Więcej o
Oglądam
Zdaję sobie sprawę, że napisy do diviksów nie są przeważnie przygotowywane profesjonalnie (jakby do oryginalnych DVD były, heh). Nie zmienia to faktu, że niezmiernie cieszą mnie różne błędy i potknięcia:
- [uliczny grajek gra na keybordzie prosi o datek] a dollar for a tune ("dolar na tuńczyka") [Dead like me]
- no more oatmeal ("nigdy więcej omletu") [Dead like me]
- [babka opowiada o swojej e-randce] "geek, he types like a jackal" ("typ szakala") [Dead like me]
- [matka opowiada o swoim synku-sukinsynku] you've raised an alpha-male ("wychowałaś sobie żmiję") [Desperate Housewives]
- [jedna pani daje drugiej pani apaszkę od Hermesa, obdarowana z zaskoczeniem] I cannot have it - it's vintage! ("To winobranie") [L-word]
- on a first date I fucked his brain out ("na pierwszej randce go odmóżdżyłam") [Flashdance]
- [właścicielka do psa, tarmosząc go za uchem po powrocie do domu] Did you get laid? ("Wyleżałeś się dzisiaj?") [Flashdance]
Napisane przez Zuzanka w dniu piątek marca 31, 2006
Link permanentny -
Kategoria:
Oglądam
- Skomentuj
- Poziom: 2
Ja: O, patrz, trailer do Ice Age 2. Wiewiór rzondzi!
[wiewiór wisi przylepiony za pomocą własnego języka do lodowca]
Ja: Nie, jednak na film o papieżu nie pójdę.
TŻ: Poszłabyś, jakby JP2 wisiał przylepiony językiem do lodowca.
Chyba mnie zna. Bym poszła.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marca 22, 2006
Link permanentny -
Kategorie:
Oglądam, Śmieszne
- Komentarzy: 2
Bardzo przyzwoity sf. Po obejrzeniu trailera spodziewałam się, że będzie to kolejny film moralnego niepokoju pt. "w jakiej rzeczywistości żyjemy", jak Matrix czy Existence. Szczęśliwie, poza matriksowymi gumowymi workami z żelem, w których trzymani są na pewnym etapie ludzie, podobieństw nie ma. Pierwsza część jest dość statyczna, pokazująca przyjemny sztafaż, tajemnicę, miałam pewne skojarzenia z Seksmisją (pozytywne). Druga to ganianka i uciekanka, widowiskowa i z efektami w stylu Terminatora. Na temat zakończenia litościwie nie wspomnę, so very American.
Można obejrzeć, zwłaszcza ze względu na rolę Buscemiego. Scarlett Johansson w zasadzie tylko ładnie wygląda.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 19, 2006
Link permanentny -
Kategoria:
Oglądam
- Skomentuj
Płytę znalazłam w wyprzedażowym koszu w markecie, z serii "Kino dla Niej". Dobór jest ciekawy, bo "L'Ultimo capodanno" (Humanity's Last New Year's Eve) to krwawa komedia (nieledwie w stylu gore) o wszystkich nałogach ludzkości - zdradzie, uprawianiu SM i wyuzdanego seksu, narkotykach i demolce. Dużo krwi (w tym sikającej obficie z odciętych kończyn), Monica Bellucci biegająca w samym staniku bez majtek po mieszkaniu, trochę trupów może uczynić Sylwestra spektakularnym. Nie wiem, czy jest dużo pań, które gustują, ale to bardzo niewyrafinowana rozrywka.
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela marca 19, 2006
Link permanentny -
Kategoria:
Oglądam
- Komentarzy: 2
Laś wpycha się do autobusu, emituje niekształtny brzuch spod koszulki, wyemitowanym brzuchem trąca siedzącego młodziana. Młodzian się poczuwa, ustępuje miejsca. Laś siada, wyjmuje spod koszulki torbę, za pomocą której sprytnie udawała workowatą ciążę, z torby wyciąga nowego na rynku szmatławca i, szelmowsko łypiąc na wysiudanego młodziana, pogrąża się w lekturze. Młodzian uśmiecha się z akceptacją.
Kurtyna zapada zażenowana.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marca 18, 2006
Link permanentny -
Kategoria:
Oglądam
- Skomentuj
Niestety, wszystko co dobre, się kończy - wczoraj skończyłam oglądać ostatni odcinek "Dead like me" (dwa sezony po 15 odcinków i więcej nie będzie). Zawsze, kiedy oglądam tego typu serial, rozwala mnie, że "u nas się nie da". Jak na Amerykę niewielkie środki (pewnie więcej poszło na gaże aktorów), sporo umowności, ale 95% klimatu robi doskonale napisany scenariusz, dobrze dobrani aktorzy, świetne dialogi i kreacja świata.
George, główna bohaterka, rzuca studia i, żeby nie słuchać marudzenia matki, idzie do tymczasowej pracy. Podczas pierwszej przerwy na lunch ginie w wypadku. Tym, którzy chcą mi właśnie wyjąć wątrobę i popić chianti, wyjaśniam, że to pierwszy kwadrans pierwszego odcinka serialu. Pozostałe kilkadziesiąt opowiada o tym, co można robić, będąc martwym, a w zasadzie półmartwym Posępnym Żniwiarzem.
Serial jest ciepły i jego mottem jest "Carpe diem". Oklepane to i duszoszczypatielne, ale podane w bardzo ładnej panierce. Jest delikatna zagadka, która się rozwija w trakcie serialu, ale w zasadzie największy akcent położony jest na codzienności Żniwiarzy - są na tyle żywi, że muszą jeść, spać, pić i próbować brać udział w innych dziedzinach życia, a na to trzeba zarobić (mówiłam, że jestem fanką filmów o pracy w korpo?).
Nie umiem oceniać w skali, ale na liście najlepszych jest bardzo wysoko.
Napisane przez Zuzanka w dniu środa marca 15, 2006
Link permanentny -
Kategoria:
Oglądam
- Komentarzy: 5