Więcej o
panie
Od kiedy pamiętam, od kiedy wymyślono ten cholerny wyświetlacz, cała się trzęsę, kiedy dzwoni telefon. Każda rozmowa to niewiadoma, w którym momencie pojawi się to rozdygotanie, ten brak pewności, ta wściekłość, że ktoś ci zadaje pytanie, którego wcale nie chcesz słyszeć, a już na pewno nie chcesz na nie odpowiadać i czujesz wszechogarniającą złość na rozmówcę, że co się przypierdala.
Magda idzie przez życie z wkurwem, nie żeby tego chciała, ale to jej zaszczepiły poprzednie pokolenia, które tylko furią były sobie w stanie dać radę ze sobą i ze światem. Owszem, ma poczucie wygranej w każdej potyczce, ale kosztem tego jest jej szczęście. W pewnym momencie Magda uczy się słuchać Leny, swojego spokojnego alter ego i razem z nią chce zespolić się w bardziej zrównoważoną Magdalenę.
To zbiór felietonów o moim pokoleniu kobiet, kobiet, które musiały być zawsze przygotowane na wszystko, czym rzuca w nie życie, czego kosztem było wieczne rozedrganie i niepokój. O pokoleniu, które zaczęło zadawać sobie pytanie, czy zawsze trzeba być w konflikcie ze wszystkimi i jak to zrobić bez utraty siebie. Co znamienne, zaczęłam tę książkę czytać kilka lat temu, w czasach, kiedy każdy telefon - jak u Kubryńskiej - oznaczał tylko złe wiadomości, a jeśli się go wyłączyło, było tylko gorzej. Wtedy jej nie skończyłam, dziś już chyba tyle wypoziomowałam, że mogłam.
Inne tej autorki.
#106
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday August 23, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, felietony, panie
- Skomentuj
Wszystko zaczęło się od tego, że w lodówce państwa Trawnych dało się słyszeć odgłosy pożycia intymnego sąsiadów. Andrzej, człowiek-labrador, spontanicznie a okazyjnie zakupił dom na prowincji i wywiózł tam całą rodzinę - Teresę, księgową o cholerycznym usposobieniu, 17-letnią Zoję, uosobienie rozsądku, 12-letniego Maciejkę, leniwego fana gier komputerowych oraz zaawansowaną wiekiem suczkę typu PON o dźwięcznym imieniu Pinacolada[1]. Na miejscu dołączyła do nich matka Andrzeja, Mira, kobieta mikrych rozmiarów, ale ogromnej energii. Nowy dom okazał się mieć kilka wad - niedziałający pilot do garażu, obrzydliwy kolorystycznie dywan zostawiony przez poprzednich właścicieli i tego jednego sąsiada, który wszystkim robi na złość. Ale niedługo, bo tuż po pierwszych scysjach Tereska i Mira znalazły zwłoki sąsiada zawinięte w ich dywan (patrz tytuł), zdecydowały się więc zrobić wszystko, żeby oddalić potencjalne podejrzenie od Andrzeja, którego sąsiad wyprowadził z równowagi.
Druga część opisuje przygody pań Trawnych oraz matki Tereski, wielojęzycznej Brigitte, która wtem organizuje wyjazd do spa Angelique w Dzierzążni Zdrój. Na miejscu ma być relaks, który się Teresce należy po traumatycznych wydarzeniach z pierwszej części, ale zamiast tego Mira i Tereska wpadają na trop kolejnego przestępcy - sąsiada z drugiej połowy domku, zwanego ze względu na walory zewnętrzne Żelingtonem. Podejrzewają, że dżentelmen zamordował swoją małżonkę, a teraz usiłuje pozbyć się zwłok. Jedyną osobą, która niczego nie podejrzewa, jest Brigitte. Warto po kolei, bo wątki z pierwszej części wspominane są często w drugiej.
Jest i część trzecia, ale jeszcze nie słuchałam.
Nie oczekiwałam wiele, a miło się zaskoczyłam. Bywa zabawnie, aczkolwiek nie na tyle, żeby głośno chichotać (albo może już jestem za stara na takie reakcje, ech). Bohaterki (bo głównie to książki o paniach) są niegłupie, przeważnie nie irytujące - nawet do Brigitte można się przyzwyczaić, aczkolwiek trudno mi uwierzyć w funkcjonowanie dorosłej osoby mówiącej jednocześnie po francusku, polsku i rosyjsku. Intrygi są ciekawe i, co mi się chyba najbardziej spodobało, ludzie ze sobą rozmawiają ze zrozumieniem.
[1] Trochę mi zgrzytało, że była zdrabniana do Pindzi, ale kimże ja jestem, żeby oceniać.
Inne tej autorki:
- (1) Dywan z wkładką
- (2) Efekt pandy
- (3) Zawsze coś
#103-104 / #16-17
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday August 12, 2026
Link permanentny -
Kategorie:
Słucham (literatury), Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Skomentuj
Współcześnie. Agnieszka ma wrażenie, że ktoś jej chowa w domu rzeczy. Ma raptem 60 lat, jeszcze nie powinna tracić pamięci. A coraz więcej nie pamięta, ani z rzeczy, które się właśnie wydarzyły, ale też z przeszłości. Usiłuje sobie przypomnieć, co w 1985 roku zaszło w kamieniołomach w jej rodzinnej miejscowości, na swojej pamięci nie może polegać, a z nikim z tamtych czasów nie utrzymuje kontaktu, po części dlatego, że w bujnych latach 90. XX wieku chętnie, aczkolwiek niekoniecznie zgodnie z prawdą, opowiadała redaktorom szmatławych czasopism o nadprzyrodzonych wydarzeniach z tychże kamieniołomów. Tym bardziej jej to ciąży, że pojawiła się dziennikarka, która chce poznać “jej wersję”, a tuż po wizycie znika jeden z trzech psów Agnieszki. Oraz wygląda na to, że w zamkniętym pokoju na piętrze ktoś jest. A może jednak dzieją się jakieś rzeczy nadprzyrodzone, bo sądząc z kurzu, nikt tam nie wchodził.
Jakie to przejmujące studium demencji, kiedy człowiek zawodzi sam siebie - nie pamięta, nie rozumie kryptycznych notatek, które zrobił (jak w “Memento”!), nie poznaje ludzi, a do tego w lustrze widzi kogoś obcego. Klimatem przypomina też ”Ojca” z przerażającą perspektywą osoby chorej, która nie rozumie świata dookoła. Finał jest dość nagły i w przeciwieństwie do ^dees, nie zrozumiałam go. Świetnie się mi czytało (nic nowego, Kańtoch doskonale umie w fabułę), ale wolałabym zakończenie w wersji dla słabszych.
Skądinąd zabawny zbieg okoliczności, że prawie jednocześnie czytałam trzy jakże różne historie o starszych kobietach, każda tak bardzo inna.
Inne tej autorki.
#102
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday August 10, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Janina Duszejko mieszka we wsi pod Kudową, tuż przy granicy z Czechami. Miała dwa psy, ale jakiś czas temu zniknęły, szukała, ale przepadły. Brzydkie podejrzenia oczywiście kierowała w stronę lokalnych myśliwych, dla których wszystko, co się rusza, to dzik, ale za rękę nie złapała. I tak sobie żyje, w środy uczy angielskiego w pobliskiej szkole, czasem spotyka się ze znajomym z aspiracjami literackimi, który tłumaczy wiersze Blake’a, zimą pilnuje domów letniskowych tych, którzy wolą miejskie wygody. I wtem zaczyna się czarna seria - ginie jeden z jej sąsiadów, nie żeby go żałowała, kłusownik i morderca zwierząt, potem kolejni. W dziwnych okolicznościach, zwykle dookoła są tropy zwierząt. Nie wspominałam, że pani Duszejko nieustająco wysyła listy do wszystkich władz z uprzejmymi pytaniami o morderstwa, podpierając się swoim autorytetem astrolożki; nie wiedzieć czemu, nikt jej nie odpowiada, chociaż ustawowo powinni. I tu już czytelniczka się orientuje, że została koncertowo wprowadzona w maliny, bo bohaterka jest, cóż, zwyczajną starą wariatką i to nie dlatego, że jest przeciwko zabijaniu zwierząt i polowaniom.
Jak już przyzwyczaiłam się do pewnej maniery - pisania nazw Zwierząt wielką literą i niejakiej egzaltacji - to bardzo mi się spodobało, bo to pełnowartościowy kryminał, aż do momentu, kiedy nie wjechała astrologia. Wtedy zaczęłam nieco przewracać oczami, zastanawiając się, czemu autorka zdecydowała się wyposażyć swoją postać w tak eklektyczny zestaw poglądów - ezoteryka przy bardzo twardym stąpaniu po ziemi, nie kleiło mi się to. Obawiałam się nawet wejścia w tematykę nadprzyrodzoną, ale nie, finał - choć przewidywalny - nagradza lekturę. Niekoniecznie cenię formę, ale obserwacja świata doskonała.
Inne tej autorki.
#100
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday August 9, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Skomentuj
Zbiorek trzech opowiadań ze wspólnym motywem relacji między rodzeństwem, i - nie zaskakujące - nie ma tu współpracy, miłości i zaufania, tylko zazdrość, niechęć i nienawiść. To nie są historie brutalne, ale przez to, że są takie zwykłe, codzienne, a jednocześnie pełne negatywnych emocji, uderzają w miękkie.
Kuba ma 6 lat i starszego brata Martina, lubianego i wysportowanego, oczko w głowie ojca, tyle że Martin go wcale nie lubi, za to uwielbia straszyć i prześladować. Kiedy Martin któregoś dnia nie wraca do domu, Kuba myśli, że teraz będzie miał rodziców dla siebie, bo wcześniej tylko mama się nim interesowała. Tyle że nie, bo zniknięcie brata niszczy całą rodzinę.
Vojta mieszka z mamą i przyrodnią siostrą, Pavlą. Pavla jest głupia, ale ma ojca w Stanach i dostaje od niego paczki. Mama twierdzi, że Vojta nie ma czego żałować, bo jego ojciec pracuje za granicą, podobno w Szwecji, kiedyś wysłał mu okręt do składania, co zapoczątkowało pasję Vojty do wycinania modeli. Wszystko się sypie, kiedy wprowadza się babcia i zaczyna wprowadzać swoje porządki, zaczynając od wyrzucenia ukochanej koszulki chłopca.
Helena i Hana od zawsze rywalizowały, również o matkę, może dlatego, że miały różnych ojców? Po tragicznej śmierci matki Helena ucieka z domu i przez 20 lat nie spotyka się z młodszą siostrą. Wtem Hana wysyła zawiadomienie, że umarł jej ojciec, znienawidzony ojczym Heleny. Ta wzrusza ramionami, wcale Vladimira nie lubiła, ale decyduje się przyjechać. Po czym orientuje się, że matka chyba nie była z nią do końca szczera.
Inne tej autorki.
#96
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday August 1, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, opowiadania, panie
- Skomentuj
Jesień 1966. Krystyna podrosła, studiuje prawo, ale dalej mieszka z rodzicami. Może dlatego, że nie chce ich zostawić po tym, jak trzy lata wcześniej jej brat, Romek, poszedł z przyjaciółmi w góry i nie wrócił. Nie daje się długo namawiać, kiedy na pogrzebie dawnego znajomego pojawia się młody dziennikarz, Łukasz, przedstawiający się jako kolega Romka, który potrzebuje lokalnej wtyczki do pogadania z rodzinami potencjalnych samobójców. Kilku bliżej niezwiązanych ze sobą młodych mężczyzn powiesiło się w dziwnych okolicznościach, nic nie sugeruje morderstw, ale okoliczności są co najmniej dziwne. A podobno Romek się tematem interesował, więc Krystyna interesuje się również, tym bardziej, że ma ciągle poczucie bycia tym gorszym, mniej obiecującym dzieckiem. Sprawa jest zagmatwana, milicja umywa ręce, ale z rozmów z bliskimi samobójców zaczyna wynikać coraz więcej nieścisłości, a przede wszystkim brak powodów do zakończenia życia. W tle wyjaśnia się częściowo, jak naprawdę doszło do tragedii w górach, ale jak wiadomo z “Wiosny”, nie do końca jest to odpowiedź wystarczająca.
Finalna (na razie) “Zima” to powrót do współczesności. Krystyna usiłuje się cieszyć emeryturą, ale przychodzi do niej młody sąsiad, dziwny trochę taki, niespecjalnie sympatyczny i chce, żeby pomogła mu uzyskać pomoc policji, bo ktoś wysyła mu dziwne filmiki z dziewczyną. Niby nic się w nich nie dzieje, bo dziewczyna sobie idzie wzdłuż leśnej drogi, nawet twarzy nie widać. Przychodzi kolejny filmik, widać już więcej szczegółów oraz staje się oczywiste, że dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że ktoś ją śledzi. Krystyna z pomocą technologicznie zaawansowanego wnuka wstępnie typuje okolicę zamieszkania potencjalnej ofiary stalkera, po czym… w jej domu znajdują zamordowanego sąsiada Leśniewskiej oraz samą dziewczynę. Wygląda na to, że oboje się wzajemnie na tyle poranili ze skutkiem śmiertelnym, chłopak zamiast ją uratować próbował zabić, a że miał wcześniej w kartotece jakiś epizod ze stalkingiem, śledztwo szybko zamknięto. Ale Krystyna niespecjalnie w to wierzy, bo chłopak - mimo że niesympatyczny - wydawał się szczerze zaniepokojony otrzymanymi filmami i obserwowanej dziewczyny nie znał.
Podsumowując, to bardzo ciekawy cykl z nietypową bohaterką - nie do końca sympatyczną, ale też nie odrzucającą, do bólu logiczną i przedkładającą poznanie prawdy nad wszystko inne. Jest delikatnie narysowana jej milicyjna przeszłość, ale chyba tylko “Lato” opowiada o sprawie, którą aktywnie (i legalnie) prowadziła, chociaż to bardziej książka o przepracowywaniu żałoby i straty. I o starości ze wszystkimi jej konsekwencjami.
Inne tej autorki.
#93-94
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday July 28, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, kryminal, panie
- Komentarzy: 2