Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla polska

Bogusław Wołoszański - Twierdza szyfrów

Oparta na faktach powieść, opisująca wyścig naukowców i szpiegów w celu rozpracowania radzieckiego szyfru dyplomatycznego. Na zamku Czocha, w tajnej kryjówce wywiadu, Niemcy konstruują maszynę deszyfrującą, ale mimo wysiłków ekipy ciągle nie działa prawidłowo. Oficer Jorg, który okazuje się być szpiegiem, należącym do supertajnej międzynarodowej organizacji z siedzibą w Paryżu, przypadkiem trafia na rozwiązanie (co jest o tyle zabawne, że udaje się rozszyfrować depesze tylko z powodu lenistwa Rosjan, którzy z braku wystarczającej ilości kart szyfrowych, używali ponownie już wykorzystanych). Po aresztowaniu łączniczki Jorga do zamku udaje się polsko-amerykańska ekspedycja, żeby przywrócić łączność. Pobocznie plączą się wątki amerykańskich naukowców, którzy dla idei donosili Związkowi Radzieckiemu o przełomowych wynalazkach, zwłaszcza związanych z rozszczepieniem atomu.

Nie czepiając się logiki (kwestie związane z kryptografią są solidnie przeanalizowane), wadą dla mnie jest pozostawienie wielu niedokończonych wątków, może w celu kontynuacji. Niestety, autor zostawia czytelnika w pół słowa, zaznaczając, że nie napisał o losach Jorga i Anny-Marii czy o tym, po co Compaigne pojechał do Paryża.

Narratorem w audiobooku jest sam autor, słuchając miałam wrażenie, że to odcinek "Sensacji XX wieku".

#56/#10

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpnia 3, 2018

Link permanentny - Tagi: polska, panowie, beletrystyka, 2018 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Skomentuj


Ewa wzywa 07

Stanisław Goszczurny - Sylwestrowa noc #17

10 stycznia. Na komisariat w trójmiejskim Nowym Porcie zgłasza się obywatel Soja i z zaniepokojeniem informuje, że zaginęła mu w Sylwestra małżonka, Zofia (również Soja). Wyszli z potańcówki pokłóceni, on przysnął na stacji, a jak się obudził, to jej już nie było. Major Wyzga i kapitan Kowal rozpoczynają poszukiwania - odpytują wspólnych znajomych pary, szukają marynarza, z którym Zofia tańczyła, ale co ciekawe, nie sprawdzają w miejscu pracy zaginionej, czy nie ma od niej żadnej wiadomości. Mimo mocno ograniczonych możliwości (nie ma kamer, telefonów komórkowych czy śladów płatności) udaje im się wyśledzić, co naprawdę zdarzyło się 10 dni wcześniej. Przestępca, któremu rzucono w twarz fakty, opuszcza głowę i się przyznaje.

Się pali: giewonty.
Się nosi w torebce: pantofle (na zmianę), szalik, chusteczkę, kosmetyczkę, gumkę od weka i dowód osobisty.

Adam Hauert - Dlaczego pan zabił moją mamę? #19

Zwykle nie mam problemu z wywęszeniem propagandy w peerelowskich kryminałkach, ale w przypadku tego tomiku zdecydowanie węszę ewidentną szyderę. Śledztwo w sprawie utopionej (a wcześniej otrutej) kobiety oraz pisanych dziecięcą ręką anonimów, przeplatane jest dygresjami o dawnych sprawach kapitana Bolskiego, który dzięki błyskotliwej inteligencji, znajomości życia wyższych sfer, urokowi osobistemu[1] oraz wykształceniu prawniczemu (przed wstąpieniem do milicji był prawnikiem) rozwiązał, na przykład kradzieży ryb w transporcie czy skrywanej ciąży u psów.

Kapitan Bolski był dandysem: “elegancki, zawsze ogolony; major podejrzewał go o używanie wyłącznie angielskich perfum; Bolski zresztą sam bardzo się sobie podobał. Opowiadano o nim w komendzie, że kiedy dostał nagle, nie wiadomo dlaczego, kostropatej wysypki - przestał nawet pić w trosce o urodę. Na szczęście okazało się, że to nie od jarzębiaku, w związku z czym mógł dalej pić bez przeszkód, co zresztą wcale mu nie przeszkadzało w doskonałym wywiązywaniu się z obowiązków służbowych”. Jego współpracownik, plutonowy Wronik, był odpowiednikiem Sancho Pansy - doskonały kierowca, bokser, często w pracy pomagał mu prawy sierpowy. I ten duet dostał do rozpracowania tzw. delikatną sprawę - ktoś rozesłał do kilku większych hoteli w polskich miastach (w tym do poznańskiego Merkurego) anonim z tytułową treścią.

Bolski zaczął od analizy gości hotelowych z hotelu w Warszawie, wykluczając np. aktora skazanego za bigamię, bo ten raczej się ponownie ożeni niż kobietę zamorduje. Potem odwiedził Poznań, gdzie koperta od anonimu skierowała go do Szczecina, gdzie rozpoczął wędrówkę od szkoły do szkoły, pokazując list nauczycielom i już trzeciego dnia znalazł autorkę listu. Połączenie jej matki z jednym z gości warszawskiego hotelu nie było trudne, więc obaj panowie w pożyczonym z komendy milicji krążowniku szos rozpoczęli pogoń przez pół Polski za przestępcą.

[1] Korzystając ze swego znakomitego wyglądu, rozkochał kiedyś młodą dziewczynę, przy pomocy której usiłowano wywieźć z Polski większą ilość bezcennej, starej biżuterii. Dziewczyna doszła do wniosku, że lepsze parę dni miłości w kraju niż nie wiadomo jakie losy za granicą. (...) Bolski zresztą od pierwszej chwili oświadczył dziewczynie, że jest oficerem MO.

Na podstawie książki nakręcono jeden z odcinków “07 zgłoś się”.

Inne z tej serii tu.

#53

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipca 29, 2018

Link permanentny - Tagi: prl, polska, panowie, kryminał, 2018 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Jakub Żulczyk - Zrób mi jakąś krzywdę

Dawid, student ostatniego roku prawa, poznaje na popijawie u kumpla jego młodszą siostrę, Kaśkę. Kaśka ma 15 lat, nie jest w żaden sposób kobieca, nosi zamiast sukienek koszulki metalowych zespołów podebrane bratu, a bardziej niż Dawidem interesuje się konsolą do gier. Dawid, który ma świadomość, że za chwilę skończy studia i nieuchronnie stanie się dorosły (praca, żona, kredyt na mieszkanie, dzieci, siwizna, śmierć), zakochuje się w młodszej od niego o 10 lat dziewczynie, traktując ją jako marzenie o powrocie do świata, w którym nie musiał podejmować decyzji. Jedzie za Kaśką do domu jej matki i proponuje jej ucieczkę w Polskę, na co 15-latka się zgadza, tylko poczekaj, zapakuję konsolę. Zanim dwoje uciekinierów zgarnie literacki analog detektywa Rutkowskiego, okradną staruszkę, będą udawać świadków Jehowy[1], trafią na bandyckich dresiarzy, festiwal muzyki alternatywnej, kręcenie amatorskiego filmu porno czy wreszcie zaprzyjaźnią się z Wiktorem, człowiekiem z dredem (oraz dwa razy zgubią Kaśkę). Historia miłosna, a w zasadzie wielopiętrowa miłosna intryga, dziejąca się w głowie Dawida, jest skontrowana cynicznymi, acz celnym obserwacjami społecznymi.

Książkę poniekąd znałam z egzaltowanych cytatów, często pojawiających się u nastolatek w wieku dowolnym. Nie jest to najlepsza książka Żulczyka, chociaż oczywiście czyta się świetnie, bo język i obserwacja. Trochę doskwierała mi perspektywa rodzica, którego dziecko za kilka lat może zawrócić w głowie komuś starszemu o prawie że pokolenie, nieco za mocno, żeby zachwycić się kiełkującym uczuciem czy potraktować całość jako quasi-groteskę.

[1] No ale serio - przecież nie celowo ją wzięłam z półki! Przypadek!

Inne tego autora tutaj.

#51

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipca 24, 2018

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: polska, panowie, beletrystyka, 2018 - Skomentuj


Robert Rient - Świadek

Łukasz od zawsze czuł się inny - dorastał w zborze Świadków Jehowy. Wytykany palcami w szkole, pomijany przy obchodzeniu urodzin i rozmów o świątecznych prezentach (ze względu na restrykcyjną doktrynę kwestii świętowania, zwłaszcza uroczystości świeckich), chciał zrealizować się jako człowiek przez wiarę. Mimo euforii związanej z akceptacją we wspólnocie i poczuciem spełnienia przy głoszeniu dobrej nowiny, nie był jednak w stanie przejść nad ograniczeniami ciała - dojrzewanie i zakazana fascynacja własnym ciałem sprawiły, że miał poczucie rozdarcia i grzechu, jednego z cięższych. Opresyjna religia wymagająca absolutnego podporządkowania się hierarchii, wykluczająca kwestionowanie zasad przez członków wspólnoty za pomocą wzajemnej inwigilacji, doprowadziła Łukasza na skraj załamania nerwowego, zwłaszcza gdy przyznał się przed sobą, że jest homoseksualistą. Po długiej walce z samym sobą, stopniowo przestając negować swoje potrzeby i przykrawać je do wymagań wspólnoty, analizując krytycznie wszystkie wartości, wśród których wzrastał, dojrzał do odejścia (a w zasadzie do zostania usuniętym) ze zboru, zataczając koło ponownego wykluczenia. Umarł Łukasz - skazany na piekło grzesznik, pełen lęku i frustracji, a narodził się Robert - spełniony człowiek, choć z musu bez korzeni.

Książka to autobiograficzny reportaż, pisany przez dwóch autorów - Łukasza i Roberta. Poza dramatyczną historią dojrzewania w skrajnie nieprzyjaznym dla wrażliwej i analitycznej osoby środowisku, jest to dokument pokazujący skrywane wewnętrzne zasady wspólnoty Świadków Jehowy. Czytałam kolejne rozdziały w tramwaju w drodze do pracy, mijając codziennie ustawiony przed Szpitalem Ortopedycznym stand z kolorowymi czasopismami, obstawiany przez parę sympatycznych, wizytowo ubranych ludzi w średnim wieku. To dość drastycznie współgra z opisywaną przez Rienta religią wybiórczego miłosierdzia (tylko ci, co przyjęli Dobrą Nowinę i weszli do wspólnoty, mają szansę na życie wieczne), braku empatii, archaicznych zasad rodem z XIX wieku, masońskiej hierarchicznej struktury i absurdu, który nakazuje żyć ze świadomością rychłej eksterminacji.

Inne tego autora tutaj.

#48

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipca 18, 2018

Link permanentny - Tagi: polska, panowie, beletrystyka, 2018 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Ryszard Ćwirlej - Masz to jak w banku

1989. Obraduje Okrągły Stół.

W Pniewach pod Poznaniem ginie w wypadku obcokrajowiec, lokalne służby porządkowe (a konkretnie dwóch cwanych milicjantów) plądrują bagażnik samochodu, a znalezione walory w dolarach skrzętnie zagospodarowują do celów prywatnych.

Miesiąc później. W Poznaniu jednocześnie ginie dwóch mężczyzn związanych ze środowiskiem cinkciarzy (z czego jeden nosi nazwisko Krzyżaniak, przypadek?) oraz pojawia się plotka, że już za chwilę handel walutą będzie legalny.

Obydwa wątki splatają się za sprawą Grubego Rycha, nieopanowanego pociągu Teosia Olkiewicza do alkoholu i płci pięknej (w tej kolejności) oraz mody, a konkretnie marmurkowych dżinsów, produkowanych w manufakturze Krzyżaniaka na Podolanach. Jak w kilku innych tomach, do gry wkraczają aktywni i emerytowani członkowie SB, którzy w aktualnej sytuacji politycznej są zdeterminowani do zapewnienia sobie godnej emerytury.

To, co spodobało mi się w tym tomie, to silne postaci kobiet - właścicielka butiku na Głogowskiej, Magda Jankowska, narzeczona ajenta motelu w Pniewach, Zosia Pietruszka czy pojawiająca się już wcześniej Marylka, eks-flama Olkiewicza. Tak naprawdę one rozwiązują całą sprawę i wymierzają sprawiedliwość, nawet najbardziej ogarnięty Mirek Brodziak jest tutaj postacią drugoplanową (bo kapitana Marjańskiego, który w tym tomie odkrywa prawdziwe uczucie, czy Teosia raczej nie można brać pod uwagę jako spiritus movens).

Inne tego autora tutaj.

#47

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipca 10, 2018

Link permanentny - Tagi: prl, polska, panowie, kryminał, 2018 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Andrzej Sapkowski - Boży wojownicy

Ponieważ okrutnie ciekawiło mnie, co się stało z wesołą ekipą po zakończeniu tomu pierwszego, rzuciłam się na tom drugi jak świnia na obierki. W przeciwieństwie do świni rozczarowałam się, bo jednak "Boży wojownicy" głównie skupiają się na opisie wojny podjazdowej, miotając bohaterami z południa na północ i odwrotnie. Reynevan, Szarlej i Samson Miodek rozczarowani polityką na Śląsku (i zapewne strwożeni nieco możliwościami i brakiem skrupułów Świętego Oficjum) oficjalnie opowiadają się po stronie Husytów i lądują w Pradze. Podczas dwuletniego pobytu lokalni czarnoksiężnicy próbują odwrócić rytuał, który zamontował ducha Samsona w ciele przygłupa, a kiedy się to nie udaje, sugerują ekipie wycieczkę na Śląsk, do zamku Troski, gdzie podobno żyje jedyny znany mag, który potrafi ducha wymontować. Reynevan jest tym bardziej chętny, bo dowiaduje się, że Katarzyna Biberstein, z którą zapoznał się cieleśnie podczas sabatu na Grochowej Górze, powiła syna niespełna rok później. Jest jedno zaskoczenie, trochę miłości, znacznie więcej zdrady i trupów, drugoplanowo pojawiający się mamun; niestety poza tym głównie są opisy bitew i mordów oraz przekrzykiwanie się, czyja wiara jest bardziej.

Znużył mnie ten tom, powiedzcie, proszę, że trzeci naprawi kiepskie wrażenie. Przecież muszę przeczytać, nie będę szukać streszczenia.

Inne tego autora tutaj.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 11, 2018

Link permanentny - Tagi: sf-f, polska, panowie, 2018 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 3