Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Jerzy Edigey - Strzała z Elamu

Rzecz się dzieje w starożytnym Babilonie. Do miasta przyjeżdża przybysz z Północy (blond włosy, bursztyny, wiadomo, rodak) i już pierwszej nocy, kiedy setnicy pokazują mu miasto, natyka się na przestępstwo. Ktoś zaprawił bogatego kupca w głowę i skradł mu ogromny majątek. Złoczyńca ucieka, a goniącego go żołnierza traktuje z łuku dość specyficzną strzałą. Jako że to starożytność, nie ma mikrośladów czy odcisków palców, ale da się ustalić, kto o specyficznej transakcji mógł wiedzieć, pójść śladem pieniędzy oraz przeanalizować strzałę, a na końcu zostawić na zarozumiałego przestępcę pułapkę. Jest i wątek miłosny, bo przecież wszystko, co dobre, kończy się ślubem, nawet jeśli jedno z pary jest w niewoli.

Cały czas liczyłam na to, że sztafaż jest sprytnie zamaskowanym PRL-em, ale nie. To rzetelnie, choć dość stronniczo, odrobiony kawałek starożytnej historii z wierzeniami, zwyczajami, miarami i kulturą starożytnej Mezopotamii. Trochę bawiąc-uczyć, trochę sensacyjki, całość mocno niekoniecznie.

Inne tego autora.

#147/#26

Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopada 4, 2026

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: 2026, kryminal, panowie - Skomentuj

« Ferenc Máté - Prawdziwe życie

Skomentuj