Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu
Rzecz się dzieje w starożytnym Babilonie. Do miasta przyjeżdża przybysz z Północy (blond włosy, bursztyny, wiadomo, rodak) i już pierwszej nocy, kiedy setnicy pokazują mu miasto, natyka się na przestępstwo. Ktoś zaprawił bogatego kupca w głowę i skradł mu ogromny majątek. Złoczyńca ucieka, a goniącego go żołnierza traktuje z łuku dość specyficzną strzałą. Jako że to starożytność, nie ma mikrośladów czy odcisków palców, ale da się ustalić, kto o specyficznej transakcji mógł wiedzieć, pójść śladem pieniędzy oraz przeanalizować strzałę, a na końcu zostawić na zarozumiałego przestępcę pułapkę. Jest i wątek miłosny, bo przecież wszystko, co dobre, kończy się ślubem, nawet jeśli jedno z pary jest w niewoli.
Cały czas liczyłam na to, że sztafaż jest sprytnie zamaskowanym PRL-em, ale nie. To rzetelnie, choć dość stronniczo, odrobiony kawałek starożytnej historii z wierzeniami, zwyczajami, miarami i kulturą starożytnej Mezopotamii. Trochę bawiąc-uczyć, trochę sensacyjki, całość mocno niekoniecznie.
Inne tego autora.
#147/#26