Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Czytam

Monica Ali - Brick Lane

Nazneen, nastolatka z bengalskiej wioski, zostaje przez ojca wydana za mąż za starszego o dwadzieścia lat mężczyznę, żyjącego w Londynie. Mimo że nie zna angielskiego, jedzie do Londynu i w zasadzie zostaje zamknięta w domu, bo to mąż zarabia, a jej nie wypada samej wychodzić. Tęskni za Hasiną, siostrą, która wybrała ucieczkę i wyjście za mąż z miłości, narażając się na rodzinny ostracyzm. Narracja nieszczęśliwego londyńskiego życia Nazneen i jej stopniowego dojrzewania przeplatana jest niegramatycznymi listami od Hasiny, w których ta druga odbija w lustrze optymistyczne opowieści siostry (“żeby się nie martwiła”) oraz opowiada o życiu “wolnej kobiety” w Bangladeszu. Chani, mąż Nazneen, jest dość niechlujnym grubasem, z wyższym wykształceniem, na każdym kroku wygłasza pouczające przemowy i czuje się poniżany koniecznością pracy z ludźmi gorszymi od siebie. Całe życie podporządkowuje powrotowi do Bangladeszu, który jest w jego wspomnieniach krainą o wiele piękniejszą od Anglii i miejscem, gdzie byłby o wiele bardziej doceniony. Mimo początkowej niechęci Nazneen, która szczerze mężem pogardza za jego niezdarność i pyszałkowatość, związek między nimi trwa przez lata mimo tragedii, która ich spotyka i wielu przeszkód (również spowodowanych przez samą Nazneen).

Historia jest dwupłaszczyznowa - współczesne (lata 90.) życie emigrantów w Londynie kontrastowane jest ze światem bengalskiej prowincji ze wspomnień Nazneen. Początkowy różnica między strasznym, nieprzyjaznym, nieznanym światem zimnych londyńskich ulic (ograniczonych do dzielnicy muzułmańskich ekspatów), szarych i niebezpiecznych a zielonymi, bezpiecznymi żyznymi ziemiami dookoła wioski, z czasem zaczyna być coraz mniejsza. W redukcji kontrastu pomagają listy od siostry, która zwierza się z biedy, trudności niskopłatnej pracy szwaczki, doświadczanej przemocy (również seksualnej) czy wreszcie rzuca światło na trudne losy matki obu kobiet. Na doświadczenia wyrwanej i przesiedlonej Nazneen nakładają się już całkiem przeciwne odczucia jej córek, zmuszanych przez ojca do kultywowania obcych im zwyczajów i w pewnym momencie stających przed koniecznością “powrotu” do rodzinnego kraju.

#43 + ponownie przeczytane #44 Piąty elefant i #45 Straż nocna.

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday July 1, 2019

Link permanentny - Tagi: 2019, beletrystyka, panie - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Terry Pratchett - Bogowie, honor, Ankh-Morpork

Pewnego dnia na środku Okrągłego Morza, pomiędzy Ankh-Morpork i Klatchem, wynurza się wyspa Leshp, co oczywiście wzbudza chęć podboju w obu krajach. Nie pomaga też, że ktoś strzela w Ankh-Morpork do przedstawiciela rodu królewskiego z Klatchu, co powoduje silne dyplomatyczne reperkusje. Elita ogłasza stan wyjątkowy, zdejmuje Patrycjusza ze stanowiska oraz rozwiązuje Straż, żeby rozpocząć przygotowania do wojny. Patrycjusz się tym faktem nie przejmuje, uruchamia tzw. opcję niespodzianki i wyrusza do Klatchu okrętem podwodnym wraz z Leonardem z Quirmu oraz ekipą fizyczną w postaci sierżanta Colona i kaprala Nobbsa. Vimes odkrywa, że bycie świeżo mianowanym szlachcicem ma swoje zalety, powołuje własną armię, rekwiruje statek i w pogoni za okrętem 71-godzinnego Ahmeda (na pokładzie którego jest tajemniczy pakunek i Angua) również rusza w tym samym kierunku, co Vetinari. Obie ekspedycje mają na celu utrzymanie pokoju, podczas gdy flota ankh-morporskiej szlachty chce wojny, zdobyczy i dominacji.

Poza szczegółową analizą wojny jako siły niszczącej i sytuacji, w której nagle zawiesza się bycie człowiekiem (zwłaszcza w odniesieniu do drugiej strony konfliktu) z wieloma aluzjami do mocarstwowości i szlachty Wielkiej Brytanii, Pratchett opisuje trudności emigracji i po raz pierwszy rozdziela czas na dwie linie. Vimes, z niewłaściwą wersją De-terminarza z coraz większym przerażeniem słucha informacji o wydarzeniach ze scenariusza, w którym mógł zostać w Ankh-Morpork i jakie byłyby tego konsekwencje. Autor dla równowagi też pokazuje, czemu warto wybierać wróżbę za 10 dolarów zamiast tej tańszej, jaka jest kobieca strona Nobby’ego Nobbsa, w jaki sposób sprowadzić osła z minaretu oraz czy Patrycjusz potrafi żonglować (potrafi, i to jak).

Inne tego autora tutaj.

#42

Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday June 18, 2019

Link permanentny - Tagi: 2019, panowie, sf-f - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Terry Pratchett - Na glinianych nogach

Dwóch starszych mężczyzn - skromny kapłan i kustosz Muzeum Chleba Krasnoludów - zostają znalezieni martwi. Nowy nabytek Straży - krasnolud płci żeńskiej, Cudo Tyłeczek, zajmująca się badaniem śladów - odkrywa, że ostatnim obrazem, zapisanym w źrenicach zmarłego, są płonące oczy golema. Niedługo potem do Straży zgłasza się golem Dorfl, przyznający się do zabójstw. Przez Ankh-Morpork przetacza się fala nienawiści w stosunku do glinianych… nie wiadomo czego - stworzeń, przedmiotów, część z nich zostaje zniszczona, część popełnia samobójstwo. Jednocześnie ktoś truje Patrycjusza Vetinariego, Vimes podejmuje więc szeroko zakrojoną akcję, żeby wykryć, kto za tym stoi i jak to robi. Ponieważ Patrycjusz jest chwilowo osłabiony, ankh-morporkska elite planuje kolejną edycję akcji “A może jednak przywróćmy monarchię”; Marchewa w poprzednich tomach okazał się być zbyt prostolinijny i uczciwy do wywierania wpływu na, więc tym razem pada na Nobby’ego Nobbsa, doskonały materiał na diuka Ankh, nieprawdaż.

Oprócz śledztwa pojawiają się wątki równouprawnienia i feminizmu wśród krasnoludów, którzy zakładają, że kobiety mają takie same możliwości jak mężczyźni, pod warunkiem, że nie można ich od mężczyzn odróżnić. Kiedy Cheri (która zmieniła imię, bo jednak Cudo w zestawieniu z nazwiskiem Tyłeczek nie jest bardzo prestiżowe) używa szminki, lakieru do paznokci, pokazuje kolana i, gasp, instaluje w metalowych butach obcasy, nawet Marchewa jest nieco zdegustowany. Pysznym tematem jest emancypacja golemów, które - otrzymawszy wolną wolę - stają się Trudnymi Partnerami W Każdej Dyskusji. Jako cameo pojawia się Ciut Szalony Artur, przedstawiciel Ciut Ludzi w Ankh-Morpork (i niechętny członek Straży pod koniec tomu).

Inne tego autora tutaj.

#41

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday June 14, 2019

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2019, panowie, sf-f - Skomentuj


Bernhard Schlink - Lektor

Niemcy, lata 50. Piętnastoletni Michael źle się czuje, wymiotuje na ulicy, pomaga mu przypadkowo spotkana pani Schmitz. Po długiej chorobie Michael idzie z kwiatami podziękować za pomoc i zupełnym przypadkiem (“i tak kilkanaście razy”) nawiązuje z 36-letnią panią Schmitz, Hanną, romans. Oprócz tego, co się na schadzkach robi, Hanna prosi Michaela, żeby jej czytał na głos. Miłość trwa kilka miesięcy, po czym Hanna nagle rzuca pracę, wyprowadza się i znika. Michael długo uważa, że to była jego wina, że za mało ją kochał, za mało był jej wierny w myślach. Dorasta, wybiera studia prawnicze i 8 lat później podczas protokołowania sprawy ludobójstwa dokonanego przez strażniczki z obozu koncentracyjnego, rozpoznaje w jednej z nich Hannę. Mieszają się w jego głowie wspomnienia najpiękniejszych chwil życia (Hanna zakładająca pończochy) z suchą relacją ocalałych świadków, opisujących zachowanie strażniczek obozowych. W trakcie procesu Michael odkrywa, że Hanna jest analfabetką, co może być okolicznością łagodzącą; po rozmowie z ojcem-filozofem nie mówi jednak o tym obrońcy Hanny, która zostaje skazana na dożywocie. Dręczony wyrzutami sumienia, zaczyna nagrywać na kasety czytane przez siebie książki i wysyła je Hannie do więzienia.

To książka pełna kontrastów - mieszczańskie, spokojne życie nastoletniego Michaela, dorastającego do bycia mężczyzną przy Hannie, przedstawione jest na tle Niemiec, próbujących ułożyć sobie na nowo świat po II wojnie światowej. Młodzi ludzie, urodzeni już po wojnie, budują w sobie mechanizmy, pozwalające na złożenie w spójny obraz swoich rodziców (a w przypadku Michaela, również pierwszej miłości) przez pryzmat ich działania podczas wojny.

To, co najbardziej mi utkwiło w głowie, to pytanie, zadane Michaelowi przez starszego mężczyznę: czy to nie dziwne, że akceptowalne albo przynajmniej zrozumiałe jest zabicie kogoś z zemsty, ze strachu, dla pieniędzy, z powodu miłości, na wojnie, w obronie własnej, w afekcie, ale że zbrodniarzami są pracownicy obozów koncentracyjnych (a wcześniej kaci), którzy po prostu wykonywali swoją pracę.

#40/#6

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday June 13, 2019

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2019, beletrystyka, panowie - Skomentuj


Terry Pratchett - Zbrojni

Trafiłam na krótką notkę o tym, jak zmienia się wymowa wczesnych książek już z perspektywy całego cyklu. Stąd wziął mi się pomysł, żeby przejść przez Pratchetta seriami, bo czemu by nie.

Całkiem zgrabna notka o “Straż! Straż!”, którą dla przypomnienia przeczytałam ponownie (książkę, ale notkę też, lubię czytać swoje notki), jest tutaj.

Początkiem “Zbrojnych” są przygotowania do ślubu Vimesa i lady Ramkin, po którym Vimes zostanie dżentelmenem, a nie byle strażnikiem; jest to wyzwanie, na które jednak nie jest gotowy. Chociaż może rzecz zaczyna się od tego, że do Nocnej Straży przyjęto trolla, krasnoluda i… kobietę (w pewnym sensie). Albo jednak początkiem wszystkiego jest miecz, z którym znaleziono małego Marchewę, a który daje asumpt zubożałemu szlachcicowi-skrytobójcy, Edwardowi d’Eath, do poszukiwania prawowitego dziedzica Ankh-Morpork. Epizodycznie pojawia się postać Leonarda z Quirmu, również w pewnym sensie przykładająca się swoim wynalazkiem do przebiegu zdarzeń. Ważne, że wszystkie nitki prowadzą do śledztwa, którego Vimesowi nie wolno przeprowadzić. I, absurdalnie, Vimes wycofuje się, pozwalając ekipie Nocnej Straży na samodzielne detektowanie.

Uśmiechnęłam się pod wąsem, czytając opinię, że ta książka jest ciężka, mimo że ma zabawne dialogi. Jak ma nie być ciężka, jeśli w trakcie ginie smok i kilka osób różnych gatunków, a wszystko dla niespecjalnie dobrze przemyślanej zmiany ustroju? Oczywiście dramatyczne wydarzenia są świetnie równoważone scenami humorystycznymi - wyższą matematyką Detrytusa, wprowadzeniem wynalazków Bezdennie Głupiego Johnsona czy zaprzysięganiem nowych rekrutów do Straży.

Inne tego autora tutaj.

#38-39

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 9, 2019

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2019, panowie, sf-f - Skomentuj


Donna Tartt - Szczygieł

13-letni Theo zostaje zawieszony w szkole, bo złapano go w towarzystwie chłopca palącego papierosy. Zirytowana matka musi udać się do szkoły, ale wcześniej, skoro i tak już zwolniła się z pracy, idzie z synem do parku i - ponieważ łapie ich deszcz - do uwielbianego muzeum, gdzie pokazuje mu swój ukochany obraz - Szczygła Carela Fabritiusa.

Theo bardziej niż obrazem jest zainteresowany rudowłosą dziewczynką, która odwiedza muzeum ze starszym mężczyzną, dlatego zostaje przy sklepie z pamiątkami, kiedy jego matka biegnie jeszcze raz rzucić okiem na inny z ulubionych obrazów. Wybucha bomba. Kiedy Theo odzyskuje przytomność, widzi umierającego towarzysza rudowłosej, który kona przy nim, ale wcześniej każe mu wziąć swój sygnet i zanieść go pod taki a taki adres. Przerażony i spanikowany chłopiec, nie mogąc znaleźć matki ani nikogo żywego, ściąga ze ściany obraz Fabritiusa i wychodzi zupełnym przypadkiem nie zauważony z muzeum. Kiedy dowiaduje się od policji i opieki społecznej, że jego matka nie żyje, rozpoczyna sierocą wędrówkę. Ponieważ ojciec opuścił rodzinę, a dziadkowie nie chcą się nim opiekować, przygarnia go tymczasowo bogata rodzina kolegi, Balfourowie. Borykając się z poczuciem tymczasowości i nieusuwalnym przez leki i terapię strachem, Theo trafia do antykwariatu Hobbiego, wspólnika mężczyzny z sygnetem i dowiaduje się, że rudowłosa Pippa przeżyła. Mimo że wtem odnajduje się jego wyrodny ojciec (były alkoholik, lekoman i hazardzista) i zabiera go do Las Vegas, losy chłopca na trwale związują się z antykwariatem.

To byłaby świetna książka o dorastaniu i wychodzeniu z ciężkiej sytuacji życiowej, tyle że autorka na ponad 800 (kindlowych) stronach uparcie wrzuca Theo w coraz to gorsze życiowe historie, z których wychodzi nieodwracalnie zniszczony. W wieku 15 lat ma wprawdzie najlepszego przyjaciela na całe życie - Borisa, ale jest już narkomanem. Kiedy w wypadku ginie jego ojciec, chłopiec ma poczucie, że się do tego przyczynił, co nie poprawia jego stanu psychicznego. Mimo pozorów normalności w antykwariacie Hobiego, gdzie Theo ucieka po rozpadzie rodziny, wisi nad nim ciągłe niebezpieczeństwo odkrycia jego skradzionego skarbu i konsekwencje prawne. Późniejsze niezbyt uczciwe machinacje handlowe ściągają mu na głowę świat przestępczy, aż wreszcie wszystkie wątki jego życia doprowadzają do dramatu w Amsterdamie.

I jeszcze byłabym to w stanie łyknąć, wszak nie po cukierkowość i romantycznie pudrowane historie sięgam, ale książka jest absurdalnie rozdmuchana szczegółową analizą psychiki bohatera. Opisane są narkotykowe odloty, wielokrotnie powtarzające się koszmary, nie dające zapomnieć, jaki poszkodowany przez życie jest Theo, czy - co chyba najgorsze - prawie że tołstojowskie przemyślenia o konsekwencjach (zamierzonych i niezamierzonych) ludzkich akcji. Ze spokojem można by książkę dobrą redakcją odchudzić o połowę, bo fabuła na tym cierpi. Oraz główna zmyłka była tak przewidywalna (boenm mbfgnł fxenqmvbal cemrm Obelfn, n Gurb cemrm cenjvr 10 yng avr jcnqł an gb, żrol mnwemrć qb cnpmxv, cemrpubjljnarw btebzalz xbfmgrz), że autentycznie zaskoczyło mnie, ile autorce zajęło jej wskazanie.

Inne tej autorki:

#37

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday June 7, 2019

Link permanentny - Tagi: panie, 2019, kryminal - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 3