Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o panowie

Terry Pratchett, Jacqueline Simpson - Folklor Świata Dysku

To, co przyciąga do Świata Dysku, to jego konstrukcja, bohaterowie i kulturowe bogactwo. Oczywiście to dla tych, co są odporni na błyskotliwe dialogi i uderzającą dawkę sarkazmu. W tym opracowaniu Pratchett jest autorem przedmowy i licznych cytatów, zaś Simpson dokłada do tego szeroką analizę pochodzenia tropów i użytych, oczywiście czasem z pewnym marginesem dowolności, realnych śladów z ziemskiej kultury. Skąd się wziął Długi w Lancre, czy elfy są miłe, dlaczego pod powierzchnią Dysku zdarzają się pokłady melasy, czy Hogfather to ten pulchny facet w czerwonym kubraczku czy szczury z Hameln rzeczywiście się utopiły. Mimo że to rzetelne opracowanie z solidnym zapleczem źródeł, nie jest nudne, bo i Świat Dysku nie jest nudny. Oczywiście warto czytać po lekturze całego cyklu, bo się można zaskoczyć, jeśli kogoś zaskakuje, że jakiś bohater umiera i przychodzi po niego zakapturzony szkielet z błękitnym błyskiem w oczodołach.

Inne tego autora.

#144

PS Nie kupujcie w Lidlu kandyzowanych owoców w ciemnej czekoladzie. Zostawcie dla mnie, zwłaszcza imbir i kantalupę.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 29, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, panowie - Skomentuj


Zdenka Hadrbolcova - Parasol pani Czernej

Lata 30. XX wieku. Na praskim Żiżkowie zostaje zamordowany niejaki Andres. Sierżant Broż zostaje oddelegowany do śledztwa również ze względu na to, że zbrodnia miała miejsce przy tej samej ulicy, przy której mieszka, co z jednej strony cieszy jego żonę, bo ma dostęp do ploteczek, z drugiej - męża nie ma w domu. Brożowi to nie przeszkadza, bo jak większość mężczyzn, jakich poznajemy podczas śledztwa, nienawidzi kobiet. Za to doskonale się dogaduje ze swoim zwierzchnikiem, komisarzem Suchanem, który nie raz i nie dwa komplementuje podwładnego (”Panie Broż, nigdy już nie chcę nikogo innego widzieć przy sobie prócz pana. Pan jest światłem moich oczu…”). Wracając do morderstwa, pan Andres parał się handlem, w jego mieszkaniu znaleziono diament i herbowy ametyst, co pozwala podejrzewać, że być może został zamordowany podczas rabunku, chociaż oczywiście podejrzana jest jego żona, którą denat za życia poniewierał. Chwilę później podejrzanych jest cała gromada, a do wyjaśnienia sprawy konieczne jest rozebranie parasola niejakiej pani Czernej, którą Andresowie znali jeszcze z Wiednia.

To takie bardziej patologiczne klimaty - wszyscy piją, panowie potrafią sobie ulżyć pod akacją lub głośno wysmarkać, nawet najbardziej obrzydliwi zdradzają żony, wszyscy wszystkim zazdroszczą i się szpiegują. Między wierszami pojawiają się “zabawne” anegdotki o macaniu “czternasto-piętnastoletnich kóz” czy już zwyczajnie przykre wspomnienia wykorzystania nastolatek.

Seksizm codzienny:
Wiadomo, babę trzeba krótko trzymać, żeby się nie urwała.
Na dodatek myśl, że owe dwie rywalki, pani Andresowa i pani Kofy, w innych czasach zostałyby bez ceregieli spalone na stosie jako czarownice. “I pewnie te pozostałe baby także” - z satysfakcją dokończył myśl Suchan. Opanowała go zawziętość.

Się pije: kawę, koniak, herbatę, wodę sodową, czerwone wino o barwie krwi, śliwowicę.

Się je: zupę, kiełbasę z cebulą, chleb dla diabetyków, suchy chleb, wieprzowiną.

Się podziwia: spory gipsowy odlew Panny Marii z Lourdes w owej białej, a błękitnej od spodu szacie.

Się pali: austriackie sporty.

Się ogłasza w prasie:

„Szukam szczęścia w przygodzie. Jestem blondynką, mam lat osiemnaście, bez przesądów. Hasło: Wiek nie gra roli". Albo! „Damę, za którą szedłem we wtorek po ulicy Spalenej, pytam, czy zawarcie znajomości jest możliwe? Hasło: Czarny kapelusz”. A także: „Ogłaszam, że długów mojej małżonki, Anny Karowej, płacić nie będę. Alojzy Kara”

Inne z tej serii.

#143

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek października 23, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panowie, z-jamnikiem - Skomentuj


Arto Paasilinna - Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena

Finladia, lata 90. XX wieku. Przewielebny Huuskonen, znany z niewyparzonej gęby, która nawet w kościele luterańskim powoduje, że bywa wzywany do zwierzchności na dywanik, dostaje od swojej wspólnoty na 50. urodziny małego niedźwiadka. Mimo niechęci żony zaprzyjaźnia się z nim, daje mu na imię Diabełek, zwierzę - mimo że psotne - okazuje się bardzo pojętne i chętne do nauki różnych sztuczek. Niestety, w konsekwencji różnych historii, w tym spędzenia zimy w niedźwiedziej gawrze wraz z pewną badaczką zwierząt, Huuskonena zostawia żona, a kościół przenosi go do innej parafgo urlopuje, więc pan i jego zwierzę ruszają na podbój Europy. Zataczają pełen krąg, a że damy ciągną do przewielebnego jak, nomen omen, miś do miodu - czy to wspomniana naukowczyni, starsza sąsiadka czy radziecka radiotelegrafistka - ten układa sobie życie od nowa.

To raczej groteska niż realizm, jakoś nie ufałabym niedźwiedziej motoryce na tyle, żeby dawać mu koszule do prasowania, ale historia jest dość zabawna i czasem prowadzi w niespodziewaną stronę, chociażby na ekumeniczny kongres na Malcie. Są momenty bardziej wzruszające, są irytujące, ale bardzo miło się czytało.

Inne tego autora.

#142

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 22, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Douglas Stuart - John, syn Johna

Cal właśnie skończył studia w Edynburgu i mimo dobrych wyników tuła się po znajomych, szukając pracy w zawodzie; sypia na sofach, podjada z lodówek, pracuje za głodowe stawki. Jedyną stałą rzeczą jest telefon od ojca, który jak zegarynka dzwoni dwa razy w tygodniu, żeby usłyszeć, co u syna, opowiedzieć o życiu we wsi i wspólnie się pomodlić. Bo ojciec jest z tych ortodoksyjnie religijnych, jego życie kręci się wokół kościoła, na drugim planie jest hodowla owiec, wełna i tkanie. Kiedy Cal słyszy, że jego babka Ella nie czuje się za dobrze, stwierdza, że na jakiś czas wróci na rodzinną wyspę na Hebrydach. Na jakiś czas, bo po studiach w dużym mieście nie wyobraża sobie życia w zaściankowej społeczności, tym bardziej, że nie ma odwagi przyznać się nikomu w domu, że jest gejem. Nikomu poza Dollem, kumplem od dziecka i wielką miłością. Ale wraca i próbuje sobie znaleźć cokolwiek do roboty, żeby nie patrzeć na surową twarz ojca, wiecznie niezadowolonego ze wszystkiego - jak się Cal zachowuje, jakie ma włosy, jak się ubiera. Im dalej, tym trudniej, tym bardziej, że Doll wcale nie chce się z nim widywać, za to dużo pije. Za dużo. Wtem zmienia się narrator i ojciec, John, opowiada, jak to wygląda z jego perspektywy, ukrywającego się w małej religijnej wspólnocie geja, którego żona odeszła, żeby nie stać na jego drodze do szczęścia. Wydawałoby się, że to idealna chwila na wyznania i pojednanie, ale nie.

To historia ludzi, którzy nie umieją ze sobą rozmawiać, mimo że są sobie bardzo bliscy. John i jego była żona Grace, Cal i Doll, John i jego odchodzący w demencję brat, Cal i Grace, John i Innes, sąsiad i wielka miłość Johna, Innes i jego brat Sorley, wreszcie Cal i John; chyba jedyną osobą, która ze wszystkimi rozmawia jest Ella, tyle że ona jest napływowa, z Glasgow i nikt jej na wyspie nie traktuje poważnie.

#138

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 15, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Ken Kalfus - Choroba małżeńska

Kiedy 11 września 2001 roku runęły wieże WTC, cały świat patrzył na to z przerażeniem, a zwłaszcza ci mieszkańcy Nowego Yorku, którzy mieli bliskich czy to w biurowcach, czy w samolotach. Zaskakujące jest więc, że zarówno Joyce patrzy się na ruinę z nadzieję, bo liczy na to, że był tam jej mąż, zaś Marshall myśli z radością o tym, że jego żona miała lecieć jednym z tych samolotów. Jak się łatwo domyślić, para się od jakiegoś czasu burzliwie rozwodzi, ale skoro oboje cudem uniknęli śmierci - on uciekł z płonącego budynku, ona jednak nie miała potrzeby lecieć - to może się coś zmieni. Ale nie, jeśli już, to pojawia się jeszcze większa zajadłość, żeby skrzywdzić to drugie; mimo że mają dwójkę małych dzieci i wspólne mieszkanie z kredytem, którego żadne z nich nie utrzyma samodzielnie.

Okładka zapowiada czarną komedię, ale obserwowanie rozkładu niegdyś kochającego się związku jest zwyczajnie smutne. Zmroziła mnie scena, w której Marshall buduje bombę, żeby wysadzić w powietrze siebie, żonę i dzieci, a Joyce beznamiętnie próbuje zlokalizować usterkę, skoro do wybuchu nie doszło. Narracja przeskakuje między obojgiem małżonków, a nawet przez chwilę do głosu dochodzi ich czteroletnia córka, która widzi zaskakująco dużo, co niekoniecznie stawia oboje w dobrym świetle. Powtórzę - humoru nie znalazłam, do czytania niekoniecznie, chyba że kogoś interesuje amerykańska trauma po 9/11.

#133

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek października 5, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Łukasz Orbitowski - Wróg

Opowiada o starożytnym Rzymie, ale jednocześnie brzmi jak ktoś żyjący współcześnie, a jego rozmówczynią jest, jak się szybko można domyślić, psychiatrka. To sam Neron, dla którego Antium Rzym i kilka innych prowincji są domem rodzinnym, a jego historię stronniczo a kłamliwie opowiedzieli ci, co go przeżyli. Ale czemu wspomina o straży pożarnej i gaszeniu pożarów, wolontariacie w sztabie wyborczym Samoobrony i wreszcie o podpaleniu domu towarowego? Bo że nie przyznaje się do podpalenia Rzymu, to nie dziwi. Kto rozmawia z lekarzem - strażak Stanisław z Krakowa, czy świadomość Nerona, która w nim się obudziła podczas utraty przytomności w pożarze? Nie wiadomo. Sam Stanisław tego nie wie, ale upiera się, że musi opowiedzieć swoją historię, bo to w niej jest wyjaśnienie, czemu ze strażaka stał się piromanem i mordercą. Tego dla odmiany się nie wypiera, chociaż szczegółowo uzasadnia każdą zbrodnię, którą musiał popełnić jako cezar.

Jeśli by chcieć traktować tę książkę jako historyczną, zapewne można się srodze rozczarować, ale z drugiej strony to takie samo świadectwo jak tych wszystkich, którzy o Neronie i jego czasach pisali, niektórzy kłamali dla zysku, niektórzy ze strachu, niektórzy szczerze wierzyli w swoją wersję historii. Tak też brzmi Staszek, jego historia jest spójna i wciągająca, chociaż oczywiście nie do sprawdzenia. Może jest chory psychicznie, może rzeczywiście w jego głowie pojawiła się jaźń Nerona, nie ma rozstrzygnięcia.

Inne tego autora.

#132

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela października 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj