Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o kryminal

Jerzy Edigey - Trzy płaskie klucze

Powszechny Bank Rzemiosła, dzień jak co dzień, tyle że po otwarciu skarbca okazuje się, że zniknęło 10 mln rezerwy bankowej w nowych 500-tkach. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że do otwarcia skarbca potrzebne są tytułowe trzy przedwojenne angielskie klucze z rzadkiego stopu platyny i irydu, które podobno istnieją tylko w dwóch kompletach - jeden ma milicja w sejfie, drugi rozdzielony jest między trzech urzędników banku i wszyscy trzej są potrzebni do otwarcia. Kapitan Piotr Jarkowski z Komendy Stołecznej zaczyna rozpytywać, ale jak tylko trafia na cokolwiek, to jego współpracownik - porucznik Widera - chce każdego podejrzanego od razu aresztować. Ale u Edigeya jest milicja z misją, więc przede wszystkim nie wolno aresztować bez dowodów, a jak już są dowody, to warto grzecznie poprosić, żeby się sam zgłosił i zrehabilitował. Milicja zatrudnia swojego człowieka w banku, a w finale dokonuje eksperymentu psychologicznego i złodziej wpada.

Się pali: Wawele.

Się wierzy: Wierzę we wszystko, w co kościół święty wierzyć każe, w świętych obcowanie i ciała zmartwychwstanie (stary, przedwojenny woźny).

Się pije: wódkę jałowcówkę, starowin, wino jugosłowiańskie, meukow fine champagne (u starszej pani z pretensjami), pięciogwiazdkowy jubilejny (w Komendzie Stołecznej).

Się zagryza: bułką, pudełeczkiem korków (zgaduję, że chodzi o śledziowe), 10 deka szynki i słoikiem ogórków.

Się mieszka: w willi przy ulicy Dygasińskiego.

Się szabruje: biurko z byłej kwatery Goeringa na Mazurach.

Inne tego autora, inne z tej serii.

88/#13

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday July 19, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: kryminal, panowie, prl, z-jamnikiem - Skomentuj


Barbara Gordon - Ulica Bliska

Jest zbrodnia, ale nie ma żadnej tajemnicy, ba, nawet nie ma śledztwa jako takiego. W kamienicy na Bliskiej, w której mieszka Teresa, samotna, choć jeszcze nie tak stara kobieta, zostaje zamordowany niejaki Walczak, pijak i brutal. Ktoś rozwalił mu siekierą głowę, kiedy pijany wracał do domu. Pierwsze przesłuchania sąsiadów, wtem do Teresy przychodzi Walczakowa i zwyczajnie się zwierza, że w ogóle nie żałuje męża, bo to przemocowiec i gwałciciel, a w zasadzie to ona go zabiła, bo już nie dała rady. I tu zaczyna się właściwa akcja - Teresa oczywiście nie pochwala morderstwa, ale jednocześnie widzi beznadziejność sytuacji Walczakowej, która nie była w stanie uzyskać znikąd pomocy, kiedy mąż krzywdził ją i dzieci. Zgłasza się więc do znajomego mecenasa Zamorskiego z prośbą o poradę. W wyniku różnych wydarzeń Walczakowa sama zgłasza się na milicję, po czym następują przygotowania do procesu, w których aktywnie uczestniczy obrońca - Zamorski oraz Teresa jako sojuszniczka. Poszukiwanie świadków, okoliczności łagodzących i szczegółów życia Walczaków zbliża ją do innych mieszkańców kamienicy - łagodnego wdowca, doktora Gawra, młodej zakochanej Irki z problemem mieszkaniowym (dyskusje o aborcji!), rozwodników mieszkających ciągle razem, źle dobranej pary czy wreszcie bogatego, choć moralnie dyskusyjnego starszego pana (dyskusje o prostytucji!). W finale jest proces i wyrok, ale chyba istotniejsza jest warstwa obyczajowa - co się zmieniło w życiu bohaterów w trakcie.

Miałam wrażenie, że autorka pod pretekstem historii chciała poruszyć wiele problemów powojennego życia - konsekwencje braku mieszkań, alkoholizmu, wyobcowania (śmierć angielskiej żony doktora), zdrad małżeńskich czy tajemnic, które ludzi łączą i dzielą. Pobrzmiewają echa Żeromskiego i jego “szklanych domów”, również jako utopia, ale też coś o czym powojenni ocaleńcy marzą. Pojawia się światek przestępczy jak u Tyrmanda - wszechwiedzący, skrajnie źli rzezimieszkowie i szlachetni zbłądzeni, którzy pomagają w śledztwie.

Się pije: zmrożoną wódkę, landrynkową lemoniadę.

Się zagryza: kwaszonym ogórkiem.

Inne tej autorki.

#87

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday July 17, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie, prl - Skomentuj


Anna Kańtoch - Trzecia osoba

Marcin Breś po latach kupuje dom w rodzinnej wsi, skąd wyjechał po zaginięciu jego rodziców. Rodzice zabrali trójkę przychówku - najstarszego Marcina, 9-latka, 7-letnią siostrę i 2-letniego brata - na niedzielny spacer do lasu. Tyle że podczas zabawy rodzice dosłownie rozpłynęli się w powietrzu, zostawiając samochód i dzieci. Marcin, bohater, zaopiekował się rodzeństwem, doprowadził ich do wsi w aurze bohatera, ale przez kilkadziesiąt lat nie udało się sprawy wyjaśnić, a dzieci wychowała babka. Aktualnie nikt by już o sprawie nie pamiętał, ale Breś ma przykry zwyczaj wystawania, nie wiadomo po co, pod swoim dawnym domem, gdzie aktualnie mieszkają państwo Dębscy. Dodatkowo ich syn nie dostał się na studia, a zamiast przygotowywać do egzaminów, gnije w swoim pokoju przed komputerem. Po czym znika, a głównym podejrzanym jest oczywiście Marcin, który zaczyna rozgrzebywać sprawę zniknięcia rodziców, bo uważa, że oba zniknięcia są ze sobą związane. Po latach zaczyna rozmawiać z rodzeństwem i odkrywa, że jego siostra ma zupełnie inne wspomnienia z tego feralnego dnia.

To rzetelny, precyzyjny kryminał, ale chyba trochę już przejadła mi się formuła z tropem prowadzącym w przeszłość i z dziećmi, które usiłują odświeżyć pamięć o tym, co się wydarzyło przed laty. Ale czyta się bez odkładania, zwłaszcza że psychologicznie autorka umie w ludzi niesympatycznych czy skrzywdzonych przez życie.

Inne tej autorki.

#85

Napisane przez Zuzanka w dniu Monday July 13, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Robert Galbraith - Wartka śmierć

Do agencji Ellacot/Strike zgłasza się zmartwiony rodzic, którego dorosły i samodzielny syn Will zamieszkał w sekcie zwanej Powszechny Kościół Humanitarny i odciął się od rodziny. Niby sam podejmuje decyzje o sobie, ale listy, jakie wysyłał z sekty, sugerują, że przeszedł pranie mózgu, a dodatkowo jako osoba w spektrum autyzmu nie do końca jest w stanie radzić sobie z manipulacją psychiczną. Niby nie ma tu zbrodni, ale detektywi podejmują śledztwo dwutorowo - Strike szuka osób, które opuściły, czy raczej uciekły z sekty, zaś Robin decyduje się na pracę pod przykrywką i zgłasza się jako ochotniczka do sekty. Patrząc na to, czego doświadcza podczas kilku miesięcy na farmie w Norfolk, nie jest to bardzo rozsądna decyzja. W tle ukochany wujek Cormorana osuwa się w demencję, więc ten krąży między Norfolk a rodzimą Kornwalią, dodatkowo wplątuje się w romans z pewną niestabilną (a to nowość) prawniczką, żeby zapomnieć o Robin, która w finale poprzedniego tomu pozyskała chłopaka. I jak nieświeży obiad wraca po rozwodzie dawna flama detektywa, Charlotte.

Nie będę analizować logiki postępowania bohaterów, bo jakże to jest wciągające - odizolowana sekta, groźba ujawnienia na każdym kroku, przemoc fizyczna i psychiczna, a jedynym kontaktem ze światem są zostawiane pod płotem ręczne notatki. Próba infiltracji zamkniętego, specyficznego środowiska jest trudna, a jeszcze trudniejszy jest powrót do świata, bo - jak się okazuje - sekta ma macki wszędzie. Pewnych rozwiązań fabularnych się domyślałam, niektórych zupełnie nie, ale całość jest spięta całkiem logicznie.

PS Tytuł, zarówno polski, jak i oryginału, jest… bez sensu.

Inne tej autorki.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday July 9, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Gillian McAllister - Wszystko oprócz prawdy

Słowo, miałam pisać, ale wybrałam dolce far niente na wakacjach, niczego nie żałuję, może poza tym, że powinnam była używać więcej filtra UV, to bym się nie poparzyła tu i ówdze.

Rachel dowiaduje się po śmierci matki, że ta zdradzała swojego męża, a jej ukochanego ojca. To niszczy jej ufność, zaczyna więc podejrzewać swojego ówczesnego chłopaka o zdradę, co doprowadza do końca ich związku. I nie, nie wiadomo, czy rzeczywiście ją zdradzał. Poznaje nowego chłopaka, Jacka, są dla siebie stworzeni, po kilku miesiącach następuje wpadka-nie wpadka, oboje są zachwyceni, planują poznanie obu rodzin i ślub. Wtem Rachel przypadkiem spogląda na iPad narzeczonego i widzi nagłówek dziwnej wiadomości; pewnie zignorowałaby temat, ale Jack udaje, że tej wiadomości nie było. To oczywiście podsyca podejrzenia, że jej nowy ukochany ma mroczną tajemnicę. I okazuje się, że rzeczywiście ma. Rachel z radości oczekiwania na dziecko z ukochanym przechodzi w tryb “w co ja się wrąbałam”. A do tego ma swoje tajemnice z przeszłości, którymi bynajmniej się nie chce z partnerem dzielić.

To taka książka moralnego niepokoju z pytaniami do dyskusji na koniec. Czy można komuś zaufać? Kiedy w związku jest miejsce na zwierzenie się z dramatycznej przeszłości? Od czego zależy, że ktoś, kto doprowadził do śmierci innej osoby jest całkiem zły, a kiedy jednak nie do końca? Dobrze się czyta, ale jest to tak topornie napisana historia, że jednak niekoniecznie.

Inne tej autorki.

#81

Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday July 4, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Skomentuj


Robert Galbraith - Serce jak smoła

Okazało się, że mam trzy zaległe tomy to przeczytania, co cieszy, zwłaszcza że mam urlop. Miałam nie pisać, tylko czytać, ale potem zapomnę, więc.

Zaczyna się od tego, że w urodziny Robin Cormoran zabiera ją na kolację, po czym - podochocony alkoholem - próbuje pocałować, co Robin na tyle zaskakuje, że unika zbliżenia. Oczywiście Strike odczytuje to jako niechęć, więc szybko a niefrasobliwie wchodzi w związek ze znajomą z kręgów Charlotte. Czy Robin przez cały czas akcji pluje sobie w brodę? Być może? Czy Cormoran ciągle myśli o Robin? Również prawdopodobne. Ale “will they won’t they” nie jest oczywiście treścią książki. Poza pomniejszymi śledztwami na zlecenie, Robin nie przyjmuje sprawy cyberśledztwa, z którą zgłasza się Eddie Ledwell, współtwórczyni ekscentrycznej animacji “Serce jak smoła”; tajemniczy fan o nicku Anomia, który zaskakująco dużo wie o samej Eddie, stworzył grę na wątkach animacji, a ponieważ artystka jej nie pochwaliła, zaczął ją prześladować w Internecie i nawoływać do prześladowania. Efekt jest oczywisty - ktoś zabija Ledwell, a ciężko rani jej eks-przyjaciela, drugiego współtwórcę, Josha Blaya. Teraz, kiedy jest namacalny dowód nienawiści, a za wyjaśnienie płaci agencja, której zbrodnia pokrzyżowała plany przerobienia “Serca” na netflixowy serial, detektywi rozpoczynają śledztwo na dwóch płaszczyznach - w otoczeniu obojga autorów i wirtualnie. Nie zdziwi Was zapewne, że Robin się przebiera i udaje kogoś innego, a Strike usiłuje zachować incognito, przez co uszkadza sobie kikut nogi. Rozwiązanie jest… karkołomne, z wieloma fałszywymi tropami, ale dość satysfakcjonujące.

Są we mnie dwa wilki - jeden szuka wszelkich niedociągnięć technicznych i powiązań między akcją książki, a realnym światem (konflikt fandom vs. JKR, ruchy incelskie, ableizm, terfizm), drugi zaś cieszy się dynamiczną fabułą i próbuje zgadnąć, kto z wielu przewijających się bohaterów jest zbrodniarzem. Nie wiem, czy podoba mi się tłumaczenie wszelkich znaczących imion - Paperwhite to Narcyzka, co w ma pewne konotacje psychologiczne. Mogłam poprzewracać oczami nad korowodami, jakie Strike z Ellacot robili, żeby wejść do gry, ale niech będzie, każde konto było weryfikowane. W kindlu zapisy z czatów, zwłaszcza jeśli np. dzieją się trzy jednocześnie i ma to znaczenie) są w zasadzie nieczytalne, musiałam się jak zwierzę przesiadać do niektórych rozdziałów na duży ekran komputera. Ale poza tym absolutnie guilty pleasure, nie mogłam się oderwać.

Inne tej autorki.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 28, 2026

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panie - Komentarzy: 4