Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Frederick Forsythe - Psy wojny

Shannon, irlandzki najemnik, dostaje zlecenie przeprowadzenia zamachu wojskowego w jednej z małych, nie znaczących republik afrykańskich, Zangaro. Między wierszami orientuje się, że celem jest przejęcie przez brytyjską firmę koncesji na wydobycie platyny z terenów należących do republiki, o czym wie tylko zleceniodawca (i domyśla się Shannon). Jak rasowy Project Manager, zaczyna od szczegółowego rozpoznania, układa harmonogram i pozyskuje zasoby (innych najemników, broń oraz statek), żeby w 100 dni zgładzić psychopatycznego tyrana, rządzącego Zangaro, a na jego miejsce osadzić przekupionego przez Brytyjczyków następcę. Zamach się udaje mimo pewnych strat, ale finał rozgrywki nie do końca jest taki, jak sobie zaplanował sprytny przedsiębiorca.

Z jednej strony powieść się zestarzała - informacja przestała być tak łatwa do ukrycia, jak w czasach, gdzie telefon i telegraf były jedynymi źródłami komunikacji, a odcięcie od mediów dało się załatwić wyłączeniem jedynego nadajnika na cały kraj. Z drugiej strony, niewiele się zmieniło, co widać nie tylko w Afryce. Nieco naiwne może być uczynienie z Shannona, teoretycznie "człowieka do wynajęcia", najbardziej moralnej osoby w skorumpowanym i pchanym jedynie żądzą wzbogacenia się świecie, ale w zasadzie - czemu nie. Umówmy się, że ta jego moralność, wykładana córce biznesmena, którego chce oszukać, jest też dość relatywna - nie waha się przed zbiciem swojej kochanki, żeby nauczyć ją posłuszeństwa oraz przed zabiciem niezbędnej grupy ludzi, żeby dopiąć celu.

Czytałam wersję zubożoną o wszystkie elementy związane z byłym Związkiem Radzieckim i udziałem państw socjalistycznych w procederze handlu bronią. Ma ktoś pełną wersję?

#24/#3

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 15, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panowie, kryminał, 2017 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Komentarzy: 4

« O lenistwie i że jednak nature prevails - Agatha Christie - M lub N »

Komentarze

Maciek608
Kiedy czytałem to jakieś 10 lat temu, w książce była notka od wydawcy, że w wersji nieocenzurowanej Shannon mowi dodatkowo córce tego biznesmena, że w ZSRR to ludzi jeszcze bardziej oszukują niż tu, na Zachodzie. I to podobno cała ingerencja cenzury; góra 2-3 zdania
Zuzanka
@Maćku, ciekawe - słyszałam, że było więcej (m.in. o udziale Jugosławii w procederze zakupu broni oraz o polityce ZSRR w stosunku do państw afrykańskich). Czytałam wydanie papierowe z 1990 (na podstawie wydania z 1977) ze skrótami "za zgodą autora".
Maciek608
@zuzanka: zaciekawiłem się, w weekend znajdę tę książkę i zrobię porównanie z wersją ang.
Maciek608
@zuzanka. Ściągnąłem angielską wersję na kindla i pobieżnie porównałem z wydaniem ocenzurowanym z '77 (pod kątem słów russia, russian, soviet itp.). Było interesująco. Generalnie w polskim tłumaczeniu wyjęte są całe akapity, może nawet strony. Na przebieg akcji zmiany raczej nie miały wpływu. Wersja polska sprowadza się do tego, że ZSRR jest jak jagnię wśród stada wilków. Na przykład, w przeciwieństwie do oryginału, ZSRR nie zniża się do uczestniczenia w walce na rynku platyny (w wersji polskiej Manson boi się że Górę zgarną mu sprzed nosa RPA i Kanada, ale nie bierze pod uwagę ZSRR). W wersji polskiej ZSRR nie produkuje broni. W wersji polskiej ZSRR nie robi prezentów z broni dla przyjaciół po świecie. W ogóle nie handluje bronią. W wersji polskiej ZSRR nie ma super wypasionej ambasady w Zangaro. W wersji polskiej nie ma też tego fragmentu, że w krajach komunistycznych tak samo oszukują ludzi jak na Zachodzie. I tak dalej. W razie zainteresowania deklaruję możliwość przekazania nieocenzurowanej wersji polskiej z 1999 r.

Skomentuj