Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla wolsztyn

Piknik nad jeziorem

[2.08.2014]

Wczoraj było dniem zaskoczeń. Otóż, wyobraźcie sobie, że parowóz Piękna Helena może jechać nawet 130 km/h, co niejako się słabo składa z przewodnikowym opisem fanów kolei parowej, według którego miłośnicy jadą parowozem, wyskakują z niego, żeby robić zdjęcia i wskakują z powrotem. Chyba że jednak czasem jeździ wolniej, bo przy 130 km to jednak szacun. Jak się łatwo domyślić, wróciłam do Wolsztyna[1].

Cashew zaprowadziła nas nad jezioro, które - co ciekawe - jest w samym centrum Wolsztyna. Idzie się z Rynku (na którym jest fontanna ze światełkami, więc można nie dojść, jak ktoś łasy na fontanny) i WTEM już się jest na jeziorem. Brzeg jeziora zagospodarowany jest tak, że Poznań, Miasto niby Know How, jednak długo nie dotrze do tego etapu - alejki, kwiaty, trawa, spacerowe podesty wśród drzew. Nastawiłam się na piknik i z tego nastawienia konsekwentnie nie wzięłam kosza piknikowego, więc - jak zwierzęta - jedliśmy plastikowymi nożami. Mimo to był świetny piknik, tym bardziej, że przyjechała Dees (skąd mamy takie dorosłe dzieci nagle?!).

Bywam niesamowicie odkrywcza i błyskotliwa, ale tym razem przeszłam samą siebie. Zatrzymawszy się na prześlicznym rynku i spławiwszy dzieci w fontannie, poszłam się przejść. Odkrywałam, że widziałam już prawie że identyczne miejsce, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie[2]. Ponieważ poprzednim razem trafiliśmy do miłej restauracji, a w narodzie mimo pikniku była prośba o kotlet, nieco błądząc udaliśmy się po nawigacji (która po wpisaniu adresu z numerem domu pokazała miejsce odległe o 8 kilometrów we wsi obok, bardzo zabawne) do Zielonej Prowansji, która okazała się być w odległości 200 metrów od parkingu, z którego ruszyliśmy. Viva la orientación.

GALERIA ZDJĘĆ (również z maja).

[1] I znowu nie trafiłam do pałacu, tym razem przez własne gapiostwo. I brak znaków, że to tuż obok.

[2] Tak, to właśnie po tym Rynku spacerowałam w maju. Zupełnie się nie zmienił, tylko fontannę włączyli i wystawiły się kawiarniane ogródki.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpnia 4, 2014

Link permanentny - Tag: wolsztyn - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Fotografia+ - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Wolsztyn

[4.05.2014]

Co roku, wraz z programem Parady Parowozów w Wolsztynie, pojawia się informacja, że miasto organizuje imprezę po raz ostatni. I tak chyba od 5 lat. Więc niespecjalnie wierzę, że za rok nie będzie można już zobaczyć pięknych lokomotyw, które jak w "Tomku i przyjaciołach" mają swoje imiona, ale na wszelki wypadek zabraliśmy młodocianką fankę kolejnictwa na festyn. Impreza niestety ludyczna, trzeba wyskoczyć z walorów pieniężnych na karuzelę, balonik (z kotkiem) oraz trampolinę. Na szczęście można też wejść na lokomotywę, popatrzeć jak majestatycznie płynie w obłokach pary, można się składem z parowozem (WIERZBA, STEFAN, NIKODEM, PROTAZY, RUDOLF, JOANNITA, TULIPAN, LEŚNIK i HEFAJSTOS!) przejechać, ale to wymaga planowania odpowiednio wcześniej i przez internet, bo bilety schodzą jak świeże bułeczki. Na miejscu krążyła prześlicznie steampunkowo przebrana ekipa młodych ludzi, ze skórzanymi sakwojażami z epoki. Najpiękniejszy oczywiście był słowacki požiarny vlak Albatros, niestety Maj odmówił zbliżenia się chociaż tylko w celu zdjęcia (myślę, że głównie chodziło o to, żeby wreszcie iść kupić ten obiecany balonik z kotkiem). Tłumnie, w kłębach pary i z pyłem węglowym wszędzie, krajobraz nieco jak na Śląsku, ale pociągi coś w sobie mają, nawet te bez specjalnego nadzoru.



Przypadkiem znaleziona googlem restauracja Zielona Prowansja okazuje się być miejscem fantastycznym - z krótkim menu na długi weekend, szybką obsługą, rozsianymi wszędzie figurkami gęsi (które dość intrygowały Maja, bo czemu ta jedna sama w klatce, a obok są już dwie?). Sam Wolsztyn przypomina mi niemieckie miasteczka - z ładnymi, czystymi kamieniczkami, mnóstwem kwiatów i jakimś takim zasobnym spokojem.

GALERIA ZDJĘĆ (EDIT: również z sierpnia).

PS Temat Wolsztyna się jeszcze nie wyczerpał, ponieważ jest też uroczy pałac, ale ominęliśmy z okazji głośnego i ludycznego majowego festynu.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek maja 6, 2014

Link permanentny - Tag: wolsztyn - Kategorie: Listy spod róży, Wielkopolska w weekend, Maja, Fotografia+ - Skomentuj