Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o kryminał

Zygmunt Zeydler-Zborowski - Jałowce jak cyprysy

Inżynier Adam Rodowski na polecenie żony, Hanki, zakopuje zwłoki pod jałowcami w ogrodzie willi w Józefowie. Niestety, kładzie się to cieniem na ich małżeństwo, bo - jak zauważa matka Hanki - śpią oddzielnie, a mąż wieczorem do żony nie chodzi (a powinien!). Problemem jest też starszy pan, stryj Tomasz, albowiem nie dość, że jest gburem, to doskwiera mu brak alkoholu oraz nie zachowuje się wcale tak, jak powinien zachowywać się ktoś, kto wrócił po latach z emigracji w USA. Dodatkowo dookoła starszej pani, matki Hanki, zaczyna kręcić się przystojny pan Klonowski, wynajmujący pokój w willi obok. Ewidentnie węszy. Sytuacja się zagęszcza, kiedy z USA przyjeżdża pasierb stryja Tomasza i zanim dojedzie do willi w Józefowie, znika. Jego żona zgłasza zaginięcie na milicję, sprawę przejmuje znany duet Downar i Walczak.

W sprawie pojawiają się dwa wątki: jeden - dość oczywisty - to tajemniczy pochówek pod tytułowymi jałowcami, co to jak cyprysy i jego konsekwencje[1]. Drugi wątek - generujący trzech denatów - to sprawa oszustwa finansowego, popełnianego na nieszczęsnych acz zamożnych polskich emigrantach w USA. Organa są bardzo przedsiębiorcze, wprawdzie nie ma przebieranek ani kradzieży szklanki, za to odciski palców pobierane są za pomocą pozorowanej awarii samochodu (wiadomo, Fiaty 126p są znane z problemów) i prośby o popchnięcie przez podejrzanego. Downar jest zmuszony przez Walczaka do odsłuchania w filharmonii symfonii Haydna, na szczęście może uciec na wezwanie z pracy. Nie ma wątku romansowego, ale major jest wrażliwy na niewieście wdzięki, choć oczywiście rozważny:

Dziewczyna była bardzo ładna. Wysoka, smukła, doskonale zbudowana, miała duże ciemne oczy i gęste kasztanowate włosy upięte w mocny węzeł. Nie hołdowała modnej fryzurze, tak bardzo utrudniającej jedzenie zupy. Poruszała się lekko i zwinnie, jak zawodowa tancerka. Mogła uchodzić za wzór kobiecego wdzięku i urody. Jednak doświadczony obserwator dostrzegał w tej twarzy rafaelowskiej madonny coś niepokojącego. Ten dziewczęcy, pozornie naiwny wdzięk maskował znakomicie zimne, bezwzględne wyrachowanie, cynizm oraz prawdziwie męską energię. (...) Downar z zawodową rutyną przyjrzał się współpracownicy Lucjana Szredera. Przyszło mu na myśl młodzieżowe określenie: „zmyłkowa cizia”. (...) Kiedy znaleźli się w wozie, porucznik powiedział:
- Co za nogi, co za nogi! Fantazja skrzyżowana z poematem.
- Czy tylko to zauważyłeś? - spytał obojętnie Downar.
- Nie tylko. Zauważyłem także, że to cwaniara kuta na cztery nogi.
- Cieszę się, że nie straciłeś resztek zdrowego rozsądku. Obawiałem się, że ta wizyta odebrała ci zdolność prawidłowego rozumowania.
- Cóż chcesz? - westchnął Olszewski. - Ciągle jeszcze takie dziewczyny robią na mnie wrażenie. A na tobie już nie?
Downar uśmiechnął się.
- To jest moja prywatna sprawa.
Downar musiał przyznać, że Staszek Olszewski bynajmniej nie przesadził. Rzeczywiście była młoda, elegancka i bardzo ładna. Blondynka, duże, ciemne aksamitne oczy, prosty kształtny nos z leciutko rozszerzonymi nozdrzami, klasyczny rysunek owalu twarzy. Jedynie może w wyrazie ust było coś trochę nieprzyjemnego. Wąskie, stanowczo za wąskie, mocno zaciśnięte, z kącikami leciutko opuszczonymi ku dołowi, co sprawiało wrażenie pogardliwego grymasu.

Się pije: wódkę na odwagę, herbatę madras, śliwowicę (Olszewski nosi w piersiówce), gorącą herbatę z rumem (na przeziębienie), jałowcówkę (niestety zaprawioną arszenikiem).
Się piecze: kurczaka w prodiżu, placek ze śliwkami.
Się pali: sporty.
Się czyta: książkę Bystronia o humorze.
Się odwiedza: zaprzyjaźnionego włamywacza w celu konsultacji.
Się jeździ: do USA do ciotki, ale wraca z radością, bo tam wcale nie jest dobrze.
Szowinizm powszechny: ”Poczuł gwałtowny przypływ nienawiści. Ten jej spokój, opanowanie, brak jakichkolwiek cech zgodnych z naturą kobiety doprowadzały go do wściekłości.”

To pańska żona jest chirurgiem?
- Tak. Nie uważam, żeby to było odpowiednie zajęcie dla kobiety, ale co zrobić? Tak się złożyło.

Się je: gulasz i krupnik na nieświeżym mięsie (w “Józefince”, takiej podłej knajpie w Józefowie).
Się nie wpuszcza obcych do domu, bo: odwiedziny obcych ludzi nigdy nie wróżą nic dobrego. Albo komornik, albo urzędnik z Wydziału Finansowego, albo jakiś inny wydrwigrosz….
Genderyzm:
- Tę spinkę mógł zgubić zabójca.
- Mógł - zgodził się porucznik. - Ale może to być także i spinka Szredera. W każdym razie to raczej własność jakiegoś mężczyzny.
Downar z powątpiewaniem pokręcił głową.
- Niekoniecznie. W dzisiejszych czasach mężczyźni ubierają się jak kobiety, a kobiety jak mężczyźni. Jeżeli chodzi o części garderoby, to nigdy nic nie wiadomo. Zresztą takie strojne spinki pasowałyby do kobiety nawet w dawnych czasach.

[1] Starsza pani, matka Hanki, nie jest bynajmniej oburzona postępkiem córki i zięcia, wyjaśnia znikomą szkodliwość czynu milicji: Za ten szwindel ze starym i z dolarami muszą swoje odsiedzieć, ale jest nadzieja, że dużego wyroku nie dostaną. No bo, proszę pana... kto tu jest stratny? Nasze państwo dolary otrzymało, Adam i Hanka forsę otrzymali. Więc o co chodzi? A że tam ta jakaś amerykańska firma trochę tych dolarów straciła, to Pan Bóg z nimi. Nie na biednych trafiło. Więcej oni pieniędzy mają, niż my wszyscy do kupy wzięci.

Inne tego autora tu.

#127

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek października 13, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Komentarzy: 1


Ewa wzywa 07 91-93

Jerzy Edigey - Tajemnica starego kościółka #91

Spis osób (niestety, bardzo ubogi, bo większość postaci jest wymieniona tylko z funkcji):

  • podpułkownik Adam Krzyżewski - przyjaciel narratora, wielbiciel pracy w zespole
  • narrator - dziennikarz z Warszawy
  • (bezimienny) hrabia z Maroka - polskiego pochodzenia, niechętny na wywóz dzieł sztuki
  • Ryszard Wiącek - pijak i awanturnik znany milicji, złota rączka, damski bokser
  • Wiącek senior - 4 klasy podstawówki, a został intendentem w muzeum
  • Zbigniew Horming - dyrektor Muzeum Śląskiego
  • Janusz Słup (ps. Kanonik) - zgubiło go zainteresowanie cenami obrazów i długi język
  • Helena - pracownica muzeum, znajoma Słupa
  • Surowiak - wiceprokurator wojewódzki
  • Jerzy Jakubczak (ps. Hiszpan) - brunet, członek Klubu 41, czuje ogromny pociąg do płci pięknej
  • Roman Kubara (ps. Czarny Romek) - czuje ogromny pociąg do samochodów
  • Michał Zawała (ps. Literat) - podobno naprawia lodówki
  • Romuald Koletko (ps. Małpa) - wspina się

Krzyżewski postponuje realia z polskich powieści milicyjnych - że nikt nie jest zrywany w nocy, nikt nie rezygnuje z urlopów, nie chodzi się na obserwację do lokalów przy wódeczce, oraz że funkcjonariusze wcale nie zaniedbują żon i nie są genialnym detektywami. Dla odmiany proponuje przyjacielowi opowieść o sprawie, gdzie popełniano błędy, ale dzięki wysiłkowi zespołu udało się sprawę rozwiązać.

Po kradzieży drogocennych kielichów we wrocławskim Muzeum Śląskim milicja błyskotliwie założyła, że kradzieży dokonali obcokrajowcy, wnioskując na podstawie tego, że obcokrajowcy często odwiedzają muzeum. Szukała śladów również na Międzynarodowych Targach Poznańskich, bo przecież to świetne miejsce na wciśnięcie skradzionych dzieł sztuki obcokrajowcom (którzy na szczęście byli bardziej zainteresowani intratnymi interesami, więc grzecznie omijali takie propozycje). Zignorowali mikroślady (np. nikt nie sprawdzał zamka w drzwiach), nie był robiony wywiad wśród pracowników muzeum, nikt nie sprawdzał w komisach, czy nie pojawiły się materiały typu srebro. Kradzież udało się wyjaśnić podczas rodzinnej kłótni.

Niedługo potem z muzeum zniknęło kilkanaście znanych obrazów. Podobnie jak wcześniej, poszedł cynk do Interpolu i uczulono celników, ale w zasadzie nie zrobiono nawet wizji lokalnej, zakładając, że ktoś został w muzeum i przez okno wyniósł obrazy. Sprawę skomplikowała seria anonimów, w której przestępcy chcieli uzyskać od muzeum okup za obrazy. Jak poprzednio, sprawę udaje się odkryć dzięki temu, że jeden z przestępców miał zbyt długi język.

Dość nietypowo, w finale narrator spotyka się z Januszem Słupem po odsiedzeniu przez niego wyroku i próbuje zrobić wywiad.

Inne tego autora tutaj.

Danuta Frey - Ostrze noża #093

Spis osób:

  • narrator - żonaty, chociaż czasem wspomina taką jedną Elżbietę
  • Zenon Ignatowicz - zwany doktorem, denat w rannych pantoflach
  • listonosz - otworzył uchylone drzwi i żałował
  • Teresa Żuława - wynajmowała doktorowi lokum, bo...
  • Żuława - mąż Teresy, jechał z promilami, wylądował w więzieniu
  • dziekan AM - częstuje kawą i znajduje świadków
  • dyrektor ZOZ - łysiejący szatyn
  • doktor Wardas - kierownik przychodni, w której pracował Ignatowicz, otyły łysy starszy pan
  • Zoja Ignatowiczowa - atrakcyjna, ale wulgarna, pół miasta za nią kiedyś szalało
  • docent Demianiuk - zatrudniał Ignatowicza w szpitalu w Warszawie, tak niski, że znikał za biurkiem
  • Wanda Małysz (35) - pechowa rodząca
  • Adam Małysz - mąż Wandy, udało mu się zawiesić Ignatowicza w prawie do wykonywania zawodu
  • prokurator - młody człowiek w dżinsach
  • gosposia Strojnych - młoda długowłosa dziewczyna o dużym biuście
  • Mariusz Strojny - drugi mąż Ignatowiczowej, o wyglądzie podstarzałego playboya, prowadzi warsztat samochodowy
  • Naczelnik ZK w S. - z niewielkim wąsikiem i kresowym akcentem
  • Kazimierz Żak (ps. Kulawy/Kulas) - towarzysz Ignatowicza spod celi
  • Ala Pizoń (40+) - śmieje się głośno, znajoma Żaka, była kierowniczka komisu, bardzo zadbana i bardzo umalowana
  • Teresa Tobolczyk - wyszła za jakąś szychę, ekspedientka w komisie
  • długowłosy młodzieniec w niebieskiej “szwedce”, tłuste włosy i tępe spojrzenie, dystrybuuje porno-zdjęcia
  • Waldek - złodziej samochodów
  • Lila (19) - fryzjerka, zgrabny, ale brzydki rudzielec o powiekach wysmarowanych ciemnym tuszem
  • Iza - uczennica liceum ogólnokształcącego, chuda o figurze chłopaka i trójkątnej twarzy, zalękniona myszka

Listonosz alarmuje milicję po znalezieniu zmasakrowanych zwłok niejakiego Ignatowicza. Bezimienny narrator już post factum opowiada o wszystkich wątkach, jakie pojawiły się w sprawie i które doprowadziły do spektakularnego finału, gdzie w mieszkaniu denata morderca wyznaje swoje grzechy. Ignatowicz, niespecjalnie rokujący jako student medycyny, zostaje lekarzem-ginekologiem. Niestety, jego skłonność do alkoholu[1] i życiowe porażki sprawiają, że się stacza - zła diagnoza, kończąca się śmiercią matki i dziecka, śmierć własnego dziecka, opuszczenie przez żonę, czy wreszcie zwolnienie dyscyplinarne i więzienie. W więzieniu zaprzyjaźnia się z niejakim Żakiem, cwaniaczkiem-fotografem, z którym po wyjściu na wolność rozkręca biznes - fotografują nagie damy, że niby do filmu, a następnie zaczynają je szantażować. Nagie zdjęcia wyciekają przypadkiem, po kradzieży samochodu Ignatowicza, bo początkowo narrator, widząc łazienkę przerobioną na ciemnię, pozbawioną jakichkolwiek klisz i odbitek, ma jedynie poczucie, że czegoś brakuje, ale nie zastanawia się, czego. Podsumowując, to jedna z tych historii, gdzie zamordowany jest tak wyjątkowo szkodliwy (alkoholik, szantażysta, przemocowiec, spowodował co najmniej dwie śmierci albo więcej), że w zasadzie nikomu nie zależy na wyjaśnieniu zbrodni.

[1] "Czasem tylko alkohol od niego jechał, ale czy to coś nienormalnego, że się od czasu do czasu wypije?"

Się pali: marlboro (ale rzadko, bo drogie).

Inne tej autorki tutaj.

Inne z tego cyklu tutaj.

#125 (przeczytałam też po raz kolejny EW092)

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 8, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie, panowie, prl - Komentarzy: 9


Ann Cleeves - Grząska ziemia

Umiera sąsiad Pereza, schorowany staruszek, w szpitalu. Podczas pogrzebu osuwa się skarpa, błoto z osuwiska niszczy cmentarz oraz dom stojący niedaleko. W domu nikt nie mieszkał od śmierci jego właścicielki przed laty, ale na wszelki wypadek ekipa porządkowa przegląda ruiny i znajduje ciało nieznanej kobiety w jedwabnej, czerwonej sukni. Po wstępnych oględzinach okazuje się, że nie zginęła z powodu katastrofy naturalnej, tylko ktoś ją udusił, a osunięta masa ziemi tylko przyspieszyła odkrycie zwłok. Dla wsparcia Pereza przybywa na wyspę Willow Reeves, napięcie między bohaterami jest coraz większe, co sprawę nieco komplikuje, tym bardziej, że podejrzani są znowu jego najbliżsi sąsiedzi. Odkrycie tożsamości ofiary, jeszcze jedna śmierć i dramatyczny finał, w którym uczestniczy morderca, Willow i Perez.

Miałam poczucie, że to ostatni tom tetralogii (siódmy, wiem), ale wtem pojawił się kolejny - ósmy - tom.

Inne tej autorki tutaj.

#123

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek października 5, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Skomentuj


Margery Allingham - Jak najwięcej grobów

Wyznam, że ta ksiązka jest tak skomplikowana, że wprawdzie zaczęłam słuchać audiobooka w ramach niekrępującej rozrywki w ramach podwożenia dziecka do i ze szkoły, ale odkryłam, że absolutnie nie nadążam, nie wiem, kto jest kim, więc przeczytałam też ebooka. Nie żebym zapanowała nad narracyjnym chaosem, tym bardziej, że autorka stosuje sztuczki typu “a wtedy detektyw odbył znamienną rozmowę, która mu wiele wyjaśniła”, ale przynajmniej wiem, kto zabił. Nie jest to oczywiście wina Rocha Siemianowskiego, który czyta świetnie, tylko materiału wejściowego.

Albert Campion ma zostać gubernatorem gdzieś na rubieżach Imperium, wyjazd z dziećmi i małżonką oraz prestiż. Ale to nie jest zupełnie o tym, a o śledztwie, jakie nieoficjalnie prowadzi na Apron Street na prośbę trzech osób - służącego, dawnego szefa-policjanta i znajomej aktorki. Aktorka, Rene, prowadzi pensjonat, w którym - między innymi - zamieszkuje ekscentryczna acz zubożała rodzina Palinode’ów. Wszyscy, poza 20-letnią osieroconą siostrzenicą, są już dość wiekowi, stąd nie dziwi nikogo, że dwójka z rodzeństwa zmarła w niedużym odstępie czasowym od siebie. Nie dziwi do momentu, kiedy lokalny lekarz zaczyna dostawać anonimy, sugerujące, że zaniedbał odkrycie, że oboje zmarli zostali otruci. Campion szuka motywu, szuka osoby wysyłającej anonimy, a zanim zlokalizuje zbrodniarza, natyka się na kilka innych tajemnic, usiłowanie zabójstwa i samobójstwo oraz uczestniczy w pościgu za karawanem.

To nie tak, że ta książka jest zła czy źle napisana, tylko sposób narracji jest dość przestarzały, a tempo powolne. Dialogi są zabawne, postaci świetne, opisy czasem zawierają perełki słowne (“na pierwszy rzut oka wyglądał jak tylna część słonia z pantomimy”), a jak ktoś lubi angielskie klasyczne kryminały, to może nawet będzie zachwycony.

#122/#2

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek października 1, 2020

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panie - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - 7 kanarków Maurycego

Cała ta historia nigdy by się być może nie zdarzyła, gdyby Maurycy poszedł do kina.
… co jest pewną przesadą, bo historia się i tak by zdarzyła, tylko Moryś nie byłby w nią zaangażowany (a dwa kanarki miałyby dłuższe życie). W każdym razie, Moryś - młodzieniec raczej pierdołowaty i mało przebojowy - wraca do domu zamiast iść do kina, bo narzeczona, Joanna, wystawiła go do wiatru. Niespodzianka, zastaje w łóżku swojego współlokatora, Krzysztofa, właśnie Joannę w negliżu (tak, też uważam, że to było proszenie się o kłopoty). Ponieważ, jak wspomniałam, Maurycy nie jest zbyt asertywny, to właśnie on wyprowadza się z mieszkania na stryszku, biorąc ze sobą 7 kanarków, mimo że mieszkanie jest jego[1]. Zatrzymuje się u znajomej, Tereni, córki profesora; w nocy budzi go ktoś wchodzący przez okno do profesora, który niedługo potem - ale dalej to środek nocy - daje mu list i prosi o dostarczenie na drugi koniec miasta. Na miejscu Maurycy znajduje, tak, zwłoki właśnie Krzysztofa, panikuje i ucieka, ze strachu - wszak miał motyw - wybiera strategię wyparcia, nic nie zaszło, nic nie widział, tym bardziej, że indagowany profesor wypiera się całej sprawy, zrzucając to na zwidy. Co ciekawe, Krzysztof dzwoni do Maurycego i informuje go, że na jakiś czas wyjechał, a ojciec Krzysztofa pokazuje list nadany w Paryżu, pisany ręką syna, z informacją o zadomowieniu się w nowym miejscu.

Dopiero w połowie książki pojawia się duet Walczak-Downar (obydwaj w randze kapitana); trafiają przypadkiem po awarii samochodu do pałacu w Koronowie, gdzie odpoczywa warszawska śmietanka - między innymi ojciec Krzysztofa z młodą żoną i profesor, ojciec Tereski. Właściwe śledztwo zaczyna się od samobójczej śmierci profesora, który ewidentnie przestraszył się widoku władzy wykonawczej. Po nitce do kłębka trafiają do Maurycego i zaczyna ich zastanawiać fakt tajemniczego wyjazdu Krzysztofa. Tło jest bogate - aktor-pederasta[4], fałszerstwo czeku (czego Walczak nie cierpi, bo nic tak go nie nudzi, jak przestępstwa finansowe), kolekcja obrazów odzyskanych po wojnie, rzut oka na studiującą na Politechnice młodzież, znudzoną żonę przy mężu (niedwuznacznie zainteresowaną Downarem, bo to - mimo zagrypienia - mężczyzna postawny i przystojny) czy szantaż z powodu kolaboracji w czasie wojny. Do wyjaśnienia zbrodni przydają się kanarki Maurycego oraz para rogów, które zniknęły z pewnej ściany.

Się je: chleb z masłem i świeżą szynką, kawiorek, śledzik, tatar, sardynka, jajeczko w majonezie (na przyjęciu pod wódeczkę), bryzol i tort (w Bristolu), rumsztyki, a po rumsztykach steki cielęce i omlet z konfiturami na deser (w Kaskadzie), bitki wołowe z makaronem i omlet z dżemem (w pałacu w Koronowie, pyszne, ale mało!).
Się je (jak się jest kanarkiem): jabłka, biszkopty, sałatę, siemię lniane, osasepię (ususzona muszla mątwy).
Się reaguje na milicję:

- Panie profesorze, przyjechali z milicji.
Wiadomość ta wywołała konsternację. Na całym bowiem świecie, niezależnie od ustroju i szerokości geograficznej, słowo „milicja" czy „policja" oddziałuje w sposób deprymujący na ludzi choćby nawet najuczciwszych.

Się mówi slangiem: ustawić cizię na chatę, wyrolować zaflitowanego piklafona (?!?).
Się pije: wódkę [2], koniak, francuskie białe wino „Haut Sautene”, krupnik[3], wiśniak, drinki z jałowcówki, wermutu i soku ananasowego, grzaniochę (na grypę, oczywiście, z piwa, jaj i ćwiartki wódki).
Się pali: giewonty, Moryś nie pali.
Się przebiera: porucznik Kobiela za montera od telefonów w celu dokonania przeszpiegów w mieszkaniu podejrzanej.
Się nie ceni: kina amerykańskiego:
Film był podły, mocno szmirowaty. Wyszli z kina zniechęceni.
- Przepraszam, że zaprowadziłem cię na taką chałę - powiedział zmartwiony Maurycy.
Uśmiechnęła się i wzięła go pod rękę.
- Przecież to nie twoja wina, Moryś. Nie wszystkie filmy amerykańskie są dobre.

[1] No też nie do końca. Rzewna historia, wywalili Morysia za niewinność z akademika, plątał się po ulicy, aż zgarnął go życzliwy staruszek, właściciel kanarków, i zaproponował mieszkanie w zamian za opiekę nad ptaszkami, po czym umarł, a młodzieniec zaniedbane mieszkanie w kamienicy do rozbiórki przejął. A potem pozwolił mieszkać Krzysztofowi, synowi zamożnego architekta, który pokłócił się z ojcem i bez skrupułów wystawił Morysia za drzwi.

[2]

- Nie powinnaś mnie prowadzać na te ochlaje. Tylko sobie niszczę zdrowie (...).
- Nikt ci nie każe pić. Jak ci szkodzi, to nie pij.
Czekał tylko na to, żeby się odezwała. Wybuchnął.
- Łatwo ci mówić „nie pij". To się tylko tak gada. Spróbuj coś załatwić u nas w Polsce bez wódki. Zobaczysz. „Panie inżynierze, skoczymy na jednego", „Panie inżynierze, musimy to oblać", „No jak to? Nie napije się pan z nami?", „Heniu, cyk na drugą nóżkę", „Heniu, jak Boga kocham, ze mną się nie napijesz?". I tak wszędzie i tak w kółko. Aż do obrzydzenia. A spróbuj odmówić. Natychmiast stajesz się śmiertelnym wrogiem, człowiekiem podejrzanym, niegodnym zaufania, przyjaźni. Wychodzisz z obiegu, kończysz się. Tylko ten, kto chla wódę, ma u nas jakieś szanse życiowe.
Ale to nie do końca tak, że to żona zmusza męża do wypitki:
Zaróżowiona nienaturalnie twarz i błyszczące oczy świadczyły o tym, że pan inżynier pił do obiadu nie tylko fructovit.
- A, pan kapitan! (...) Napije się pan czegoś mocnego?
- Dziękuję, już piłem.
-Już pan pił? Cha, cha, cha. To dobre, to wspaniałe. Ja, prawdę mówiąc, też już piłem. Ale nie można inaczej. Trzeba dbać o zdrowie. Ta epidemia grypy[3]...

[3] Ponieważ jest sezon grypowy, chorują i świadkowie/podejrzani, ale też i Downar, który mimo gorączki łazi po mieście. Walczak leczy “domowymi metodami” i Downara, i - jak poniżej - profesora, bo *zupełnym przypadkiem* nosi ze sobą flaszkę spirytusu.

- Zabieraj to lekarstwo i aspirynę. Dosyć mam tego świństwa. Pan kapitan będzie mnie leczył krupnikiem, staropolskim krupnikiem. Czy słyszał kto, żeby dawna szlachta chorowała na grypę? Skądże! W dawnej Polsce grypa była zupełnie nieznana. A dlaczego? Bo pili krupnik, gorący krupnik. I nie tylko krupnik — dodał ciszej.
Pani profesorowa spojrzała na męża z wyrzutem.
- Ależ Józieczku, co ty wyprawiasz? Obawiam się, że masz większą temperaturę.
- Zrób nam krupniczku, kochanie - powiedział energicznie chory, który w obecności gościa czuł się o wiele śmielszy.
- Nie mam przecież spirytusu - próbowała argumentować sterroryzowana kobieta.
Walczak poderwał się i pobiegł do przedpokoju.
- Mam spirytus! - zawołał triumfalnie i wyjął ćwiartkę z palta.
Profesorowa musiała skapitulować.

[4]

Idziemy na ubaw.
- Gdzie?
- Do Podjemskiego. Nie znasz go?
- Do tego aktora?
- Właśnie. Zaprosił nas na wieczór.
Maurycy skrzywił się niechętnie.
- Słyszałem, że to jakiś zboczeniec.
- No pewnie. Stary pedał. Ale co ci szkodzi. Nie bój się.
- Nie zgwałci cię. Nie lubi takich drągali.
(...)
Ciekawie przyglądał się temu pulchnemu mężczyźnie, którego gładka, mocno napudrowana twarz przypominała raczej twarz podstarzałej kobiety.

Inne tego autora tu.

#119

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota września 26, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Komentarzy: 2


Ewa wzywa 07 85-87

Ignacy Seweryn Kryński - Szwedka #85

Spis osób:

  • Ignacy Seweryn Kryński (37) - narrator i autor(!), zwany Sawką
  • Hanka Rut - narzeczona Sawki, plastyczka
  • Cyryl Goldman - pęta się przy Hance, młodzieńczo śliczny i beztroski
  • Katarzyna - przyjaciółka Hanki, ma okrągłe, ptasie oczy
  • Paweł Maciak - od 4 lat mieszka w Kazimierzu, artysta, pozuje na Chrystusa
  • Zyta - żona Pawła, duża i tęga, ale zgrabna i sprężysta, dobrze prowadzi samochód
  • Woźniakówna - nastolatka z podrapanymi nogami, pechowa pasażerka pociągu
  • kapitan Jacek Białowiejski - rozpracowuje morderstwo Brikson
  • Gunnar Brikson (29) - zamordowana szwedzka turystka
  • Stanisław Malkiewicz - znany grafik, również mieszka w Kazimierzu
  • Markowska - ze spożywczego, jechała pociągiem krytycznego dnia
  • Wanda Jagielska - dziennikarka z telewizji, Malkiewicz z nią nie gada, ale Markowska i owszem
  • porucznik Kinga Borzęcka - oficer Stołecznej Komendy MO, rozpracowuje morderstwo Jagielskiej
  • Andrzej Jagielski - eks-mąż Wandy, pracownik Radiokomitetu, it’s always a husband, więc podejrzany o zabójstwo żony
  • Tadeusz Barański - kolejarz, pechowo rozmawiał ze Szwedką w pociągu
  • Jurek Burski - korespondent Sawki ze Stanów
  • Mr Ogorec (Ogórek) - polski właściciel chińskiej knajpki w Nowym Jorku
  • Michał Burany - zapuszczony malarz, lokator Sawki, z niewiadomych powodów utrzymywany przez Hankę
  • pani Janicka - spontanicznie sprząta u Sawki oraz gotuje obiady
  • Marcin Rut - profesor, stryjeczny dziadek Hanki, ma dobrą pamięć i mało go dziwi
  • Antosia - pracuje u profesora Ruta, lubi sobie strzelić kielicha
  • Anna - matka Hanki, Francuzka, nie żyje
  • Henryk - ojciec Hanki, bratanek profesora, znany lekarz, aktualnie podobno w Hongkongu
  • Krysia - pomoc domowa Maciaków
  • pułkownik Stanisław Bieda - wtyka Sawki w komendzie, szef Białołęckiego

Sawka, rencista po wczesnym zawale (przy czym bliżej nie wiadomo, czym się wcześniej zajmował - filozof z wykształcenia, naukowiec, dyplomata, autor powieści kryminalnych?), nie za bardzo ma co ze sobą robić po wyjeździe ekscentrycznej narzeczonej-artystki (USA, Meksyk i Izrael). Wybiera się więc w odwiedziny do kolegi w Kazimierzu, ale zamiast odpoczynku trafia w sam środek śledztwa - ktoś zabił pasażerkę pociągu, którym jechał. Niedługo potem giną kolejne osoby - dziennikarka, która podobno rozmawiała z naocznym świadkiem, kolejarz widziany z zamordowaną Szwedką, nastolatka siedząca w przedziale Sawki. Jak się łatwo domyślić, narrator nie ma poczucia zagrożenia, mimo że dookoła niego dzieją się rzeczy dziwne. A to dostaje wiadomości o narzeczonej z różnych źródeł, ktoś nawet - wbrew faktom - widział ją w Warszawie, a to nachodzą go wynajmujący poddasze na starym mieście malarze-lekkoduchy, sugerując, że narzeczona nie odmawia im pieniędzy, ktoś bywa (i pali papierosy) w jego mieszkaniu pod jego nieobecność, wreszcie ktoś uderza go w głowę i Sawka budzi się w szpitalu.

Rozwiązanie intrygi jest dramatyczne - zaprzyjaźniona milicja zbiera wszystkich zainteresowanych w mieszkaniu Sawki, podaje szereg faktów, kierując podejrzenia w dość absurdalnym kierunku i liczy na to, że obecny w pokoju morderca straci zimną i krew i się przyzna. Oczywiście tak się kończy, a winny popełnia w więzieniu samobójstwo.

W telewizji: drużyna Górskiego i Watergate Nixona.
Się pije: ogólnie dużo, a w detalu białą wódkę, koniak i domową nalewkę.

Stefan Kos - Śmierć krąży o zmroku #086

Spis osób:

  • Jan Dymek - stróż nocny w magazynach spółdzielni “Przyszłość”, znalazł zwłoki ofiary “wampira”
  • Irka Pawelczyków - kioskarka, poszła jakiś czas temu do biura i nie wróciła
  • sierżant Chomoński - MO Poręba, powolny, ale czujny
  • kapitan Kęski - KG MO, jeden z najbardziej twardych i upartych w służbie, choć wolno awansuje
  • porucznik Patryk - zdolny analityk, odpowiada za mapy i wykresy
  • Maria Wasilewska (24) - denatka, niezamężna, ale w zaawansowanej ciąży[1], pracownik umysłowy
  • Stanisław Geza - reporter “W Służbie Narodu”[2], rozpytuje tu i ówdzie, bo ma urlop
  • Wytycz - jasnowidz, mieszka opodal we wsi Gołąb, po seminarium duchownym
  • stara Wasilewska - matka zabitej, próbuje manewrować śledztwem
  • inż. Zbigniew Melczarek - obiekt szkalowania anonimami, wdowiec z willą
  • doktor Herbst - znany i szanowany lekarz, ginekolog z klauzulą sumienia
  • Zofia Narowska - pielęgniarka z kardiologii
  • Wilhelm Szmit - syn sąsiadów Narowskiej, trochę durnowaty i nie panuje nad popędem[3]
  • Marta Krzyżogórska - skądinad rozwódka, kochanka Melczarka, ma duże, białe piersi
  • gosposia jasnowidza - dwa złote zęby i czarne oczy, co to się rozjeżdżają na boki, wścibska i zawistna
  • Herbstowa - internistka, katoliczka
  • Krzysztof Lebioda (40) - magazynier z Zakładach Mechaniki Precyzyjnej, w stałej niezgodzie z żoną
  • Snopkiewicz - niezbyt zdolny architekt z Poręby

W okolicach Poręby zgwałcono i zamordowano 9 kobiet. Milicja ochrzciła mordercę Pętlarzem (od pętli, jaką dusił swoje ofiary) i - jako że pojęcie seryjnego mordercy były już znane w PRL (a nie tylko na zgniłym Zachodzie) - przygotowała szczegółowe analizy zachowania, z mapą, trasą kolei, którą się potencjalnie przemieszcza, a nawet związkami z fazami księżyca. Ba, zajmują się nawet profilowaniem (psycholog, socjolog, psychiatra i seksuolog), czytają opracowania Jamesa Russela (tego od wampira z Bostonu, “Zielonego Człowieka”). Zamordowanie Marii i pozyskanie jej pamiętnika poszerza krąg podejrzanych o mieszkańców Poręby, tym bardziej, że samotna dziewczyna była w ciąży, zniknął pierścionek z brylantami, który ukrywała przed matką, a w jej torebce znaleziono 15 tys. złotych i plan domu, co sugerowało jednak motyw osobisty. W pamiętniku w zawoalowany sposób pisała o spotkaniach i swoich oczekiwaniach, posługując się pseudonimami i metaforami; sprytny redaktor Geza powoli odkrywa, kim był “Boj”, “Doktorek” i “M.D.”. Odwiedza również, na prośbę matki zamordowanej, lokalnego jasnowidza. Milicja otrzymuje też dziwne anonimy, kierujące śledztwo w stronę inżyniera, budującego od kilku lat willę. Półtora ofiary później (jedna przeżyła dzięki stalkerowi) milicja aresztuje “wampira”.

[1] Ciąża jest tak “zaawansowana”, że jeszcze nie widać. Absurdalnie, nie budzi to niczyjego zdziwienia, nikt nie zadaje pytań o ojca. Matka Wasilewskiej jest wręcz obrażona, że milicja sugeruje iż jej córka chodziła do ginekologa.

[2] Mimo że po szkole milicyjnej. Przez to trochę z niego szydzą na komendzie, ale jest - jako “swój” - dopuszczony do tajemnicy śledztwa.

[3] Wilek Szmit swego czasu na siłę pocałował Zofię i zasugerował, że tak mu się podoba, że ją zgwałci. Potem śledził ją we mgle, co uratowało dziewczynie życie, bo spłoszył “wampira”. Widać jak na PRL było to nadzwyczaj romantyczne, więc w finale milicja zostaje zaproszona na ślub pary.

Się używa: pudru “Celia”, kremu do rąk “Uroda”, czerwonej szminki “Max Factor”.
Się pije: koniak do kawy, piwo (dla zdobycia informacji), Martel (w zacisznym motelu).
Się planuje aborcję: podobno wystarczyło 15 tys. (chociaż dama prosiła o 50 tys. na początku).
Się ma: papieża na ścianie.
Się nosi: jaskrawe kreacje na wysoki połysk w stylu Maison Ciuch.
Się pali: sporty.

Andrzej Krzysztof Barcz - Madonna z Piaskowej Góry #087

Spis osób:

  • Paweł Wert - konserwator, a naprawdę porucznik incognito
  • ksiądz proboszcz - zaaferowany starszy pan
  • Jerzy Braniecki - poprzednik Werta, kochliwy
  • Zatłokowa - wynajmuje pokoje, dobra parafianka, ale długi język
  • Marta Nowak - nauczycielka, kochała się w Branieckim
  • Dzidek Tobola - skórzana kurtka i koszula w kratę, zarządza budową browaru we wsi
  • Zosia - kelnerka w Regionalnej, mini i senny wzrok
  • Kazimierz Waśko - lokalny zakapior, lubi wypić i popatrzeć na gołe panie
  • Irena Firas - prowadzi sklep galanteryjny, skupiona na zawartości portfela
  • doktor Detyniecki - kolekcjoner, organizuje obiady czwartkowe
  • Nowocień - weterynarz, z żoną w Bułgarii
  • Korda - przedwojenny rejent, skłócony z Branieckim i z Firasową
  • Sobociński - kierownik poprawczaka, wdowiec, odmładza się koszulą w kropki i baczkami
  • Zajączkowski - kierownik cukierni, lubi się otaczać zamożnymi
  • Jadwiga Zajączkowska - żona cukiernika, o niepokojąco dużym biuście i tzw. reputacji
  • Łucja Detyniecka - żona doktora
  • Filip - bratanek doktora, student, chętny do współpracy z milicją
  • Józefowa - gosposia u doktorostwa
  • Witold Kowalewski - stomatolog, czasem kłamie
  • starszy sierżant Kujawiak - przypadek i szczęście pomagają mu w pracy
  • major Baliński - zwierzchnik Werta
  • Borowicz - kulejący woźny szkolny, snuje się po mieście i dużo widzi
  • kapitan Morski - niewysoki, ale przystojny, o twarzy zeszpeconej blizną na policzku
  • Stefania Wójcik - znalazła zwłoki Borowicza, pisał jej podania do urzędu
  • Stefańska (87) - sąsiadka Borowicza, wiekowa, ale wszystko pamięta
  • Józek Michalak - popijał z Waśką
  • Anita Falango - rewelacyjna (podobno) gwiazda striptizu

Kościół z XIV wieku w małym miasteczku. Konserwator zabytków podczas renowacji odkrywa cenną rzeźbę, niestety zostaje zamordowany, a rzeźba znika. Na jego miejsce przybywa funkcjonariusz incognito i szybko rozgryza lokalne układy towarzyskie - kto się z kim przyjaźni, kto kogo nie lubi, kto się w kim kocha i kto mówi nieprawdę. W finale zbiera wszystkich poznanych mieszkańców w willi doktora i opisuje przebieg śledztwa, żeby na końcu wskazać jedną z obecnych na spotkaniu osób.

Się pali: klubowe[1].
Się je: sery, miód i konfitury na plebanii, schabowego w “Regionalnej”, bulion z żółtkiem, ragout z baraniny (u doktora), jajeczniczkę z bułką (u gospodyni).
Się pije: koniak i piwo, domową nalewkę, White Horse/Martel.
Się wiesza: Kossaki, Axentowicze, Fałaty i Malczewskiego.
Się ma: meissenowskie filiżanki (sic!).
Się czyta: Córkę rzeźnika Harasymowicza oraz Borgesa.

[1]

- Poproszę paczkę Klubowych.
Mężczyzna mrugnął do kioskarki, a ona dyskretnie podała mu paczuszkę “Eros”.
- Panie poruczniku, mam małą prośbę. Jest taka seria: “Ewa wzywa 07”. Dają mi tylko trzy egzemplarze, a ludzie tak się o to dopominają. Czy mógłby pan powiedzieć w zarządzie dwa słowa, żeby przysyłali więcej?...

Inne tego autora:

  • Rendez-vous w hotelu „Royal”

Inne z tego cyklu tutaj.

#118

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek września 24, 2020

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Tagi: 2020, kryminał, panowie, prl - Skomentuj