Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o murale

Projekt Jeżyce - Kraszewskiego

Kraszewskiego jest prawdziwym utrapieniem, jeśli chce się przez nią przejechać, bo nierówny bruk, tramwaje, autobusy i mnóstwo samochodów wyjeżdżających z jednokierunkowych. Kiedy się idzie pieszo, też nie jest za wesoło, bo krzywe i zastawione chodniki, tłumy obładowane walorami z Rynku Jeżyckiego. A mimo to lubię Kraszewskiego, tak za nic. Nie ma zachęcających bram do zaglądania, sklepy jak gdzie indziej (chociaż ostatnio pojawił się ładny sklep z herbatą - Herbaciane Pola), za to pojawiło się kilka mniej zwykłych restauracji - podobno jeden z lepszych kebabów w Poznaniu oraz Knajpka na Fyrtlu (mają śniadania!).

GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota października 5, 2013

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - Tag: murale - Komentarzy: 4


Projekt Jeżyce - Outer Spaces 2013

Trochę przeterminowane zdjęcia, bo usilnie szukałam loda z aureolą(?) między Słowackiego a Dąbrowskiego, co jest nietrywialne ze względów geograficznych.


(Kraszewskiego, róg Sienkiewicza)

(j.w./Wąska)

(Poznańska/Wąska)


(Poznańska/Wąska)

(autorka: Marina Zumi)

(Kościelna)

(Jest jeszcze jeden, nad Invest Bankiem, ale niespecjalnie mi się podoba).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 3, 2013

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - Tag: murale - Skomentuj


O kotach i muralach

Na Ostrowie Tumskim i Śródce interesują mnie zawsze dwie rzeczy. Czy może tym razem pojawiło się coś nowego, co pozwoli mieć nadzieję, że Śródka stanie się wreszcie ośrodkiem turystycznym z małymi sklepikami, klimatem i czy dalej po Ostrowie hula jurny czaro-biało kocur, zostawiając tony podobnych kociąt. Żeby nie pozostawać wszystkich w niepewności, od razu dodam, że populacja czarno-białych kotów ma się świetnie (jeden szedł wzdłuż rzeczki, jeden w księżym ogrodzie, dwa - z czego jeden mały - w przydomowym ogródku, kolejny w parku przykatedralnym i jeszcze jeden przyjacielski na murku), acz pojawiła się pewna przeciwwaga, bo widziałam dwa szaraki pręgowane.

Po kwietniowej akcji "Sprawa krótka - czysta Śródka" murale, które wtedy powstały, dalej trochę rozpraszają szarość kamienic. Vine Bridge ma się świetnie, wypuścił nawet mackę na drugą stronę uliczki - można napić się i zjeść na drewnianym podeście z widokiem na tramwaje. I parking. I można wchodzić na każdy schodek i pukać do każdych drzwi. I liczyć kłódki na moście (ręka do góry, kto jeszcze przeszedł górą, gdy przęsła mostu były jeszcze częścią mostu Rocha?).

I przed katedrą z ekumenicznym azjatycko-perskim przepychem można usiąść na poduszkach pod powiewającymi chorągiewkami-plakatami (trochę czuję się jak punk w dowcipie, co to nie widział wanny, bo nie chodził do kościoła, bo nie wiem, co to). I popatrzeć na ludzi wychodzących z katedry już razem (czy TŻ zasugerował Majutowi, żeby podbiegł do tego pana w garniturze i krzyknął "Tata!"? Ależ).

(Część zdjęć jest z kwietnia; więcej tu).

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek czerwca 8, 2012

Link permanentny - Kategorie: Koty, Maja, Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - Komentarzy: 5


21 maja (2): bańki mydlane na Rynku

Najzupełniej mi wszystko jedno, czy był to zorganizowany na facebooku flash-mob, czy byli sponsorzy i czy całość była komercyjna. Lubię bańki mydlane. I wprawdzie poszłam dziś na Rynek jak Turek z nożem na strzelaninę, ale nadrobiłam zaniedbanie kupując gizmo do baniek na straganie. Nie tylko ja zresztą.

Miasto dziś w ogóle było w formie - oprócz baniek i murali pokazało mi makietę Starego Rynku, stojącą przy wylocie Paderewskiego. Poproszę tak co dzień. a jak nie, to ostatecznie co tydzień. Z góry dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby, kreśląc się z poważaniem.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maja 21, 2011

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - Komentarzy: 4


21 maja (1): Festiwal Murali Outer Spaces

Lubię szukać. Wychodzę, śledzę, podążam za tropami (czasem tylko wysyłając rozpaczliwe sms-y do tych z googlem, gdzie konkretnie). Dzisiaj tak sobie krążyłam i szukałam tego, co po Alternaliach zostało na ścianach do niedawna nijakich i podniszczonych kamienic. Zrobiłam nawet mini-wywiad z przypadkowo spotkaną parą młodych mieszkańców Poznania - Natalią i Staszkiem. Zapytałam o wrażenia i usłyszałam, że "Ogólnie to im się podoba". Staszek rzekł nawet, że "Całkiem, całkiem".

Oczywiście trzeba być mną, żeby nie zauważyć murala na najbardziej widocznej i odsłoniętej kamienicy na Taczaka, ale wrócę tam, nie ma obawy (dawno nie byłam w "Soli i Pieprzu", zresztą).

I tak:


Kantaka 8/9


Garbary 41


Grobla 16


Woźna 13

>
Woźna 13, podwórze za Cafe Mięsna

GALERIA ZDJĘĆ.

EDIT: mural przy Taczaka 11.

Więcej o festiwalu w prasie:

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota maja 21, 2011

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - Komentarzy: 2


Groblą do Mostowej

Zbieram sobie w małym notesiku ciekawe zakątki Poznania. Takie hobby. Czasem widzę coś kątem oka, przejeżdżając opodal w zupełnie innym celu. Czasem przeczytam coś gdzieś i zostanie mi w głowie, że warto. Przeglądam hasłowo blogi, zdjęcia i wikipedię. I czekam tylko na słoneczny dzień. Jak dziś (wczoraj, bo się nie wyrobiłam z pisaniem).

Ulica o dźwięcznej nazwie Grobla jest fascynująca. Między innymi dlatego, że numeracja od 1 idzie lewą stroną, potem przy skwerku Łukasiewicza (tym z Latarnikiem) zawraca i idzie rosnąco prawą stroną. Ale też i przez eklektyczność. Bo z jednej strony to okolica industrialna, z ceglanymi budynkami Gazowni, doskonałymi na lofty, starymi magazynami i firmami o proweniencji ewidentnie wod-kan, co widać na starych muralach (a na świeższych apeluje się o rozwój czytelnictwa), z drugiej - siedziba Muzeum Etnograficznego w post-masońskim budynku, pałacyk Paetzów, piękne kamienice z ogrodami od frontu, kościół Wszystkich Świętych i niepozorny konsulat Ukrainy.

Z kolei Mostowa jest spójnie a gęsto zabudowana kamienicami (i przewrotnie nie pasującym, a jednak na miejscu Instytutem Zachodnim). Niektóre bardziej zniszczone, niektóre mniej, z głębokimi bramami i malowniczymi balkonami. Zdecydowanie #chcetam mieszkać, jakby kiedyś była okazja.

Słonko i mroźny wiatr, rozgrzewałam się w muzeach. Nie jestem jakąś specjalną wielbicielką polskiego folkloru, więc nie zachwycały mnie eksponaty w Muzeum Etnograficznym (poza Od Zęba Zbolałym Chrystusem), bardziej spodobały mi się wnętrza domu bamberskiego w Muzeum Bambrów Poznańskich (oba muzea sprytnie współdzielą podwórko), z kredensami, pojemniczkami na przyprawy, wagą kuchenną i kołyską (genialny patent, żeby niemowlę się nie przekolebało na brzuch, przywiązywało się do niego poduszkę, naród miał fantazję).

Żeby nie było, że tylko ja miałam udane przedpołudnie. Wprawdzie było dość obrzydliwie wietrznie i na huśtawce na zrewitalizowanym (wzruszyła mnie ankieta dotycząca użytkowników) skwerku wytrzymaliśmy tylko trochę wbrew niejakim protestom Majuta, który mógłby pół dnia, ale potem obserwacja wróbli (uciekają szybko i trzeba ich szukać pod samochodami), psa robiącego kupę (też ucieka, ale oglądając się za siebie) i zbieranie gałązek z rozmontowywanej w Muzeum Bambrów choinki zmniejszyła rozczar związany z ewakuacją z placu zabaw.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela stycznia 23, 2011

Link permanentny - Kategorie: Maja, Fotografia+, Moje miasto - Tag: murale - Komentarzy: 2