Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o kryminal

Tadeusz Żołnierowicz - Pająk rozpina sieci

#97 Ewa wzywa 07

Spis osób:

  • sierżant Kuraś - rzadko jadał śniadanie w domu, zabierał więc ze sobą termos i kanapki
  • Albin Grocholski - kierownik sklepu geesowskiego w Marciszowie, wtem znika
  • Grocholska - podobno nic nie wiedziała o nadużyciach męża
  • Marcinkowski - znany z pijackich rozróbek, często nocował na komisariacie
  • kapitan Sieniuć - Komenda Wojewódzka, doświadczony oficer
  • taksówkarz Emil G. - nie zarobił aż tyle, ile się spodziewał, ale uszedł z życiem
  • porucznik Altar - młody oficer
  • Ludwik Żeleński - inżynier, nie lubi kiełbasy na kolację
  • Barbara Żeleńska - uważa, że mąż ją zdradza i ją lekceważy
  • Zenon Grabowski - znajomy Żeleńskiego, lekko zwiotczały, ale krzepki
  • porucznik Goździk - prowadzi sprawę wypadku Żeleńskiego
  • Emilia Garstek - konkubina Grabowskiego, nieistotna dla fabuły
  • Szorstek - wywiadowca, jak zwykle obrywa po głowie
  • sierżant Zenobiusz - hobbystycznie wyłapuje podejrzanych na stacji

To w zasadzie historia o nieszczęśliwych małżeństwach. Najpierw pani Grocholska zgłasza, że jej mąż, kierownik sklepu geesowskiego, zniknął. Milicjant, mimo że prowincjonalny, jest bardziej współczujący niż nie przymierzając taki prokurator Szacki:

Zaczęła mówić sama.
- Ja w sprawie męża...
- Bije?
- Pan mnie nie rozumie, mój mąż opuścił mnie...
Sierżant rozłożył wymownie ręce.
- I zostawił z dziećmi?
- Nie mamy dzieci...
Pokiwał współczująco głową.
- No tak... Czego jednak pani od nas oczekuje?

Sprawa powodu zaginięcia wyjaśnia się szybko, albowiem pan Albin zostawił w sklepie manko na 250 tysięcy złotych. Niebawem zgrzyty wychodzą też w związku inżyniera Żeleńskiego. Nie dogadują się, ona albo płacze, albo robi awantury, on chciałby, żeby przestała marudzić i dała mu spokój (oraz kupowała inną kiełbasę, bo tak, którą żona wystała w ogonku, mu nie smakuje). Sprawa się zaognia, kiedy w prawie nowym fiacie inżyniera zawodzą hamulce i oboje o mało co nie giną. Potem powtarza się scenariusz jak u pani Grocholskiej - znika inżynier i zostaje odnaleziony na dnie Odry. Okazuje się, że lokalny pijaczek widział go pod GS-em, nietrudno połączyć obie sprawy. Tym razem milicja rozwiązuje sprawę za pomocą grzebania w przeszłości obu panów, bez magicznych szklanek i innych rekwizytów. Oraz dzięki ciężko pracującym wywiadowcom, którzy - mimo skromnego budżetu - konsumują w lokalu.

(...) szklanka, kieliszek, karafka z wódką i butelka wody mineralnej.
- Będzie również jakaś zakąska?
Grabowski jakby się ocknął.
- Nie. Dziękuję.
- Ale tak trzeba - kelnerka teraz sobie dopiero przypomniała zarządzenia dotyczące podawania wódki.
Machnął w odpowiedzi ręką.
- Śledź w śmietanie.
- Brak.
- No to w oleju.
- Nie ma śledzi w ogóle.
- A co jest.
- Ser.

(Wywiadowca też zamówił bułkę z serem do mineralnej, ale mu nie smakowało).

W tomiku pojawiają się znani z poprzedniej historii milicjanci - nieokreślony w żaden sposób porucznik Altar i kapitan Sieniuć (pali sporty i się zaciąga). Sieniuć nie przespał od tygodnia w pełni chociażby jednej nocy. Nie mówiąc już o tym, że zaniedbał trochę syna, czternastolatka puszczonego niemal samopas...". Niewesołe jest życie na służbie.

PS Zjadłabym śledzia w śmietanie.

Inne z tej serii tu.

#21 2/3

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lutego 27, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panowie, kryminal - Skomentuj


Thomas Harris - Hannibal

Minęło 7 lat od ucieczki Hannibala Lectera z chronionego zakładu psychiatrycznego. Clarice Starling mimo sukcesów nie awansowała, dodatkowo po nieudanej akcji została zawieszona i zrzucono na nią winę za złą organizację. I wtem pisze do niej nieustająco poszukiwany przez FBI Hannibal Lecter, wyrażając wielce użałowanie na ten niesprawiedliwy fakt. Jak rzucony w wodę kamyk, wzbudza to kręgi w środowisku FBI, jak się okazuje, mocno skorumpowanym, wieść dociera do okaleczonego przez Lectera milionera, Vergera. Verger, sadysta i zwyrodnialec, ma żal do eks-psychiatry, zapewne dlatego, że jest sparaliżowany, nie ma powiek, kawałka języka i paru innych elementów. Jednocześnie z FBI zaczyna pościg za Hannibalem, niespecjalnie jednak udany, bo Lecter jest sprytniejszy i bardziej przewidujący od każdego. Starling wszyscy pomiatają mimo jej dużego wkładu w śledztwo, kiedy przychodzi więc do pojmania Lectera i wydania go na pastwę zwyrodniałego milionera, agentka postępuje zgodnie ze swoim własnym kodeksem.

Wbrew powszechnym zachwytom - rozczarowanie. Miało być absolutnie unikalne studium psychopaty, wyszedł miałki thriller z elementami "zabili go i uciekł". Lecter, mimo tego, że bez zastanowienia morduje każdego, kto mu staje na drodze, jest głęboko humanistyczny - inteligentny, znawca sztuki, poliglota, współczesny da Vinci. W przeciwieństwie do swoich wrogów - sprzedajnego włoskiego detektywa, nieuczciwego dyrektora FBI czy wreszcie milionera Vergera i jego siostry - którzy są najgorszymi z ludzi, płytkimi, krzywdzącymi innych i łamiącymi zasady moralności. Starling jest dla Lectera uosobieniem jego zamordowanej i zjedzonej przez komunistów 2-letniej siostry, Miszy (co też wyjaśnia jego zamiłowanie do mięsa ludzkiego), a wszystkie akcje Lectera mają za cel odwrócenie entropii, żeby Misza znowu żyła. Nieco miałkie. Zakończenie historii jest absolutnie nieprzekonujące - nie wierzę, że Fgneyvat anwcvrej cbq jcłljrz anexbglxój, jfgemlxavęglpu cemrm Yrpgren, cbgrz whż orm, mwnqn m avz śjvrżhgxb hfznżbal zómt mavranjvqmbartb qlerxgben SOV v jlwrżqżn qb Netraglal, tqmvr żlwą qłhtb v fmpmęśyvjvr. Podobno różni się od zakończenia filmu - widział ktoś, jak się film kończy?

Słuchałam wersji czytanej przez Leszka Teleszyńskiego i jak nie przyczepię się do stylu, głosu czy ucha do dialogów, tak miejscami zawodzi wymowa angielskich słów (precoset zamiast percosetu, Clarins zamiast Clarice itp.).

#23/#5

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek lutego 26, 2015

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2015, panowie, kryminal - Komentarzy: 2


Tadeusz Żołnierowicz - Cios za ciosem

#110 Ewa wzywa 07

Spis osób:

  • Marcin Grabski - kierownik sklepu i wielbiciel brydża towarzyskiego
  • Grabska - doskwiera jej wątroba, ale to dobra kobieta, tyle że uparta
  • Adam Wrona (38) - niski, czarniawy, ma czerwoną twarz apoplektyka, urzędnik
  • Czesław Fetecki (48) - trzeci do brydża, również urzędnik
  • Arnold Zelman (55) - rosły, siwy mężczyzna, dawniej współpracownik Wrony
  • kapitan Krzysztof Sieniuć - myśli o sprawie i po godzinach
  • porucznik Daniel Altar - tuż po urlopie w Dusznikach, a już zmęczony pracą
  • Michał Larski - przypadkowy przechodzień, pechowo na linii strzału
  • Maria Grabska - matka zabitego, głucha od kilku lat i doświadczona psychicznie przez okupację
  • Stanisław Mroczek - kelner w Stylowej, dobra pamięć do twarzy
  • Wronowa - blada i w czerni, jak to wdowa
  • pułkownik Antoni Żarski - ciągle gubi zapałki, więc odpada papierosa od innych
  • Fetecka - drobną kobietą, z twarzą jakby posypaną popiołem
  • Grzegorz Talasek (18) - pracownik PGR Lulkowo, znany organom
  • Kazimierz Karnyś (ps. Jagoda) - herszt powojennej bandy, skazany i wypuszczony na mocy amnestii
  • Ireneusz Kostecki (ps. Mocny) - były członek bandy, Z Wyszkowa
  • Władysław Gołąb (ps. Karpiński) - były członek bandy
  • Marian Karol (ps. Żbik) - były członek bandy, z alibi w postaci odsiadywanego wyroku
  • Alfred Grzelak (ps. Sosna) - człowiek wielu nazwisk, znak szczególny - bez kciuka
  • Helena Ulatowska - kelnerka, która lubi zaglądać mężczyznom w oczy
  • Roman Gulski - stary kawaler, księgowy w GS „Samopomoc Chłopska", weteran bez palców
  • Franciszek Korab - typowy chłop-robotnik, ma pole, ale dojeżdża do pracy w „Celulozie" (Włocławek!)
  • kapral Manc, kapral Świrski - wywiadowcy
  • Zenona Kotulska - znana z hucznych imprez i zdolna do czegoś gorszego: mieszka u niej niemeldowany mężczyzna

Fascynuje mnie maniera autorów (zwykle panów), którzy charakteryzują podstarzałe małżonki bohaterów (bo jakoś tak się składa, że w PRL-u to raczej panowie byli bohaterami) grubą warstwą kremu na noc na twarzy. Pierwszą rzeczą, jaka się z takim kremem dzieje, jest przemieszczenie się go na poduszkę bądź na włosy, co jakby niespecjalnie ma działanie praktyczne. Ale może w latach 70. panie się smarowały na bogato, nie wiem.

Pan Grabski, małżonek obsmarowanej pani i kierownik placówki handlowej uspołecznionej, odpoczywa wraz z nią na wakacjach. Z kolegami spotyka się na brydża, panie odmawiają udziału, więc jako czwartego jeden ze kolegów przyprowadza znajomego. Znajomy okazuje się też znajomym Grabskiego z tzw. okupacyjnej przeszłości, ale nie rozpoznaje go, ma inne nazwisko, a następnego dnia znika z Duszników. Od tego momentu zaczyna się szereg zbrodni, podczas których giną kolejno uczestnicy wakacyjnego brydża. Kapitan Krzysztof Sieniuć i porucznik Daniel Altar szybko wpadają na powiązania między zabitymi, przypadkiem wpada im w ręce zachomikowana przez "bandy" broń, przechowywana od wojny w nagrobku, przez co ślad prowadzi już w stronę wojennego kolaboranta, ratującego swoją skórę.

W sprawie wydatnie pomaga to, że podczas zabójstwa w sklepie został zrabowany utarg w postaci wiele wtedy wartych banknotów tysiączłotowych, a tajemniczy anonim donosi, że wydał w sklepie jeden z takich banknotów oznaczony w specjalny sposób.

W tle przewija się syn Sieniucia, z którym się milicjant mija (syn trenuje pływanie, uczy się i często wychodzi z domu) i nieco mu z tego powodu smutno.

Się pije: wódkę Soplica oraz Pepsi (do brydża), wyborową i śliwowicę w kawiarni "Stylowa" na Kozietulskiego (chyba we Wrocławiu), "Jarzębiak" na urodzinach urzędnika. Się pali (np. giewonty). Ale niewiele się je.

Inne z tej serii tu.

#21 1/3

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lutego 21, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panowie, kryminal - Skomentuj


Aleksandra Marinina - Za wszystko trzeba płacić

Narzekałam wcześniej, że Marinina opisuje rzeczywistość z jednej strony niewiarygodną i absurdalną, z drugiej przerażającą, ale to było zanim nie dojechałam do tego tomu. Akcja jest taka, że do luksusowej kliniki "na leczenie" trafiają ludzie zdolni i twórczy, żeby w spokoju skończyć pracę. Dostają dyskrecję, dobrą dietę, spokój i suplementy, tyle że w pewnym momencie się im konsekwentnie pogarsza, częstokroć ze skutkiem letalnym. Dyskrecja jest wymagana, bo klinika prowadzi na nich doświadczenia eksperymentalnego preparatu wzmacniającego możliwości intelektualne, który niestety ma taki skutek uboczny, że degeneruje organizm. Ciężko potencjalnie opłacalny finansowo eksperyment dokończyć, bo twórca metody, znany profesor, umarł, a wdowa po nim zabrała materiały. Po kolejnej utracie "obiektu" dyrektor placówki z przedsiębiorczą żonką wysyłają umyślnego, żeby wykupił od chytrej kobiety dokumenty, ale w ostatniej chwili stwierdzają, że żądany przez nią milion dolarów przyda im się bardziej, więc umyślny - miły facet, naprawdę - dostaje polecenie zabicia i kradzieży. Ponieważ potrzebuje pieniędzy (ciężarna siostra w Stanach, którą trzeba utrzymać), zabija wdowę oraz przypadkowo podwożącą ją kobietę i jej kilkuletniego syna. Bez refleksji, wszak ma potrzeby. Pech chce, że zabita przypadkiem kobieta była dawną kochanką Denisowa, znanego już z poprzednich tomów szefa mafii, zaprzyjaźnionego z Kamieńską. Dowcip w tym, że Denisow z jednej strony chce zabójcę byłej kochanki stuknąć, z drugiej niechcący go kryje, albowiem to jego siostrzeniec jest głównym macherem akcji z kliniką. W tle przewija się jeszcze tajemnicza "firma", zajmująca się za pieniądze tuszowaniem przestępstw, przy wydatnym udziale skorumpowanej milicji na dowolnych szczeblach.

I jak tu mój kołek do zawieszania niewiary się ugiął, tak warstwa obyczajowa rozłożyła mnie na łopatki. Wszystkie panie, zaangażowane w akcję, mają jedną, nie wymagającą jakiegokolwiek wysiłku metodę na osiąganie celów - biorą delikwenta do łóżka. Żona dyrektora kliniki, Olga, najpierw przez 7 lat uwodziła niezbyt przystojnego i miłego naukowca tylko po to, żeby zapewnił jej bogate życie. Kiedy trzeba usunąć z widowni młodego doktoranta prawa, przez kilka dni wykonuje nad i pod nim akrobacje w łóżku, bo to tanie i skuteczne. Tłumaczka Tamara, pracująca jako "zasłona" z mordercą, traktuje chodzenie do łóżka z klientami jako element swojej pracy, oczywiście z uśmiechem konstatuje, że płatny oddzielnie. Ma gdzieś za sobą epizod, w którym po zleceniu za granicą, połączonym z przemocą seksualną, wylądowała w szpitalu na trzy miesiące. Katia jest kochanką mafioza, którego nie kocha, ale który kupił jej mieszkanie oraz daje miesięczną pensję na utrzymanie biednej rodziny.

Warta zapamiętania scena: komisariat hucznie pijący z okazji 14. urodzin drobnego bandyty, któremu dotychczas sąd ze względu na wiek umarzał wszystkie sprawy.

Poza tym jest o tym, że to jest nie w porządku, że umierają młodzi i twórczy ludzie. Czasem czuję dreszcze, kiedy takie przypadki.

Inne tej autorki tu.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lutego 18, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panie, kryminal - Komentarzy: 3


Ewa wzywa 07

#68 Izabela Gierszewska - Szatan boi się myszy

Spis osób:

  • Jan Killian - po 70-tce, ogrodnik, senior rodu
  • Lidka Kilianowa - młoda i atrakcyjna żona Jana, niestety raczej interesowna
  • Grybier - zaufany pracownik Kiliana, wspierał go w partyzantce
  • Albin - stary ciemięga, boi się przeciągów, stryjeczny brat Kiliana, cichy wspólnik w interesie
  • Kazik - skrzywiony i blady siostrzeniec Kiliana, student politechniki
  • Agnieszka - żona Kazika, podobna do wystraszonego wróbla
  • Zofia - prowadziła Kilianowi dom, ale WTEM wyjechała, kuzynka Ludwiki i Lidki, dewotka
  • Ludwika - stara panna podobna do ropuchy, siostra Lidki
  • Stanisław - adresat telegramu z prośbą o pomoc, szef Korcza
  • porucznik Stefan Korcz - incognito rozplątuje nitki, udając przyjaciela rodziny
  • Genowefa - kucharka u Kiliana
  • Taksówkarz - kuzyn kucharki, dobrze poinformowany
  • major Szczygieł - Komenda Powiatowa MO
  • kapral Matyjasek - ma pilnować, ale zamiast tego się kręci

O tym, że milicja ofiarnie ratowała obywateli nawet jeszcze przed wystąpieniem przestępstwa, to ogólnie wiadomo. Po coś w końcu były oddziały prewencji. Tutaj prewencyjnie, choć nieco po znajomości[1], do willi bogatego ogrodnika Kiliana przyjeżdża porucznik Korcz. Niby że kolega znajomego, a tak naprawdę ma wyśledzić, gdzie zniknęła kucharka Zofia oraz czy aby na pana Kiliana ktoś nie dybie. Rzeczywiście, atmosfera jest gęsta, siostrzeniec ogrodnika robi awantury i chce od wuja 100 tysięcy złotych (na dzisiejsze to nie wiem, ile, ale niezbyt mało), moda żonka ogrodnika nie jest miła, a dodatkowo ktoś w mroku czai się za oknem i zaczyna strzelać. Wprawdzie Korcz szybko odkrywa, że kucharka zostawiła pamiętnik, ale zamiast go przeczytać, kręci się po obejściu, tu zajrzy, tam zagada i ciągle narzeka, że nie ma kiedy czytać. W międzyczasie ogrodnik ginie, otruty środkiem nasennym, co daje porucznikowi sumpt, żeby jednak z zapiskami się zapoznać i wreszcie zdradzić fakt ich istnienia reszcie ekipy. Wielokrotny morderca (bo oprócz ogrodnika znajdują się też woniejące zwłoki kucharki oraz kilka nagrobków z przeszłości) zostaje odkryty dzięki uszkodzeniu nogi, opisanemu przez religijną pamiętnikarkę jako znamię szatana. Niestety, autorowi zabrakło pomysłu, żeby tę wadę opisać, więc nie wiem.

Się je: cielęcinę na zimno, świeże pieczywo, masło, chrzan, befsztyk i frytki, sałatkę z pomidorów z własnej hodowli, jajecznicę na boczku.
Się pije: Napoleona.
Się pali: “mentolowe”.

[1] Po znajomości, bo akcja nie jest prowadzona oficjalnie, a Korcza wysyła dowódca, który zna ogrodnika z wojska.

#69 Waldemar Kurzejewski - Turysta z Durbanu

Spis osób:

  • Janka Zgierska - po mężu Rafled, wydana przez matkę za mąż za obcokrajowca
  • pani Zgierska - matka Janki, chciała dobrze, a wyszło jak zwykle
  • John Rafled - oblubieniec Janki z Durbanu, człowiek wielu nazwisk
  • major Bielak - cierpliwie słucha, nie przerywa, dzięki czemu wie dużo
  • kapitan Tomasz Ciszkowski - ksywa “Marynarz”, niedoświadczony, ale z intuicją
  • Henio Jarmuła - kolega Ciszkowskiego z wojska, przyjaciel na pokładzie “Kamienicy”
  • Armand Dilosta - agent Polskich Linii Oceanicznych w Durbanie, Hindus(?)
  • Piotr Dębina - ostoja polskości w Afryce, z Aleksandrowa Kujawskiego
  • Mariusz Kowalski - stręczyciel naiwnych dzieweczek z Polski, kryje się za przydymionymi okularami
  • Teresa Marek - druga ofiara bigamisty Rafleda
  • Magda Karska - funkcjonariuszka zapozna męża z zagranicy
  • Agnieszka - koleżanka Magdy z wydziału, uczestniczka maskarady
  • Beata Jarzyńska - na szczęście nie poznała przyszłego męża, wystawiona na wabia
  • Alfons Zef-Drzymałkowski (sic!) - przewodnik PTTK, z Krakowa

Pani Zgierska tęskni za córką, która wyjechała "za mężem" do Południowej Afryki. Listy są niepokojące, zbiera się więc któregoś dnia i zwierza się w Pałacu Mostowskich majorowi Bielakowi, który życzliwie wysłuchuje, bo w końcu od czego jest milicja jak nie od pomocy zmartwionym obywatelom. Major Bielak w sprawę się angażuje, wprowadza w nią podwładnego, ale ma atak woreczka żółciowego, więc podwładny - kapitan Ciszewski - eks-marynarz, na własną rękę bierze zaległe dwa miesiące urlopu, mustruje się na statek i płynie do Durbanu. Zwierzchnik, kiedy się dowiaduje, zachwycony nie jest, organizuje kapitanowi areszt domowy[2], ale utula go do serca, bo ceni inicjatywę.

Sprytny Ciszewski symuluje atak wyrostka robaczkowego, dzięki czemu przerywa rejs i wysiada nie niepokojony w Durbanie. Oczywiście napotyka na Jankę de domo Zgierską najpierw zupełnym przypadkiem, potem już celowo, przy skrzynce listowej. Jak się słusznie domyślała matka, piękna blondynka (i nie tylko ona) została przed "męża" wmanewrowana w nierząd pod pretekstem "spłaty długów". Ponieważ Ciszewski nie ma żadnego umocowania formalnego na miejscu, obiecuje pięknej pani pomoc już z ojczyzny. Na miejscu wizytuje jeszcze szlachecki dworek, jak z "Pana Tadeusza" - to rodak zadomowiony na obczyźnie, który pieczołowicie pielęgnuje polskie tradycje, nawet lokalnych robotników uczy trochę mówić po polsku. Wizyta nic nie wnosi, ale jest miłym akcentem dla Ciszewskiego (i może się napić wódki). W drodze powrotnej spotyka też smutnego Hindusa, którego wyrzucają z RPA, ponieważ ożenił się z białą. Tym przyjemniej wrócić do Polski, gdzie nie ma rasizmu i apartheidu. I, ponieważ ma niesamowite szczęście, w samolocie leci z mężem Janki Zgierskiej, który chce wywieźć kolejne biedne Polki i zmusić do nierządu.

W akcji w Warszawie uczestniczy piękna Magda Karska, młoda blondynka, wystawiona na wabia. Najpierw ogłoszenie w gazecie, że Wanda chce Niemca (albo inną nację), potem udział w castingu w wytwórni filmowej na Chełmskiej i sukces. W kilkumilionowym mieście naciągacz, który wcześniej złowił Jankę, zainteresował się funkcjonariuszką. Podryw na ciekawą książkę, potem kawa, wreszcie propozycja małżeństwa z przystojniakiem "ze zdjęcia".

[2] Ciszewski dostaje 10 dni "aresztu" - do wieczora zostaje w pracy, może wracać do domu spać, nie wolno chodzić mu do teatru ani do kina, ani przyjmować wizyt. Szczęśliwie pozwalają mu jeść.

#88 Jerzy Łaniewski - Rekontra

Spis osób:

  • Staszek Gołąb - student PWSST we Wrocławiu, spostrzegawczy, ale lekkomyślny
  • Zygmunt Niedziałek - zwany Bambusem, profesor i znany poliglota, miłośnik punktualności
  • Wacek Rowicki - kolega Staszka z roku, współlokator
  • kapitan Ryszard Rocki - dawny uczeń Bambusa, również fan punktualności
  • pułkownik Kowol - naczelnik wydziału, niezbyt zadowolony z postępów śledztwa
  • porucznik Jerzy Wilczyński - niezły brydżysta
  • Stanisław Kłos - dziennikarz, znajomy Niedziałka
  • Nowacki - brydżysta
  • Jan Polak - reżyser z Warszawy, brydżysta
  • porucznik Wierecki - daktyloskop
  • starszy sierżant Jan Chorzel - przeklina upał, producentów, sprzedawców i nabywców rękawiczek
  • sierżant Grabski - dzielnicowy z przedmieścia
  • podporucznik Jolanta Kozicka - analityczka
  • Wacław Słoicki - siedział za spowodowanie wypadku pod wpływem
  • Wasiak - prezes spółdzielni, złapany na próbie przemytu
  • Edmund Kulewicz - hochsztapler i szuler, ale pracuje nad sobą
  • Elicki - profesor z liceum, zwany człowiekiem-małpą, wróg Kulewicza
  • Zdzisław Janecki (26) - lepszy cwaniaczek, po wyroku
  • Wiesław Chocik - jeszcze lepszy cwaniaczek, po wyroku

Zaczyna się jak sf, bo student Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu zacina się przy goleniu nową żyletką Polsilver. Ja się pytam, skąd student ma nową żyletkę? W każdym razie student spieszy się, bo boi się spóźnić na egzamin do znanego z punktualności lingwisty, profesora Niedziałka (zwanego Bambusem). Kiedy przybywa na Sowią 3/7, ku swojemu zdumieniu odkrywa, że profesor jest zajęty, a kiedy z jego mieszkania wychodzą niezapowiedziani goście, nie odpowiada na dzwonek studenta. To wystarcza, żeby zaalarmował milicję. Kapitan Rocki, prywatnie dobry znajomy Niedziałka, wierzy studentowi, mimo że ten wygląda jak Chrystus bądź Stan Borys (długie włosy ułożone w misterne loki, elegancko przycięta bródka). Po wejściu do lokalu okazuje się, że profesor leży w kałuży krwi pośrodku swojej bogatej biblioteki, zajmującej całe mieszkanie (bo "dodatkowy pokój na prywatną bibliotekę przydzielają dopiero wtedy, gdy się ma ponad sześć tysięcy tomów").

Student nie jest taki głupi, ocenia, że po mokrej robocie sprawcom zrobiło się miękko i poszli pić. Sporządza więc portret pamięciowy i udaje się w rajd po knajpach. I już w pierwszej knajpie spotyka delikwenta, przypominającego mordercę. Oczywiście obrywa w czaszkę, bo nie jest specjalnie dyskretny. Milicja jest nieco bardziej ogarnięta, konstruuje linię czasu ostatnich dni zabitego, który oprócz uczenia studentów grywał też za pieniądze w karty, skąd wniosek, że to dla zarobionych w ten sposób pieniędzy został zabity.

Tym razem pomocna w ujęciu przestępców nie jest szklanka, a porządne, skórzane rękawiczki ("z modnym zapięciem na taką szczoteczkę"), wyprodukowane przez spółdzielnię w Bolesławcu. Tak porządne, że przestępca decyduje się je zachować.


Rocki nalał kawy i wyjął z barku butelkę "Złotej jesieni".
- Po jednym i do roboty. Stare hasło murarskie - wygłosił zamiast toastu.

Inne tego autora tutaj.

Inne z tej serii tu.

#20

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lutego 11, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panie, panowie, kryminal - Komentarzy: 1


Olga Rudnicka - Martwe jezioro / Czy ten rudy kot to pies?

Beata, młoda obiecująca specjalistka od podatków (obowiązkowo zarwane weekendy, bo trzeba robić karierę) odkrywa, że jej ojciec nie jest jej ojcem (wykluczenie pokrewieństwa z powodu grupy krwi). Gorzej, wynajęty prywatny detektyw odkrywa, że urodzona w Stanach Beata umarła tydzień po narodzinach, więc i matka niekoniecznie jest jej matką. Beatę to o tyle nie dziwi, że rodzice serdecznie jej nie lubili, a po aferze z nadpobudliwą erotycznie siostrą i eks-narzeczonym Beaty to tę ostatnią wyrzucili z domu. Tym bardziej zaskakuje ją, że nagle zapraszają ją na ślub niewydarzonej siostry. Beata jedzie w towarzystwie Jacka, brata swojej współlokatorki, bo przy okazji chce wyjaśnić sprawę swojego pochodzenia. I wyjaśnia.

Drugi tom to z kolei przygody współlokatorki Beaty, Ulki. Zdecydowanie nie warto czytać przed "Martwym jeziorem", albowiem pieczołowicie, szczegółowo (i to kilkukrotnie) jest zdradzana intryga z tomu pierwszego. Ula jest roztargniona na tyle, że stan cywilny swojego szefa, z którym ma romans, odkrywa, kiedy małżonka tego ostatniego wchodzi do sali konferencyjnej i żąda wyrzucenia z firmy tej lafiryndy. Czyli jej. Oczywiście otrzymuje wymówienie, po czym ucieka na wycieczkę do Irlandii. Ale nie dojeżdża, bo najpierw myli autobus, a potem wysiada za wcześnie, lądując w podwrocławskiej wsi. I tu zaczyna się seria niesamowitych zbiegów okoliczności - zostaje rozpoznana przez posterunkowego jako oszustka matrymonialna i doprowadzona siłą do aresztu. Oczywiście sprawa się wyjaśnia, ale siniaki pozostają, dzięki czemu rezolutna (i śliczna[1]) panna szantażuje policjanta i jego brata, postępowego rolnika, zamieszkując u nich (do Irlandii nie ma jak dojechać, a do Poznania[2] nie wróci, bo się wstydzi nieogarnięcia). Szybciutko zakochuje się w Sławku, bracie-rolniku[3], ale ponieważ nie dowierza swojej ocenie płci przeciwnej, zleca znanemu z poprzedniego tomu detektywowi śledztwo. Okazuje się, że dom, do którego przypadkowo trafiła, ma kilka tajemnic, które łączą się z akcją tomu pierwszego. Zanim nastąpi przeraźliwie słodki finał (skojarzone TRZY pary zakochanych, w tym dwie od pierwszego wejrzenia i nie liczę tu Beaty i Jacka, bo oni się skojarzyli w pierwszym tomie), Ulka prawie od ręki znajduje dobrą pracę we Wrocławiu (wszak jest cenioną prawniczką!), ratuje katowanego konia z ręki sąsiada-pijaka oraz opiekuje się czterema kociętami. I odkrywa, kim była matka Beaty.

[1] Jakkolwiek obie książki się nieźle (i szybko) czyta, tak dawno nie widziałam świata wyciętego z kartonu. Dobrzy (Beata, Ula, Jacek, potem bracia Juszczakowie i Stenia) są fantastyczni - studiowali, ciężko pracując na własne utrzymanie, błyskotliwi, nadzwyczaj moralni, same zalety, talenty i do tego niesamowicie atrakcyjni fizycznie. Źli (Ania, Adam, rodzice) to dno - pozbawieni jakiejkolwiek empatii, po trupach do celu, młodzi dodatkowo są alkoholikami, narkomanami i odpowiednio gwałcicielami/erotomankami.

[2] Absolutnie niewykorzystany potencjał geograficzny. W drugim tomie jeszcze pojawia się jakiś klimat lokalny w postaci wrocławskiego rynku, ale w pierwszym tomie Poznań ogranicza się do bliżej nieokreślonego biura[4] Beaty, bliżej nieokreślonego biura firmy detektywistycznej, bliżej nieokreślonego mieszkania na jednym z osiedli oraz ulubionej przez Beatę "restauracji egipskiej" w "centrum" (zgaduję, że chodziło o nieszczęsnego Sfinksa na Gwarnej).

[3] Normalnie "Rolnik szuka żony".

[4] Pierwszy tom zawiera także sporo uroczych, choć absolutnie niekoniecznych ze względu na akcję, scenek biurowych, zwłaszcza ze stażystką Kingą, która wszechstronnie nie rokuje.

Inne tej autorki:

#3-4

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek stycznia 8, 2015

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2015, panie, kryminal - Komentarzy: 3