nie powstydził.
- Podobno tutaj można rwać na frajer - powiedziałem. - Dunki nie robią z tym ceregieli.
Po kilku minutach jasnowłosa piękność wślizgnęła się skromniutko do gabinetu i postawiła na biurku dzbanek, dwie filiżanki i cukierniczkę.
[1] A tak naprawdę Marcin Szczęśniak (zwany Lalusiem), chłopak Agnieszki. Marynarz, stawia pierwsze kroki w przemytniczym biznesie.
[2] Miał na sobie pomarańczowe spodnie i szafirową marynarkę (...) Brunet z hiszpańskim wąsikiem, taki śmieszny facet. Pod koszulą nosił apaszkę w purpurowe grochy.
Inne tego autora, inne z tego cyklu.
#10
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday January 22, 2020
Link permanentny -
Tagi:
panie, panowie, prl, kryminal -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Narratorem jest Zygmunt, autor kryminałów (sic!). Znienacka dostaje anonimowy list z prośbą o niesprecyzowaną pomoc przy uratowaniu porwanej Anny, jednak tajemniczy mężczyzna w taksówce marki “Warszawa” w ostatniej chwili rejteruje i nie zdradza żadnych szczegółów. Autor wyjeżdża z żoną do Zakopanego[1] (co ciekawe, mieszkają w osobnych pensjonatach), żeby jeździć na nartach (żona, Zygmuś niechętnie), pisać książkę (Zygmuś), spotykać się z innymi ludźmi (żona z głupawym narciarzem, Zygmuś z sąsiadką z nogą w gipsie). Wtem znajomy milicjant zabiera Zygmunta na miejsce znalezienia zwłok, gdzie Zygmunt rozpoznaje w denacie wspomnianego kierowcę taksówki. Dzięki zapamiętanemu detalowi samochodu organy identyfikują jedną Annę (ale okazuje się, że znikła[2]), a niedługo potem na milicję zgłasza się kolejna Anna, twierdząc, że zamordowany to jej chory psychicznie mąż. Kiedy autor chce wrócić do Zakopanego, żeby kontynuować wypoczynek/pracę, pojawia się jego młoda[3] żona, informuje o planowanym rozwodzie i wielkiej miłości do kogoś właśnie poznanego, po czym pakuje walizkę i znika. Na bazie mętnych przesłanek Zygmunt jedzie więc za nią na Wybrzeże (cały czas trzymając pokój w Zakopanem). Tu znowu kolejny obcy mężczyzna zabiera go na przejażdżkę, tym razem pociągiem, szantażuje losem wiarołomnej żony i każe nic nikomu nie mówić. Żona znajduje się z gachem dzięki zaradnemu, choć niewyględnemu koledze pana Miecia, Zygmuś znowu zatrzymuje pokój w Zaiksie (już ma dwa) i wprowadza się do chaty opodal willi, w której mieszka żona. Wdaje się w bójkę z szoferem gacha (a może porywacza?), po czym włamuje się do opustoszałego domu, gdzie nakrywa go wdowa po zamordowanym w górach. Finał jest ogromnie chaotyczny - wszyscy są podejrzani, Zygmunt szantażuje mordercę za pomocą ogryzka jabłka (identyfikacja po zębach), brakujące zwłoki i zaginieni się odnajdują, a kilkoro przestępców ląduje za kratkami, pozostawiając do rozpracowania resztę siatki znanemu skądinąd Stasiakowi z wywiadu.
Trivia: podkoszulek antyreumatyczny rozmiar 6.
Się je: kiełbasę szynkową, ciasto z prodiża, śledzie w oliwie, polędwicę (w Wierzynku), polędwicę z borówkami (w zakopiańskiej Halamie), cytrynową zupę z ryżem i pieczeń wołową, polędwicę po angielsku (w Watrze), kiełbasę, sardynki, ser (na kolację), jajecznicę z
trzech jaj, pół litra mleka, dwa duże rogale i masło (w barze mlecznym), wątróbkę (w Zaiksie), krupnik i smażone ryby (u rybaka), chleb, bryndzę i powidła śliwkowe.
Się pije: nalewkę (w tym porzeczkową), żytniówkę, jarzębiak, koniak, wódkę (pod kiełbasę), setkę i piwo (pod śledzia), radziecki koniak.
Mental load: mąż narzeka, że żona na drogę nie zrobiła herbaty w termosie.
Bawiąc-uczyć: klasyfikacja gatunkowa żółwi (nie śpiewających).
Szowinizm codzienny:
[3] Henryk opowiedział mi o swojej rodzinie i spytał, czy zadowolony jestem z nowej żony. Odparłem, że nie narzekam.
- Ładna babka. Bardzo efektowna. Tylko trochę dla ciebie za młoda.
Uśmiechnąłem się.
- Na razie nie czuję tej różnicy wieku, a co będzie dalej, to zobaczymy.
- Zawsze byłeś ryzykant.
Wziąłem Henryka pod rękę.
- Daj spokój. Nie przesadzaj. Nie możesz ode mnie wymagać, żebym się żenił z jakimś starym pudłem. Wystarczy, że sam już nie jestem pierwszej młodości.
- Szuka pan kogoś?
- Szukam.
Przez chwilę milczał a potem znowu się odezwał:
- Pewnie pan żony szuka.
- Zgadł pan - uśmiechnąłem się kwaśno. Pokiwał głową.
- Dla mnie to, panie, nie nowina. Trzy razy już w życiu szukałem żony. Tak, tak, trzy razy. I muszę panu w zaufaniu powiedzieć, że za każdym razem żałowałem jak znalazłem. A niech idzie w czorty. Co się pan będziesz przejmował i jeszcze dopłacał do tego zniknięcia. Powiadam panu, że to nie żaden interes. W ogóle to nie interes się żenić. Ile by to człowiek nerwów i pieniędzy zaoszczędził, żeby się nie żenił. Głupi zwyczaj i bardzo niepraktyczny. (...)
A doświadczony człowiek mówił dalej:
- Absolutnie nie opłaca się szukać żony. Sama się znajdzie. Przekona się pan. Prędzej czy później wróci z płaczem do domu. Wtedy tylko trzeba porządne manto kobiecie spuścić i będziesz pan miał spokój do końca życia. Chyba, że się pan chcesz pozbyć baby, no to w takim razie rozwód.
Trochę się bałem, żeby przez roztargnienie nie nacisnęła spustu. Kobiety miewają takie niekontrolowane odruchy, szczególnie kiedy są podniecone.
[1]
Dziwne. Do Zakopanego prawie wszyscy przyjeżdżają aby uprawiać sporty zimowe, a żadna taksówka nie jest zaopatrzona w bagażnik przystosowany do wożenia nart.
[2] Więc Downar, również zaprzyjaźniony, wraz z narratorem podszywają się pod prasę, żeby sąsiadka zaginionej Anny wpuściła ich do jej mieszkania, które następnie - głównie archiwum zdjęć, bo Anna jest fotografką - przeszukują.
Inne tego autora tu.
#9
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 21, 2020
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2020, prl, panowie, kryminal
- Skomentuj
Mecenas Natorski właśnie przegrał sprawę Warysa, której podjął się mimo otrzymywanych ostrzeżeń i gróźb. Zirytowany szykuje się na spotkanie z narzeczoną, gdy wtem do kancelarii wchodzi mężczyzna, informując, że w ważnej sprawie, niezbornie mówi coś o astygmatyzmie[1], którego adwokat nie ma, a kiedy Natorski wraca z kuchni ze szklanką wody dla spanikowanego gościa, znajduje go martwego (nóż w plecach). Podejrzenia oczywiście padają na mecenasa, bo nikogo innego nie było, na szczęście szczęście patolog Ziemba[2], znajomy Natorskiego, wierzy mu i dzwoni po Downara, człowieka-instytucję od dziwnych spraw. Za samowolne dołączenie do śledztwa major obrywa od szefa, który jednak później go przeprasza, bo jednocześnie rozwiązują się dwie sprawy. Oczywiście, jak w innym tomach, największą uwagą milicjant darzy spotkane panie[3][4], absolutnie nie profesjonalnie, bez problemu podrywa w żenujący sposób urzędniczkę, żeby uzyskać informacje (i vice versa, jedna z osób zaangażowanych w sprawę usiłuje go pocałować korzystając z awarii prądu, podobne sugestie wysnuwa też współpracowniczka[5]), a jego mentor, Walczak, zaniepokojony wypytuje o użycie przemocy[6]. Wracając do meritum, w obu przypadkach - sprawie Warysa i sprawie Natorskiego - pojawia się otrucie arszenikiem i posądzenie obecnych w pomieszczeniu osób o zbrodnię. Milicja początkowo nieudolnie (w pierwszym rzucie pominięto wiele śladów, które wskazuje ochotniczo[7] dołączający do śledztwa Walczak), potem już coraz sprawniej odkrywa, co łączy zabójcę z procesu poszlakowego, mecenasa, optyka i żonę pewnego zasłużonego profesora. W ramach śledztwa poczciwy Kobiela przebiera się za hydraulika, żeby odpytać fertyczną gosposię u państwa inżynierostwa, a Downar ze specjalistką od daktyloskopii wynajmuje od cwanej damy[9] mieszkanie na godziny oraz uzyskuje informacje od damy negocjowalnego afektu[10].
[1] “Zastanawiałem się nad tym i dochodzę do wniosku, że to musiał być albo okulista, albo optyk. W każdym razie ktoś z tej branży. No bo wiesz, przeciętny człowiek nie będzie mówił
o astygmatyzmie, a przypuszczam, że jest bardzo wielu ludzi, którzy w ogóle nie wiedzą, co to jest astygmatyzm”. Pozdrawiam z moim astygmatyzmem.
[2] W nowym mieszkaniu Ziemby chodzi się “na suknach”, bo teściowa dba o świeżo wylakierowany parkiet.
[3] No przecież nikt nie odmówi przystojnemu majorowi[8]...
„Śliczna dziewczyna - pomyślał Downar - prześliczna dziewczyna.” Zdawał sobie sprawę z tego, że zaczyna myśleć zupełnie o czym innym, a nie o morderstwie popełnionym w kancelarii adwokackiej. Opanował się całym wysiłkiem woli. „Do wszystkich diabłów, przecież nie przyszedłem tutaj na flirty” - próbował sobie wybić z głowy te niebezpieczne myśli. (...) Obserwował ją. Wysoka, postawna, efektowna. Prześliczna dziewczyna. Co za włosy, co za oczy… (...) Usiłowała sobie przypomnieć, a robiła to z takim wdziękiem, że Downar nie mógł od niej oderwać oczu. Czuł, że uroda tej dziewczyny zupełnie paraliżuje w nim zdolność spokojnego, logicznego rozumowania. Był zły na siebie. Postanowił jak najprędzej
zakończyć tę rozmowę. (...) Od pewnego czasu obserwował nogi Ewy. Były długie i bardzo zgrabne. (...)
- Mam nadzieję, że będziemy się czasem widywać.
Uśmiechnęła się.
- Oczywiście. Jeżeli tylko śledztwo będzie tego wymagało.
Downar spojrzał jej w oczy.
- Przyznaję, że chętnie zobaczyłbym się z panią niezależnie od śledztwa. Nie zawsze przecież musimy rozmawiać o morderstwach. Sądzę, że moglibyśmy sobie znaleźć jakiś weselszy temat.
[4]
Drzwi otworzyła mu Warysowa. Miała na sobie ciemną, bardzo obcisłą suknię, podkreślającą jej kształty. Zaczynała trochę tyć, ale była jeszcze doskonale zbudowana. Gęste, ciemne włosy upięła w wysoki kok, przyozdobiony zbyt ekscentrycznym grzebieniem. Tę hiszpańską fryzurę podkreślały jeszcze duże, ciężkie kolczyki czy klipsy. Usta miała mocno ukarminowane. Patrząc na nią, miało się wrażenie, że za chwilę zacznie uderzać w kastaniety i odśpiewa habanerę z Carmen. (...) Właściwie dopiero w tej chwili uświadomił sobie, jak bardzo działa na niego fizycznie ta kobieta.
[5] OMFG. Pan autor i jego wyobrażenie romantyzmu.
Pracowali intensywnie przez trzy godziny. Zmęczona Grażyna usiadła na brzegu tapczanu i wierzchem dłoni odgarnęła spadającą jej na oczy czuprynę.
- Wiesz, o czym sobie teraz pomyślałam?
- O czym?
- Że właściwie mógłbyś mnie tutaj zgwałcić.
Downar wzruszył ramionami.
- Też masz pomysły. Co ci do głowy przychodzi?
- No, ale sam przyznaj, przecież mógłbyś mnie zgwałcić. Głucha noc. Jesteśmy tu sami. No tak czy nie?
- Oczywiście, gdybym chciał... - mruknął niechętnie Downar.
- Ale ty nie chcesz?
[6]
- Właśnie. Przecież tę całą historię z zamianą oprawki opowiedział mi właściwie sam, z własnej woli, to znaczy prawie z własnej woli.
Walczak spojrzał bystro na przyjaciela.
- Słuchaj no, Stefuś, czyś ty czasem nie nakładł temu optykowi po mordzie?
- Zwariowałeś? - oburzył się Downar.
- Nie. Ja tylko tak pytam. Wiem przecież, że ty czasem bywasz nerwowy podczas śledztwa.
- Bądź spokojny. Nie stosuję żadnego mordobicia.
- To ci się chwali.
[7] Walczak ma bezpłatny urlop, bo szykuje się egzaminu na studiach prawniczych, więc korzysta z każdej okazji, żeby się nie uczyć. Jest również źródłem bonmotów ("Tyle razy ci przecież tłumaczyłem, że największą przeszkodą w pracy śledczej jest myślenie.
") i dźwięków (pogwizduje arię Nadira z “Poławiaczy pereł” i marsz z “Aidy”).
[8]
[Downar] Był jak zwykle gładko ogolony i pachniał dobrą wodą kolońską. Jasnobrązowa, dwurzędowa marynarka leżała na nim znakomicie.
[9]
[Wiśniewska] Była średniego wzrostu i miała widoczne skłonności do tycia. Znajdowała się w tym trudnym okresie życia, kiedykobieta jeszcze pragnie się podobać, ale wszelkie zabiegi w tym kierunku okazują się już bezowocne. Kokieteryjna, utleniona czuprynka, spora ilość pudru na sfatygowanej twarzy i przesadnie ukarminowane wargi.
[10]
- Ile razy byłaś u niego?
- Dwa.
- No i co...?
- No i nic. Miły, starszy facet, forsiasty. Płacił dolarami.
- W jakim języku z nim rozmawiałaś?
- Właściwie nie mówiliśmy dużo. Parę słów po niemiecku parę słów po francusku. Wiesz, że nie jestem znowu taka wykształcona w obcych językach.
Się pali: aż gęsto w pokoju, tureckie papierosy (wcale niezłe), wawele, belwedery.
Się pije: wermut, ratafię, chiński koniak(?!), jarzębiak, wódkę, również zagraniczną, i piwo (do obiadu), wino burgundzkie.
Się je: zupę pomidorową i rumsztyk, bryzole cielęce z pieczarkami, szarlotkę i ptysie, rybę w
galarecie, móżdżek zapiekany w muszelkach, pasztet domowej roboty, kawior, łososia, pieczoną indyczkę z borówkami, a na deser tort orzechowy, doskonała kawa i likiery.
Inne tego autora tu.
#4
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 13, 2020
Link permanentny -
Tagi:
2020, prl, panowie, kryminal -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Aleksander Ścibor-Rylski - Złote koło #031
Spis osób:
- kapitan Budny - narrator, żona go opuściła na korzyść ognistego bruneta
- porucznik Traszka - jak wszyscy, pracuje po godzinach
- Piotr (16) - syn Budnego, nieco smutny, bo ojciec jest pracoholikiem
- doktor Turska - młoda lekarka o skupionym wzroku, ratowała Kruka
- podporucznik Prałat - sumienny i obowiązkowy
- Janusz Kruk (17) - denat ze Złotego Koła
- Feliks - kierowca milicyjnego wozu, jeździ, gdzie mu każą
- doktor Miśkiewicz - dyżurny anestezjolog
- profesor Krauswald - Zakład Medycyny Sądowej
- Jan Butyrak - badylarz, właściciel czarnego “spartaka”
- Aleksander Semko - karany za stręczycielstwo i próby wymuszenia
- porucznik Walendziak - robi nadgodziny, młodziak
- Josiek - prowadzi nieoficjalny komis (czytaj: paserka)
- Kaśka Raz-Dwa-Trzy - bardzo dobrze wychowana kobieta, partnerka Semki, piękny biust
- major Skoczylas - “stary”, naczelnik wydziału
- Konrad Zagórski (67) - emeryt, samotny schizofrenik
- ciotka Janusza - mizerna kobieta o bardzo smutnych oczach
- Stanisław Kruk - stryj Janusza, bardzo porządny człowiek[1], o suchej twarzy pastora
- Adam Rokita - uczeń technikum, chłopak z ery tranzystorów i stereofonii
- porucznik Zaleska - ma rozeznanie w gangach młodocianych
- Basia - ładna panienka Rokity, w greckich kozaczkach z łańcuszkiem
- Jan Sadowski (ps. Długi Janek) - ma żółte, zepsute zęby
- Tadeusz Piechalak - pozornie usłużny, syn zamożnych rodziców, ale się stoczył
- Michalski - magazynier z Centrali Zbyt Materiałów Budowlanych, może załatwić cegłę
- Halina Bartoszewska (15) - ofiara gangu
- pani Bartoszewska - matka Haliny, drobna kobieta o bardzo dobrej twarzy
Wrocław. Kapitan Budny ma wprawdzie w planach kolację ze swoim synem, ale wystarczy telefon z pracy, żeby zmęczenie po dyżurze ustąpiło adrenalinie i chęci rozwiązania zagadki. Na izbę przyjęć trafia 17-letni chłopiec z rozbitą głową, który umiera mimo szybkiej reakcji lekarzy. Milicja szuka najpierw mężczyzny, który przywiózł nastolatka i zniknął, ale trop szybko się wyjaśnia jako niezwiązany (przestępstwo gospodarcze), zaczyna więc drążyć, czemu - jak się w śledztwie okazuje - były uczeń technikum zniknął ze stancji u stryja i ze szkoły. W międzyczasie pojawia się jeszcze podejrzany lokalny złodziejaszek oraz zakrwawiony schizofrenik, który twierdzi, że kogoś zabił. Śledztwo prowadzi do bandy, z którą się bujał zamordowany oraz do niewyjaśnionej wcześniej sprawy wielokrotnego gwałtu na 15-latce.
Mam wrażenie, że albo widziałam ekranizację w telewizji (z ojcem i synem Janczarami) albo czytałam już ten tomik. Wyjaśnienie intrygi jest raczej z tych smutnych, ale mało wiarygodnych: mnzbeqbjnal olł eójavrż fcenjpą tjnłgh an anfgbyngpr, nyr jgrz cbpmhł, żr wrqanx pupr fvę avą bcvrxbjnć v mnpmął fmnagnżbjnć xbyrtój j pryh hmlfxnavn cvravęqml an mnqbśćhpmlavravr.
[1] Który, kiedy 16-latek pod jego opieką sprzedaje wieczne pióro i kupuje sobie apaszkę, drze tę apaszkę, daje siostrzeńcowi w twarz i każe mu się wynosić. No dusza-człowiek.
Się kupuje (i je): obrane ziemniaki w delikatesach (nie eko!) w nylonowym woreczku (eko!), konserwowy krupnik w puszce, schab w foliowym woreczku (również nie eko!), smalec do smażenia, piękny trójkącik sera brie (w Delikatesach).
Zygmunt Sztaba - To nie było samobójstwo #033
Spis osób:
- stara Malewska - wdowa, wynajmuje Kocybie pokój
- Alojz Borowiak - starszy syn, pracuje z Kocybą na kopalni
- stary Borowiak - również na kopalni, ale w innym dziale
- stara Borowiakowa - o twarzy pooranej zmarszczkami, dba o garderobę
- Konrad Borowiak - młodszy syn, pracuje w hucie
- Walenty Kocyba - lokator Malewskiej, sztygar na kopalni, ostry, ale sprawiedliwy
- Ewa - narzeczona Alojza, z Nowej Huty, maszynistka w dyrekcji
- Gerard Kowalik - brygadzista z huty, przysadzisty, łysawy blondyn
- Karlik - chudy rudzielec w sztruksowej marynarce
- Władek - zwalisty dryblas z pechem w życiu
- Bronka Borowikowa - dziewczyna Konrada, nie chce legalizować związku
- porucznik Łukasz Kowalik - powiatowa KMO, przystojny i dobrze zbudowany
- Paweł Trumel - sekretarz komitetu zakładowego, szczupły w sztruksowej marynarce
- Jan Koza - przygarbiony starszy górnik, rębacz, lubil się z Kocybą
- Gerard Strusik - przewodniczący rady, oskarża młodych o konflikt z Kocybą
- Antoni Lepik - krępy, barczysty, z małą głową, 20 lat we Francji
- Bronisław Sosnowski - raczej bumelant, przeraźliwie chudy i wysoki, krawat w różowe i zielone końskie głowy
- Stefan Mikulec - nic dobrego, mały i baryłkowaty, uczesany na mandolinę, błyszczący od pomady
- Marian Ziomek - przewodniczący ZMP
- Leon Bartłomiejczuk - przewodniczący samorządu
- Felek Owczarek - miał imieniny w noc śmierci Kocyby
- Sierżant Plich - ówczesna wyszukiwarka i agregator danych
- Marian Zymła (19) - ofiara napaści
- Hilda - taka lepsza, wszyscy ją znają
- kapitan Zdebel - kierownik sekcji
- Zofia Lepik - umie w koronki
Stara Malewska wynajmuje pokój lokatorowi, mimo że obcy człowiek, przywiązuje się do niego. Kiedy Kocyba nie wraca pewnej jesiennej nocy z szychty w kopalni, biegnie do sąsiadów. Borowiak z synami idą szukać zaginionego, znajdują niestety jego zwłoki pod wysokim wiaduktem. Jak wskazuje tytuł, nikt nie wierzy w samobójstwo ambitnego i pracowitego sztygara. Konrad Borowiak podejrzewa brata, kłócącego się ze sztygarem o metody pracy[1], bo przy zwłokach znalazł oderwany guzik (co pasuje do uszkodzeń garderoby Alojza). Przewodniczący rady wskazuje na lokalnych bumelantów, którzy mieli zadrę z pracowitym Kocybą, a dodatkowo w noc śmierci uciekli z miejsca zamieszkania. Milicja rozpoczyna śledztwo od analizy śladów, a na trop zbrodniarza doprowadza ich gazeta trzymana przez denata w szufladzie.
Się je: w zimie chleb z kiełbasą i boczkiem, latem z twarogiem ze śmietaną i szczypiorkiem, bigos na kolację, jajecznicę na boczku.
Się pali: sporty, poznańskie.
[1] Których brak był “wodą na młyn naszych reakcjonistów i światowego kapitalizmu”.
Inne tego autora tutaj. Inne z tego cyklu tutaj.
#3 (przeczytałam też dla porządku EW032)
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday January 9, 2020
Link permanentny -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, 2020 -
Kategoria:
Czytam
- Komentarzy: 2