Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Zadie Smith - Białe zęby

Jakbym była na tym kursie szybkiego czytania, co Woody Allen, to bym powiedziała, że książka jest o imigrantach. Ale nie byłam.

Trzy rodziny w Londynie - starszy Brytyjczyk i młodziutka Jamajka, starszy Bengalczyk i młodziutka Bengalka (z małżeństwa zaaranżowanego przed kilkudziesięcioma laty) oraz para naukowców - Żyd i Brytyjka stykają się ze sobą najpierw za sprawą ciągle żywej dla panów II wojny światowej, a potem za sprawą dzieci. To skomplikowana saga rodzinna, w której ważniejsze od więzów krwi są wspólna przeszłość, wiara i dziedzictwo kulturowe. I w imię tych wartości członkowie rodzin podejmują dziwne czasem decyzje. Londynu jest mało, chociaż jest mocnym tłem, przesuwa się za oknem akcji tak jak Nowy Jork siedzi głęboko pod prozą Austera. Jest za to etniczność osadzona na gruncie obcym, bo na kulturze zachodnioeuropejskiej, tolerancyjnej, ale do pewnego momentu.

Niezaprzeczalnie jest to książka ironiczna, ale niespecjalnie zabawna, raczej tragiczna, zwłaszcza że Los (napędzany źle pojmowaną wiarą, ideałami czy miłością) rzuca ludźmi w sytuacje zaskakujące. Nie spodziewałam się natomiast, że jest to wielowątkowa powieść sensacyjna, z bardzo fajnie zagranym finałem i rozwiązaniem nitek do tego finału prowadzących, a nie tylko studium kulturowe multi-kulti w Wielkiej Brytanii. Miłe zaskoczenie.

Inne tej autorki:

#78

Napisane przez Zuzanka w dniu środa października 24, 2012

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 4

« O mgle i o psach, które przypominają owce - W niedzielę była mgła »

Komentarze

wonderwoman

stoi u mnie na półce i od lat 10 zbieram się by przeczytać. tym wątkiem sensacyjnym zachęciłaś ;)

Zuzanka

Kryminał toto nie jest, ale są dwie (a nawet trzy) tajemnice.

wonderwoman

saga rodzinna, wielokulturowość w ogóle mnie nie pociągały. i trochę przerażały recenzje zawierające słowa "epicka", "autorka rzuciła na kolana krytyków literackich", "najgłośniejszy debiut ostatnich lat" itp. Mam wówczas wrażenie, że to książka dla yntelygentów i krytyków a nie dla mnie)

Zuzanka

Wiesz, jak to jest z recenzjami ;-)

Skomentuj