Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Pamiętacie ”Kolej podziemną”? Ta książka nawiązuje do historii opisanych przez Whiteheada, ale rzeczy dzieją się współcześnie, w alternatywnych Stanach Zjednoczonych, w których jednak nastąpiła secesja i 4 południowe stany utrzymały przywilej niewolnictwa. Czarni są wolni w pozostałych stanach, ale ta wolność może być im odebrana - zdarza się, że wolni są porywani do pracy na Południu, podobnie jak uciekinierzy są - z użyciem nowoczesnej technologii - wyłuskiwani z ogólnej populacji i surowo karani. W teorii są przepisy dotyczące humanitarnego traktowania niewolników, w teorii produkty wytworzone w strefie bezpłatnej pracy powinny być oznaczane, dzięki czemu mogą być bojkotowane, ale jak wiadomo z naszej historii, bardzo łatwo to wszystko obejść. Narratorem jest “Victor”, były niewolnik, który - niekoniecznie z własnej woli - jest łowcą uciekinierów. Teraz ma znaleźć w wolnym Indianapolis pewnego specyficznego uchodźcę, który jest ukrywany przez tajną organizację pomocową, tytułowe Podziemne Linie Lotnicze.
To dystopia w stylu ”Mirażu” Ruffa, świat niby znany, z istniejącą techniką, ale zaburzony. Przepięknie pokazane jest zakłamanie polityczne, gdzie w teorii nikt nie kupuje towarów pochodzących ze stanów niewolniczych, ale ochoczo przymyka oko, kiedy towar przejdzie przez spółkę-pośrednika, który przeszyje metki. Podobnie jest z organizacjami pomocowymi - w dalszym ciągu działa symbol “Zabić drozda”, uratować Czarnych może tylko biały dobroczyńca, nikt nie zostawi całości organizacji w tak niepewnych rękach. Do tego dochodzi dramat narratora, który zlicza w głowie wszystkie sytuacje, kiedy doprowadził do aresztowania zbiega, ale nie dlatego, żeby się napawać sukcesem, tylko każda sytuacja to kolejna zbrodnia na swoich braciach (nie darmo nosił służbowe imię Brother), bo do współpracy jest zmuszony. Podobnie jak wielu innych Czarnych, podobnie jak wszyscy, którzy oficjalnie się od niewolniczych stanów odcinają.
#54