Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Marta Kisiel - Dywan z wkładką / Efekt pandy

Wszystko zaczęło się od tego, że w lodówce państwa Trawnych dało się słyszeć odgłosy pożycia intymnego sąsiadów. Andrzej, człowiek-labrador, spontanicznie a okazyjnie zakupił dom na prowincji i wywiózł tam całą rodzinę - Teresę, księgową o cholerycznym usposobieniu, 17-letnią Zoję, uosobienie rozsądku, 12-letniego Maciejkę, leniwego fana gier komputerowych oraz zaawansowaną wiekiem suczkę typu PON o dźwięcznym imieniu Pinacolada[1]. Na miejscu dołączyła do nich matka Andrzeja, Mira, kobieta mikrych rozmiarów, ale ogromnej energii. Nowy dom okazał się mieć kilka wad - niedziałający pilot do garażu, obrzydliwy kolorystycznie dywan zostawiony przez poprzednich właścicieli i tego jednego sąsiada, który wszystkim robi na złość. Ale niedługo, bo tuż po pierwszych scysjach Tereska i Mira znalazły zwłoki sąsiada zawinięte w ich dywan (patrz tytuł), zdecydowały się więc zrobić wszystko, żeby oddalić potencjalne podejrzenie od Andrzeja, którego sąsiad wyprowadził z równowagi.

Druga część opisuje przygody pań Trawnych oraz matki Tereski, wielojęzycznej Brigitte, która wtem organizuje wyjazd do spa Angelique w Dzierzążni Zdrój. Na miejscu ma być relaks, który się Teresce należy po traumatycznych wydarzeniach z pierwszej części, ale zamiast tego Mira i Tereska wpadają na trop kolejnego przestępcy - sąsiada z drugiej połowy domku, zwanego ze względu na walory zewnętrzne Żelingtonem. Podejrzewają, że dżentelmen zamordował swoją małżonkę, a teraz usiłuje pozbyć się zwłok. Jedyną osobą, która niczego nie podejrzewa, jest Brigitte. Warto po kolei, bo wątki z pierwszej części wspominane są często w drugiej.

Jest i część trzecia, ale jeszcze nie słuchałam.

Nie oczekiwałam wiele, a miło się zaskoczyłam. Bywa zabawnie, aczkolwiek nie na tyle, żeby głośno chichotać (albo może już jestem za stara na takie reakcje, ech). Bohaterki (bo głównie to książki o paniach) są niegłupie, przeważnie nie irytujące - nawet do Brigitte można się przyzwyczaić, aczkolwiek trudno mi uwierzyć w funkcjonowanie dorosłej osoby mówiącej jednocześnie po francusku, polsku i rosyjsku. Intrygi są ciekawe i, co mi się chyba najbardziej spodobało, ludzie ze sobą rozmawiają ze zrozumieniem.

[1] Trochę mi zgrzytało, że była zdrabniana do Pindzi, ale kimże ja jestem, żeby oceniać.

#103-104 / #16-17

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday August 12, 2026

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Anna Kańtoch - Czeluść

Współcześnie. Agnieszka ma wrażenie, że ktoś jej chowa w domu rzeczy. Ma raptem 60 lat, jeszcze nie powinna tracić pamięci. A coraz więcej nie pamięta, ani z rzeczy, które się właśnie wydarzyły, ale też z przeszłości. Usiłuje sobie przypomnieć, co w 1985 roku zaszło w kamieniołomach w jej rodzinnej miejscowości, na swojej pamięci nie może polegać, a z nikim z tamtych czasów nie utrzymuje kontaktu, po części dlatego, że w bujnych latach 90. XX wieku chętnie, aczkolwiek niekoniecznie zgodnie z prawdą, opowiadała redaktorom szmatławych czasopism o nadprzyrodzonych wydarzeniach z tychże kamieniołomów. Tym bardziej jej to ciąży, że pojawiła się dziennikarka, która chce poznać “jej wersję”, a tuż po wizycie znika jeden z trzech psów Agnieszki. Oraz wygląda na to, że w zamkniętym pokoju na piętrze ktoś jest. A może jednak dzieją się jakieś rzeczy nadprzyrodzone, bo sądząc z kurzu, nikt tam nie wchodził.

Jakie to przejmujące studium demencji, kiedy człowiek zawodzi sam siebie - nie pamięta, nie rozumie kryptycznych notatek, które zrobił (jak w “Memento”!), nie poznaje ludzi, a do tego w lustrze widzi kogoś obcego. Klimatem przypomina też ”Ojca” z przerażającą perspektywą osoby chorej, która nie rozumie świata dookoła. Finał jest dość nagły i w przeciwieństwie do ^dees, nie zrozumiałam go. Świetnie się mi czytało (nic nowego, Kańtoch doskonale umie w fabułę), ale wolałabym zakończenie w wersji dla słabszych.

Skądinąd zabawny zbieg okoliczności, że prawie jednocześnie czytałam trzy jakże różne historie o starszych kobietach, każda tak bardzo inna.

Inne tej autorki.

#102

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Juhani Karila - Polowanie na małego szczupaka

Do wschodniej Laponii jadą tylko ci, którzy z niej pochodzą - jak Elina, albo ci, którzy służbowo - jak Janatuinen, która ściga Elinę jako podejrzaną o morderstwo (jej partner wolał sobie dosłownie strzelić w stopę niż jechać). Czy jednak spokojna, małomówna, ciężko pracująca dziewczyna, która raz do roku bierze w czerwcu urlop, żeby złowić szczupaka z jeziora Oś, może być niebezpieczna? Ślady wskazują, że ktoś na nią napadł i pozbyła się zwłok. W Laponii wszystko okazuje się inne, o czym policjantka przekonuje się szybko, kiedy zostaje poproszona o zaopiekowanie się kudłatym chyłkiem, który zajął dom jednego z mieszkańców.

Klimatycznie najbliżej tej historii do ”Starej Słaboniowej”, gdzie zwykła staruszka ma moc utrzymania porządku między światem żywych a nadprzyrodzonym. W Laponii wszyscy wiedzą, że stary Asko umie ożywiać kukły, chociaż pamięć mu mocno szwankuje, matka Eliny była wiedźmą, że w Osi siedzi wodnik, a w gomońską noc się nie wychodzi. Mimo dramatyzmu akcji jest też zabawnie, bo mówiący gwarą mieszkańcy są wygadani i całkiem sprawnie posługują się sarkazmem. Żałuję, że to jedyna przetłumaczona na polski książka autora.

#101

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panowie, sf-f - Komentarzy: 3


Olga Tokarczuk - Prowadź swój pług przez kości umarłych

Janina Duszejko mieszka we wsi pod Kudową, tuż przy granicy z Czechami. Miała dwa psy, ale jakiś czas temu zniknęły, szukała, ale przepadły. Brzydkie podejrzenia oczywiście kierowała w stronę lokalnych myśliwych, dla których wszystko, co się rusza, to dzik, ale za rękę nie złapała. I tak sobie żyje, w środy uczy angielskiego w pobliskiej szkole, czasem spotyka się ze znajomym z aspiracjami literackimi, który tłumaczy wiersze Blake’a, zimą pilnuje domów letniskowych tych, którzy wolą miejskie wygody. I wtem zaczyna się czarna seria - ginie jeden z jej sąsiadów, nie żeby go żałowała, kłusownik i morderca zwierząt, potem kolejni. W dziwnych okolicznościach, zwykle dookoła są tropy zwierząt. Nie wspominałam, że pani Duszejko nieustająco wysyła listy do wszystkich władz z uprzejmymi pytaniami o morderstwa, podpierając się swoim autorytetem astrolożki; nie wiedzieć czemu, nikt jej nie odpowiada, chociaż ustawowo powinni. I tu już czytelniczka się orientuje, że została koncertowo wprowadzona w maliny, bo bohaterka jest, cóż, zwyczajną starą wariatką i to nie dlatego, że jest przeciwko zabijaniu zwierząt i polowaniom.

Jak już przyzwyczaiłam się do pewnej maniery - pisania nazw Zwierząt wielką literą i niejakiej egzaltacji - to bardzo mi się spodobało, bo to pełnowartościowy kryminał, aż do momentu, kiedy nie wjechała astrologia. Wtedy zaczęłam nieco przewracać oczami, zastanawiając się, czemu autorka zdecydowała się wyposażyć swoją postać w tak eklektyczny zestaw poglądów - ezoteryka przy bardzo twardym stąpaniu po ziemi, nie kleiło mi się to. Obawiałam się nawet wejścia w tematykę nadprzyrodzoną, ale nie, finał - choć przewidywalny - nagradza lekturę. Niekoniecznie cenię formę, ale obserwacja świata doskonała.

Inne tej autorki.

#100

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday August 9, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Michał Witkowski - Wymazane

Nic nie poradzę, że najkrótszym podsumowaniem fabuły jest fraza, pardon my Klatchian, “ruchać stare baby”. Damian Piękny, o urodzie efeba korespondującej z nazwiskiem, ma nietypowe upodobanie do kobiet w wieku post-balzakowskim, zwłaszcza, jak sam określa, rozciągniętych i zużytych, a do tego obfitych. Zostaje utrzymankiem Alexis, lokalnej bizneswoman, która utrzymuje całe miasteczko Wymazane swoimi przedsięwzięciami; układ jest taki, że ona ma nieoperowalnego raka, ale chce przeżyć ostatnie miesiące z młodym i ślicznym chłopcem, a w zamian za uciechy sypialni zostawi mu majątek. Damian się zgadza, nawet nie potrzebuje długo myśleć.

To dziwna, dość niespójna emocjonalnie książka. Z jednej strony to typowy “witkowski”, z szyderą z siebie, upodobania do osób nieoczywiście atrakcyjnych, kąśliwych opisów małych miasteczek i ludzi stamtąd, z drugiej to wzruszające wspomnienie - i tu bym stawiała, że autobiograficzne - o ukochanej babci oraz historia odchodzenia osoby chorej na nowotwór, która do ostatniej chwili łapie się życia.

Inne tego autora.

#99

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 8, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Sébastien Japrisot - Pani w samochodzie w okularach i ze strzelbą

Dany Longo niespodziewanie dostaje fuchę - jej szef prosi, żeby na cito przepisała z notatek prezentację dla ważnego klienta, a że rzecz jest pilna, to zaprasza ją do siebie do domu, żeby mogła pracować przez całą noc. Dany się cieszy, bo Anita, żona szefa, jest jej dawną przyjaciółką, ale zamiast miłych wspomnień atmosfera jest nerwowa, skupia się więc na pracy. Następnego dnia szef zabiera prawie kompletny maszynopis z jej rąk i pogania ją, żeby pojechała z nim i Anitą na lotnisko, bo się spóźnią na samolot, po czym wręcza jej kluczyki od luksusowego thunderbirda i każe odwieźć go do siebie do domu. Dany pomimo pewnego oporu wsiada, ale nagle wpada na dziki pomysł - skoro ma urlop i samochód, a szef wraca dopiero za kilka dni, pojedzie na wybrzeże na mini-wakacje. Po czym następuje seria dziwnych wydarzeń - ktoś twierdzi, że Dany spędziła noc w hotelu, w którym nigdy nie była, ktoś rozpoznaje ją na stacji benzynowej, ktoś znienacka ją atakuje i uszkadza rękę… Dziewczyna zaczyna podejrzewać, że niechcący się w coś wplątała i zaczyna prowadzić amatorskie śledztwo, podczas którego trafia na atrakcyjnego oszusta, zwłoki, tytułową strzelbę i dwóch sympatycznych zawodowych kierowców.

Czyta się sympatycznie, aczkolwiek cała intryga jest karkołomna - żban fmrsn mnovłn fjbwrtb xbpunaxn, n fmrs pupvnł wą jebovć j zbeqrefgjb, glyr żr wrw fcbagnavpman qrplmwn b cbżlpmravh fnzbpubqh v jlwrźqmvr cbxemlżbjnłn zh cynal. Jako że rzecz się dzieje w latach 70. XX wieku (albo i wcześniej), śledzenie kogoś, kto niespodziewanie wyjechał w nieplanowaną podróż, nie jest trywialne, zwłaszcza jeśli rzecz należy trzymać w tajemnicy.

Się pali: gitany.

Się je: drożdżówki i tabliczkę czekolady, rostbef, owoce, baraninę z pomidorami po prowansalsku, sałatę, maliny z cukrem, precelki, rogalik (na śniadanie), poziomki z kremem, hamburgera, mrożony melon, smażona barwena, coś w rodzaju ratatui, krewetki; zraziki cielęce, zwane „skowronkami bez głowy" (to istnieje! ^dees mi znalazła przepis!).

Się pije: czerwone wino, kawę, aperitif, wino prowansalskie (nie kręci się tak w głowie jak po czerwonym), sok owocowy, mocny koniak w szklaneczce z podziałką z różowych świnek różnej wielkości, wino alzackie.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#98

Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday August 5, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panowie, z-jamnikiem - Skomentuj