Więcej o
Czytam
Ranczo na amerykańskiej prowincji, owdowiały, toksyczny ojciec i trzy dorosłe córki, które - mimo upływu lat - ciągle tęsknią za matką. Najstarsza, Winona, jest prawniczką, nie udało jej się ułożyć życia, winę zwala na nadwagę; boli ją też brak docenienia ze strony ojca. Średnia, Aurora, ma męża, dom i dzieci, jest rodzinną rozjemczynią. Najmłodsza, śliczna Vivi Ann, została na ranczu, gdzie całkiem dobrze sobie radzi z końmi i powoli rozkręca turniejowy biznes, czasem wbrew zaciętym protestom ojca, który ją jedną z córek chyba naprawdę kocha, a przynajmniej chwali. Vivi Ann wszystko przychodzi łatwo, dlatego nikogo nie dziwi, że zakochuje się w niej Luke, obiekt westchnień Winony, co wprowadza rozłam między siostrami. Rozłam się pogłębia, kiedy okazuje się, że najmłodsza niespodziewanie również dla samej siebie zakochuje się w Dallasie, najemnym pracowniku o dwuznacznej przeszłości, do tego półkrwi rdzennym Amerykaninie. I nie, odrzucony Luke wcale nie zwraca się do kochającej go Winony, tylko wyjeżdża. Wbrew woli ojca młodzi się pobierają, mają dziecko, oboje ciężko pracują na ranczu, wydawałoby się, że idzie ku szczęśliwemu finałowi, kiedy miasteczkiem wstrząsa informacja o zbrodni - ktoś zamordował dawną przyjaciółkę Dallasa. Oczywiście jako element napływowy i mieszaniec jest najpierw podejrzany, a potem - mimo mikrych dowodów - oskarżony i skazany na dożywocie.
Jeśli potrzebujecie romansidełka z twistem, to to jest książka dla Was. Nie jest to typowy harlequin, chociaż autorka przemyca nieco treści erotycznych, ale przez to, że historia ma trzy odsłony, każdą oddziela kilkanaście lat, większe skupienie jest na dojrzewaniu bohaterów i ich przemianach. Na to nakłada się duszny, plotkarski klimat małego amerykańskiego miasteczka i gęsto splątane więzy rodzinne.
PS I ten tytuł!
Inne tej autorki.
#51
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 23, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Kontynuacja wywiadu rzeki z Marią Czubaszek, zaczętym w Każdy szczyt ma swój Czubaszek, tym razem ze znacznie większym udziałem Wojciecha Karolaka. Andrus zadaje pytania, Karolak barwnie i elokwentnie opowiada o muzyce, rozwoju artystycznym, podróżach, ludziach, z którymi pracował, chorobie alkoholowej i innych ekscesach w PRL-u, zaś Czubaszek komentuje. Dodatkowo w środku kilka humoresek Czubaszek i sporo rysunków Karolaka. Przemiło się czyta, po kilku dniach już nic nie pamiętam, ale mam sympatyczne poczucie spędzenia czasu z inteligentnymi ludźmi.
Inne tej autorki.
#50
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 21, 2026
Link permanentny -
Tagi:
panie, 2026, biografia, felietony, panowie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.
Inne tego autora.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 19, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, biografia, panowie
- Skomentuj
Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.
#48
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 18, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
[Nie wiem czemu uparcie czytam tytuł jako “Instytucjonalistka”, chociaż to zupełnie nie o tym.]
Rzecz się dzieje w alternatywnej rzeczywiści, gdzie Ameryka rozwinęła niesamowicie technologię transportu pionowego, przez co pozycja inspektora wind jest jedną z najbardziej prestiżowych. Świat jednak nie jest na tyle alternatywny, żeby rasizm i seksizm zniknął i Lila Mae Watson, nie dość, że pierwsza kobieta, to do tego czarna, budzi co najmniej zaskoczenie, a poza tym niechęć. Do tego dochodzi fakt, że nie jest empirystką, tylko intuicjonistką - nie ogląda mechanizmu windy, ale zestraja się z nią, żeby poczuć, czy działa prawidłowo. Empiryści pogardzają “tymi drugimi”, mimo że w niezależnych badaniach udowodniono, że skuteczność drugiej grupy z niewiadomych przyczyn jest 10% wyższa. Wtem spada winda, na szczęście pusta, ale nie dość, że podczas inauguracji z burmistrzem, to jeszcze dzień wcześniej właśnie Lila Mae ją kontrolowała i nie znalazła żadnych wad. Dziewczyna staje się ofiarą politycznej rozgrywki w trakcie toczących się właśnie wyborów i musi sama odkryć, co stoi za awarią - spisek, niedoskonałość intuicji czy zwyczajny błąd konstrukcyjny.
Proszę dać mi w nagrodę lizaka (ale nie o smaku klopsików z Ikei), bo rozpoznałam, że to alegoria. Fikcyjny świat kilkusetmetrowych wind jest pretekstem do pokazania konfliktu rasowego (jeden czarny pracownik to rodzynek, dwóch czarnych - wojna), bezwzględnej walki o władzę w klimacie prawie że thrillera, a do tego w tle pojawia się legenda “czarnej skrzynki” - windy idealnej, która może zrewolucjonizować całą branżę. Nie spodziewałam się po dość mocno osadzonym w realności autorze takiej liryki i klimatu jak u Chiny Mievilla (oczywiście znacznie łagodniejszego), ale wyszło bardzo ciekawie.
Inne tego autora.
#47
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 16, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, panowie, sf-f
- Skomentuj