Więcej o
Czytam
To zaskakująca książka, bo nie jest typowym kryminałem, tylko gawędami, jakie ciężko chorująca redaktorka Barbara uprawia z mecenasem Zamorskim, bohaterem jej kilku innych książek. Wspomina pobyt w szpitalu, depresję, wreszcie rekonwalescencję w ukochanej Brzozowej (Podkowie Leśnej). Jest słuchaczką elokwentnego mecenasa, który dzieli się historiami z przeszłości, niektóre z nich są osobiste, w innych występował jako widz, a głównym motywem jest kwestia ukarania winnego, zwłaszcza w sytuacji, kiedy prawo zawodzi. Czy powinno się karać mordercę osoby, która niszczyła go przez kilkadziesiąt lat, zostawiając wrak człowieka? Czy karma istnieje? Do czego może doprowadzić zazdrość i zawiść? I na końcu finał, który jest zasugerowany tytułem: czy mecenas Zamorski jest postacią realną?
Się je: konfitury truskawkowe, lody, czekoladę z pączkiem (?), domowe ciasto; kanapki, sałatki, galaretki, bulion z francuskimi pasztecikami, indyka z najlepszym nadzieniem, owocową surówkę, torty z kremem jak puch (na weselu); czereśnie, bułeczki z masłem, tort mocca albo fedora, kartoflankę z zacierkami, słone patyczki do pogryzania (sic!), bigos, żółty ser i kiszone ogórki (pod wódkę).
Się pije: mocną herbatę, włoski biały wermut “Cora”, kawę z różanym likierem, whisky (chociaż to świństwo).
Się czyta: Agathę Christie, “Zapałkę na zakręcie” Siesickiej.
Się ogląda: “Czterdziestolatka”, serial o “angielskiej kapitalistycznej rodzinie Forsythe’ów”.
Się słucha: “Matysiaków” w radio.
Się przerabia: musztardówki na znicze w okresie Zaduszek.
E-book kupiłam w legalnej księgarni, ale to ewidentnie samoróbka, pełna literówek i błędów formatowania. Szkoda.
Inne tej autorki.
#44
Napisane przez Zuzanka w dniu Friday April 10, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, opowiadania, panie, prl
- Skomentuj
Nie jestem fanką wątków szpiegowskich w kryminałach i tutaj niestety całości nie ratuje Hercules Poirot, a nawet wprowadzenie jego brata, Achillesa. Z niezależnych od siebie spraw wyłania się międzynarodowy spisek, o którym wie niewielu - cztery osoby, tytułowa Wielka Czwórka, popełnia zbrodnie zupełnie ze sobą niezwiązane, bo docelowo chce doprowadzić do upadku wszystkich rządów i do panowania anarchii (sic!). Wyjaśnia się, że Lenin i Trocki byli marionetkami Wielkiej Czwórki, a aktualnie grupa posiada techniczne możliwości użycia “skoncentrowanej energii bez kabli” do pokonania wszystkiego - okrętów podwodnych czy wręcz anihilacji całych miast za pomogą okiełznanego atomu. Na szczęście jest Poirot, który z pomocą swoich małych szarych komórek i dzielnego, choć nieco tępego Hastingsa, a czasem wykorzystując niemiło przyjaciela, najpierw wykrywa, kim są główni złoczyńcy, a potem na drodze podstępów i zasadzek (na przykład zakamuflowanej strzałki z kurarą!) udaje mu się trójkę z nich zebrać w jednym miejscu i unieszkodliwić, zaś czwarta osoba popełnia samobójstwo.
Narracja zawiera trochę szowinizmu (po co szukać zaginionego w Paryżu, wszak wiadomo, co tam robią mężczyźni bądź że nie ma kobiet-naukowców) czy ksenofobii (ponura jak Francuzka w żałobie, wszyscy Chińczycy są do siebie podobni), albo wręcz humorystycznych wstawek o tym, że inspektor Scotland Yardu jest jak zawsze wesoły i wytworny czy że Poirot ma irytujący zwyczaj brania Hastingsa z uczuciem za ręce. Poza tym niestety, nadludzkim wysiłkiem oraz matkę oszukasz, ojca oszukasz, Hastingsa oszukasz, ale Herculesa nie oszukasz. Więc niekoniecznie.
Inne tej autorki.
#43/#7
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 7, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Skomentuj
Po drobnej zniżce formy w dwóch poprzednich tomach, co zrzucam nieco na postaci narratorów, wraca sprawdzona metoda na duet. W “Ścianie sekretów” do Wydziału Zabójstw zgłasza się w tajemnicy 16-letnia Holly Mackey, córka Franka, wychowanka prestiżowej żeńskiej szkoły z internatem u Świętej Kildy. Rok wcześniej na terenie szkoły znaleziono zwłoki Chrisa, ucznia sąsiadującej szkoły dla chłopców i przez rok nie udało się niczego odkryć. Holly przynosi kartkę znalezioną na tablicy, gdzie można zostawić anonimową informację; ktoś wkleił zdjęcie Chrisa i zgrabnie wyciął z książki zdanie “Wiem, go kto zabił”. Detektyw Antoinette Conway, jedyna kobieta w WZ, nielubiana i pogardzana, zwłaszcza że to ona prowadziła nieudane śledztwo, dobiera sobie świeżaka, Steve’a Morana, drugoplanowego bohatera “Bez śladu” - i to on zostaje narratorem; Conway zdaje sobie sprawę, że jest oschła i nieprzyjemna, co niekoniecznie dobrze wróży przesłuchaniom nastoletnich dziewcząt, dlatego wybór Morana wydaje się dobrym pomysłem - to człowiek-labrador, miły, szczery i uśmiechnięty, budzący zaufanie i łatwo nawiązujący kontakt. Co nietypowe, śledztwo toczy się w ciągu jednego, trudnego i wypełnionego zdarzeniami dnia, kiedy detektywi muszą przesiać mnóstwo informacji od niechętnych im dziewcząt, dla których ważniejsza jest przyjaźń niż prawda. Jednocześnie pojawia się relacja wydarzeń, które doprowadziły do morderstwa rok wcześniej.
”Ostatni intruz” to zamknięcie cyklu[1]. Ten sam zespół śledczy - Moran i Conway, ale dla odmiany narratorką jest Antoinette, wrzucona w sprawę nieco z braku innych opcji, bo właśnie była na dyżurze, a dodatkowo dostaje “wsparcie” w postaci detektywa Breslina, który ewidentnie ma własną agendę. A sprawa jest niby łatwa, ale dziwna. Ktoś anonimowo zgłasza na lokalny komisariat, że w domu pod adresem takim i takim była bójka i leży tam poszkodowana kobieta, i rzeczywiście - patrol znajduje młodą, atrakcyjną dziewczynę, Aislinn, martwą; ktoś rozbił jej głowę i uciekł. Na stole stoi przygotowana uroczysta kolacja, co sugeruje, że morderstwa dokonał oczekiwany gość. Szybko odnajduje się Rory, nieśmiały adorator Aislinn, plącze się w zeznaniach, w zasadzie można by go oskarżyć, do czego niedwuznacznie dąży detektyw Breslin, ale Antoinette i Steve czują, że coś śmierdzi i wbrew wszelkim przesłankom drążą dalej. Może dlatego, że Antoinette już dziewczynę spotkała, może też dlatego, że jej losy są zaskakująco podobne do losów detektyw - ojciec Aislinn zniknął, kiedy dziewczynka miała 9 lat, zaś Antoinette o swoim nigdy nie znanym ojcu słyszała kolejne legendy od swojej matki. Tak jak poprzedni tom jest o przyjaźni, tak tutaj głównie chodzi o wewnątrzsterowność, zaufanie, lojalność i próbę znalezienia swojego miejsca w świecie.
[1] Ależ oczywiście, że chciałabym więcej, zwłaszcza że nigdy nie wyjaśniono tajemnicy lasu Knocknaree z pierwszego tomu, a do Cassie Maddox bardzo się przywiązałam. Ale to dobrze, bo to książki, od których autentycznie nie mogłam się oderwać, co nieco utrudnia codzienność, bo świat jest tak urządzony, że trzeba pracować i robić inne rzeczy niż czytanie (tu wstaw przewracanie oczami). Nie rozumiem tego.
Inne tej autorki.
#41-42
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 5, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Czytam, Fotografia+ -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Skomentuj
Niestety, opowiadania, ale co Groff, to Groff, niczego nie żałuję, chyba tylko tego, że każde z nich nie jest oddzielną powieścią. Po części autobiograficzne, jak “Zwiastowanie” czy “Wiatr”, po części to rozliczenie ze strachami, które żyją w głowie autorki - “Birdie” czy “Pod falą”. To historie o decyzjach, traumach, ucieczce, miłości, zmianach w życiu; nie chcę streszczać opowiadań, bo to ze stratą dla nich. Opowiem tylko o jednym, o “Między duszą a cieniem”, gdzie bohaterka przechodzi na wymarzoną emeryturę i… nie wie, co ze sobą zrobić. Kochający mąż szuka jej zajęcia, żona się wkręca w różne aktywności i zakochuje się w instruktorce z jednego z kursów. To opowieść o związku na całe życie, wsparciu i byciu z drugą osobą na dobre i na złe, wzruszające i ładne.
PS Skończyłam ostatnią Tanę French, wracam do świata.
Inne tej autorki tutaj.
#40
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 4, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, opowiadania, panie
- Skomentuj
To kolejna opowieść z cyklu, że z rodziną najlepiej na zdjęciu. Nie jest łatwo być wnukiem dziadka Szczepana. Weteran wojny, zawsze ma pod ręką jakąś okropną historię, żeby pokazać, że kiedyś było gorzej, bywalec zamtuzów, stręczyciel i erotoman, przemocowiec, pieniacz i brutal. Mimo to, wnuk - czy to pchany przez matkę, czy już później z poczucia obowiązku - odwiedza dziadka, pilnuje jego rozsypującego się domu, ratuje dziadka przed nachodzącą go mafią, wreszcie jest świadkiem siódmego zawału, tym razem ostatecznego. To buduje więź, nawet jeśli ta więź jest patologiczna. Wnuk - co ciekawe, nie pamiętam nawet, jak ma na imię, może się w ogóle nie pojawia w przeciwieństwie do wielokrotnie powtarzanego imienia dziadka - nienawidzi krewnego, ale z drugiej strony traktuje go z bojaźnią i pewnym szacunkiem, trochę jak złośliwego i mściwego boga, z którym nie warto zaczynać, bo i tak się nie wygra. Narrację przerywają cytowane listy licznych flam starszego pana, pokazujące nieco inny obraz człowieka.
Inne tego autora.
#39
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday March 31, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj
”Bez śladu” to dokładne podsumowanie sytuacji sprzed 20 lat - 19-letni Frank Mackey, który potem zostanie tajniakiem prowadzącym między innymi Cassie, ma chytry plan: chce uciec ze swoją ukochaną, Rosie, do Wielkiej Brytanii, bo wie, że w rodzinnej okolicy nie czeka go nic dobrego. Problem w tym, że mimo przygotowań dziewczyna się nie pojawia w umówionym miejscu, a w opuszczonym domu, gdzie czasem się spotykali, znajduje list z przeprosinami. Ucieka więc sam, żyje swoim życiem, czasem próbuje skorzystać z policyjnej bazy danych, żeby się upewnić, że jego dziewczynie się udało, ale bez efektu i dopiero odnalezienie w przeznaczonym do rozbiórki domu walizki Rosie zmusza go do powrotu. Zapakowana na wyjazd walizka daje mu do myślenia i niestety z doświadczeniem kryminalistycznym szybko jest w stanie odkryć, że Rosie jednak tego feralnego dnia nie wyjechała, tylko jej ciało zostało ukryte w piwnicy. To oznacza, że musi wrócić do swojej rodziny i dawnych sąsiadów, bo obawia się, że prowadzący śledztwo “Rewelka” Kennedy nie będzie wystarczająco zmotywowany. A z rodziną to najlepiej na zdjęciu, nic się nie zmieniło przez te lata, kiedy utrzymywał kontakt tylko z najmłodszą siostrą.
Narratorem “Kolonii” jest właśnie detektyw Kennedy, którego praca rzuca do miejsca, w którym spędzał wakacje jako nastolatek i gdzie jego matka odebrała sobie życie. Tak, powinien się wycofać, zwłaszcza że musi się opiekować emocjonalnie niestabilną siostrą, ale chce zatrzeć blamaż poprzedniej sprawy i nie chce się poddać. A sprawa paskudna, bo w jednym z domów na deweloperskim osiedlu zostają znalezione zwłoki dwójki dzieci, męża i tylko cudem udaje się uratować żonę. Miejsce zbrodni wygląda zupełnie niejednoznacznie, bo poza śladami walki widać dziury w ścianach, monitory podglądające strych i wyczyszczoną historię domowego komputera. Kennedy zgadza się na pracę w parze ze świeżakiem, który ma zaskakująco dobre pomysły i bynajmniej się nie zgadza na każde rozwiązanie. To chyba najmniej sympatyczny z bohaterów, chociaż autorka robi dużo, żeby zbudować go jednak nieco bardziej wielowymiarowego i ludzkiego niż w poprzednim tomie.
Polonica: portret Jana Pawła II (w irlandzkim domu).
Inne tej autorki.
#37-38
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday March 28, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Skomentuj