Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Barbara Krzysztoń - Karolino, nie przeszkadzaj

Upalny początek czerwca. Ewa Karska, studentka II roku Wydziału Malarstwa ASP w Krakowie, zaliczyła rok doskonale, brakuje jej tylko wpisu od profesora Janoty, żeby oddać indeks i ruszyć z przyjaciółmi w góry. Udaje się więc do domu profesora, gdzie niestety jest świadkiem jego kłótni z Arturem, studentem i podopiecznym Janoty, a do tego strasznym palantem i bucem. Tuż przed wyjazdem orientuje się, że podczas szamotaniny z Arturem (palant i buc, wspominałam) upadła jej torba w pracowni profesora i prawdopodobnie zgubiła tam dowód osobisty. Na miejscu znajduje znowu Artura, który nie waha się wejść przez okno, tyle że oprócz dowodu Ewy para znajduje też zwłoki profesora. Sprawę prowadzą kapitan Derko i podporucznik Zieja, przy czym niebagatelną rolę odgrywa tutaj babcia Ziei, pani Karolina, z którą wnuk nieregulaminowo dzieli się detalami śledztwa. Obrotna starsza pani w przerwach od szydełkowych “dziergotek” (brr, obrzydliwe słowo) udaje członkinię komitetu rodzicielskiego u sąsiadów zamordowanego, agituje w imieniu Koła Kynologicznego, odpytując przy okazji pół dzielnicy o różne podejrzane aktywności, wreszcie przygarnia do siebie Ewę ewidentnie w celu połączenia ją w związek z wnukiem (happy end!). W trakcie śledztwa pojawia się kilka wątków - handel psychotropami ze szczególnym uwzględnieniem presji, jaka ciąży na studentach ASP, którym wmawia się, że będą geniuszami; przemyt dzieł sztuki; szantaż; zdrada; stary zapracowany mąż z dzieckiem z poprzedniego związku i młoda, rozbrykana żona; wypadek podczas kłótni z dramatycznymi konsekwencjami.

Się pali: sporty (Artur, podpor. Zieja), klubowe (babcia Karolina), carmeny (pani Monika).

Się wyraża wdzięczność:

Kierowniczka mówi, że jest jej bardzo niemiło, bo ta pani przyniosła wielkie pudło czekoladek i teraz ona czuje się zobowiązana dzwonić do tej paniusi.
— Istotnie, to dziwne.
— No, nie tak bardzo. Ludzie, kupując tapczan, wtykają ekspedientce czekoladki albo usiłują wsunąć sto złotych.

Się nosi: torbę myśliwską (miałam taką w liceum, dostałam od OMC teściowej, matki ówczesnego chłopaka).

Się je: ucztę z pomidorów, sałatki z ogórków, sera edamskiego i kefiru z ciasteczkami orzechowymi na deser, zraziki (domowe), lody (kapitan Derko zaprasza Ewę).

Się pije: dereniówkę (domowej roboty babci Karoliny), zimne mleko (z lodówki).

Się czyta: “Politykę” i opowiadania Kafki (podpor. Zieja).

Się wysyła anonimy: „Stary idioto” — ktoś pracowicie naklei wycięte z gazety litery. — „Ten dziwkarz i pijak Janota znudził się kurwami z ulicy. Zabawia się teraz twoim synem. Wstyd i zgorszenie. Myślisz, że twój Arturek zostanie artystą? Stary idioto! Będzie tylko alfonsem pedałów. Zabierz swojego synalka, póki czas”.

Szowinizm powszechny: Ewa dobrze gra w szachy “jak na dziewczynę”. Niewiele starszy od Ewy podporucznik paternalistycznie ocenia też jej ubiór (chodaki i przykrótka, “jak przerobiona z koszulki niemowlęcej” sukienka, komentując w myśli, “Jak ktoś ma takie chude nogi, powinien stale chodzić w dżinsach (...) Przez te chude nogi wygląda jak nadmiernie wyrośnięty podlotek — pomyślał z sympatią i zapalił papierosa”.

Inne z tej serii.

#107

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota września 18, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, klub-srebrnego-klucza, kryminal, panie, prl - Skomentuj


O spacerach po Libercu - zoo i aquapark

Jadąc przez Masarykovą tramwajem od Ještědu w kierunku dzielnicy Lidové sady, dojeżdża się do ogrodu zoologicznego. Zoo w Libercu jest nieduże, ale dość zasobne - trochę kopytnych, słonie, lwy, ptaki i foki, panda czerwona i biały tygrys. Podobnie jak praskie, mieści się na pagórkach, może nie aż tak stromych i bez kolejki krzesełkowej, ale trochę w górę i w dół trzeba się nachodzić. Myśmy się przespacerowali przez park obok Centrum Kultury w Lidovych sadach, jak ktoś ma jeszcze parę w nogach, to można i tam na spacer się udać, sporo przestrzeni i atrakcji dla dzieci (i - szkoda, że nie wiedziałam! - wieża widokowa).

Wieczorem wybraliśmy się na basen do kompleksu Babylon. W ramach całego kwartału rozrywkowego jest hotel ze spa, aquapark i rozmaite wyszalnie dla dzieci - labirynt, Funpark, lunapark, IQlandia (dla starszych - chciałam spędzić tam trochę czasu, ale wymagane są maseczki, więc zrezygnowałam) i IQPark (dla młodszych). Przed wejściem do aquaparku sprawdzane są paszporty covidowe, a młodzież musi okazać ważny negatywny test lub wykonać darmowy 15-minutowy na miejscu (jeśli usłyszę coś o segregacji sanitarnej, to znieważę słownie, serio). W środku można bez maseczek* przemieszczać się między basenami o różnych temperaturach, jacuzzi, zjeżdżać na zjeżdżalniach (Majut wielokrotnie zjeżdżał zjeżdżalnią, której wylot ma kształt odwróconego lejka i siła odśrodkowa rzuca człowiekiem po ściankach, ja oczywiście nie, żeby była jasność) i wyjść na taras słoneczny na dach (czego oczywiście nie zrobiłam, bo jestem za leniwa). Wystrój to skrzyżowanie Pergamonu z Nautilusem z elementami steampunku, może i nieco przegięte, ale urocze. Oczywiście nie byłabym sobą, jakbym nie pominęła jednej z głównych atrakcji wizualnych, konkretnie repliki bramy z Angkor Wat, co oznacza, że muszę wrócić do Liberca.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

*Stan na sierpień 2021, niebawem wszystko może się zmienić.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek września 17, 2021

Link permanentny - Tagi: czechy, liberec, ogrod-zoologiczny - Kategorie: Listy spod róży, Maja, Fotografia+ - Skomentuj


Hakan Nesser - Półmorderca

Adalbert Hanzon ma 73 lata i jest emerytem z nadwagą i wiecznie bolącymi plecami. Po trosze dlatego, że ma za sobą wyrok za morderstwo, po trosze dlatego, że jest mizantropem, raczej unika ludzi. Spotyka się tylko z sąsiadem, jeszcze bardziej nieprzyjemnym i upierdliwym niż on sam, ale z kimś trzeba pić whisky i grać czasem w szachy oraz z przyszywaną kuzynką, która usiłuje zadbać o jego zdrowie i życie towarzyskie. Dni Adalberta mijają bez większej ekscytacji do momentu, kiedy w aptece przypadkiem wpada na kobietę, która wygląda jak jego ukochana sprzed 45 lat, Andrea. Ponieważ go z emocji zatyka, nie wchodzi w interakcję i kobieta wychodzi; poniewczasie rozpoczyna szeroko zakrojoną akcję poszukiwania jej, uruchamiając sąsiada, kuzynkę, a finalnie prywatnego detektywa. W drugim wątku Adalbert ujawnia chronologicznie swoją historię - tragiczne dzieciństwo, poznanie Andrei, związek z nią i finalnie ciąg wydarzeń, który doprowadził go do więzienia.

To nie jest najlepsza książka autora, mało w niej akcji, a główną zaskoczkę fabularną zdradza sam tytuł. Jednocześnie to ciekawe spojrzenie na starość z punktu widzenia osoby, która w zasadzie straciła swoje życie w wyniku splotu okoliczności, wegetując bez nadziei na odmianę.

Akcenty polskie: u jednej z osób sprząta Polka.

Inne tego autora tutaj.

#106

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek września 16, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panowie - Skomentuj


Piotr K. Piotrowski - 07 zgłasza się. Kulisy powstawania serialu

Jak tytuł wskazuje, jest to opracowanie o pomyśle na i realizacji serialu o inteligentnej twarzy polskiej milicji na przełomie lat 70. i 80. jako kontrapunktu dla obrazu tępego zomowca (co to jeden pisze, drugi czyta, a trzeci pilnuje inteligentów) czy obiegowego nazywania funkcjonariuszy "bijącym sercem partii". Korzystając z nakreślonego przez serię Ewa wzywa 07 obrazu milicjanta jako osoby wrażliwej, skomplikowanej psychologicznie, zdolnej do logicznego rozumowania i wyciągania wniosków, oczywiście w opozycji do prymitywizmu przestępców, nawet tych "błyskotliwych", reżyser dostał pozwolenie na pokazanie na ekranie milicji "od zaplecza" (czasem bardzo pochlebnie i nieco na wyrost, zwłaszcza w kwestiach technicznych i sprzętowych). Był budżet na pokazanie odrobiny niedostępnego luksusu - lokali kategorii "S", w tym ze stripteasem, trochę atrakcyjnych aktorek topless (choć nie wszystkie były na to chętne, zwłaszcza jeśli nie wymagała tego rola), niezłe jak na tamte czasy samochody czy piękne plenery - Bałtyk czy Mazury. Wreszcie do scenariuszy odcinków wybrano bardziej znane powieści kryminalne, nie tylko ze wspomnianej serii. Każdy odcinek opisany jest fabularnie, z cytatami błyskotliwych dialogów. Trochę anegdot, trochę wspomnień aktorów i osób z planu, sympatyczna rzecz dla fanów serialu.

Dodatkowo w tomiku znajduje się krótkie opowiadanie o śledztwie, jakie prowadził w Londynie porucznik Borewicz (również incognito, nawiązując do pierwszego odcinka), zanim wrócił do służby w Polsce. Rzecz się dzieje w polskim przedstawicielstwie handlowym, gdzie ginie - teoretycznie śmiercią samobójczą - młoda dziewczyna, która prawdopodobnie zauważyła ślad nielegalnej aktywności. Borewicz udaje kierowcę dyrektora placówki i wykrywa przemyt w wysyłanych za granicę polskich samochodach.

#105

Napisane przez Zuzanka w dniu środa września 15, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, beletrystyka, kryminal, panowie - Skomentuj


Orphan Black

Sarah Manning na peronie metra widzi kobietę, która wygląda dokładnie jak ona sama. Kiedy próbuje ją zagadnąć, kobieta rzuca się pod nadjeżdżający pociąg. To przypadkowe wydarzenie rozpoczyna cały ciąg zdarzeń, w którym Sarah - oszustka i lekkoduch, sierota wychowywana przez zastępczą opiekunkę - kradnie dokumenty samobójczyni, policjantki Beth i podszywając się pod nią odkrywa, że jest jedną z identycznie wyglądających kobiet, klonów. W ciągu 5 sezonów Sarah i jej “siostry” wraz z sojusznikami, wśród których jest pani S., opiekunka Sarah z przeszłością i przybrany brat, artysta i gej Felix, odkrywają, skąd się wzięły i kto je powołał do życia. Są tajemnice, demoniczna korporacja, sekty, wojsko, skorumpowani politycy i funkcjonariusze oraz naukowcy, których etyka bywa mocno kwestionowalna. Serial jest dość dramatyczny, czasem krindżowy, ale często łagodzony elementami komediowymi (Felix i jego podboje erotyczne, nieoczekiwane zmiany miejsc, spokojne życie na przedmieściach).

Jest to - jak się można domyślić - w zasadzie serial jednej aktorki, chociaż wszyscy pozostali są doskonale dobrani i świetnie robią za drugi plan. Tatiana Maslany (#nazwiskizm, ale dziewczyna jest z pochodzenia częściowo Austriaczką, Niemką, Polką, Rumunką i Ukrainką, więc nie dziwi) jest jednocześnie kilkunastoma różnymi osobami, które są doskonale odróżnialne nie tylko po fryzurach i makijażu, ale też zachowaniu i sposobie mówienia. Całość jest świetnie zrealizowana technicznie, nie widać żadnych szwów tam, gdzie w jednej scenie występuje nawet jednocześnie kilka klonów. Całość ogląda się równie przyjemnie co kiedyś “Fringe’a” czy “Continuum”.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek września 14, 2021

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Kazimierz Kwaśniewski - Gdzie jest trzeci król?

Pan Gomez, pośrednik południowoamerykańskiego milionera, przybywa do Stuttgartu do masterminda zbrodni[1], pana Grubera, żeby zamówić kradzież trzeciego obrazu z tryptyku Ribery (tytułowy “trzeci król”. Kradzież, bo obrazu nie da się kupić za żadne pieniądze, ponieważ znajduje się za żelazną kurtyną, w polskim muzeum. Przedstawiciel pana Grubera dostaje idealnie podrobioną kopię, żeby ją podmienić bez wzbudzania podejrzeń. Na szczęście Interpol czuwa i sprawnie wyciąga wnioski, więc jest w stanie skomunikować się z polskimi władzami. Do Borów, gdzie w dawnej rezydencji magnackiej znajduje się muzeum państwowe, Komenda Główna w osobie kapitana Półtoraka, zwanego z nieznanych bliżej przyczyn “Telewizorem” (bez wpływu na akcję) deleguje dwójkę funkcjonariuszy undercover[2] - kapitana Wieczorka i porucznik Rogalską, udających małżeństwo - poetę i jego muzę. Wprawdzie kustosz w Borach ma wiedzieć o ich prawdziwej roli, ale już bez wiedzy zarządzającego muzeum mają zabezpieczyć oryginalny obraz, podmieniając go - tak - na idealnie zrobioną kopię. Na miejscu wszystko idzie świetnie, nikt nie przeczuwa niczego, przy kolacji opowiadane są historie o śmierci i zwiastujących ją dźwiękach dzwoneczków z obrazu Ribery, po czym - niedługo po podmianie przez milicję obrazu - ktoś zabija kustosza strzałem z kuszy, a tajemnicza osoba wynosi pakunek za bramę. Jako że do pałacu nikt nie wszedł, morderca i złodziej jest wśród obecnych. Zaimprowizowane przez kapitana Wieczorka śledztwo ujawnia kolejne kopie obrazu - w sumie z oryginałem zmienia miejsce pobytu pięć obrazów, a do przyjazdu milicji o poranku sprawa jest wyjaśniona.

Się je: bułeczki, dżem, masło (w samolocie).

Się pije: kawę i koniak (również w samolocie), czerwone wino (w gabinecie kapitana MO).

Się przesiada: z Brazylii do Stuttgartu w Paryżu, wystarczy 15 minut, bo tranzytem.

Się usprawiedliwia: kradzież obrazów jest moralnie neutralna, bo… “Czy prawie wszystkie wielkie kolekcje na kuli ziemskiej nie powstały częściowo z rozboju? Czy Anglicy mają jakiekolwiek prawo do swoich greckich zbiorów w British Museum? A Francuzi — czy kupili chociaz polowe tego, co zdobi ściany Luwru? Nie, moi drodzy panowie!”.

Się nosi: pyjamę!

Się pali: wawele.

[1] Ponownie, zbrodni, ale etycznej:

Nigdy nie przelewać krwi ludzkiej i nie splamić się zbrodnia, gdyż jak wiadomo kodeksy karne całego świata mają zupełnie inny stosunek do przestępstw popełnianych przez osoby bezbronne, nie dokonujące gwałtu, a działające wyłącznie przy pomocy intelektu. Poza tym uważamy zabójstwo za rzecz absolutnie niedopuszczalną. Nie wolno jest jednemu człowiekowi odbierać życia innemu człowiekowi. Jest to niezgodne z etyką chrześcijańską. Wyjątek stanowią oczywiście zdrajcy. Ale nie będziemy ich wspominali w naszym gronie. (…) I właśnie dlatego chciałbym zapytać: czemu, jeśli nikt, kto nie posiada obu tych obrazów równocześnie, nie mógłby stwierdzić fałszerstwa, nie pośle pan naszej kopii temu kolekcjonerowi z Ameryki Południowej, który — jak wszyscy prywatni kolekcjonerzy — nie ma zapewne wielkiego pojęcia o sztuce i nigdy nie miałby nawet cienia wątpliwości, że to, co otrzymał, jest autentycznym Trzecim Królem? Zamiast wykonać to zadanie, wystarczyłoby po prostu dać do zrozumienia, że zostało ono wykonane. Ryzyko zmniejszyłoby się wówczas oczywiście do zera, a zysk byłby ten sam, prawda?
— Jak to, doktorze?! — Pan Gruber potrząsnął głową z wyraźnym niezadowoleniem. — Odpowiedz na pytanie pana jest bardzo prosta: To byłoby nieuczciwe. (…) Zapamiętajcie sobie panowie jedno: nikt nie musi być tak uczciwy jak człowiek żyjący poza prawem. Ale dość już o tym. Powróćmy do naszego zadania.

[2] Dacie im dwie złote obrączki… na miarę.. Co?… A czy nie ma czegoś na przechowaniu… Co?… A cóż to za różnica? Niech będzie z topielicy… Co?… Nieznany samobójca przejechany przez pociąg?… A obrączka cala?… No, to i dobrze! Tak… za rewersem… Sami zwrócą…

Inne tego autora, inne z tej serii.

#104

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek września 13, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, klub-srebrnego-klucza, kryminal, panowie, prl - Komentarzy: 2


O spacerach po Libercu - Masarykova

[11.08.2021]

Tomáš Garrigue Masaryk był w 20-leciu międzywojennym podobnie silną historycznie postacią w Czechach co w Polsce Piłsudski - prezydent-oswobodziciel, zwany Tatíčkiem (tatusiem). Ważny znaczy. Więc jeśli ulica nosi nazwę Masarykovej, to nie jest to byle jaka ulica. W Libercu to idąca w górę malownicza aleja z tramwajem (którym można w jedną stronę do Zoo - o czym niebawem, w drugą wprost na Ještěd), z przepięknymi XIX i XX-wiecznymi willami i reprezentacyjnymi budynkami. Wiele z nich jest zadbanych i otoczonych pięknie utrzymanymi ogrodami, niektóre nie, ale to bynajmniej nie odbiera im uroku. Można odbić w jedną i drugą stronę w mniejsze uliczki, gdzie równie urokliwie, są kawiarnie i najstarszy w Czechach Ogród Botaniczny - o czym również niebawem. Trafiłam na Masarykovą, żeby do Zoo, ale okazało się, że parking tamże jest zastawiony po wręby, więc poszukując miejsca parkingowego nieco dalej (co okazało się potem całkiem trywialne, bo w całej okolicy można parkować za niedużą sumę w koronach, tylko trzeba się przespacerować przez ładny park), wróciliśmy do części reprezentacyjnej i obejrzeliśmy sobie wystawy w Muzeum Regionalnym (Oblastní galerie Liberec), które mieści się w budynku dawnej łaźni miejskiej nazwanej imieniem cesarza Franciszka Józefa I. Nie że wybór był łatwy, bo po przekątnej skrzyżowania znajduje się drugie, znacznie większe Muzeum Północnoczeskie (Severoceské Muzeum), ale stara łaźnia wygrała. Na zewnątrz siedzi diabełek Jaroslava Róny, nazywany bratem Dziecka z Marsa z Ještědu, w środku wystawy czasowe malarstwa Františka Kavána i Davida Hanvalda - bardzo ciekawe nowoczesne grafiki w serii “Rukopis převzít nejde!” (Nie ma możliwości przejęcia rękopisu!) oraz wystawa stała. Na godzinkę zwiedzania, bardzo przyjemne, jest przewodnik papierowy po polsku. W czwartki wstęp wolny.

Adresy:

  • Muzeum Regionalne - Masarykova 723/14[1]
  • Muzeum Północnoczeskie - Masarykova 11

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Nie pamiętam, czy o tym już pisałam przy okazji Pragi, ale Czesi numerują budynki nietypowo - są dwa numery, czasem rozdzielone ukośnikiem, ale obydwa dotyczą budynku, a nie mieszkania. Pierwszy numer to číslo popisné (č.p.) i jest unikalnym numerem budynku w mieście lub dzielnicy, drugi numer to orientační číslo (č. o., č. or., čo.) i nieobowiązkowy, służy do „orientowania się” w przestrzeni - gdzie znajduje się dany budynek w stosunku do innych budynków na danej ulicy lub placu. Numerów mieszkań nie ma, konkretny lokal znajduje się po nazwisku lokatora lub nazwie firmy.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela września 12, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, liberec - Skomentuj


Agatha Christie - Kieszeń pełna żyta

Bogaty przedsiębiorca, Rex Fortescue, zostaje z biura odwieziony do szpitala, bo skarży się, że ktoś go otruł. Ma rację, niestety mimo podjętej akcji ratowniczej, umiera, zatruty wywarem z cisu. Wzburza to spokój w jego posiadłości, podmiejskim Domu Pod Cisami, gdzie zbiera się rodzina, żeby przedyskutować konsekwencje. Nikt specjalnie za seniorem rodu nie płacze poza córką, dla której jednak to smutne wydarzenie to życiowa szansa - może wyjść za mąż za odrzuconego przez ojca niezamożnego nauczyciela. Kolejne nieszczęścia następują szybko po sobie - dzień po śmierci Rexa zostaje otruta Adela, jego młoda i - jak się okazuje - wiarołomna żona, a na podwórku za domem policja znajduje zwłoki Gladys, młodej służącej, uduszonej i z klamerką do bielizny na nosie. Nietypowe śledztwo - bo nikt nie umie wytłumaczyć dziwnych śladów typu tytułowe żyto w kieszeni zamordowanego czy martwych kosów podrzuconych w salonie - idzie jak po grudzie do momentu, kiedy na komisariacie pojawia się panna Marple, u której swego czasu Gladys pracowała. Od razu widzi nawiązanie do dziecinnego wierszyka, w którym pojawia się król, żyto, kosy, kanapka z miodem, oddziobany nos służącej oraz ponieważ wygląda niepozornie, ale słucha i kojarzy fakty, podaje inspektorowi Neele’owi rozwiązanie zagadki oraz wystarczająco dowodów, żeby potrójnego mordercę aresztować.

Inne tej autorki tutaj.

#103

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota września 11, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, kryminal, panie - Skomentuj


Jaroslav Rudiš - Czeski raj

”Czeski Raj – region turystyczny w północnych Czechach, położony na północny wschód od Pragi. Region ten słynie z niezwykłych formacji przyrodniczych oraz pamiątek historycznych”. Dla grupy mężczyzn - w różnym wieku, z różnym doświadczeniem i statusem życiowym, różnymi zawodami - rajem jest stara sauna, w której spotykają się w mniejszym lub większym gronie, żeby się wypocić, ale też porozmawiać o rzeczach, o których mogą mówić tylko tu. Może dlatego, że w saunie nie mają imion, jest “ten, który jest na emeryturze”, “ten, który jest strażakiem”, “ten, który jest najmłodszy”, “ten, któremu umarła żona”; może dlatego, że są tylko mężczyźni, a zza ściany, z sauny dla kobiety, dobiera tylko daleki śmiech. Panowie rozmawiają o wypadkach, traumach, obawach i o kobietach; dialogi są czasem urywane, czasem powtarzają się pewne motywy, z czasem buduje się z nich pewna historia. Wspólnym mianownikiem jest to, że jak mężczyzna chce być zdrowy, to powinien wypijać trzy pilznery dziennie, zwłaszcza po wizycie w saunie.

Książka podzielona jest na epizody, które dzieją się co mniej więcej kwartał, odzwierciedla to zmiany w życiu bohaterów. Całość jest bardzo teatralna, z jednym miejscem styku dla wszystkich, świat zewnętrzny dociera tylko w opowieściach i w osobie łaziebnej, której wejście stanowi kodę każdego epizodu. Gdzieś tam pobrzmiewa plotka o zburzeniu starej sauny, wszak powstają nowe kompleksy wypoczynkowe, nikt - poza korzystającymi - nie potrzebuje socjalistycznego reliktu. Finał jest nieco mistyczny, ale też dość oczywisty, jak to we wszystkich książkach o końcu świata.

Inne tego autora.

#102

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek września 10, 2021

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2021, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Sejf jest za obrazem

[5.09.2021]

Przerywam na chwilę czeską fotorelację (bo to jeszcze nie koniec, a dodatkowo czeka i Berlin) na korzyść wystawy, która mnie niesamowicie ucieszyła. W Starym Browarze w Galerii na Dziecińcu od 1 września można oglądać obrazy artysty zwanego Noriakim. Tym od czarno-białych Panów Peryskopów, które można znaleźć na wielu poznańskich murach (patrz na koniec notki). Na wystawie są obrazy czasem bardzo różne od sztuki ulicznej, sporo jest monochromatycznych kolorystycznie, ale są i kolorowe, w tym moja ulubiona seria miejska. Z połowę mogłabym z przyjemnością powiesić w domu i nie, nie pytajcie, czy już powiesiłam ten obraz, co to go kupiłam zimą. Wystawa jest niedroga, w gratisie można dostać na rękę (albo na bilet) stempelek z Peryskopem. Idźcie koniecznie.

GALERIA ZDJĘĆ; miejskie scenki z Panem Peryskopem: 2020 i 2021.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek września 9, 2021

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Skomentuj