Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Fotografia+

O hradach, czyli zamkach

[13.11.2021]

Największą trudnością w okolicach Liberca jest wybór, gdzie pojechać. Bo, proszę Państwa, tam wszędzie pięknie. Jak naplute górek, punktów widokowych czy pięknych okoliczności przyrody, a do tego wszystko bogato upstrzone zamkami i pałacami. Żeby objechać wszystko, co ciekawe w najbliżej okolicy, pewnie i z pół roku za mało. Jako że mrok zapada w listopadzie szybko, wybrałam dwa zamki i... oczywiście, oba zamknięte.

Do zamku Valdštejn idzie się stromymi ścieżkami pod górkę przez jesienny liściasty las. Na górze można pokręcić się na terenie przed zamkiem, wejść na zabytkowy most z figurami świętych i wypić kawę albo piwo w bistro (otwartym mimo listopada!). Sporo ludzi, bo miejsce na trasie turystycznej, eloy spotkał niespodziewanie swoją szefową. Liberecký kraj wprawdzie bliżej niż San Francisco, gdzie ja z kolei spotkałam swego czasu swoje szefostwo, również z zaskoczki, ale i tak zdziwienie.

Svijany są głównie znane ze swojego browaru i do browaru dojeżdżają również w listopadzie wycieczki autokarowe. Browar otwarty, w przeciwieństwie do zamku, gdzie - dla odmiany - można wejść za bramę i przespacerować się po ogrodzie, ale to tyle. W ogrodzie pewnie ładniej latem, późną jesienią trawy i grzyby oraz huśtawka.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudnia 23, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, valdstejn, svijany - Skomentuj


O kolorach i że poza sezonem

[12.11.2021]

Poza wjechaniem na górę, o czym w poprzednim odcinku, do Czech pojechałam potarzać się w kolorze, konkretnie oko nacieszyć szkłem w Muzeum skla a bižuterie w Jablońcu nad Nysą. Muzeum jest nieduże, niedrogie, w środku mnóstwo dobra - od jabloneckich prefabrykatów przez szkło użytkowe do rzeźby i elementów wystroju wnętrz, a nawet namacalny rekord Guinessa - najdłuższe korale na świecie. Zdjęcia zawierają lokowanie fotografującego. Miasteczko samo w sobie śliczne, pokrążyłabym po uliczkach, ale reszta wycieczki nieco narzekała na aurę.

W Turnovie próbowałam obejrzeć zabytkową synagogę, niestety listopad okazuje się być kiepskim momentem na zwiedzanie.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek grudnia 17, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, turnov, jablonec, jablonec-nad-nisou, sztuka - Skomentuj


Staw Browarny

[1.11.2021]

1 listopada w tym roku był szczególnym dniem cieszenia się życiem - słoneczny, ciepły, prawie że na gołe nogi, chociaż się nie odważyłam. Obrzucanie suchymi liśćmi, w termosie miałam herbatkę, na którą nikt nie miał ochoty (poza mną, bo ja zawsze). Może kiedyś mi się uda obejść cały staw, na razie doszliśmy bez protestów do huśtawki. Z perspektywy 8 (ósmego!) dnia w zamknięciu, marzę, żeby wyjść gdziekolwiek. Śni mi się nawet, że gdzieś jadę, ale cała w strachu, wszak może właśnie dziś jakaś służba sprawdzi, czy posłusznie przestrzegam ZOMZ? (jeszcze nikt nie sprawdził, #państwozkartonu).

GALERIA ZDJĘĆ i wspominki z 2020.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudnia 16, 2021

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: dolina-cybiny, olszak, staw-browarny - Skomentuj


O powrocie nad chmury

[12.11.2021]

Z głębin izolacji potwierdzonej już przez Sanepid, który wydzwonił mnie w trakcie relaksującej ciepłej kąpieli bez żadnego zapachu, zdradzę Wam pewien sekret. Czasem, kiedy jest pochmurno, szaro i smutno, wystarczy wejść na niewielkie wzniesienie, tak, ot, 1012 metrów n.p.m. i nagle okazuje się, że człowiek znalazł się w słonku, a chmury jak wata cukrowa ścielą się pod stopami. W listopadzie wróciłam do Liberca, żeby ponownie wjechać kolejką na Ještěd i zobaczyć, jak wygląda jesień z tej perspektywy. Zasadniczo plan się nie powiódł, albowiem:
a) kolejka wagonikowa na górę nie jeździła, jak się okazało, dzień przed planowaną przerwą konserwacyjną zerwał się jeden z wagoników, niestety ze skutkiem śmiertelnym dla pracownika i działanie kolejki uległo, pun intented[1], zawieszeniu. Żarty na bok, bardzo mi przykro. Zamiast kolejką, wjechaliśmy autem na najwyższy parking, skąd przeszliśmy piechotą w kilkanaście minut na szczyt. Można wjechać na samiutką górę, też jest mikro-parking, w listopadzie nawet były miejsca, w sezonie pewnie niekoniecznie.
b) wspomniane chmury zasłaniały większość jesiennego pejzażu, ale i tak było pięknie.

Barek, w którym ostatnio prosecco i parek w rohliku, był zamknięty, trafiliśmy bez problemu za to do restauracji hotelowej, bo tym razem nie było tłumu turystów. Teraz, jeśli jesteście wrażliwi na egzaltację, to możecie nie czytać. Mam miękkie miejsce w serduszku do socrealistycznej estetyki, jak to złośliwie określił TŻ, z laminatu i aluminium. Opalizujące złoto szyby przypominają mi poznański budynek WSK, wnętrza restauracji - niektóre projekty Manrique'a. Złote słońce, w którym się grzałam jak kot, kawa, lody, strucla jabłkowa i podsłuchiwanie rozkmin turystów z Polski, czy mogą oboje wejść, skoro tylko jedno z nich jest zaszczepione. Albowiem Czesi skrupulatnie sprawdzają, świadomi wrodzonego poczucia wolności u swoich północnych sąsiadów. Wprawdzie rodzina stwierdziła, że już mi chyba wystarczy podróży sentymentalnej do lat 70. i następnym razem jednak możemy iść na inną górę, ale ja tu jeszcze wrócę.

Nie ma górki / Jest górka

GALERIA ZDJĘĆ i wspomnienia z sierpnia.

[1] Swoją drogą, brakuje mi po polsku takiej zgrabnej frazy. Dwuznaczność (nie)zamierzona nie brzmi.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudnia 12, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, jested, liberec - Skomentuj


O samej drodze

W listopadzie (o czym niebawem) zakończyłam sezon wyjazdów bliższych i dalszych. Poniżej kilka kulinarnych typów plus drobiazgi z podróży. Staram się przy kilkugodzinnej podróży robić przerwę w jakimś sympatycznym miejscu, gdzie można coś zjeść, unikając przyautostradowych fastfoodów. Wszystkie poniższe restauracje były świetne, okolice Bolesławca z polecenia Chris.

Restauracje:

  • Kuźnia Smaków - Małe Pułkowo 20 [2022 - link nieaktualny]
  • Opałkowa Chata - Augusta Cieszkowskiego 17, Bolesławiec [2022 - link nieaktulny]
  • Niebieski Burak / Blue Beetroot - Łaziska 50, Bolesławiec
  • Unikatonia - Zielonogórska 1, Lubin
Kuźnia Smaków Opałkowa Chata Unikatonia Blue Beetroot

Murale - tym razem w Dąbrowie (ul. Pałucka) i Głogowie (“Księżna i gołąb” na Sikorskiego) - pojawiają się przypadkowo przy drodze, szybka akcja - TŻ (dedykowany kierowca na długie wyjazdy) szuka miejsca, ja fotografuję. Do sklepu przyfabrycznego w Bolesławcu zajechaliśmy głównie dlatego, że było tuż przy restauracji, ale wyszliśmy z ogromnym kartonem zakupów - dzbankiem do herbaty, cukierniczką, talerzami i miseczkami dla kotów, wszystko we wzór w monstery. Dzbanek obłędnie długo trzyma ciepło - herbata stygnie przez jakieś 2 godziny. Zbieram też zwykle śmieszne nazwy miejscowości do notesika, ale tym razem zgubiłam karteczkę z notatkami, ostała się tylko jedna - wieloznacznie zabawny Rożental.

EDIT: znalazłam karteczkę (ja to umiem w chowanie rzeczy). Na Mazurach przejeżdżałam przez: Pluskowęsy, Niewierz, Siabdę i wspomniany Rożental. W drodze do Liberca jechałam przez: Irządze, Pęcław, Gwizdanów i już po czeskiej stronie Hubojedy, co wzbudziło wiele nieprzystojnych chichotów.

Mural w Dąbrowie Gwizdanów Bolesławiec Głogów

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudnia 4, 2021

Link permanentny - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: boleslawiec, gwizdanow, lubin, paluki, glogow, polska - Skomentuj


Igerspoznan Photowalk - Zajezdnia Franowo

[16.10.2021]

Niby październik, ale zimno było jak w listopadzie. Zimno, szaro i nieprzysiadalnie. Kolor zapewniły poznańskie tramwaje, lokalnie zwane bimbami, którymi mogłam pojeździć po przestronnym terenie zajezdni MPK na Franowie dzięki @Igerspoznan_. Dostaliśmy dedykowany tramwaj z okazjonalną tablicą i przewodnika, który o tramwajach - w tym zabytkowych - wiedział wszystko. Oglądałam tramwaj od spodu, byłam w tramwajowej myjni i dzwoniłam dzwonkiem na drucie w jednym z pierwszych tramwajów elektrycznych w Poznaniu. Mniej architektury, więcej blachy, bardzo przyjemnie spędzone sobotnie przedpołudnie.

GALERIA ZDJĘĆ oraz zdjęcia pozostałych uczestników na #instameet_zajezdniafranowo.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopada 27, 2021

Link permanentny - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tag: photowalk - Skomentuj