01 marca 2009

Jerzy Edigey - Zbrodnia w południe

Umieszczony w * Czytam o 13:38:28

Rzecz się dzieje dookoła placu Grunwaldzkiego w Szczecinie (co już jest nietypowe jak na kryminał, bo zwykle jest to Warszawa i Pałac Mostowskich). W jednej ze starych kamienic podczas kradzieży (i to niebagatelnej, bo trzymanej na nowy samochód po sprzedaży volkswagena) zostaje zamordowana matka właścicielki, która przyszła jej zrobić zakupy. Milicja, mimo posiadania tzw. nowoczesnego aparatu, zabiera się do śledztwa jak pies do jeża i bez pomocy pewnej uczynnej studentki medycyny niewiele osiąga. Szczęśliwie studentka jest chętna i mimo wielokrotnego obrażania jej inteligencji przez porucznika (co oczywiście owocuje gorącym uczuciem w myśl przysłowia, że kto się lubi itd.), dodaje do śledztwa elementu kobiecego. Mężczyźni są zbyt prości, żeby wpaść na to, że kobieta po przyjściu z zakupów wypakowuje masło i mrożonego kurczaka do lodówki, a nie malowniczo rozkłada to na stole, czekając, aż kurczak zacznie chodzić, co w znaczący sposób zmienia tor śledztwa.

Cytat dnia:

(...) Przedtem i potem spełniał już ściśle rozkazy przełożonej (...).
- Przełożonej?
- Jak pan woli, może pan ją nazwać żoną. To właściwie nieistotna różnica. W każdym dobrym małżeństwie żona jest przełożoną swojego męża.
- No, wie pani! - obruszył się porucznik.
- Poznać, że pan jest kawalerem i pewnym spraw zupełnie nie rozumie.

Komentarze »

  1. Felinity powiedział(a),

    01 marca 2009 o 16:26:40

    O! Muszę koniecznie przeczytać, zupełnie inny jest odbiór tekstu umiejscowionego w bardzo dobrze znanych okolicznościach przyrody. [Dygresja: Kiedyś dostałam książkę „Baszta czarownic” Krzysztofa Kochańskiego, której akcja dzieje się w Słupsku. A ponieważ w tym mieście mieszkałam 18 lat, to przy każdym opisie miejsca aż przechodziły mnie dreszcze, a zwłaszcza, że opowieść zawiera elementy fantasy.]

  2. Zuzanka powiedział(a),

    01 marca 2009 o 18:50:18

    Też bardzo lubię – wszelkie poznańskie książki mówią do mnie bardzo (Jeżycjada miała silny dodatkowy fun factor i ostatnie już tylko dla okoliczności przyrody czytałam).

  3. Felinity powiedział(a),

    01 marca 2009 o 22:06:04

    Nie znalazłam tej książki na Allegro ani w Merlinie – podpowiesz jakieś źródło?

  4. Zuzanka powiedział(a),

    01 marca 2009 o 22:11:39

    Znalazłam ją na podaj.net, ale drugiego egzemplarza już nie ma (to staroć, z 1970 roku). Jak TŻ przeczyta, mogę Ci okazją podać do Warszawy.

  5. Felinity powiedział(a),

    01 marca 2009 o 22:28:49

    No to się zapisuję na listę, dziękuję :)

  6. Felinity powiedział(a),

    18 września 2009 o 19:50:42

    Książka przeczytana w drodze pociągiem notabene do Szczecina. Młodzieżowy kryminał ze zgrabną fabułą - czytadło lekkie i przyjemne, zwłaszcza dla tubylca (również napływowego, jak np. ja). Dobrze, że moja osobista rodzicielka tu studiowała za młodu, to przynajmniej wiem, jakie ulice wspomniane są w książce i jak się nazywają obecnie (np. Buczka to obecnie Piłsudskiego). Zwróciłam też uwagę na to, że wspomniany jest rozmiar miasta Szczecina jako bardzo duże miasto, większe powierzchniowo od Wrocławia i Warszawy, chociaż z mniejszą liczbą ludności (obecnie stolica jednak ma dużo większą powierzchnię, a Szczecin jest na trzecim miejscu). Geograficznie w książce wszystko się zgadza również. Dzięki za wypożyczenie :)

Dodaj komentarz