Więcej o
panowie
Narrator, emerytowany lekarz, pan Braithwaite, wielki fan Flauberta, usiłuje poznać swojego ulubionego pisarza poprzez analizę śladów, jakie ten po sobie zostawił. Robi to wbrew woli autora, który chciał, żeby oceniać go przez pryzmat książek, jakie napisał, a nie jak żył. Odwiedza muzea, gdzie znajduje nie jedną, a dwie papugi, które Flaubert wypożyczył z muzeum, czyta ocalałą korespondencję, analizuje zapiski znajomych i fakty z życia pisarza. Oczywiście ma poczucie, że cała ta praca i tak nie pozwoli na całkowite zrozumienie tego, kim był i co myślał człowiek, który dodatkowo pieczołowicie budował swoją legendę i cenzurował zapiski.
Od razu powiem, że nie czytałam nic Flauberta, więc niekoniecznie jestem w stanie czerpać przyjemności z treści książki w sposób, jaki zapewne założył autor. Ale nawet bez znajomości lektur źródłowych to opowieść o poszukiwaniu śladów przeszłości w tym, co zostało i konfrontacja, czy rzeczywiście warto byłoby się spotkać ze swoim idolem. Już nie pamiętam gdzie przeczytałam, że czytelnik chciałby, żeby pisarz był dla niego wzorem, konsekwentnym, moralnym i żyjącym higienicznie, żeby nie było wstyd się z takim spotkać; niekoniecznie zaakceptuje nawet najlepiej piszącego zwyrodnialca, który na przykład strzelał do ptaków. Barnes rozważa to podejście, nie kończy jednak książki werdyktem.
Inne tego autora.
#110
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday August 28, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
2020, początek pandemii. Sasha Senderovsky, rosyjski emigrant, zaprasza swoich przyjaciół ze studiów - również emigrantów - do swojej posiadłości na wsi, żeby wzorem “Dekameronu” odcięli się od zapadającego na COVID świata w bezpiecznej enklawie. Gromadzą się ludzie, związani z filmem, literaturą, nauką czy IT, którzy do niedawna spędzali czas przenosząc się z miejsca na miejsce, współcześni wysoko opłacani nomadzi cyfrowi; nagle stracili możliwość zarabiania i mobilność. Sam Senderovsky zaprasza nieco kontrowersyjnego aktora, z którym próbuje napisać scenariusz, to ważne, bo wyczerpały mu się dotychczasowe źródła dochodu. Goście jedzą wyrafinowane jedzenie, piją drogie alkohole, oglądają różne reality show, niektórzy czytają, niektórzy romansują ze sobą. Dookoła jest amerykańska prowincja z lokalnymi nacjonalistami, ludźmi, którzy nie patrzą napływowym w oczy i są ewidentnie nastawieni do nich wrogo. I pandemia, zbierająca w USA coraz większe żniwo.
Z jednej strony to bardzo udany reportaż, pokazujący ludzkie zachowania z początków pandemii, kiedy jeszcze nie było nic wiadomo poza tym, że odszedł świat, który wszyscy znali. Delfiny w weneckich kanałach, uratujemy środowisko, bo zmniejszył się ślad węglowy chaotycznie latających globtroterów, samowystarczalność wspólnot, nowe sposoby komunikacji. Spoiler alert: ten świat nie odszedł, bardzo szybko wrócił, patrząc z perspektywy 2026, nic się nie zmieniło. Ale w efekcie pandemii pojawiło się kolejne rozwarstwienie społeczne, jak w rosyjskich powieściach, gdzie szlachta gromadziła się na uciechach i rozrywkach, pozwalając obsługiwać się służbie (tu: pracownikom pierwszej linii). Z drugiej autor jest bardzo skupiony na znanym sobie wycinku społecznym, dość ubogim mimo pozornego zróżnicowania, dodatkowo w ramach opisu śmierci z powodu wirusa wchodzi w opisy deliryczne i metaforyczne, które ze spokojem można pominąć przy czytaniu. Nie jest źle, na pewno lepiej się czyta niż “Historię miłosną”, zwłaszcza że literatury o pandemii jest raczej mniej niż więcej.
Inne tego autora.
#108
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday August 26, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Komentarzy: 1
Dwie linie czasowe, które się przeplatają. 1962, Włochy. Do zapyziałego miasteczka koło Cinque Terre, gdzie na skałach znajduje się tylko kilka rybackich chałup i zaniedbany hotel, przypływa łódź z piękną amerykańską aktorką, Dee. Kobieta przybyła prosto z planu filmowego “Kleopatry”, jest chora, lekarz podejrzewa raka żołądka. Dla lokalnego lekarza, sprowadzonego przez właściciela hoteliku, Pascuale’a, sprawa jest jednak oczywista - Amerykanka jest w ciąży, a jej wyprawa na zadupie ma ukryć romans między nią a Richardem Burtonem, do którego doszło na planie. Współcześnie, Los Angeles; do wytwórni Michaela Deane’a trafia jednocześnie młody scenarzysta i stary mężczyzna, Włoch, słabo mówiący po angielsku. Oczywiście to Pasquale, który po latach szuka Dee, a Deane - jak się okazuje - stał za spiskiem mającym odsunąć Dee od Burtona, żeby ratować jego słynny związek z Liz Taylor. Cała ekipa rusza na poszukiwania aktorki.
Starałam się znaleźć w tej powieści to “coś”, co sprawia, że na okładce pojawia się słowo “bestseller” czy “epopeja godna Marqueza”, ale nie znalazłam. Niespecjalnie mnie obchodzą bohaterowie, ich związki, dzieci i kulisy działania Hollywood z wszechmogącymi wytwórniami, gdzie sztuka jest produktem. Da się przeczytać, ale niekoniecznie warto.
#107
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday August 25, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
Rozczarowanie roku - tomik KAW z czerwonej serii mam niekompletny, brakuje zakończenia. Na szczęście można zapolować na audio na YT.
Milicja w osobie nieco pechowego majora, a potem podpułkownika Makowskiego, przez kilka lat usiłuje odkryć, kto stoi za serią napadów rabunkowych w Warszawie. Rzecz zaczyna się w 1965 roku od morderstwa w podwarszawskim Zygmuntowie, gdzie ginie funkcjonariusz, a jego służbowa broń zostaje skradziona. Potem przez kolejnych kilka lat, aż do lat 70., powtarza się scenariusz - na konwojentów napada mężczyzna z pistoletem, zwykle zabija jednego ze strażników, resztę rani i sprawnie ucieka. Mimo że napady odbywają się w biały dzień, świadków jest zwykle mało, a ich zeznania są mało wiarygodne. Wreszcie pewien przełom następuje po tym, jak Makowski radzi się swojego kolegi, profesora filozofii Żywieckiego, który buduje profil grupy przestępczej. Niestety, to bardziej beletryzacja przebiegu śledztwa, więc sprawa kończy się w momencie aresztowania zbrodniarzy na gorącym uczynku; nie wiadomo, jak planowali swoje zuchwałe ataki i czemu to robili.
Się nie zabezpiecza: pocisków po zabójstwie Kennedy’ego (a milicja i owszem).
Się nie produkuje: czarnych wartburgów i trabantów, żeby się nie myliły z mercedesami jak głosi żartobliwa plotka.
Się kupuje: półtora kilo polędwicy i pół kilo szynki (co oczywiście budzi podejrzenia).
Się pali: amerykańskie Morrisy.
Się nosi: amerykańskie szelki (ratują życie!).
Się zataja zdrady przed żoną: w imię męskiej solidarności (taki sobie kociak, w miarę przyjemny, w miarę głupi).
Inne tego autora.
#105/#18
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday August 21, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panowie, prl
- Skomentuj
Do wschodniej Laponii jadą tylko ci, którzy z niej pochodzą - jak Elina, albo ci, którzy służbowo - jak Janatuinen, która ściga Elinę jako podejrzaną o morderstwo (jej partner wolał sobie dosłownie strzelić w stopę niż jechać). Czy jednak spokojna, małomówna, ciężko pracująca dziewczyna, która raz do roku bierze w czerwcu urlop, żeby złowić szczupaka z jeziora Oś, może być niebezpieczna? Ślady wskazują, że ktoś na nią napadł i pozbyła się zwłok. W Laponii wszystko okazuje się inne, o czym policjantka przekonuje się szybko, kiedy zostaje poproszona o zaopiekowanie się kudłatym chyłkiem, który zajął dom jednego z mieszkańców.
Klimatycznie najbliżej tej historii do ”Starej Słaboniowej”, gdzie zwykła staruszka ma moc utrzymania porządku między światem żywych a nadprzyrodzonym. W Laponii wszyscy wiedzą, że stary Asko umie ożywiać kukły, chociaż pamięć mu mocno szwankuje, matka Eliny była wiedźmą, że w Osi siedzi wodnik, a w gomońską noc się nie wychodzi. Mimo dramatyzmu akcji jest też zabawnie, bo mówiący gwarą mieszkańcy są wygadani i całkiem sprawnie posługują się sarkazmem. Żałuję, że to jedyna przetłumaczona na polski książka autora.
#101
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, panowie, sf-f
- Komentarzy: 4
Nic nie poradzę, że najkrótszym podsumowaniem fabuły jest fraza, pardon my Klatchian, “ruchać stare baby”. Damian Piękny, o urodzie efeba korespondującej z nazwiskiem, ma nietypowe upodobanie do kobiet w wieku post-balzakowskim, zwłaszcza, jak sam określa, rozciągniętych i zużytych, a do tego obfitych. Zostaje utrzymankiem Alexis, lokalnej bizneswoman, która utrzymuje całe miasteczko Wymazane swoimi przedsięwzięciami; układ jest taki, że ona ma nieoperowalnego raka, ale chce przeżyć ostatnie miesiące z młodym i ślicznym chłopcem, a w zamian za uciechy sypialni zostawi mu majątek. Damian się zgadza, nawet nie potrzebuje długo myśleć.
To dziwna, dość niespójna emocjonalnie książka. Z jednej strony to typowy “witkowski”, z szyderą z siebie, upodobania do osób nieoczywiście atrakcyjnych, kąśliwych opisów małych miasteczek i ludzi stamtąd, z drugiej to wzruszające wspomnienie - i tu bym stawiała, że autobiograficzne - o ukochanej babci oraz historia odchodzenia osoby chorej na nowotwór, która do ostatniej chwili łapie się życia.
Inne tego autora.
#99
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 8, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj