Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o beletrystyka

Zośka Papużanka - Solo

Nie ważne, czy bohaterkami (i jednym rodzynkiem-bohaterem) są królowe czy zwykłe kobiety bez tytułu, częścią wspólną ich doświadczenia jest odrębność. Jedne były w związkach, ale zostały opuszczone mniej lub bardziej nagle. Inne zdecydowały same, że lepiej im będzie solo, z różnych względów. Jeszcze inne wchodziły w kolejne związki, żeby się zorientować, że to nie dla nich. Dawały się oszukiwać, same się oszukiwały, chyba tylko korespondująca z amerykańskim żołnierzem kobieta wie, że jego tak naprawdę nie ma, ale ładnie do niej się zwraca, jak nikt inny. Ale to nie są historie o dramatach, raczej pokazane z łagodną rezygnacją, bo tak bywa.

Inne tej autorki.

#134

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday October 6, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, opowiadania, panie - Skomentuj


Ken Kalfus - Choroba małżeńska

Kiedy 11 września 2001 roku runęły wieże WTC, cały świat patrzył na to z przerażeniem, a zwłaszcza ci mieszkańcy Nowego Yorku, którzy mieli bliskich czy to w biurowcach, czy w samolotach. Zaskakujące jest więc, że zarówno Joyce patrzy się na ruinę z nadzieję, bo liczy na to, że był tam jej mąż, zaś Marshall myśli z radością o tym, że jego żona miała lecieć jednym z tych samolotów. Jak się łatwo domyślić, para się od jakiegoś czasu burzliwie rozwodzi, ale skoro oboje cudem uniknęli śmierci - on uciekł z płonącego budynku, ona jednak nie miała potrzeby lecieć - to może się coś zmieni. Ale nie, jeśli już, to pojawia się jeszcze większa zajadłość, żeby skrzywdzić to drugie; mimo że mają dwójkę małych dzieci i wspólne mieszkanie z kredytem, którego żadne z nich nie utrzyma samodzielnie.

Okładka zapowiada czarną komedię, ale obserwowanie rozkładu niegdyś kochającego się związku jest zwyczajnie smutne. Zmroziła mnie scena, w której Marshall buduje bombę, żeby wysadzić w powietrze siebie, żonę i dzieci, a Joyce beznamiętnie próbuje zlokalizować usterkę, skoro do wybuchu nie doszło. Narracja przeskakuje między obojgiem małżonków, a nawet przez chwilę do głosu dochodzi ich czteroletnia córka, która widzi zaskakująco dużo, co niekoniecznie stawia oboje w dobrym świetle. Powtórzę - humoru nie znalazłam, do czytania niekoniecznie, chyba że kogoś interesuje amerykańska trauma po 9/11.

#133

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday October 5, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Łukasz Orbitowski - Wróg

Opowiada o starożytnym Rzymie, ale jednocześnie brzmi jak ktoś żyjący współcześnie, a jego rozmówczynią jest, jak się szybko można domyślić, psychiatrka. To sam Neron, dla którego Antium Rzym i kilka innych prowincji są domem rodzinnym, a jego historię stronniczo a kłamliwie opowiedzieli ci, co go przeżyli. Ale czemu wspomina o straży pożarnej i gaszeniu pożarów, wolontariacie w sztabie wyborczym Samoobrony i wreszcie o podpaleniu domu towarowego? Bo że nie przyznaje się do podpalenia Rzymu, to nie dziwi. Kto rozmawia z lekarzem - strażak Stanisław z Krakowa, czy świadomość Nerona, która w nim się obudziła podczas utraty przytomności w pożarze? Nie wiadomo. Sam Stanisław tego nie wie, ale upiera się, że musi opowiedzieć swoją historię, bo to w niej jest wyjaśnienie, czemu ze strażaka stał się piromanem i mordercą. Tego dla odmiany się nie wypiera, chociaż szczegółowo uzasadnia każdą zbrodnię, którą musiał popełnić jako cezar.

Jeśli by chcieć traktować tę książkę jako historyczną, zapewne można się srodze rozczarować, ale z drugiej strony to takie samo świadectwo jak tych wszystkich, którzy o Neronie i jego czasach pisali, niektórzy kłamali dla zysku, niektórzy ze strachu, niektórzy szczerze wierzyli w swoją wersję historii. Tak też brzmi Staszek, jego historia jest spójna i wciągająca, chociaż oczywiście nie do sprawdzenia. Może jest chory psychicznie, może rzeczywiście w jego głowie pojawiła się jaźń Nerona, nie ma rozstrzygnięcia.

Inne tego autora.

#132

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday October 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Ayọ̀bámi Adébáyọ̀ - Zostań ze mną

Nigeria, lata 80. XX wieku. Akin zachwycił się Yejide od pierwszego wejrzenia, ona również. Miłość, szybki ślub, niby szczęście, ale z czasem okazało się, że jednak czegoś brakuje mimo starań. Dziecka. Dziecka, którego pragnęła Yejide, ale też na które była ogromna presja ze strony rodziny Akina; rodzina Yejide nią pogardzała, zwłaszcza po śmierci ojca, wszak była tylko dzieckiem drugiej żony, dodatkowo na krótko, bo jej matka zmarła przy porodzie[1]. Lekarze, znachorzy, zaklinacze, rytuały, nic nie pomagało. Tym bardziej zaskoczyło Yejide, kiedy w jej domu pojawiła się najstarsza macocha i wuj męża, a z nimi kandydatka na drugą żonę. Małżonkowie są w sytuacji bez wyjścia, nie można odmówić rodzinom, ale Akin próbuje utrzymać status quo pierwszej żony, nie wprowadza Fenmi do domu, tylko kupuje jej mieszkanie w mieście. Zaczyna się wyścig o macierzyństwo, a potem walka o wpływy, co nie robi dobrze nikomu. I wtedy pojawia się ciąża.

Narracja między latami 80 a bardziej współczesnym rokiem 2008, kiedy to Yejide po latach niewidzenia decyduje, że wybierze się na pogrzeb ojca byłego męża. O tym, co doprowadziło do ich rozstania i o tym, co ich ze sobą wiązało, opowiadają oboje i, co nie jest zaskakujące, ich relacje znacznie się od siebie różnią. Aranżowane małżeństwa, gusła, klątwy i sformalizowane obrzędy plemienne nieco zaskakują, bo to nie jest aż tak odległa przeszłość, nawet czuć zdziwienie samej bohaterki faktem, że tak pasywnie się na wszystko zgadza, chociaż tłumaczy sobie, że dla dziecka wszystko. W tle dość burzliwe przemiany polityczne i społeczne, może nie na skalę wojny domowej, ale nie był to spokojny czas.

[1] Jeśli temat śmierci okołonatalnej jest drażliwy, to nie jest książka dla Was, zdecydowanie.

#128

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday September 25, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panie - Skomentuj


Arto Paasilinna - Wyjący młynarz

Finlandia, lata 50 XX wieku, jeszcze pobrzmiewają echa ledwie zakończonej wojny. Gunnar Huttunen kupuje stary młyn, próbuje go wyremontować i oferuje mieszkańcom okolicznych wsi usługi. Brzmi sensownie, problem w tym, że młynarz jest nieco ekscentryczny - mówi zbyt szczerze, czasem wyje jak wilk, czasem udaje zwierzęta lub celnie parodiuje innych ludzie ku radości dzieci i zgorszeniu rodziców, zwłaszcza tych parodiowanych. Ma też ogromne poczucie sprawiedliwości, więc kiedy czuje się źle potraktowany, jego reakcja bywa gwałtowna. Próbuje sobie z tym radzić, zwłaszcza że się zakochuje i udaje się po poradę do lokalnego doktora, który lekkomyślnie przepisuje mu coś, co dziś pewnie nazwalibyśmy substancjami psychoaktywnymi. Efekt jest katastrofalny, doktor nie bierze odpowiedzialności, zaczyna się nagonka na pechowego młynarza, co kończy się umieszczeniem go w szpitalu psychiatrycznym. A z “Lotu nad kukułczym gniazdem” wiadomo, że jak się trafi do takiej placówki, to dostaje się łatkę wariata na zawsze. Na szczęście Huttunen ucieka i zaczyna żyć obok wsi, irytując wszystkich coraz bardziej.

Nie nazwałabym tej historii pogodną, raczej przerażającą, chociaż jest rzeczywiście dość humorystyczna. Zawiera mnóstwo celnych obserwacji na temat odstawania i ostracyzmu, jakim otacza się osoby dziwne z jakiegoś powodu, nawet jeśli problemem nie jest sama odmienność tych osób, a nieelastyczne zasady społeczne, cwaniactwo i egoizm otoczenia. Doskonale się czytało, uśmiechnęłam się raz czy dwa, ale pozostało mi poczucie niesprawiedliwości mimo - w pewnym sensie - pozytywnego zakończenia.

#127

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday September 24, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, panowie - Komentarzy: 3


Anatol Ulman - Drzazgi. Powabność bytu

Zbiorek opowiadań, interesujących w formie, niekoniecznie łatwych w treści. Są historie pogodne, jak ta o ojcu, który śnił przyzwoicie o Avie Garner czy o spacerze ze starą matką, która tęskni za dawnym porządkiem świata. Są nowelki niepokojące - o więzieniu, nieco przypominającym zakład psychiatryczny - gdzie przetrzymywani są ludzie normalni czy o chatce w lesie, gdzie narrator mieszka z qhpunzv mtjnłpbalpu v mnzbeqbjnalpu qmvrjpmąg. Niektóre oniryczne i dziwne, jak ta o rzeczniku praw umarłych, którymi żywi sobie wycierają gęby bez potrzeby bądź o pięknej żonie brutalnego barona, o której prawda wychodzi na jaw podczas sekcji szczególnie szpetnego wieprza. Co ciekawe, co najmniej jedno z opowiadań było napisane współcześnie, bo to już świat z Internetem, chociaż opisywany z nietypowej perspektywy mnicha sprzed 2000 lat. Chyba tytuł jest zaskakująco trafny, treść zostaje w czytelniczce jak drzazga.

Inne tego autora.

#124

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday September 18, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, beletrystyka, opowiadania, panowie - Skomentuj