Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla sf-f

Osobliwy dom pani Peregrine

Jake, zwykły, nijaki amerykański nastolatek, odnajduje swojego dziadka, weterana 2. wojny światowej, umierającego, z wykłutymi oczami. Jako jedyny widzi potwora, który zabił jego dziadka. Po dziwnym pożegnaniu i urodzinowym prezencie zostawionym zawczasu przez dziadka, wspierany przez psychologa, jedzie poradzić sobie z traumą do Walii, na małą wyspę, na której jego dziadek spędził dzieciństwo, przerwane wojną. Na miejscu okazuje się, że wszystkie historie, opowiadane przez dziadka: o dzieciach obdarzonych nadludzkimi mocami, tajemniczym sierocińcu na wyspie, pięknej opiekunce - pani Peregrine, która umie zamienić się w ptaka, są prawdziwe - można przejść do pętli czasowej i znaleźć się w roku 1943, gdzie mieszkają i ciągle przeżywają ten sam wrześniowy dzień. Jak się łatwo domyślić, w ślad za Jake'em podąża zły potwór, a nawet cała zgraja potworów, które żywią się oczami uzdolnionych dzieci i chcą dopaść ukryty w pętli czasowej sierociniec.

Fantastyczna graficznie opowieść, co nie dziwi, bo reżyserował Tim Burton. Scenografia taka, że od ręki rzuciłam się do szukania, gdzie kręcono zdjęcia zameczku (Torenhof, Belgia, zapisujemy na listę miejsc do odwiedzenia), a aktorzy z wyższej półki (Eva Green, Judi Dench czy Samuel L. Jackson). Podczas oglądania znalazłam parę dziur w fabule (np. czemu wszyscy się zbroili do walki z potworami, jak wystarczyło użyć demonicznych bliźniąt, a o kilku innych zapomniałam, bo w międzyczasie byłam na wakacjach), co jednak zupełnie nie przeszkadza w oglądaniu.

Bardzo poważnie się zastanawiałam, czy nie pokazać filmu młodzieży, bo śliczny graficznie i intryga niespecjalnie wyrafinowana, ale jednak przez scenę wyjmowania oczu zdecydowanie wolę poczekać kilka lat. Może nie jest "Labirynt Fauna", ale i tak dość okropny widok.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maja 4, 2017

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 2


Arrival / Dziewczyna z pociągu

Dziewczyna z pociągu (tu fabuła) filmowo niczym nie zaskakuje, bardzo przyzwoicie zrealizowana, ładnie poprowadzona akcja. Owszem, w książce było więcej zwrotów akcji, kilka wątków pociągnięte szerzej, ale ekranizacja nie rozczarowuje.

Za to "Arrival"... Na Ziemi lądują Obcy. Najpierw oczywiście skrzywiłam się, że lądują w Stanach Zjednoczonych, ale to tylko jeden z 12 wątków przylotu, bo wylądowali też w innych 11 miejscach globu. Każdy kraj próbuje dogadać się z gośćmi, ale łatwo nie jest - to siedmiomackowe głowonogi, zanurzone w płynie, wydające wielorybie dźwięki. Zatrudniona przez amerykańską armię lingwistka Louise rozpoczyna mozolną pracę z Obcymi, natykając się na utrudniające wszystko wojskowe procedury, za wsparcie mając jedynie kolegę-fizyka. Dodatkowo sytuacja globalna się zaognia, bo wielkie mocarstwa - Chiny, Rosja, Afryka - poważnie rozważają atak, zaniepokojeni przebłyskami komunikacji ujawniającymi takie słowa jak "broń". Louise odkrywa język pisany Obcych, a jednocześnie śni dziwne sny-wspomnienia o swojej córce i mężu.

Jaka to jest piękna historia o semantyce i komunikacji! Elegancka, nie przegadana, mądra. Bogata wizualnie - Obcy są naprawdę Obcy, a technika - chociaż chropawa - sugeruje całkiem nowy poziom rozwoju. Zostałam z materiałem do przemyśleń o tym, czy w świecie zdeterminowanym wiedzą o przyszłości pozostaje opcja wolnego wyboru.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lutego 12, 2017

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f, kryminał - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 4


Strażnicy galaktyki

Chciałam obejrzeć tylko dlatego, że główną (no, jedną z głównych) rolę gra Chris Pratt, do tej pory znany mi głównie z roli mega-niedojdy z "Parks & Recreation", a WTEM obsadzany jako superbohater oraz obiekt pożądania. I jeśli macie podobne motywacje jak ja (albo wręcz się wahacie), to czym prędzej wątpliwości odrzućcie, bo "Strażnicy" są chyba najlepszym filmem przygodowym w kosmosie, jaki widziałam w ciągu ostatnich 5 lat (albo i 10). I nie, Pratt nie jest takim superbohaterem jak nie przymierzając Robert Downey Jr., ale do roli prostolinijnego cwaniaczka nadaje się idealnie. Fabuła raczej nieskomplikowana - grupka przypadkowo zebranych poszukiwaczy przygód, na początku niespecjalnie się lubiących, każdy ze swoim celem, sprzymierzają się, żeby dostarczyć artefakt i nie dopuścić do zagłady planety. Za to wykonanie - doskonałe. Człowiek-kafar, zielonoskóra atrakcyjna dama o skomplikowanej przeszłości, sarkastyczny szop pracz i może mało elokwentne, za to bardzo poręczne drzewo ("I AM GROOT") wraz z osieroconym Ziemianinem w pięknie wybudowanych statkach kosmicznych z fantastycznymi efektami latają, spadają, prawie-że-umierają, a na samym końcu ratują świat przerzucając się celnymi ripostami.

Czekam na drugą część, obowiązkowo.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudnia 30, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 2


Fantastyczne zwierzęta / Ant-Man

"Fantastycznie zwierzęta i jak je znaleźć" są moim zdaniem o wiele lepszym filmem niż pierwsze cztery "Harrypottery", pewnie dlatego, że raczej nie ma w nim irytujących dzieci (poza jednym). Lata 20. XX wieku, do Nowego Jorku przybywa Skamander Newt, mag-zoolog z magiczną walizką. W walizce ma co najmniej kilka zwierząt, co szybko wychodzi na jaw, gdy zaczynają mu zwiewać, powodując spore problemy w mugolskim banku. Zostaje aresztowany wraz z przypadkowym niemagicznym świadkiem, Kowalskim przez przedsiębiorczą czarodziejkę Tinę, która jednakowoż nie ma wielkiego poważania w amerykańskim odpowiedniku Ministerstwa Magii i nikt się jej odkryciem nie przejmuje. Inna sprawa, że magowie mają większy problem - jakieś magiczne stworzenie demoluje miasto, doprowadzając do zaognienia konfliktu ze "zwykłymi" ludźmi; kiedy zostaje zabity znany senator, syn magnata prasowego, zaczynają szukać kozła ofiarnego. Wina spada, oczywiście, na Newta i Tinę.

Na film wybraliśmy się całą rodziną. I jakkolwiek jak z kina wyszłam zachwycona, to 7-latka niespecjalnie - trochę się bała, trochę za głośno, trochę za długie. Dla mnie - świetne. Doskonała animacja zwierząt, akcja z należytą tajemnicą, bardzo malowniczy Nowy Jork i na końcu cameo Deppa (Depp to Depp, nawet nie pierwszej świeżości).

Już bez dziecka za to obejrzeliśmy "Ant-Mana" i ubolewam jedynie, że dlaczego tak późno. Scott jest sprytnym włamywaczem-dżentelmenem, który po wyjściu z więzienia (odsiadka za robinhoodyzm - włamanie do banku i rozdanie potrzebującym walorów) usiłuje zarobić na chleb z masłem oraz alimenty, a że nie ma zatrudnienia dla byłych więźniów, zgadza się na całkiem bezpieczny skok na sejf. Skok nie przynosi kasy, tylko dziwnie wyglądający kombinezon, który ma umiejętność zmniejszania noszącego; tym przypadkiem Scott trafia do świata wielkiej korporacji, która chce wynalazek sympatycznego naukowca (bardzo ładnie starzejący się Michael Douglas) przekazać Tym Złym, a przy okazji zarobić na tym mnóstwo kasy.

W zasadzie jedynym powodem, dla którego nie powinno się pokazywać dzieciom An-Mana jest zabicie owcy i człowieka za pomocą narzędzia do zmniejszania (oraz - w naszym przypadku - nie ma wersji z dubbingiem). Poza tym jest to zabawny i tekściarski film o włamaniu oraz o pożytkach z tresowanych mrówek. Epizodycznie występuje lokomotywa Tomek.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopada 21, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Ghostbusters 2016

... albo o tym, że dwa razy się nie wchodzi do tej samej rzeki.

Założenia były szczytne i chyba tylko dlatego nie uważam, że zmarnowałam dwie godziny na oglądanie remake'u; da się bez strat dla fabuły zamienić role kobiet na role mężczyzn i odwrotnie. Cztery panie (i to należycie 30+, a nie młode dzierlatki, które z zalet mają rozchylone usta i biust) biegają po Nowym Jorku i łapią duchy, winszując sobie być docenione, a w biurze czeka na nie śliczny, choć głupiutki sekretarz (no dobrze, to jest drugi powód, dla którego warto, Chris Hemsworth w oprawkach okularów). Pod trzeci powód można podciągnąć cameo poprzedniej ekipy z lat 80. Niestety na tym zalety się kończą - remake nie ma żadnej wartości dodanej. Scenografia, muzyka, nawet kreacja bohaterów są przeklejone z oryginału, a efekty - chociaż należycie dopracowane w komputerze - wcale nie są jakoś specjalnie lepsze od tych z blue boxa.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek października 17, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 1


Scott Pilgrim

Jakbym usłyszała, że będę się doskonale bawić na filmie na podstawie campowego komiksu dla nastolatków, to bym nie uwierzyła. A jednak. Scott Pilgrim, niepracujący ("in-between-jobs") 22-latek mieszkający kątem u kolegi, frontman garażowego zespołu, odpoczywa po związku z demoniczną Envy, prowadzając się z nastoletnią Azjatką do czasu, aż nie trafia na ekscentryczną kurierkę z Amazona, Ramonę. Żeby z nią być, musi pokonać jej siedmiu byłych. Jeden z nich ma zespół muzyczny, drugi jest aktorem-kaskaderem, kolejny - weganinem z umiejętnością telekinezy itd. Mnóstwo popkulturowych nawiązań, niezła muzyka, dużo mrugnięć okiem w kierunku widza (zwłaszcza tego kultowego), do tego całkiem dobry zestaw aktorów.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek września 1, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 1