Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Susan Faludi - W ciemni

”W ciemni” to też taki długi czytelniczy ogon, czytany kawałeczkami od ponad roku, po części dlatego, że oryginalnie chciałam przeczytać “Reakcję” tej autorki, ale nie ma w ebooku, a papier kosztuje absurdalnie, po części, że coraz ciężej mi idzie czytanie książek papierowych. Ale to nie wina książki, bo jest bardzo dobrym kawałkiem reportażu.

Autorka spisuje swoje rozmowy i odkrycia związane z osobą jej ojca, Istvana Faludi, węgierskiego Żyda, który w jesieni życia zdecydował się na operację uzgodnienia płci, żeby stać się Stephanie Faludi. Przez wiele lat nie utrzymywali kontaktu, co nie dziwi, patrząc na wspomnienia o ojcu - despocie, furiacie, przemocowcu, który po rozwodzie z matką Susan zniknął z ich życia. Książka to próba zrozumienia przemiany, jaka dokonała się w ojcu autorki na podstawie analizy szerszego tła historycznego; wyciągana jest paralela ukrywania prawdziwego “ja” przez węgierskich Żydów, udawania kogoś, kim nie byli, żeby przeżyć. Czy jest to interpretacja specyficzna do przypadku - możliwe, to długa i dość skomplikowana opowieść o skomplikowanej osobie, która dodatkowo nie zawsze mówiła prawdę, a innych źródeł informacji zwyczajnie nie było. Albo były ukryte, jak cudem odnalezione fotografie autorstwa ojca, bo tytuł jest tutaj dwuznaczny. To też historia odchodzenia - późno nawiązanych kontakt odcina większość wcześniejszego życia, znika perspektywa rodzic-dziecko, zostaje rozmowa dwojga dorosłych, którzy w zasadzie się nie znają. W finale to też odchodzenie dosłownie - demencja ojca i jego śmierć to finał opowieści.

#2

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday January 7, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, reportaz - Skomentuj


Fredrik Backman - Miasto niedźwiedzia

Nowy rok zaczęłam (no dobra, zaczęłam w 2025, ale dzielnie czytałam do 2 w noworoczną noc) znacznie lepiej, bo wreszcie odważyłam się sięgnąć po pierwszy tom trylogii o Björnstad. Czemu odważyłam - ^dees mnie nastraszyła, że grubo. I rzeczywiście jest grubo, ale jakże wciągająco.

W Björnstad nie ma nic poza drużyną hokejową juniorów. Zespół ciągnie Kevin, 17-letni gwiazdor; inni są mocni we współpracy, ale tylko w pełnym składzie mają szansę na awans, bo za tym idzie dofinansowanie od sponsorów, może szkoła hokejowa, szanse pracy, sława, może kontrakty NFL. Po wygranej na własnym boisku wszyscy idą na imprezę do Kevina - zawodnicy z drużyny, nowy superszybki Amat, który niespodziewanie dołożył się do wygranej, Maya i Ana - 15-latki. Maya jest podekscytowana, bo Kevin jej się podoba, Amat też, bo jemu z kolei podoba się Maya, a do tego nagle został członkiem zespołu. Niestety, zamiast świetnych wspomnień noc kończy się brutalnie, co autor sygnalizuje w zasadzie od pierwszej strony (autorze, mogłeś ostrzec, jak wiedziałeś!). Miasteczko dzieli się na dwie frakcje, jedni nie wierzą w winę chłopaka, inni nie rozumieją, co się stało, ale są po stronie osoby skrzywdzonej. Jedna noc z konsekwencjami dla całego miasta.

Oczywiście autor uderza w miękkie, zwłaszcza pokazując bezradność rodziców, którzy nie są w stanie opatulić dziecka słomą, żeby nigdy nic się nie stało złego. Opowiada o traumie, o zaufaniu, przyjaźni, łatwości oceny i wybieraniu stronnictw. Ja doskonale widzę metody, jakich używa, ale daję się zaangażować do ostatniej strony.

Inne tego autora.

#1

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday January 6, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: beletrystyka, panowie, 2026 - Skomentuj


Joanna Chmielewska - Rzeź bezkręgowców

Na zakończenie roku przesłuchałam, żebyście Wy nie musiały. To “późna” Chmielewska, kiedy już zabrakło autorce pomysłów, umiaru i klasy, a redakcji krytycyzmu. Fabuła jest pretekstowa - pisarka Joanna przypadkiem ociera się o kolejne morderstwa; giną osoby związane z filmem, nazywane przez autorkę pasożytami, płazińcami itd. (stąd tytuł). Ich winą jest niszczenie literatury wysokiej za pomocą spapranych ekranizacji, co Chmielewską osobiście dotknęło, więc cieszy się z każdej zbrodni. Wszystkie nitki zbiegają się dookoła Ewy Marsz, niegdyś poczytnej pisarki, której kariera utknęła po dwóch kiepskich ekranizacjach i przebojach z wydawnictwem, Joanna ją lubi, więc wprawdzie ochoczo pomaga znajomemu komisarzowi w śledztwie, ale tak, żeby Ewy nie obciążyć. Akcji właściwej - poza krążeniem po mieście i przypadkowych rozmowach - w zasadzie nie ma, mieszkanie Chmielewskiej to główna kwatera chaosu - wszyscy do niej dzwonią, faksują[1] i przyjeżdżają, żeby przy niesmacznym koniaczku i smacznym winku wymieniać informacje. Czasem na zakąskę jest ser albo paszteciki z resztek[2].

Ale pal diabli akcja, jest chaotyczna, ale do czegoś prowadzi w finale. Bardziej mnie irytowały przemycane przez autorkę seksizm i rasizm; przypadkowo oglądana przez okno blondyneczka jest określona na wygląd jako idiotka, pojawia się szydera z osób czarnych. Kiedy kobieta z mężczyznami schodzi do piwnicy i słychać krzyk, nikogo to nie alarmuje, bo wszyscy myśleli, że panowie gwałcą panią, ludzka rzecz. Na podejście autorki do licznie prowadzonych w międzyczasie “biznesów” mogę tylko położyć zen, skoro Joanna chlubi się nieczytaniem umów, wszystko podpisuje w ciemno, a poproszona o wysłanie na jakieś konto pieniędzy, po prostu to robi bez zastanowienia. Złośliwie bym podsumowała, kto tu był blondyneczką idiotką, ale nie jestem przecież złośliwa.

[1] Autorka gardzi “małpią pocztą”, nie korzysta z emaili.

[2] Autorka z uporem opisuje karmienie dochodzących kotów, którymi się “opiekuje”, odpadkami. Zbiera dla nich skórki z kaszanki, rybie szczątki, resztki mięsa kwestionowalnej świeżości…

Inne tej autorki.

#122/#32

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday January 5, 2026

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2025, kryminal, panie - Komentarzy: 3


Grzegorz Uzdański - Wakacje

Matka z dorosłą córką jadą na krótki urlop, na kwaterę na wieś pod Piotrkowem Kujawskim. W okolicy mieszkała niegdyś ich rodzina, o której matka wie tylko ulotne szczegóły - że pochodzenia niemieckiego, że musieli podpisać volkslistę w czasie wojny, że jej nieżyjąca już matka nie chciała o tym mówić, po wojnie zatarła całą przeszłość, a wszystko co wie, to od wuja. Matka szuka śladów, córka próbuje nie oszaleć. Ich monologi wewnętrzne przeplatają się z dialogami, to co jest ewidentne, to jak bardzo obie się męczą ze sobą wzajemnie i każda sama ze swoimi myślami. Matka ma w głowie listę skarg do świata, córka modli się, przeprasza, klnie, wróży i analizuje, który z superbohaterów jest najsilniejszy. Bardzo gęsta proza, niejednoznaczna, dziwna, ale realna.

#121

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday January 2, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2025, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Można przewinąć, czyli o 2025

To był rok, kiedy dużo. Dużo trudnych rzeczy, z czego najtrudniejszą była choroba i odejście Burszyka, premenopauza, a i życie zawodowe nie ułatwiało. Doświadczenie z gatunku “nie chcę powtarzać”. Dużo dobrych chwil pomiędzy też było, zwłaszcza jak wjechało wspomaganie z apteki.

Sporo podróży: powrót do Amsterdamu po 17 latach; Berlin latem i zimą, Poczdam, Wannse i Goerlitz; Saloniki w listopadzie; Czechy latem - Liberec, Ostrava i Brno; pierwszy raz w Wiedniu; drugi raz w Andaluzji. A wszędzie pięknie.

Dużo czytania i słuchania, bo jednak czas nie jest z gumy. 122 książki z 16 krajów, Polska i USA na topce, a z egzotyki Sri Lanka i Pakistan (i tu pytanie, czy skoro autorzy mieszkają aktualnie w Wielkiej Brytanii, to się liczy?). 67 pisanych (lub współpisanych) przez panie, 55 przez panów. Z pretensjonalnego kanonu - “Idiota” i “Jądro ciemności” (meh, na pewno nie wrócę), ale było kilka doskonale czytalnych:

Dużo oglądałam, ale mniej rewelacji:

2026, bądź łagodny.

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday January 1, 2026

Link permanentny - Kategorie: Czytam, Z głowy, czyli z niczego, Oglądam, Listy spod róży, Seriale - Komentarzy: 2


Simone St. James - Złamane dusze

Fiona kompulsywnie odwiedza Idlewild Hall, tereny opuszczonej szkoły dla dziewcząt. 20 lat wcześniej ciało jej siostry zostało znalezione właśnie tu na boisku, winny - dziedzic lokalnej fortuny - siedzi w więzieniu, ale proces był poszlakowy i Fiona uważa, że jednak coś jeszcze jest do wyjaśnienia. Wtem niejaki Anthony Eden kupuje posesję ze szkołą i planuje remont, co dodatkowo wzbudza dziennikarską ciekawość kobiety. Sytuacja się komplikuje, kiedy podczas prac budowlanych zostaje znalezione ciało nastolatki sprzed kilkudziesięciu lat. Fiona ma już kilka tajemnic do wyjaśnienia - kim była dziewczynka w studni, kto ją zabił, co się stało z jej walizką, kim były jej współlokatorki oraz kim jest Margaret Eden, matka Anthony’ego. A, oczywiście też trzeba wyjaśnić, o co chodzi z Mary Hand, przerażającą zjawą od lat krążącą po terenie szkoły. Wydarzenia współczesne przeplatane są chronologiczną relacją z lat 50., kiedy do szkoły, a raczej do placówki naprawczej trafiły cztery dziewczęta z problemami: Katie z traumą po próbie gwałtu, Roberta będąca świadkiem samobójczej próby swojego wujka, Cece, nieślubna córka bogacza i Sonia, jak się okazuje, cudem ocalała z Ravensbrück.

Klimatem książka przypomina mi wielowątkowe powieści Kate Morton, świetnie się czyta i wybaczam nawet wprowadzenie elementów nadprzyrodzonych, które pomagają przy wyjaśnieniu jednej z tajemnic, bo poza tym to uczciwa powieść kryminalna.

#120

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday December 30, 2025

Link permanentny - Tagi: 2025, kryminal, panie - Kategoria: Czytam - Skomentuj