Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Joan K. Rowling - Harry Potter i kamień filozoficzny

Przeczytałam (i posłuchałam, bo też czyta na youtube[1] Piotr Fronczewski), albowiem dziecko moje ma przyjaciółkę. Przyjaciółka słucha właśnie harrypottera i sprzedaje Majutowi newsy o tym, jakie zwierzę miała hermionagradżer czy co to jest nimbusdwatysiące. Co mam być nie w temacie, więc.

Fabułę pewnie wszyscy znają, skomplikowana nie jest - osierocony Harry wychowuje się w niemiłej rodzinie ciotki, w dzień 11. urodzin dowiaduje się, że jest czarodziejem (i to sławnym), a jego rodzice zostali zamordowani przez złego Voldemorta. Zaczyna naukę w Hogwarcie, szkole czarodziejów, zaprzyjaźnia się z Ronem i Hermioną, zostaje mistrzem quidditcha oraz rozwiązuje tajemnicę korytarza na trzecim piętrze. Oczywiście z narażeniem życia.

To nie jest zła książka, nawet całkiem nieźle się czyta. Ale nie jest to arcydzieło literatury - źli są bardzo źli i kompletnie się nie uczą, dobrze - nawet jeśli mają irytujące cechy - są dobrzy zawsze i wszędzie. Świat - świetny, nie dziwię się, że powstały miliony fanfiction, ale szczerze przyznam, że liczę na to, iż kolejne tomy będą ciut lepsze w sensie fabuły. Bo na razie to mam poczucie, że czytam połączenie "Stalky'ego i Spółki" Kiplinga z "Akademią pana Kleksa" Brzechwy.

[1] Warto mieć alternatywne źródła, albowiem pliki potrafią znikać w trakcie słuchania.

Inne tej autorki:

#29

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marca 19, 2015

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, 2015, sf-f, panie - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 6

« Kawałek metra (3) - Interstellar »

Komentarze

dees

przeczytałam to dwa razy, zanim do mnie dotarło, że to naprawdę nie żaden dowcip :D kolejne są lepsze, owszem, acz nie wszystkie. zobaczysz natomiast, że on się rozwija z wiekiem, i to jest fascynujące, chociaż owszem, dychotomia dobro-zło pozostaje, ale takie jest założenie w końcu. sauron też za mądry nie był w sumie.
ale Ty filmów też nie widziałaś?

Zuzanka

Serio, nie czytałam wcześniej, bratu kupowałam na e-bayu. Omijałam, albowiem unikam tego, czym się pół świata egzaltuje (Nesbo czytałam wcześniej, zanim się hype zaczął).

Film widziałam jeden, a i to niecały; chyba właśnie ekranizację 1. tomu. Oglądałam przez palce facepalma, albowiem jednak wyrosłam z czasów, że niepowodzenia w szkole były dramatem na miarę skoku franka.

Nie będzie pewnie dziwne, jak się przyznam, że Trylogię Tolkiena przeczytałam po obejrzeniu pierwszej części w kinie (Hobbita czytałam w dziecięctwie).

eri

Potwierdzam, im dalej w las, tym bardziej granica dobro-zlo sie zaciera. Rowling chciala, by kolejne tomy byly dostosowane trescia do dorastajacego czytelnika.

constanz

Nie zniechęcaj się, ciekawiej robi się od 3 tomu. Nie jest to noblowska literatura ale warto. Dla siebie i dla potomstwa:-)

Zuzanka

@constanz, a czy ja się zniechęcam? Stwierdzam tylko, że jak na nakręconą marketingową akcję, to jest całkiem przeciętna książka. Poza tym noblowskie też nie bardzo mnie kręcą ;->

eri

Czytałam też, że redaktor wyciął z tej książki sporo wątków pobocznych,
gdyż uznał, że książka jest za długa jak na powieść dziecięcą, a Rowling jako
nieznana debiutantka nie bardzo mogła protestować. Potem miała już większą
siłę przebicia (co zresztą widać po grubości kolejnych tomów). Niektóre z tych
wątków Rowling wrzuciła potem na pottermore.

Skomentuj