Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Być może bardzo narzekałam na poprzednie części z uniwersum Obcego (na Covenanta czy wcześniej na Prometheusa), ale tym razem złego słowa nie powiem! Grupa nastolatków chce uciec z górniczej planety, bo nie chcą skończyć jak ich rodzice, ciężko chorujący/umierający młodo z powodu kiepskich warunków pracy w kopalni. Uciec, bo na legalu się nie da - są nieformalnymi niewolnikami, jak w “Paragrafie 22” można prosić o pozwolenie na wyjazd, jak się przepracuje odpowiednią liczbę godzin, ale… limity się regularnie podnoszą. Dopisuje im szczęście - tuż przy planecie pojawia się porzucona stacja kosmiczna, na oko sprawna, może uda się ją wykorzystać, zwłaszcza że mają ze sobą androida, który potencjalnie może się ze stacją połączyć. Już z tytułu serii wiadomo, że szczęście dzieciaków jest złudne, bo nie dość, że trafiają na znanego z pierwszej części androida, to jeszcze cały statek jest zasobnikiem z Obcymi. Dużo strzelania, krwi, syczącego kwasu, zaskoczek i
jump scare’ów, ale to bardzo zgrabny film przygodowy; dzieciaki są mądrzejsze i sprytniejsze od marines. Dużo mrugnięć okiem do fanów serii, chociaż bez zbytniego popadania w groteskę.