Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla czechy

Franz Kafka - Proces

No dobrze, przemyślałam swój stosunek do Pachnidła jako najgorszej książki 2018, albowiem - oględnie powiem - Proces bynajmniej też mnie nie zachwycił.

Józef K. WTEM zostaje aresztowany - ot, do pensjonatu, w którym mieszka, wchodzą smutni panowie, informują go o fakcie aresztowania, zjadają mu śniadanie, po czym Józef idzie do pracy, jak co dzień. Nie wiadomo jaki jest powód ani konsekwencja tego faktu - w bliżej nieokreślonej przyszłości ma się odbyć proces, czasem bywa wzywany do sądu, plotka się rozchodzi po mieście oraz wuj z prowincji się strasznie ciska, bo hańba dla rodziny. Działania Józefa przypominają grę RPG, prowadzoną przez schizofrenicznego mistrza gry - chodzi w losowe miejsca, tu zmolestuje współlokatorkę, tam w sądzie obrazi urzędnika, innym razem dostanie napadu duszności, wuj prowadzi go do chorego adwokata, który wprawdzie niewiele robi, ale ma uroczą pielęgniarkę, która z kolei molestuje Józefa (ku jego niechęci, mimo że panna młoda i ładna; w ogóle to jakiś fetysz autora, takie przypadkowe rzucanie się ledwo poznanych ludzi na siebie - na Józefa ostrzy sobie też dwukrotnie spotkana żona woźnego sądowego), w kościele, po którym ma oprowadzić żądnego zwiedzania kontrahenta z banku, wdaje się w mistyczną pogawędkę z księdzem (kapelanem więziennym), świat prawa wyjaśnia mu malarz-domokrążca oraz były kupiec na krawędzi załamania nerwowego. Czy wspominałam, że działania Józefa nie mają konsekwencji? Mija rok, pojawiają się znowu smutni panowie, wyprowadzają Józefa na pole pod miastem, rozbierają i zabijają. Koniec. Wspominałam, że nigdzie nie pada najmniejsze wyjaśnienie, czego dotyczy proces?

I dialogi. Bardzo niedobre. Większość ludzi, z którymi Józef rozmawia, brzmią jakby mieli nieustające zatwardzenie. Czasem cedzą półsłówka, czasem do przypadkowo napotkanej osoby wygłaszają monolog na kilkanaście stron. Sam Józef jest antypatycznym bucem, postrzegającym większość swojego otoczenia jako ludzi poślednich, niższej klasy niż on, skupionym tylko na tym, że zrobić dobre wrażenie na zwierzchnikach w pracy i klientach. Finał jest ulgą, również dla czytelnika.

(I tak, czytałam kilka opracowań, w których FK wielkim autorem jest, ale książka się nie broni).

#16/#4

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marca 6, 2018

Link permanentny - Tagi: panowie, czechy, beletrystyka, 2018 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Komentarzy: 2


Evzen Bocek - Arystokratka na koniu

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie jestem w stanie streścić fabuły tego "odcinka", bo trudno tę książczynę nazwać częścią cyklu (57 minut czasu lektury na kindlu). W środku opisane są wakacje 1997, podczas których w zamku Kostka: Maria udziela wywiadu plotkarskiej gazecie po głodówce, prozaku i orzechówce, ale wywiad się nie ukazuje, bo książę Szwarzenberg zakochał się w striptizerce, senior Kostka nie płaci nikomu pensji, bo chce mieć pieniądze dla siebie, pojawia się sklerotyczna babcia Kostka, umiera księżna Diana, więc matka Marii jest w żałobie. Trafiłam gdzieś na określenie "sitcom" i to chyba dobrze oddaje jakość wydawnictwa - powtarzalne gagi, sytuacja od początku do końca fabuły nie ulega zmianie, codziennie rano nowy odcinek, w którym bohaterowie wymazali zdarzenia dnia poprzedniego, brakuje tylko śmiechu w tle.

Inne tego autora tutaj.

#12

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lutego 14, 2018

Link permanentny - Tagi: panowie, czechy, beletrystyka, 2018 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2


W górę i w dół albo o zwiedzaniu na piechotę

[1.05.2017]

W licznych komentarzach padają często pytania o to, w jaki sposób wybieram rzeczy do obejrzenia (oczywiście kłamię, nie ma prawie żadnych komentarzy, #foch). W Pradze, jak wspominałam dwie notki temu, to nietrudne, bo co krok to coś fajnego. Mieszkaliśmy na Małej Stranie, gdzie nie dość, że albo z górki, albo pod górkę, to nie można parkować samochodu, więc nawet wyprawa do samochodu prowadziła przez kilka zabytków. Poniżej moja przybliżona trasa po głównych zabytkach Pragi (oczywiście z pewnymi mentalnymi skrótami - na Vaclavskem Namesti i przy Ratuszu staromiejskim z Orlojem byliśmy dzień wcześniej, w ogrodzie przy Pałacu Czernińskim dzień później, zaś do Lorety w końcu nie weszliśmy).

Pałac Czerniński i ogród przy pałacu, przy Loretanskem Namesti/Hradcanskem Namesti. Wejście do ogrodu bezpłatne, miejsce ciche i wyjątkowo jak na Pragę niezatłoczone. Tuż obok Loreta - zespół zabudowań sakralnych, miejsce pielgrzymek i zwykle punkt startowy wycieczek po Hradczanach. Ciężko się było wstrzelić w godzinach otwarcia, żeby nie było tłumu, więc się nie wstrzeliliśmy. Niedaleko jest też klasztor Klasztor na Strahovie (Strahovské nádvoří 1/132) - historia o tym, czemu nie udało nam się wejść do środka, jest typowa: wycieczka zafiksowała się na śniadaniu, a w okolicy wszystkie punkty były, oględnie mówiąc, niewystarczające, więc jak już dotarliśmy do śniadania przy wtórze jęków niektórych uczestników, nie wiedzieć czemu szczególnie tych, którzy zwykle żyją powietrzem i są absolutnie niegłodni, to się nikomu nie chciało wracać pod górę (bo klasztor na górce), żeby zobaczyć obłędnie piękne sale i bibliotekę (powiedzcie, czemuż ach czemuż ulegam?).

Następnym punktem miała być rzeźba Davida Černego Trabant/Quo vadis - można ją znaleźć na dziedzińcu ambasady niemieckiej (Vlašská 347/19), która to ambasada 1 maja była zamknięta. Życie. Na szczęście święto pracy nie obowiązywało ani na Velkopřevorském náměstí, gdzie od lat jest najpiękniej kolorowo i tłumnie, a za każdym razem inaczej.

Podobnie na Kampie - tłumy ludzi wśród pachnących bzów i kwitnących kasztanów, co niestety oznaczało, że trzeba było cudu, żeby zobaczyć "Crawling babies" Černego (U Sovových mlýnů 2) bez wspinających się na nie nastolatków, często w dość niewyrafinowanych pozycjach (bo serio, symulowana kopulacja z metalowymi niemowlętami nadnaturalnych rozmiarów, za to bez twarzy, to +10 punktów do lansu?).

Dalej typowo turystycznie - przez maksymalnie zatłoczony most Karola, przez podobnie zatłoczony, zwłaszcza o pelnej godzinie Ratusz staromiejski z Orlojem aż do reprezentacyjnych Vaclavskech Namesti doszliśmy do Dzielnicy Żydowskiej.

Z Dvořákovo nábřeží (przy wylocie ulicy Parizskej) popłynęliśmy w godzinny rejs po Wełtawie - najprostszy, malutkim stateczkiem; można wybrać rejsy dłuższe, z muzyką, przewodnikiem i kilkudaniowym obiadem. Statki zatrzymują się na Kampie, więc można zrobić pół rejsu albo skrócić sobie drogę, omijając mosty.

Na Małą Stranę wróciliśmy metrem na specjalne życzenie niżej podpisanej (oraz dlatego, że wszystkim doskwierały bolące stopy). Leniwie, pokonując niezliczone schody, z przystankiem na lody na Nerudovej, tęsknie patrząc za płot na Ogrody Wallensteina i w górę na zignorowane tym razem Hraczany, dobiliśmy do apartamentu.

Jeśli jeszcze nie macie dość, spora GALERIA ZDJĘĆ.

Garść adresów:

  • Il Balcone - kawiarnia, śniadania. ul. Karmelitska 27, Praga 1.
  • Nostress Cafe - kawiarnia. ul. V Kolkovne 9, Praga 1.
  • Rugantino - włoska pizza. ul. 4 Dusni, Praga 1.
  • Mayur - indyjska. ul. Stepanska 63, Praga 1.
  • Koh-i-noor Stationary - sklep firmowy, mnóstwo rodzajów kredek, pasteli i różnych materiałów do rysowania, asekuracyjnie wyszliśmy z żarówiastymi pastelami i glinką do lepienia; Nerudova 250/13, Praga 1.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maja 1, 2017

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: praga, czechy - Komentarzy: 4


Irena Obermannova - Proszę się nie rozłączać

Dwie przyjaciółki, po 40-tce i po rozwodzie, zaczynają mieszkać razem, żeby łatwiej im było oswoić samotność, a przy okazji stworzyć pełniejszą rodzinę dla swoich dzieci. Jedna z pań - Eliszka, bezrobotna aktorka - nie ma już macicy i uważa, że przez to skończyło się jej życie. Druga - Sara, scenarzystka pisząca dialogi do podrzędnego serialu - macicę jeszcze ma, ale uważa, że mimo tego nie umie już kochać. Córka Sary, Waleria, dojrzewa i z dużą niechęcią stawia czoła dojrzewaniu, opisując je i sytuację rodzinną w pamiętniku. Do obu pań dołącza kolega z liceum, Jarda, który po części platonicznie, po części bynajmniej pozwala im dojrzeć do tego, żeby założyć seks-telefon.

Jest bardzo po czesku - zabawnie, ale ta wesołość jest podszyta dużą dozą melancholii i życiowego doświadczenia, które - i owszem - pozwala się uśmiechać w sytuacjach smutnych, bo co innego można zrobić.

Inne tej autorki:

#47

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela października 25, 2009

Link permanentny - Tagi: panie, czechy, beletrystyka, 2009 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Michal Viewegh - Aniołowie dnia powszedniego

Viewegh umie z krótkiej nowelki o ostatnim dniu z życia (pośrednio) kilku osób zrobić coś ładnego przez zamianę narratora na grupę aniołów, obserwujących mieszkańców Pragi. 50-letni Karel uczy w szkole jazdy i ma fantazje erotyczne na temat Estery, młodej wdowy. Estera próbuje wrócić do życia po długiej chorobie i śmierci męża. Żona Karela, szybko starzejąca się nauczycielka Maria, głównie interesuje się komentowaniem audycji radiowych, zwłaszcza dotyczących upadku obyczajów. Syna Jarmili, szkolnej kucharki wierzącej w anioły, zostawiła żona. Aniołowie usiłują doprowadzić do tego, że dwoje spośród bohaterów książki odejdzie, zostawiając jak najmniej niezakończonych spraw. Fatalistyczna i smutna historia, ale namalowana z dużą dozą ciepła.

Ładna też jest Praga w tle. Jak w filmach Zelenki i Sveraka, gra ważną rolę, doklejając do czasem płaskich bohaterów bogate tło za nimi. Viewegh umie słowem namalować taką Pragę, że ją widzę w głowie.

Inne tego autora: tu.

#17

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela maja 10, 2009

Link permanentny - Tagi: panowie, obyczajowy, czechy, 2009 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Vaclav Ctvrtek - Hanka

Oczywiście to wszystko wina Siwej, bo przez nią kupiłam zestaw książek z dziecięctwa ("Mniejszy szuka dużego" leży na stosiku koło łóżka i czeka). I pewnie wydam majątek na zakup "Stacji nigdy w życiu" (ostatnio najtańsza poszła za 52 zł, najdroższa za 150 zł Kup Teraz), jakby kto chciał się pozbyć, proszę dać cynk (a jak sprzedacie komu innemu, to 30% dla mnie).

Hanka, Rumcajsowa kobieta, poza tym, że jest seksowna (znak szczególny - czerwona spódnica i białe pięty błyskające spod), jest sprytna. Nie tak jak Rumcajs, ale w myśl zasady "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle", wystaczy, że zakręci kuperkiem, błyśnie gładkim liczkiem (albo piętą) i faceci wyskakują z portek. Znany też jest ogólnie fakt, że wystarczy ładnej babie wysmarować policzki jagodami i na głowę zarzucić chustkę, żeby stała się Zupełnie Kimś Innym (działa równie dobrze jak w Gwiezdnych Wojnach - dzięki sprytnej zmianie imienia nikt nie skojarzył farmera Bena Kenobiego z Obi-Wanem Kenobim). Mimo że książka w zasadzie jest o przygodach Hanki, pierwszoplanową postacią jest Rumcajs, pierwowzór dla Czaka Norrisa. Kopnięciem z półobrotu w wiadomą część ciała (wprawdzie nie własnym, ale jelenia trzydziestoszóstaka) wypędza z zaczarowanej Hanki wielkopańskie maniery. Po tupnięciu nogą trzęsie się ziemia, a przy kichnięciu wiatr się wzmaga. Nie ma się co zastanawiać, czy Rumcajs to romantyk czy pozytywista - wiadomo, jest zawsze po stronie biedaków, chyba że coś kombinują. Ale jak to zwykle w Czechach bywa, biedacy są mili, grzeczni i życzliwi, więc źle im się nie dzieje. Klasa posiadaczy (tutaj uosabiana przez księcia pana i księżną "mon cheri" panią z Jiczina oraz wielkiego cesarza Austro-Węgier) jest głupia, skąpa, chciwa i z łatwością daje się zajść od tyłu.

Warte zapamiętania cytaty:
"Przynieś mi ostre pióro i cierpki atrament. Pośpiesz się, aby złość we mnie nie wystygła "
[Rumcajs] "Ostro zaklął specjalnym słowem i to wybiło w kamyku dziurkę"
"Jesteś równie głupi jak niesolony salceson!"
"Na taką zniewagę flinta księcia pana wystrzeliła sama, ale kula wychodziła z lufy trochę wolniej. Rumcajs skoczył i błyskawicznie odwrócił księcia pana wraz z krzesłem ku szóstemu oknu (...) I takim sposobem książeca kula ugodziła leżącego tam olbrzyma" [a nie Rumcajsa, który się kulom nie kłaniał].

#11

Napisane przez Zuzanka w dniu środa kwietnia 19, 2006

Link permanentny - Tagi: dla-dzieci, panowie, czechy, beletrystyka, 2006 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2