Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o grecja

O napadzie pod jaskinią

[19.08.2026]

Zaledwie 50 km od Salonik, w stronę półwyspów Chalkidiki (albo Halkidiki, nawet lokalnie widziałam obie wersje, zdecydujcie się), w jaskini Petralona, znaleziono najstarszą czaszkę w Grecji. W grocie, w której przez cały rok jest 17 stopni, zimą czy latem. A teraz grotę można zwiedzać za drobną opłatą, młodzież nie płaci. Parkuje się na darmowym parkingu, sympatyczna pani macha i wskazuje kierunek, potem można pójść pod górę jakiś kilometr, nietrudno, ale niekoniecznie wszystkim chce się w upał (mnie się na przykład nie chciało), ale można podjechać, oczywiście za opłatą, takim śmiesznym elektrycznym pociągiem. Na górze, już przed wejściem, jeszcze zanim zdążyłam popodziwiać widoki, zostałam napadnięta przez trójgłowego biało-rudego, szybko poruszającego się łakomego stwora, który okazał się trzema kocimi podrostkami, bardzo zadowolonymi z faktu, że miałam w torebce pośniadaniową szynkę. Więc jak miałabym mieć bezczelność, to właśnie taką. Ale wracając do grot, to zwiedza się w małych grupach, z przewodnikiem, również po angielsku, trochę wymiarów, historii i proszę nie lizać ani nie dotykać skał. Formacje są niesamowite, nie widziałam wcześniej takich, chociaż oczywiście kształty falliczne, hatifnatyczne i przypominające całą farmę zwierząt też są, jak wszędzie w grotach. 300 metrów spaceru, bardzo orzeźwiające. Na miejscu jest barek, darmowe toalety i muzeum z modelem czaszki, który ma czegoś tam historycznie dowodzić. Na pewno dowodzi, że nasi przodkowie mieli kości. B. zadowolona.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday September 6, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, petralona - Komentarzy: 3


O Werii

[18.08.2026]

Godzinę od Salonik przez piękne okoliczności przyrody w kierunku górek; wiedzieliście, że Olimp to nie jedna duża góra, na której brykali greccy bogowie, tylko całe pasmo? Ale nie pojechałam w górki, tylko do miasteczka, znanego głównie z tego, że co krok to zabytek wczesnochrześcijański albo i wcześniejszy. Nawigacja, nastawiona na zabytkową synagogę wyprowadziła nas na trasę pieszą przy górskim strumieniu, chociaż równie dobrze można zaparkować jak sołtys w mieście na parkingu. Nie planowałam jakiejś specjalnej trasy, pokręciliśmy się tu i ówdzie, żeby w końcu - takie kręcenie się, z przerwami na głaskanie kotów, jest bardzo męczące - przysiąść przy wspomnianej wodzie, gdzie chłodek i napoje, bardzo polecam.

  • Nea Barbouta Restaurant - Τριποταμου/Tripotamos 1

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday September 3, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, weria - Skomentuj


O zwiedzaniu w upale

[16.08.2026]

Było ciepło, nie ma co, uczciwe ponad 30 stopni, które im starsza jestem, tym gorzej znoszę. Dlatego, jeśli nie było w planach nadmorza, miasto zwiedzałam raczej oszczędnie, więc albo metro i szukanie chłodu w klimatyzacji, albo wieczorami. Odwiedziłam Muzeum Cywilizacji Bizantyjskiej, gdzie ciemnoskóre Madonny z brzydkimi Jezuskami, dużo dzbanków i szkła, trochę monet i mnóstwo mozaik. Sklepik z pamiątkami dość ubogi, ale można w restauracji z widokiem na wieżę OTE wypić coś zimnego.

Wieczorem zaciągnęłam nieco oporną nastolatkę do portu, przy którym mieszkaliśmy tym razem, do muzeum na zdekomisjonowanym niszczycielu Velos, gdzie można pokręcić się po kupie żelastwa i wejść w ciasne bebechy pod pokładem.

[19.08.2026]

Ostatniego dnia zaplanowaliśmy plener przed powrotem na lotnisko, więc - korzystając jeszcze z pobytu w Salonikach i samochodu - podjechaliśmy na stromą górkę do Heptapyrgionu, bizantyjsko-osmańskiej twierdzy nad miastem. Tam było gorąco w okolicach południa - twierdza to w zasadzie same mury obronne i podwórka, bez zachowanych wnętrz poza kapliczką. Jeśli się nie chce płacić za bilet, to dla widoków wystarczy obejść twierdzę dookoła, bez wchodzenia do środka; z wejściem całość da się obejść w kwadrans. Młodzież poniżej 18 lat (albo dłużej, jeśli z Unii) nie nigdzie nie płaci. Zaparkować można darmo bezpośrednio pod twierdzą, ale parking jest mały i może nie być miejsca. Da się dojechać autobusem linii 23, można też wejść pod górkę piechotą, ale w upał mocno niekoniecznie, chyba że ktoś lubi ekstrema.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 29, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Skomentuj


O łagodnym falowaniu

[13-19.08.2026]

Wróciłam do Salonik z zamiarem zwiedzenia wszystkich okolicznych plaż, o co prosiła nastolatka (znaczy, że ma być woda, a nie że objeżdżamy wszystko, to był mój oryginalny plan). Planu nie wykonaliśmy, bo okazało się, że najmilej jest na najbliższej plaży w Perei, gdzie zatoczka, turkusowa płytka po horyzont woda i muszelki[1]. Za niebagatelną kwotę 5,99 euro kupiliśmy kółko-donut, które wprawdzie nieco farbowało w zetknięciu ze sprejem SPF, ale pozwalało na leniwe kołysanie się na falach, bardzo polecam. Siedzieliśmy przy Golden Star City Resort, gdzie całkiem dobrze karmili (półmisek frytek!), można też wynająć leżaczki.

Pojechaliśmy też do Epanomi, gdzie - jak się już przejedzie przez piaszczystą drogę do końca plaży - można się kąpać z zardzewiałym wrakiem. Mimo że malowniczo wyglądał na zdjęciach, z bliska już tak raczej powinien mieć wywieszoną tabliczkę “Tężec dla każdego”. Więc niekoniecznie. Nie zarejestrowałam też, że Grecja jest mocno nieczynna 15 sierpnia, więc odbiliśmy się od pobliskiej winnicy Gerovassiliou; miałam wrócić jak będzie otwarte, ale nie wróciłam.

[1] Z muszelkami była taka zabawa, że w większości te najładniejsze - długie spiralne - zawierały w sobie krabiki. Krabik wychodził, machał szczypczykami, po czym robił nagle *plop* i znikał w środku muszli. Bardzo fajne, trochę straszne.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 22, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, perea, epanomi - Skomentuj


O przygodach na lotniskach

Wylot do Amsterdamu reklamowałam nastolatce jako super opcję, albowiem do tej pory tylko latała tanimi liniami, a to miał być pierwszy lot KLM. Wchodzimy więc na lotnisko o 5 rano, niewyspani, ale zadowoleni, zwłaszcza że nie trzeba wyjmować bambetli na kontroli, ja odkrywam, że nie wzięłam kindla, więc w panice znajduję w lotniskowej księgarence najnowszą Marian Keyes (o czym niebawem, b. zadowolona), a dla zabicia czasu opowiadam młodzieży o moich i eloya przygodach z KLM AD 2007. I wykrakałam. 6:20, podjechaliśmy 50 metrów autobusem pod samolot i czekamy. Po 20 minutach wchodzi pilot[1] i grzecznie wyjaśnia, że nie wpuszczają nas do samolotu, bo mają techniczne wyzwanie w samolocie i dopóki nie ustalą, co dalej, to winszują cierpliwości. Long story short, wróciliśmy na lotnisko, a o 8:15 zostaliśmy wypuszczeni do domu (notatka na przyszłość: iść przez Baltonę, nie przez kontrolę non-Schengen) z sugestią, że może polecimy jeszcze dziś, proszę czytać wiadomości. Wróciliśmy do domu, przespaliśmy się, zjedliśmy śniadanie, wzięłam kindla i polecieliśmy kolejnym lotem o 14:15. Tak, wystąpiłam z reklamacją, wszak dzień w plecy, ciągle czekam na rozpatrzenie wniosku. Sam lot, jak już się wzbiliśmy, bardzo miły, niecałe 1,5h, bez reklam zdrapek i z darmową kanapką i napojami (również alko!). Steward miał uroczy sweter z napisem ALL I WANT FOR CHRISTMAS IS BLUE, a przez całą drogę świeciło słonko. Wracając, udało mi się zostawić na Schiphol telefon podczas kontroli, ale odzyskałam, chociaż przejechał dwa razy przez skaner. Z zabawnych rzeczy - ta sama butelka z wodą z domu przejechała bez wzbudzania alarmu o 5 rano, ale już o 13 została dodatkowo przeanalizowana w Innej Maszynie Do Analizy Płynów. Kiedy leciałam do Salonik, zostałam poproszona o pozwolenie odlania próbki do analizy.

Zdjęcia pozbierane z różnych lotów, wcześniej niepublikowane. W kolejności: Poznań - Malaga w kwietniu, Poznań - Saloniki w listopadzie i wreszcie Poznań - Amsterdam 24/27 grudnia 2025.

[1] Nie, nie był to holenderski król incognito, sprawdziłam.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 27, 2026

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: amsterdam, grecja, hiszpania, holandia, malaga, saloniki - Komentarzy: 1


Saloniki - o tych, co ciężko pracują

Zajmują się pilnowaniem zaparkowanych samochodów, patrolami, w restauracji pilnują zza płotu, czy wszystko jest zjedzone, siedzą przy drzwiach i sprawdzają, kto wchodzi, stróżują przy zabytkach, zajmują się ochroną sklepów. Czasem śpią, wiadomo, trzeba odpocząć. Jest pewna przewaga rudych, mniej klasycznych pręgaczy, większość wygląda zamożnie, spora część ma przycięte ucho, ktoś się im za pracę odwdzięcza. Ale niech nikt nie mówi, że koty z Salonik są leniwe i nic nie robią.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday December 2, 2025

Link permanentny - Kategorie: Koty, Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: grecja, saloniki - Komentarzy: 1