Więcej o
beletrystyka
Narratorka niedawno urodziła dziecko, ma wspierającego męża, dom w lesie, niczego nie brakuje jej do szczęścia. Oprócz siebie. Stylizowana, oniryczno-koszmarna narracja opisuje kompulsje, jakim podlega młoda matka - konieczność ucieczki, zjednoczenia z przyrodą, nieopanowanym zwierzęcym popędem seksualnym, który realizuje poza domem. Jej imperatywem nie jest chronienie dziecka, mogłaby oddać je w ofierze, jeśli tylko odzyskałaby siebie. Jak się łatwo domyślić, jest to - oględnie mówiąc - niepokojące dla męża i ojca dziecka, który w pewnym momencie decyduje się jej pomóc przez umieszczenie w specjalistycznej placówce.
Od razu przyznam się, że nie wiem, co we mnie wstąpiło, żeby hurtowo kupować książki z wydawnictwa Pauza. Tak, są stosunkowo tanie i krótkie, ale są… dziwne. Tak jak ta. Pomieszanie “Wegetarianki” i schizoidalnych opowiadań Sarah Hall, gdzie sednem jest pytanie - co to jest normalność i kto o tym decyduje. Czy mąż próbujący ratować żonę i uchronić swoje dziecko przed pozostawieniem w lesie jest normalny, czy wręcz przeciwnie. Ja swoje odpowiedzi mam, niekoniecznie zbieżne z autorką.
#61
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 14, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Mała miejscowość na Podolu, początek XX wieku. Do sztetla przybywa dziwny chasyd, bezimienny kulawy i głuchy pielgrzym, zapewne chce dostać jakieś błogosławieństwo od rew Gerszona, cadyka-cudotwórcy. Cadyk daje mu na imię Rafael i pozwala mieszkać w komunie, Rafael chętnie wynajmuje się za miskę strawy do pracy, nikomu nie wadzi, a nawet zaczyna się z ludźmi ze sztetla zaprzyjaźniać. Nie jest głupi, a nawet wręcz przeciwnie, bardzo spostrzegawczy, szybko rozpoznaje, kto się czym zajmuje, kto ma z czym kłopot, kto jest z kim w konflikcie. I wtem dzieje się coś dziwnego - Rafael uzdrawia umierającą na zakaźną chorobę dziewczynkę, mimo że sam na chorobę zapada. Cadyk jest zaniepokojony, bo to oznacza, że zlecą się pobożni Żydzi, którzy będą chcieli, żeby chasyd im też dopomógł. Więc może lepiej cud zignorować, zwłaszcza że sytuacja między mieszkańcami Liścisk a Polakami z okolic robi się coraz bardziej napięta i istnieje niebezpieczeństwo pogromu.
Nie jestem smakoszką literatury żydowskiej, owszem, jako dziecko czytywałam “Przy szabasowych świecach”, ale ominął mnie fenomen np. Bashevisa Singera. Gdzieś jednak sobie tę znajomość pojęć z kultury żydowskiej wyrobiłam, bo soczysty opis zwyczajów i codzienności mnie wciągnął od razu (no dobrze, zaczynałam kilka razy, ale tym razem[1] czytało się gładko). To mroczna, mistyczna historia o traumie, o próbie utrzymania tego, co historia powoli przeznacza do lamusa, o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie; oczywiście całość można czytać alegorycznie, rozciągając to na chasydyzm, zanikające zwyczaje i nadciągający kres wielonarodowej i wieloreligijnej koegzystencji.
[1] Musiałam wprowadzić pewien rygor, bo liczba zaczętych książek zaczęła być dwucyfrowa. Mogę czytać jedną papierową, drugą na kindlu, trzecią z ekranu i opcjonalnie słuchać audiobooka, ale nie mogę skakać z początku na początek dopóki nie skończę którejkolwiek. Na razie idzie mi dobrze, zaczęłam tylko trzy na kindlu w tym tygodniu.
Inne tego autora.
#60
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 13, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Komentarzy: 1
Tytułowa “kwietniowa czarownica” według skandynawskich wierzeń potrafi przejmować ciała innych istot i za ich pośrednictwem wpływać na ich życie (takie pratchettowskie pożyczanie). Taką moc udało się posiąść Desiree, sparaliżowanej kobiecie, przez długi czas uważanej za niepełnosprawną intelektualnie. Została opuszczona tuż po urodzeniu przez matkę, Ellen, jako niemowlę nie rokujące, ale mimo ograniczeń coraz bardziej degenerującego się ciała, jej umysł się rozwijał. Pod koniec życia usiłuje nawiązać kontakt z “przyrodnimi” siostrami - trzema kobietami, które adoptowała i wychowała jej matka, zwana ciocią Ellen, i zmienić ich życie. Pomijając element magiczny, to historia o rodzinie i wychowaniu, gdzie każdy czegoś oczekuje, ale ostatecznie nie dostaje tego, czego chciał. Trzy dziewczęta, odebrane patologicznym matkom (wiadomo, ojców nigdy nie ma), Christina, niepozorna prymuska, zostaje lekarką, ale do końca ma poczucie, że nie jest wystarczająco dobra; druga - Margareta - ładna i mądra, zostaje naukowczynią; Birgitte - śliczna, ale kłopotliwa, wpada w nałóg. I znający całą piątkę - dziewczęta i ich matkę - doktor, który staje się opiekunem Desiree.
To wciągająca historia o tym, jak przypadek decyduje o czyimś życiu. Jedną matkę oczekiwanie społeczne zmusza do oddania dziecka, druga decyduje się na to sama, bo nie chce kłopotu. Jedna córka ucieka od biologicznej matki, druga o niej marzy. Zmiany obyczajowe - rzecz się dzieje od lat 50. do 90. XX wieku, sieroctwo, adopcja, wychowanie kontra natura, oczekiwania społeczne, poczucie misji i egoizm, dużo wątków; dla mnie historia zyskałaby bez elementu magicznego, jest tu wystarczająco materiału, żeby ulepić fabułę.
#55
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday May 5, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Komentarzy: 2
Ranczo na amerykańskiej prowincji, owdowiały, toksyczny ojciec i trzy dorosłe córki, które - mimo upływu lat - ciągle tęsknią za matką. Najstarsza, Winona, jest prawniczką, nie udało jej się ułożyć życia, winę zwala na nadwagę; boli ją też brak docenienia ze strony ojca. Średnia, Aurora, ma męża, dom i dzieci, jest rodzinną rozjemczynią. Najmłodsza, śliczna Vivi Ann, została na ranczu, gdzie całkiem dobrze sobie radzi z końmi i powoli rozkręca turniejowy biznes, czasem wbrew zaciętym protestom ojca, który ją jedną z córek chyba naprawdę kocha, a przynajmniej chwali. Vivi Ann wszystko przychodzi łatwo, dlatego nikogo nie dziwi, że zakochuje się w niej Luke, obiekt westchnień Winony, co wprowadza rozłam między siostrami. Rozłam się pogłębia, kiedy okazuje się, że najmłodsza niespodziewanie również dla samej siebie zakochuje się w Dallasie, najemnym pracowniku o dwuznacznej przeszłości, do tego półkrwi rdzennym Amerykaninie. I nie, odrzucony Luke wcale nie zwraca się do kochającej go Winony, tylko wyjeżdża. Wbrew woli ojca młodzi się pobierają, mają dziecko, oboje ciężko pracują na ranczu, wydawałoby się, że idzie ku szczęśliwemu finałowi, kiedy miasteczkiem wstrząsa informacja o zbrodni - ktoś zamordował dawną przyjaciółkę Dallasa. Oczywiście jako element napływowy i mieszaniec jest najpierw podejrzany, a potem - mimo mikrych dowodów - oskarżony i skazany na dożywocie.
Jeśli potrzebujecie romansidełka z twistem, to to jest książka dla Was. Nie jest to typowy harlequin, chociaż autorka przemyca nieco treści erotycznych, ale przez to, że historia ma trzy odsłony, każdą oddziela kilkanaście lat, większe skupienie jest na dojrzewaniu bohaterów i ich przemianach. Na to nakłada się duszny, plotkarski klimat małego amerykańskiego miasteczka i gęsto splątane więzy rodzinne.
PS I ten tytuł!
Inne tej autorki.
#51
Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 23, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Matka, Rosjanka, od zawsze kochająca Francję, planuje precyzyjnie życie swojego syna. Wyjadą do wymarzonego kraju, ona będzie zarabiać, a syn zostanie znanym pisarzem, dyplomatą, medalowym sportowcem, bohaterem i będzie ubierał się u krawców w Londynie. Z takim celem w życiu nie jest łatwo; autor z perspektywy wieku średniego, kiedy już wie, co się udało, a co nie, opowiada o drodze, która doprowadziła go do plaży w Big Sur i na której rozmyśla o swoim życiu i matce. Jak to jest pięknie opisana książka o matce i synu, o nadziei, ambicji i tupecie, który pozwala zubożałej, starzejącej się kobiecie bez perspektyw na przeprowadzenie swoich zamierzeń, mimo że rzeczywistość jest przeciw niej, a do tego w grę włącza się historia przez duże “H”. I nie zamierzam się zastanawiać, czy autor nie pozwolił faktom popsuć jakże pięknej fabuły (a skądinąd wiadomo, że dużo w jego opowieści zostało przemilczane czy nieco podkolorowane), pośmiałam się i wzruszyłam się, jak dawno nie.
Inne tego autora.
#49
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 19, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, biografia, panowie
- Komentarzy: 1
Kupiłam w zamierzchłych czasach na jakichś targach książki, jak jeszcze się na takie targi chodziło. Zupełnie nie pamiętam, dlaczego; nic o książce czy autorze nie wiedziałam, ale nie żałuję. To krótka, beletryzowana relacja z koncertu U2 w Sarajewie w 1997 roku, co było o tyle znamienne, że Bośnia i Hercegowina jeszcze nie ochłonęła po niedawnej wojnie, a Bono był w łagodzenie konfliktu zaangażowany. To symboliczny koniec niepokoju, po raz pierwszy od lat ruszyły pociągi, żeby dowieźć fanów na koncert i koncert miał stać się miejscem nad podziałami. Autor przeskakuje relacją między różnymi grupami - licealistami, reporterem, zakochaną parą, siostrą, która straciła brata w wyniku bombardowania, studentami, ultra-fana, młodego popa… Jak w pewnym momencie stwierdza, to 8 godzin, kiedy 50 tysięcy ludzi weszło na stadion, zagrały supporty, zagrała gwiazda, każdy coś poczuł, każdy co innego, bisy i koniec. Wszyscy wrócili do swoich żyć. To nie jest historia o wojnie, ale jest historią o wojnie, o której się mało mówi.
#48
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday April 18, 2026
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2026, beletrystyka, panowie
- Skomentuj