[3-7.11.2025]
Jako że listopad, zmrok zapada w Salonikach dość szybko. Ale nikt zdaje się tego nie zauważać, bo jest ciągle ciepło, a na ulicach i restauracjach tłumy - mnóstwo ludzi kupuje coś do ręki, kolejne mnóstwo gdzieś idzie albo siedzi z napojem. Mieszkałam tuż obok deptaku Dimitriou Gounari, którym można dojść na wybrzeże, więc naturalnie była to trasa na wieczór. A na wybrzeżu Parasolki oraz absurdalnie turystyczny rejs pirackim statkiem, bardzo przyjemnie, chociaż na wodzie już trochę wieje. Pojechałam też na trochę wieczorem do kompleksu Agia Triada, gdzie plaże i liczyłam na zachód słońca, ale dzień był pochmurny i zachód nie dopisał, a do tego wiało.
Łuk Galeriusa
Deptak Dimitriou Gounari / Widok z balkonu
Rotunda
Plac Arystotelesa
Bulwary
Nowe i stare / Biała Wieża
Aleksander / Widok na miasto
Parasolki
Biała Wieża / Tym się pływa
Parasolki
Bulwar / Parasolki
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday November 28, 2025
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
grecja, saloniki
- Skomentuj
[3-7.11.2025]
To nie jest tak, że zabytków w Salonikach trzeba szukać. Normalnie idzie sobie człowiek deptakiem, wtem na środku malownicza ruinka sprzed półtora tysiąca lat, zasiedlona przez wygrzewające się na słonku (jak akurat jest) koty (są zawsze). Kilka zabytków zwiedziłam celowo i z biletami, inne po prostu były tuż przy ulicach, którymi przechodziłam.
- Kościół Panagia Dexia (Ιερός Ναός Παναγίας Δεξιάς), Egnatia 123 - zupełnie nie zabytkowy, bo XX-wieczny, ale bardzo kolorowy kościół tuż pod apartamentem. Tak, ludzie wchodzą i całują ikony, zupełnie jak relikwie świętego Spirydona u Durrella (tu wstaw komentarz o niewyciąganiu wniosków z pandemii).
- Łuk Galeriusza (Αψίδα Γαλερίου - Καμάρα), Egnatia 144 - łuk triumfalny po zwycięstwie Galeriusza nad Persami, z IV wieku. Kiedyś miał cztery filary, ale zostały dwa. Siedziba lokalnych gołębi.
- Ruiny pałacu Galeriusza (Ανάκτορο του Γαλερίου), Pl. Navarinou i Dimitriou Gounari - miejsce plażowania okolicznych kotów, można zwiedzać za drobną opłatą albo patrzeć z góry. III-IV wiek, oprócz pałacu była kryta galeria i prawie półkilometrowy hipodrom.
- Rotunda (Ροτόντα), Platia Agiou Georgiou Rotonta 5 - zabytek z czasów rzymskich, początkowo świątynia Jowisza, potem kolejno była to świątynia wczesnochrześcijańska pod wezwaniem św. Jerzego, potem meczet, a aktualnie muzeum mozaiki. Wstęp biletowany, młodzież bezpłatnie.
- Katedra Agia Sophia - Mądrości Bożej (Ιερός Καθεδρικός Ναός της του Θεού Σοφίας), Pl. Agias Sofias - VII wiek, początkowo w tym miejscu stała większa bazylika Św. Marka. Nieco ciemne freski pochodzą z IX wieku, trochę się przybrudziły. Też się całuje ikony.
- Biała Wieża (Λευκός Πύργος), Leoforos Nikis - XV wiek, pozostałość tureckich fortyfikacji, aktualnie muzeum i punkt widokowy. Wstęp biletowany, młodzież nie płaciła, bo nie chciała wchodzić - brak windy.
- Muzeum Archeologiczne (Αρχαιολογικό Μουσείο Θεσσαλονίκης), Manoli Andronikou 6 - lekcja historii Macedonii z rekwizytami z epok. Wstęp biletowany, młodzież bezpłatnie.
- Kościół św. Pawła Apostoła (Ιερός Ναός Αγίου Αποστόλου Παύλου), Agios Pavlos 554 - otwarty do 14:00, byłam kilka minut po, bo wybrałam najpierw zoo, nad czym ubolewam. Ale widoki na miasto przepiękne.
Łuk Galeriusza
Wykopki po pałacu Galeriusza
Biała Wieża
Panagias Dexias
Nowe / stare (to nie jest kościół Panagias Dexias)
Rotunda
Agia Sophia
Agia Sophia
Kościół św. Pawła Apostoła
Muzeum Archeologiczne

GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday November 25, 2025
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
grecja, saloniki
- Komentarzy: 1
[3-7.11.2025]
Zanim przejdę do potykania się o zabytki na każdym kroku, dziś o samych Salonikach. I Grecji jako takiej. Z jednej strony nowocześnie i europejsko, z drugiej azjatycko ciasno - wąziutkie ulice obstawione samochodami zderzak w zderzak[1], a gęsta zabudowa przypominała mi uliczki w Taipei. I - na co narzekał lubiący wielkopolski porzundek eloy - wszystko jest opcjonalne. Kierunkowskazy, czerwone światło, godziny otwarcia[2], menu, a nawet zwierzęta w zoo[3] - jest, albo nie ma. Przechodzi się na czerwonym, kolejkę się omija, parkuje na trzeciego, wjeżdża w jednokierunkową…
Mieszkanie trafiło mi się w samiutkim centrum, tuż przy Rotundzie i Łuku Galeriana - o czym niebawem - i przy deptaku prowadzącym na wybrzeże przez pełną restauracji i barów dzielnicę Ladadika. Nastolatka z radością odkryła sklep z odzieżą i biżuterią gotycką, ja spacery wieczorami na bulwary, gdzie Biała Wieża, Parasolki, pomnik Aleksandra Wielkiego na Bucefale[4] i stateczek, którym się pływa wzdłuż brzegu (za cenę biletu lub zakupu napoju na pokładzie) oraz - niedaleko - wieża z obrotową kawiarnią. Pojechałam też metrem na bazar Kapani i stamtąd spacerkiem na plac Arystotelesa.
Atrakcje:
- Kapani Market (Αγορά Καπάνι) - Vlali; przy stacji metra Venizelou, świeże ryby, mięso, warzywa, owoce i wyroby lokalne
- Aristotle Square (Πλατεία Αριστοτέλους); tuż przy wybrzeżu
- Parasolki Zongolopoulosa (Ομπρέλες του Ζογγολόπουλου); na wybrzeżu
- OTE Tower - Egnatia 154, obrotowa kawiarnia tuż przy Muzeum Archeologicznym
- Municipal Zoo of Thessaloniki - Leof. Ochi 25; można autobusem, ale naprawdę niekoniecznie
Jedzenie:
- Brunchsin - Paleon Patron Germanou 26, śniadania i brunche
- Kivotos Ton Gefseon (Κιβωτός των Γεύσεων) - Patriarchou Ioakim 26, typowa grecka, wracaliśmy kilka razy
- CafeOino - Dim. Gounari 49, śniadania i drinki wieczorem, miejsce gry w tryktraka
- Meze-Bar Naftiliaki (Μεζέ-Μπάρ Ναυτιλιακή) - Pl. Agiou Georgiou Rotonta 8, grecka
- Because Bagel - Al. Svolou 41, śniadaniowe bajgle
- Fayaz - piekarnia / kawa Nikiti 630
- Ramen Tales - Al. Svolou 16, artisan ramen
- Fluffy Brunch - Pl. Navarinou 10, pyszne puchate pankejki, najlepsze śniadanie
- Nargis - Καπετάν Πατρίκη 18, hinduska, schowana w podwórku
Widok z okna / Egnatia
Aleja Leoforos Nikis
Balkony
Deptak Dimitriou Gounari
Bazar Kapani
Widok z OTE Tower
OTE Tower
Widok z OTE Tower
Deptak Dimitriou Gounari / Okolicy Muzeum Archeologicznego
Plac Navarinou
Widok z zoo / Historia przy ulicy
Nowe i stare
Zoo
Widok z zoo
Kivotos Ton Gefseon / Meze-Bar Naftiliaki
Leoforos Stratou
Brunchsin / Fluffy Brunch
Because Bagel / CafeOino
Plac Arystotelesa
GALERIA ZDJĘĆ.
[1] Na początku chciałam bez samochodu, ale że zaplanowaliśmy też wypady poza miasto, mądrą decyzją było znalezienie parkingu tuż obok mieszkania. Owszem, po grecku trzeba było na niego wjeżdżać na raty, bo prowadziła wąską uliczka i czasem nie było innej opcji niż się wycofać, żeby ktoś z przeciwka mógł wyjechać. Ale zdecydowanie Saloniki da się ogarnąć sprawną komunikacją miejską - metro i autobusami, również z lotniska.
[2] Samolot odlatywał o 10:15. Wypożyczając samochód upewniam się, że ktoś będzie w wypożyczalni koło 8, bo nie zabierzemy samochodu ze sobą oraz potrzebujemy transportu na lotnisko, bo wypożyczalnia jest kawałek od. Oczywiście, mamy otwarte od 8. Sobota, 8:10. Wypożyczalnia zamknięta na głucho, telefon przełącza na skrzynkę. Nerwowo wymieniam wiadomości z catsitterką, żeby jednak nie zostawiała kluczy, bo nie wiadomo, czy wrócimy o czasie. Po kwadransie zaczęłam obchodzić lokalne przybytki - piekarnio-spożywczak-bistro i inne wypożyczalnie, na szczęście już w piekarni sympatyczna pani zza lady dodzwoniła się do wesołka z wypożyczalni, który wpisał sobie, że oddajemy samochód do 11:30, więc jeszcze był w łóżku, skoro rozpoczęcie pracy jest opcjonalne… Ale przyjechał, wróciliśmy, chociaż bagaż nadawaliśmy dosłownie rzutem na taśmę.
[3] Jeżeli wpadniecie na pomysł pojechania - a się jedzie, bo niby nie jest daleko od centrum, ale cały czas pod stromą górę - do Miejskiego Zoo w Salonikach, to nie spodziewajcie się tam ożywionej fauny, albowiem jest opcjonalna. Jakkolwiek pięknie zlokalizowane, zoo jest w zasadzie puste, zwierzęta sekretarka i dyrektor zabrali do domu, słoń na pewno pięknie służy za kanapę. A serio - Muzeum Historii Naturalnej jest zamknięte na głucho i dosłownie zarośnięte pajęczynami, pawilonu gadów nie ma, są tylko stłoczone żółwie, ze zwierząt jest smutny samotny dzik, trochę ptaków w zardzewiałej wolierze i poza oraz zestaw kopytnych domowych i dzikich. To wszystko. Powinno mi dać do myślenia, że na mapie nie było oznaczonych zwierząt. Nie było, bo ich nie ma. Za to widoki przepiękne oraz adekwatna cena biletu (bo darmo).
[4] Nabijaliśmy się, że wszystko, co męskie kończy się w Grecji na “s” i rzeczywiście, Aleksander Wielki transkrybuje się na Aleksandros O Megas. A Bucefał na Boukephalosa.
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday November 22, 2025
Link permanentny -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
grecja, saloniki
- Komentarzy: 2
Wywiało mnie do Salonik, żeby jeszcze pospacerować choć raz w tym roku w sandałach. Udało się, a przy okazji okazało się, że w Salonikach od 2024 roku jest metro i można się przejechać, a nie tylko chodzić. Metra jest cała jedna linia, 13 stacji, wiedzie wzdłuż wybrzeża; druga linia w budowie. Zapytacie, co takiego szczególnego ma to metro? Otóż to Grecja, gdzie się człowiek pociera mitologią i gdziekolwiek nie kopią, to na coś trafiają. Pięknie zachowane wykopki są widoczne dla przesiadkowiczów na stacji Venizelou, a na innych też trafiają się jakieś artefakty. Bilet tani - 0,60€ za 70 minut, można się przesiadać, można też bilet dostać od wychodzących albo przekazać swój, jak coś zostało. Nie przejechałam całego, ale z najbliższej Sintrivani (Σιντριβάνι), gdzie mieszkałam i było blisko do Rotundy, muzeów i Białej Wieży, pojechałam na Venizelou (Βενιζέλου), gdzie jest market Kapani i plac Arystotelesa oraz do Agias Sofias (Αγίας Σοφίας), gdzie katedra. B. zadowolona.







Dotychczas:
Berlin *
Budapeszt *
Buenos Aires *
Dublin *
Praga *
Lizbona *
Porto *
Wiedeń *
Saloniki.
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday November 10, 2025
Link permanentny -
Kategoria:
Fotografia+ -
Tagi:
grecja, metro, saloniki
- Skomentuj