Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Milena Wójtowicz - Post Scriptum

Podwrocławski Brzeg. Małe miasto, wszyscy się znają, wiadomo więc, że specjalistką od BHP jest Sabina Piechota, a młody Piotr Strzelecki prowadzi coaching i terapię. Nie wszyscy jednak wiedzą, czemu ta dwójka prowadzi wspólnie - mimo rozbieżności kodów PKD - firmę, mimo że odpowiedź jest dość oczywista. Nie, nie łączy ich romans, za to miłość i owszem, ale platoniczna. Bo Sabina jest strzygą, a Piotr nie, ale też należy do koegzystującej i uczłowieczonej mniejszości nienormatywnych. Na co dzień wymaga to od nich nie lada opanowania, jako że Piechota ma krótki loncik i silną potrzebę rozrywania denerwujących ją osób na kawałki, pożera więc jako substytut niesamowite ilości wysoko przetworzonych cukrów, zaś Strzelecki w celu utrzymania zen - bo jak nie utrzyma, to będzie źle - wypala lawendowe świeczki i biega. Okazjonalnie mogą się jednak wykazać, bo wokół jest więcej nienormatywnych, którzy prowadzą firmy i dbają o bezpieczeństwo pracowników, a tych normatywnych czasem trzeba przekonać, że absolutnie nic dziwnego nie widzieli. Jednocześnie następują dwa incydenty - ktoś nieudolnie próbuje zabić jednego z pracowników znajomego zakładu przemysłowego, a grób pewnego szczególnie upartego nieboszczyka, którego Piotruś namawia na zaprzestanie nawiedzania rodziny, ktoś wysypuje mnóstwo soli. Niemiło.

Jakie to jest ładne i świeże! Przeczytałam już dwa kolejne tomy, więc absolutnie się z tej oceny nie wycofuję, nie że efekt nowości. Osadzenie nienormatywnych w małomiasteczkowej rzeczywistości i realiach XXI wieku, gdzie trzeba rozliczać faktury, żeby się Urząd Skarbowy nie przyczepił, a ustawy związane z BHP trzeba śledzić na bieżąco, jest urocze. Tak jak wspomniałam, nienormatywni się nie obnoszą, ale i tak ci, co powinni, swoje wiedzą, bo wszyscy wszystkich znają. Ale przymykają oko, bo w zasadzie to nienormatywni są przydatni. Chyba że komuś zaczynają przeszkadzać.

Inne tej autorki.

#135

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday October 10, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie, sf-f - Skomentuj


Zośka Papużanka - Solo

Nie ważne, czy bohaterkami (i jednym rodzynkiem-bohaterem) są królowe czy zwykłe kobiety bez tytułu, częścią wspólną ich doświadczenia jest odrębność. Jedne były w związkach, ale zostały opuszczone mniej lub bardziej nagle. Inne zdecydowały same, że lepiej im będzie solo, z różnych względów. Jeszcze inne wchodziły w kolejne związki, żeby się zorientować, że to nie dla nich. Dawały się oszukiwać, same się oszukiwały, chyba tylko korespondująca z amerykańskim żołnierzem kobieta wie, że jego tak naprawdę nie ma, ale ładnie do niej się zwraca, jak nikt inny. Ale to nie są historie o dramatach, raczej pokazane z łagodną rezygnacją, bo tak bywa.

Inne tej autorki.

#134

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday October 6, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, opowiadania, panie - Skomentuj


Ken Kalfus - Choroba małżeńska

Kiedy 11 września 2001 roku runęły wieże WTC, cały świat patrzył na to z przerażeniem, a zwłaszcza ci mieszkańcy Nowego Yorku, którzy mieli bliskich czy to w biurowcach, czy w samolotach. Zaskakujące jest więc, że zarówno Joyce patrzy się na ruinę z nadzieję, bo liczy na to, że był tam jej mąż, zaś Marshall myśli z radością o tym, że jego żona miała lecieć jednym z tych samolotów. Jak się łatwo domyślić, para się od jakiegoś czasu burzliwie rozwodzi, ale skoro oboje cudem uniknęli śmierci - on uciekł z płonącego budynku, ona jednak nie miała potrzeby lecieć - to może się coś zmieni. Ale nie, jeśli już, to pojawia się jeszcze większa zajadłość, żeby skrzywdzić to drugie; mimo że mają dwójkę małych dzieci i wspólne mieszkanie z kredytem, którego żadne z nich nie utrzyma samodzielnie.

Okładka zapowiada czarną komedię, ale obserwowanie rozkładu niegdyś kochającego się związku jest zwyczajnie smutne. Zmroziła mnie scena, w której Marshall buduje bombę, żeby wysadzić w powietrze siebie, żonę i dzieci, a Joyce beznamiętnie próbuje zlokalizować usterkę, skoro do wybuchu nie doszło. Narracja przeskakuje między obojgiem małżonków, a nawet przez chwilę do głosu dochodzi ich czteroletnia córka, która widzi zaskakująco dużo, co niekoniecznie stawia oboje w dobrym świetle. Powtórzę - humoru nie znalazłam, do czytania niekoniecznie, chyba że kogoś interesuje amerykańska trauma po 9/11.

#133

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday October 5, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Łukasz Orbitowski - Wróg

Opowiada o starożytnym Rzymie, ale jednocześnie brzmi jak ktoś żyjący współcześnie, a jego rozmówczynią jest, jak się szybko można domyślić, psychiatrka. To sam Neron, dla którego Antium Rzym i kilka innych prowincji są domem rodzinnym, a jego historię stronniczo a kłamliwie opowiedzieli ci, co go przeżyli. Ale czemu wspomina o straży pożarnej i gaszeniu pożarów, wolontariacie w sztabie wyborczym Samoobrony i wreszcie o podpaleniu domu towarowego? Bo że nie przyznaje się do podpalenia Rzymu, to nie dziwi. Kto rozmawia z lekarzem - strażak Stanisław z Krakowa, czy świadomość Nerona, która w nim się obudziła podczas utraty przytomności w pożarze? Nie wiadomo. Sam Stanisław tego nie wie, ale upiera się, że musi opowiedzieć swoją historię, bo to w niej jest wyjaśnienie, czemu ze strażaka stał się piromanem i mordercą. Tego dla odmiany się nie wypiera, chociaż szczegółowo uzasadnia każdą zbrodnię, którą musiał popełnić jako cezar.

Jeśli by chcieć traktować tę książkę jako historyczną, zapewne można się srodze rozczarować, ale z drugiej strony to takie samo świadectwo jak tych wszystkich, którzy o Neronie i jego czasach pisali, niektórzy kłamali dla zysku, niektórzy ze strachu, niektórzy szczerze wierzyli w swoją wersję historii. Tak też brzmi Staszek, jego historia jest spójna i wciągająca, chociaż oczywiście nie do sprawdzenia. Może jest chory psychicznie, może rzeczywiście w jego głowie pojawiła się jaźń Nerona, nie ma rozstrzygnięcia.

Inne tego autora.

#132

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday October 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Ryka Aoki - Światło niezwykłych gwiazd

Katrina ucieka z domu, ma spakowany awaryjny plecak i dodatkowo skrzypce, największy skarb. Bo Katrina chce grać, a w domu może spodziewać się tylko przemocy; nic tak nie naprawia poczucia tożsamości płciowej jak bicie. Los Angeles nie jest jednak takim rajem dla osób trans, jaki obiecał jej przygodnie poznany znajomy. Ląduje na ławce w parku, załamana, głodna i zmęczona. Wtem przysiada się nie niej pani Satomi i od słowa do słowa zaczynają rozmawiać o muzyce. To, czego Katrina nie wie, to że pani Satomi, zwana Królową Piekła, szuka duszy siódmej osoby, która za sławę będzie skłonna do największego wyrzeczenia. Zapomniałam o połówce donuta, którego nauczycielka przynosi ze sobą; donut pochodzi ze Starrgate Donut, małej rodzinnej piekarni, która pod zwyczajnym pomieszczeniem kawiarnianym ukrywa bramę do innego wszechświata, a słodkości sprzedaje pani kapitan z Innej Galaktyki. Trzy kobiety - każda z innymi problemami i traumami - nie wiedzą, czy spełnienie ich przeznaczenia przyniesie im szczęście czy wręcz przeciwnie.

Tak, to jest połączenie hard sf z całym sztafażem zaawansowanej techniki z prozaicznie ziemskim piekłem i konkursami muzyki skrzypcowej, doprawione obficie problemami osoby w tranzycji. Porównałabym klimat do Gaimana, ale nikt już nie lubi Gaimana, poza tym humor u Aoki jest bardziej subtelny, a punkt widzenia tak kobiecy, że bardziej nie można. Mimo powracającego wątku seksworkingu to w zasadzie książka młodzieżowa, ale wcale nie naiwna mimo pewnych uproszczeń i powtarzalności wątków. I wciągająca.

#131

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday October 2, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, panie, sf-f - Skomentuj


Frederik Pohl - Człowiek Plus

2026. Ludzkość nie przerwała zimnej wojny, a ekspansja w kosmos wydaje się jedynym rozsądnym wyjściem w związku z przeludnieniem Ziemi i rosnącym zagrożeniem globalnym konfliktem. Amerykanie w tajemnicy szykują cyborga - wzbogaconego elektroniką człowieka, który będzie w stanie przeżyć bez kombinezonu na Marsie i być może ułatwi założenie tam kolonii. Pierwsze próby nie udają się, dopiero trzeci człowiek - Roger Torraway - daje nadzieję na powodzenie eksperymentu, ale i jego przekształcenie we wspomaganego cybernetycznie nadczłowieka nie odbywa się bez poświęceń i bólu. Roger traci fizycznie kawałki siebie na korzyść protez, również narządy rozrodcze, ale chyba bardziej dramatycznym momentem jest przefiltrowanie odbieranych bodźców przez komputer, co daje przyczynek do długich dywagacji, do którego momentu człowiek pozostaje jeszcze człowiekiem. Finał jest nieco przewrotny, bo okazuje się, że całość projektu olłn cemrcebjnqmban cemrm vagryvtragaą fvrć xbzchgrebją, xgóen pupvnłn hengbjnć yhqmxbść v nhgbznglpmavr fvrovr.

Tak, dobrze czytacie - to crossover wątków z “For All Mankind” i “Pamiętników “Mordbota”, tyle że z perspektywy 1976. I przez te 50 lat (... napisałam 50? Przecież to było 30 lat temu!) jednak świat się nieco zmienił. Nie mam już siły się czepiać tego, że wprawdzie się jeździ do pracy automatycznym samochodem, ale dalej się czyta papierowe gazety i korzysta z naziemnych linii telefonicznych, ale skupienie akcji na tym, czy żona Torrawaya go zdradza i czy ma erotyczne myśli na widok pięknej pielęgniarki, jest zwyczajnie słabe. Tak, jest też radosny opis seksu w nieważkości, bo przecież coś trzeba robić podczas miesięcy podróży na Marsa. Nie jest to aż tak zła książka, zwłaszcza że całkiem interesująco dotyka się do tematu AI, ale odświeżenie socjologiczne zdecydowanie by jej pomogło.

#130/#24

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday September 29, 2026

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2026, panowie, sf-f - Skomentuj