Więcej o
Moje miasto
[15.09.2020]
Bo skarżyłam się, że nie ma wiewiórek na Cytadeli, nieprawdaż? W lipcu podjęłam nieudaną próbę, kiedy to tuż po wejściu na Cytadelę przepłoszył mnie rzęsisty (i jak mam na myśli rzęsisty, to taki, że wszystko płynęło, mokra byłam do majtek) letni deszcz. Za to pewnego jesiennego popołudnia, kiedy od późnych róż przeszliśmy do Ogrodu Kwiatów, znienacka, w złotej godzinie, wyskoczyło na mnie stado wiewiórek. Bardzo szczęśliwym człowiekiem byłam tamtego popołudnia.
GALERIA ZDJĘĆ (również z wiosny).
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 7, 2021
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
cytadela
- Skomentuj
[13.06.2020]
Rok temu dociągnęłam w poświątecznej żałości za światłem i kolorem do 12 stycznia, prawie do Blue Monday. W tym roku nawet w Sylwestra była mgła i ciemność. Przynoszę więc czerwcowe powidoki z obietnicą brzęczenia owadów i zapachu piwonii.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek stycznia 4, 2021
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
ogrod-botaniczny
- Komentarzy: 2
Come closer and see
See into the trees
Find the girl
While you can
(The Cure - The Forest)
500 metrów od domu. W tym roku co najmniej raz w tygodniu. Dużo kroków.
Drzewa. Stawy. Kora. Ściółka. Trawy. Mostki. Odbicia. Świerszcze, ptaki i pociąg na wiadukcie.
Światło i migotanie.
Liście.
Złapała mnie wiosenna ulewa.
Piorun uderzył tuż obok, kiedy wracałam z córką ze spaceru.
Podobno są żółwie przy pniu drzewa. Na pewno są kaczki i łabędzie. I raz spotkałam nornicę.
Tu nie ma pandemii.
GALERIA ZDJĘĆ (dużo, ale idźcie się wytarzać w zieleni) plus
2019 i 2015.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa grudnia 30, 2020
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
debiec
- Komentarzy: 3
W tym roku trochę kręciłam się po mieście, jak już było można.
[5.01.2020] Stara Cegielnia przy Mieleszyńskiej (tuż przy wieży widokowej na Szachtach).
[26.07.2020] Wiadukt nad Drogą Dębińską.
[7.11.2020] Robocza, płot przy ZNTK
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudnia 27, 2020
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
murale, szachty
- Skomentuj
[5.01 - 11.06 - 10.09 - 22.12.2020]
W tym roku sporo czasu spędziłam na wyciąganiu rodziny ze strefy komfortu za pomocą spacerów w zieleń. Pierwszą reakcją u młodzieży jest zwykle niechęć, po czym nagle się okazuje, że są - w zależności od pory roku - dmuchawce, młode łabędzie, kaczki, motyle i patyki, które można wrzucać do wody. Szachty - teren spacerowy dookoła ponad stuletnich glinianek - mają wszystko, a dodatkowo piękne widoki, zwłaszcza z wieży widokowej, na którą wchodzę zwykle sama; owszem, potem to mnie bolą przez kilka dni łydki, ale zawsze warto. Co ciekawe, mimo mojego lęku wysokości, który objawia się czasem ataczkami paniczki, jak wchodzę na kratownicę, na ażurowej wieży na Szachtach jest mi całkiem dobrze. Poniżej i w galerii czerwca zestawy zdjęć - ze stycznia, czerwca, września i grudnia, widać czasem, jak zmieniają się miejsca w zależności od pory roku. Na 2021 planuję wreszcie wstać na wschód słońca na Szachtach.
GALERIA ZDJĘĆ i wcześniejsze: 2019 i 2018.
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudnia 25, 2020
Link permanentny -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tag:
szachty
- Komentarzy: 4
Sąsiadka z góry, zdziwiona: "A bo ja myślałam, że państwo mają synka. Bo przed drzwiami stała wywrotka". Wywrotką Maj buduje z lokalesami na placu zabaw, neutralnym genderowo (wszystkie dzieci używają słów na "k", "ch" i dupa bez względu na płeć).
Spotkany na tymże placu zabaw młody człowiek zainteresował się faktem, że chusteczki higieniczne kosztują 20 groszy. Bo za 20 groszy można kupić zapałki. I jakby mieć benzynę, to można coś polać i podpalić! Kupi mi pan zapałki?
Plac w ogóle budzi mieszane uczucia w Majucie - bo nie wiadomo, czy to do zabawy, czy wysypisko śmieci. Przy pierwszej wizycie pozbierała wszystkie śmieci, rzucane bezrefleksyjnie na ziemię przez dzieci i dorosłych.
O poranku na czereśni spotykam czasem Zosię, szylkretową kotkę sąsiadów.
Ulica, chodnik pod jedną posesją. Dwóch młodzieńców, bosych i bez koszulek, przepakowuje walizki na środku chodnika.
Sympatyczny, rozczochrany pan w średnim wieku na rowerze, z tyłu przyczepka. W przyczepce malowniczo upozowany buldożek francuski.
W lokalnym "Lewiatanie", kupując napój niegazowany, zmotywowałam ogorzałego pana do wzbogacenia zakupów (setka wódki) o popitkę.
W okolicy spacerowej dwie Biedronki. W jednej z nich kasjerka poskarżyła mi się, że ktoś otwiera pudełka z ryżem w torebkach, nie wiadomo po co.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpnia 31, 2015
Link permanentny -
Kategorie:
Z głowy, czyli z niczego, Moje miasto -
Tag:
debiec
- Komentarzy: 7